Share Week 2015

Share Week 2015 Image

Share Week 2015

Za­po­cząt­ko­wu­ję u sie­bie tra­dy­cję, któ­ra się­ga roku 2012. To wła­śnie wte­dy po raz pierw­szy nie­ja­ki An­drzej Tu­chol­ski z jestkultura.pl wpadł na pro­sty acz ge­nial­ny po­mysł, by raz do roku po­ka­zać swo­im czy­tel­ni­kom co blo­ge­rzy sami czy­ta­ją. Ja bio­rę w tej ak­cji pierw­szy raz udział, w koń­cu na­wet rocz­ku blog nie ma.

Najczęściej czytane — oczywiście parentingi: 

BlogOjciec

 Oj­ców w blo­gos­fe­rze ro­dzi­ciel­skiej jest jak na le­kar­stwo. Jed­nak Blo­gOj­ciec to le­kar­stwo na wszyst­ko: na zła­ma­ne ser­ce, kie­dy dziec­ko mówi „nie ko­cham cię”, na za­pu­chłe oczy, gdy nie śpisz ko­lej­ną noc z rzę­du, bo ząb­ko­wa­nie, na opa­da­ją­ce ręce, bo sił już z tym ga­dam nie masz, na­wet na tzw. ból dupy. Je­dy­ny w swo­im ro­dza­ju wy­ją­tek od re­gu­ły twier­dzą­cej, że jak coś jest do wszyst­kie­go to jest do ni­cze­go. Ło­pa­to­lo­gicz­nie wy­ja­śnia róż­ni­cę mię­dzy klap­sem a mal­tre­to­wa­niem czy ro­dzi­ciel­stwem bli­sko­ści a wy­cho­wa­niem bez­stre­so­wym. Nie­zbęd­nik chy­ba każ­de­go ko­cha­ją­ce­go rodzica.

Lefti

 Na fali za­chły­śnię­cia się ideą ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści i pró­by choć­by po czę­ści wpro­wa­dze­nia ich pod swój wła­sny dach od­na­la­złam ją i jej blog. Pi­sze tak jak lu­bię: bez pre­ten­sjo­nal­no­ści, bez po­trze­by za­glą­da­nia do słow­ni­ka wy­ra­zów ob­cych, od ser­ca, z hu­mo­rem i szczyp­tą praw­dy, któ­rej tak usil­nie szu­kam. Cza­sem wy­da­je mi się, że jest moją sio­strą. Jesz­cze dziś w celu we­ry­fi­ka­cji wy­ślę jej for­mu­larz ba­da­nia DNA. 

SlowDayLong

Niby wieś spo­koj­na i we­so­ła, jed­nak Da­mian i Ka­mi­la Ha­ft­kie­wi­czo­wie, miesz­ka­ją­cy prze­cież w mie­ście, uzmy­sła­wia­ją mi jak da­le­ko mi od idei slow life. Ich ży­cie jest dla mnie chy­ba nie­do­ści­gnio­nym wzo­rem: zdro­wa żyw­ność, po­sza­no­wa­nie od­ręb­no­ści dziec­ka, wspa­nia­ła re­la­cja z ro­dzi­ną (chcą bu­do­wać się u te­ścia na dział­ce!), cu­dow­ne po­dró­że po kra­ju i świe­cie, kon­kret­ne zda­nie na kon­tro­wer­syj­ne te­ma­ty, pięk­ne zdję­cia. Ko­cham czy­tać o ich szczę­ściu i szcze­rze go za­zdrosz­czę, na taki zdro­wy, nie­po­lski chy­ba, sposób.

 

Jeszcze w pierwszej dziesiątce:

Mat­ka jest tyl­ko jedna

Miesz­ka tam, gdzie dia­beł mówi do­bra­noc, czy­li nad pięk­nym je­zio­rem, w środ­ku lasu, gdzie sar­ny, bor­su­ki i pew­nie inne zwie­rzę­ta, któ­re wi­du­ję ra­czej w ZOO mimo że miesz­ka­ją w Pol­sce, przy­cho­dzą pod okna. Ma sta­ry nowy do­mek, któ­re­go jej za­zdrosz­czę, bo mój jest tyl­ko sta­ry. Ma po­so­kow­ca, mam na­dzie­ję, że mą­drzej­sze­go niż mój. Jest w trak­cie prze­pro­wadz­ki, a wła­ści­wie roz­pa­ko­wy­wa­nia, a ma czas, by Ko­smy­ko­wi ro­bić scha­bo­we z ziem­nia­ka­mi. Jej kwia­ty do roz­kwi­tu po­trze­bu­ją nie tyl­ko słoń­ca, wody i mi­ło­ści, ale jesz­cze soli. Twier­dzi, że na wsi wszyst­ko za dar­mo. I za to ją kocham. 

Mam wąt­pli­wość — Blog Radomskiej

Ra­dom­ska, jak to Ra­dom­ska. Cię­ty ję­zyk ma, nie kry­je się przed ni­kim i plu­je ja­dem zdro­wo pro­sto na kla­tę. Jak ma PMS, wy­sy­ła wszyst­kich jak naj­da­lej się da, czy­li do Ko­sza­li­na. Czę­sto wi­du­ję ofia­ry jej wy­sył­ki, bo tra­fia­ją i do mnie. Ach ci ku­rie­rzy! Czy­ta­jąc jej blo­ga nie moż­na jeść, chy­ba że ma się pla­mo­od­por­ny monitor. 

Sza­lo­no­oka

Nie­je­den mógł­by uczyć się od niej to­le­ran­cji i nie raz udo­wod­ni­ła mi, że je­stem igno­rant­ką. Na nie­szczę­ście nie ona je­dy­na. Swe­go cza­su dużo spę­dza­ła dni na tram­po­li­nie wraz z in­ny­mi blo­ge­ra­mi, czę­sto ta­ki­mi jak ja.

Fari

Na­praw­dę so­lid­na i przy­stęp­na daw­ka in­for­ma­cji o me­diach, so­cial me­dia, mar­ke­tin­gu i po­zy­cjo­no­wa­niu. Czy­li ta­kie ło­pa­to­lo­gicz­ne i spe­cy­ficz­ne po­ucza­nie blo­go­wych la­me­rów, jak ja. 

Kul­tu­rą w płot

Wstyd przy­znać, że po­zna­łam ten blog do­pie­ro jak wy­grał te­go­rocz­ny kon­kurs. No wstyd jak nie wiem co! Po­ka­zu­je za­ska­ku­ją­ce i cie­ka­we kul­tu­ral­ne zja­wi­ska. Jak pi­sze o fil­mie to wiesz czy chcesz na nie­go iść czy Grey. Jak opo­wia­da o książ­ce, to wiesz czy za­go­ści na two­jej pół­ce czy Grey. Po­lub­cie jego stro­nę na FB: tak pięk­nych zdjęć nie wi­dzia­łam chy­ba na­wet na kon­kur­sach World Press Photo!

Fil­my, któ­re ryją ba­nie zbyt mocno

Je­śli ulu­bio­nym ak­to­rem jest John­ny Depp od cza­sów No­ży­co­rę­kie­go, w wa­len­tyn­ki oglą­dasz Hap­py Tree Friends, a ga­tu­nek fil­mów o go­ściu za­bi­ja­ją­cym nie­win­nych tu­ry­stów, co źle skrę­ci­li do lasu (pew­nie ja­koś to się na­zy­wa) to twój ko­nik, to nie mu­szę już wię­cej za­pra­szać na tego bloga.

Po­chwa­lo­ny

 Blog przede wszyst­kim o wie­rze. O ka­to­li­cy­zmie do­kład­niej rzecz bio­rąc. Nie jest to może te­mat wart­ki, ale dla mnie, prak­ty­ku­ją­cej, waż­niej­sze jest to, by w KK było nie wię­cej ba­ra­nów, a świa­tłych owieczek.

Najczęściej oglądane:

Hi­sto­ria bez cenzury

Żad­nych tam su­chych dat i fak­tów! Wresz­cie hi­sto­ria opo­wia­da­na jest w cie­ka­wy spo­sób! Do­wie­cie się tu, któ­ry pol­ski król to cio­ta, któ­ry ma jaja, pod któ­rym koń się roz­je­chał oraz to, cze­go ża­den sza­nu­ją­cy się hi­sto­ryk z li­ceum nie opo­wie­dział­by swo­im uczniom. A szko­da! Oczy­wi­ście wcho­dzisz na wła­sną odpowiedzialność!

Ekwi­pu­nek Dźwi­ga­ny Codziennie

Wpraw­dzie te­mat dla mnie nie do ogar­nię­cia, bo dziew­czy­ną je­stem, ubie­ram się cza­sem na­wet na ró­żo­wo, mam blond wło­sy. No nie na­da­ję się chy­ba na sur­wi­wal czy na­wet bi­wa­ko­wa­nie. A tu chło­pa­ki o no­żach roz­pra­wia­ją, pił­kach do drew­na, krze­si­wach i jak zro­bić z plan­de­ki na­miot na trzy spo­so­by. Ale spo­sób w jaki opo­wia­da­ją o tym ekwi­pun­ku na­praw­dę do mnie prze­ma­wia! No i bro­dy mają i sie­kie­rę w ple­ca­ku noszą!

FrazPC

Tak, je­stem la­me­rem. Nie mam po­ję­cia co to 8K, dwur­dze­nio­wy pro­ce­sor i nie gra­łam w Wiedź­mi­na. Ale en­tu­zjazm, z ja­kim pro­wa­dzą­cy pro­gram opo­wia­da o no­win­kach tech­nicz­nych, elek­tro­nicz­nych i grach nie po­zwa­la mi ode­rwać się od mo­ni­to­ra. Dzię­ki nim do­wie­dzia­łam się o wie­lu pol­skich pro­duk­cjach, któ­re są na­praw­dę cie­ka­we. Wy­glą­da na to, że jak chce­my to po­tra­fi­my. No i mu­szę to po­wie­dzieć — mega ra­dio­wy głos (mąż bywa zazdrosny)! 

Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 18 marca 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: