O Złotym Encie, Królu Drzew Wszelakich — akcja „Bajki przy kominku”

O Złotym Encie, Królu Drzew Wszelakich — akcja „Bajki przy kominku” Image

O Złotym Encie, Królu Drzew Wszelakich — akcja „Bajki przy kominku”

Za gó­ra­mi, za sied­mio­ma mo­rza­mi, w da­le­kiej Pół­no­cy był las. Ale nie taki zwy­czaj­ny. Był to las ma­gicz­ny. Kto­kol­wiek do nie­go wsze­dł już ni­gdy nie wy­cho­dził. Bali się go miesz­ka­ją­cy w po­bli­żu wie­śnia­cy, ża­den zło­czyń­ca nie miał na­wet za­mia­ru w nim się schro­nić prze po­ści­giem, nikt nie cho­dził do nie­go na grzy­by, ja­go­dy czy po­lo­wa­nie, a małe dzie­ci stra­szo­no miesz­ka­ją­cy­mi w le­sie strasz­ny­mi po­two­ra­mi – En­ta­mi. Jak enty spa­ły, był po­dob­ne do drzew. Ale wy­star­czy­ło na­dep­nąć ja­kąś ga­łąz­kę czy liść i ha­łas ten bu­dził enta. Oka­zy­wa­ło się, że ko­na­ry to ręce, a ko­rze­nie to nogi ol­brzy­mie­go drze­wia­ka. Przed jego by­strym wzro­kiem nie ukrył­by się nikt, a i gnie­wu roz­bu­dzo­ne­go nikt by nie prze­trwał. Las z dala szu­miał tyl­ko ci­cho i od­stra­szał swo­ją ciem­no­ścią, któ­rej ludz­kie oko nie po­tra­fi­ło prze­szyć.

W jed­nej z wio­sek pod ma­gicz­nym la­sem miesz­kał z oj­cem mały chło­piec o imie­niu Da­rek. Jego mat­ka zmar­ła, gdy był bar­dzo mały, a oj­ciec ro­bił co mógł, by dziec­ku ni­cze­go w ży­ciu nie za­bra­kło, lecz cóż może zdzia­łać drwal, gdy drzew z lasu wy­ci­nać nie było moż­na. Ca­ły­mi dnia­mi jeź­dził swo­ją fur­man­ką po oko­li­cy i spraw­dzał pola, czy przy­pad­kiem nie ro­sną na nich ja­kieś sa­mot­ne to­po­le lub czy na mo­cza­ra­ch nie ma ja­kiejś za­po­mnia­nej wierz­by. Przez to mały Da­rek pra­wie nie wi­dy­wał ojca, a mimo jego nad­ludz­kiej wrę­cz pra­cy – w domu czę­sto bra­ko­wa­ło na­wet chle­ba.

Pew­ne­go mroź­ne­go dnia, gdy Da­rek jak co dzień szu­kał w oko­li­cy lasu su­chy­ch szy­szek, któ­re wie­wiór­ki cza­sem przy­no­si­ły poza cień ko­ron ro­sną­cy­ch w nim drzew, Da­rek na­tknął się na nie­zwy­kłe zna­le­zi­sko. Spo­śród oszro­nio­ny­ch li­ści zda­wa­ło­by się jak­by coś za­mi­go­ta­ło. Gdy od­gar­nął su­che li­ście jego oczom uka­zał się żo­łą­dź. Ale nie taki zwy­kły, ja­ki­ch czę­sto szu­ka­ją dzie­ci pod dę­ba­mi, by zro­bić z nich lu­dzi­ki. Ten żo­łą­dź lśnił jak­by był ze zło­ta, a jak spoj­rza­ło się przez nie­go na słoń­ce wy­da­wał się cał­ko­wi­cie prze­zro­czy­sty, prze­pusz­cza­jąc przez sie­bie zło­te pro­mie­nie sło­necz­ne. Roz­ra­do­wa­ny Da­rek rzu­cił wszyst­kie wcze­śniej ze­bra­ne szysz­ki i po­pę­dził czym prę­dzej do chat­ki, by po­ka­zać zna­le­zi­sko ta­cie.

Gdy sta­ry drwal zo­ba­czył zło­te­go żo­łę­dzia, nie­zmier­nie się prze­stra­szył. Szyb­ko za­sło­nił okna, tak jak­by się bał, ze ktoś za­uwa­ży co ta­kie­go mają w domu.

- Dar­ku – rze­kł tata – zna­la­złeś bar­dzo rzad­ki owoc dębu. Raz do roku Kró­lo­wa Drzew Wsze­la­ki­ch, któ­ra miesz­ka w sa­mym środ­ku Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu, wy­da­je na świat jed­no na­sio­no. Jest nim wła­śnie zło­ty żo­łą­dź. Jest to naj­cen­niej­szy dar, jaki moż­na otrzy­mać od lasu. Chroń go.

- Do­brze tato – od­parł Da­rek, po czym scho­wał swój skarb pod ma­te­ra­cem łóż­ka.

W nocy miał sen. Śnił mu się zło­ty żo­łą­dź, któ­ry był nie­sio­ny przez or­szak zwie­rząt le­śny­ch na wiel­kim, czer­wo­nym kró­lew­skim krze­śle. Na po­cząt­ku po­cho­du sze­dł je­leń o srebr­ny­ch ro­ga­ch, na któ­ry­ch tli­ły się po­chod­nie oświe­ca­ją­ce dro­gę w Za­cza­ro­wa­nym Le­sie. Po­tem szły dwa niedź­wie­dzie. Je­den z nich nió­sł bu­ła­wę kró­lew­ską, dru­gi ko­ro­nę na­bi­ja­ną dro­gi­mi ka­mie­nia­mi ukła­da­ją­cy­mi się w herb rodu – Zło­te­go Żo­łę­dzia. Da­lej ma­je­sta­tycz­nie prze­cha­dza­ły się brą­zo­wo­okie sar­ny, za nimi kro­czy­ły na dwó­ch łap­ka­ch rude wie­wiór­ki z pu­szy­sty­mi ki­ta­mi i pół­mi­ska­mi peł­ny­mi wy­po­le­ro­wa­ny­ch szy­szek. Zło­te krze­sło, na któ­rym umiesz­czo­ny był zlo­ty żo­łą­dź, nio­sły całe set­ki ma­ły­ch, le­śny­ch my­szek, a po­rząd­ku pil­no­wa­ła wa­ta­ha wil­ków, bacz­nie ob­ser­wu­jąc, czy nikt obcy nie za­mie­rza zbli­żyć się doń za­nad­to. Do­oko­ła krze­sła la­ta­ły le­śne pta­ki nie po­zwa­la­jąc usią­ść żad­nej na­wet ma­łej musz­ce i de­li­kat­nie wa­chlu­jąc zło­te­go żo­łę­dzia swo­imi skrzy­deł­ka­mi.

W pew­nym mo­men­cie je­leń ze srebr­ny­mi ro­ga­mi za­trzy­mał się, a za nim sta­nął też cały or­szak. Je­leń spoj­rzał na chłop­ca i rze­kł:

- Wi­dzi­sz nas te­raz, ale to sen. Gdy zro­bi­sz to, o co cię po­pro­szę, zno­wu nas zo­ba­czy­sz i otrzy­ma­sz so­wi­ta na­gro­dę. Nie lę­kaj się jed­nak. Za­sa­dź zło­te­go żo­łę­dzia w do­nicz­ce. Gdy bę­dzie miał pierw­sze trzy list­ki, po­wiem ci co masz da­lej ro­bić, a spra­wi­sz lu­dziom wiel­kie szczę­ście.

Da­rek obu­dził się i spraw­dził, czy pod jego ma­te­ra­cem na­dal tkwi zna­le­zio­ny pod Za­cza­ro­wa­nym la­sem żo­łą­dź. Był tam, gdzie chło­piec go zo­sta­wił. Mimo póź­nej pory po­sta­no­wił speł­nić proś­bę je­le­nia i za­sa­dził zło­te­go żo­łę­dzia w sta­rym kub­ku od her­ba­ty, w któ­rym stłu­kło się ucho. Ku­bek po­sta­wił na oknie i zmę­czo­ny po­ło­żył się spać.

Mi­nę­ło kil­ka dni, a może ty­go­dni i na­de­szła dłu­go ocze­ki­wa­na wio­sna, a wraz nią cie­pło, któ­re­go tak zimą bra­ko­wa­ło. Na okien­nym pa­ra­pe­cie nie­śmia­ło wy­kieł­ko­wał zło­ty żo­łą­dź. Miał już dwa list­ki, Da­rek wie­dział więc, że już nie­dłu­go zno­wu zo­ba­czy srebr­no­ro­gie­go je­le­nia. Cze­kał z nie­cier­pli­wo­ścią.

Pew­nej nocy je­leń uka­zał mu się we śnie. Tym ra­zem sam.

- Spo­ty­ka­my się zno­wu, Dar­ku – po­wie­dział pa­trząc pro­sto w oczy chłop­ca – Cho­dź, mam dla cie­bie pre­zent.

Chło­piec pod­sze­dł do zwie­rzę­cia. Na jego srebr­ny­ch ro­ga­ch na­dal, tak jak w po­przed­nim śnie, pa­li­ły się oświe­tla­ją­ce mrok po­chod­nie.

- Weź jed­ną z po­chod­ni, któ­re tlą się na moim po­ro­żu. Przy­da ci się. Weź też do­nicz­kę z ma­łym żo­łę­dziem. Idź do Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu. Nie bój się jed­nak – Enty nie zro­bią ci krzyw­dy, gdyż za­sa­dzo­ny żo­łą­dź to ich brat. Gdy ogień na po­chod­ni zga­śnie – za­sa­dź drzew­ko w miej­scu, gdzie bę­dzie­sz stał. Two­je po­słu­szeń­stwo zo­sta­nie na­gro­dzo­ne. Gdy za­pa­li się po­now­nie po­chod­nia, bę­dzie­sz bez­piecz­nie mógł wra­cać do domu.

Po tych sło­wa­ch je­leń znik­nął w gę­stwi­nie, a chło­piec zbu­dził się. Obok jego łóż­ka za­wie­szo­na była na ścia­nie po­chod­nia ze snu. Pa­li­ła się dziw­nym, nie­bie­skim świa­tłem.

Był już świt. Da­rek po­sta­no­wił po­now­nie speł­nić proś­bę je­le­nia, tym bar­dziej, że mło­de drzew­ko wła­śnie roz­wi­nę­ło trze­ci li­stek. Wziął więc ku­bek, po­chod­nię i ka­wa­łek chle­ba do chle­ba­ka i wy­ru­szył w dro­gę.

Nie sze­dł dłu­go, gdy do­tarł do Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu. Drze­wa szu­mia­ły jak zwy­kle zło­wro­go, a w le­śnej gę­stwi­nie pa­no­wał po­nu­ry mrok. Nie sły­chać było tu żad­ne­go zwie­rzę­cia. Tyl­ko szum drzew. Chło­piec prze­łknął gło­śno śli­nę, spoj­rzał jesz­cze raz w kie­run­ku drew­nia­nej chat­ki drwa­la, w któ­rej miesz­kał i wsze­dł do lasu.

Nie­bie­ski pło­mień je­le­niej po­chod­ni oświe­tlał wą­ską ścież­kę zim­nym świa­tłem. Co rusz pod wpły­wem sze­le­stu, jaki two­rzy­ły jego sto­py, bu­dzi­ły się Enty. Wi­dział jak pa­trzą na nie­go swo­imi czer­wo­ny­mi oczy­ma, jak po­trzą­sa­ją groź­nie bro­da­mi, jak roz­pro­sto­wu­ją ra­mio­na po la­ta­ch nie­prze­rwa­ne­go snu, cza­sa­mi na­wet ja­kiś gniew­nie za­ry­czał lub ziew­nął nie­wy­spa­ny. Jed­nak ża­den z nich nie zro­bił mu krzyw­dy, tak jak je­leń obie­cał.

Wtem po­chod­nia zga­sła, a do­oko­ła za­pa­no­wa­ła nie­prze­nik­nio­na ciem­no­ść. Wi­dać w niej było tyl­ko czer­wo­ne oczy roz­bu­dzo­ny­ch En­tów. Da­rek za­czął się bać. Jed­nak prze­mó­gł swój stra­ch i za­czął ko­pać pod no­ga­mi. Gdy wy­ko­pał do­sta­tecz­ny do­łek, wsa­dził doń ro­ślin­kę. W tej chwi­li po­chod­nia zno­wu się za­pa­li­ła, a przed nim stal Zło­ty Ent.

- Wi­taj! — rze­kł Zło­ty Ent – je­stem Kró­lem Drzew Wsze­la­ki­ch. Dzię­ki two­jej tro­skli­wej opie­ce, od­waż­nym ser­cu i wy­trwa­ło­ści w dą­że­niu do celu mo­głem zno­wu wró­cić do lasu, z któ­re­go po­cho­dzę i któ­re­go wład­cą je­stem. W po­dzię­ce po­zwo­lę ci opu­ścić bez uszczerb­ku ten Za­cza­ro­wa­ny Las. Gdy po­now­nie przyj­dzie zima – przyj­dź na skraj lasu. Na­gro­dzę cię wte­dy stu­krot­nie.

Mi­ja­ły mie­sią­ce. Ży­cie Dar­ka le­ni­wie to­czy­ło się z dala od Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu. Po­ma­gał on ojcu szu­kać drew­na na oko­licz­ny­ch po­la­ch, łą­ka­ch i ba­gna­ch i pra­wie za­po­mniał o swo­jej przy­go­dzie. Ale na­de­szły mro­zy i zima. Da­rek co­raz czę­ściej mu­siał szu­kać drew­na na opał w oko­li­ca­ch Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu. Za­bie­rał wte­dy ze sobą nie­bie­ską po­chod­nię, gdyż jej bla­sk do­sko­na­le roz­świe­tlał zi­mo­wy mrok, a do­dat­ko­wo jej cie­pło nie­zwy­kle grza­ło chłop­ca, dzię­ki cze­mu nie mar­zł pod­czas po­szu­ki­wań.

Pew­ne­go dnia, gdy szu­kał szy­szek i ga­łę­zi na skra­ju Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu, wy­ró­sł przed nim ogrom­ny Zło­ty Ent. Da­rek roz­po­znał w nim tego sa­me­go Enta, któ­re­go zo­sta­wił w środ­ku lasu wio­sną.

- Dzień do­bry, Dar­ku, miło cię znów wi­dzieć – rze­kł Zło­ty Ent – przy­sze­dłeś tu mimo zim­na, ja­kie do­oko­ła pa­nu­je. Spój­rz, drze­wom jest tak zim­no, że wszyst­kie po­tra­ci­ły li­ście i dy­go­czą z zim­na. Tak jak obie­ca­łem – mam dla cie­bie na­gro­dę za cier­pli­wo­ść i wy­trwa­ło­ść. Zaj­rzyj do swo­jej kie­sze­ni.

Da­rek się­gnął do kie­sze­ni swo­ich spodni. Zwy­kle trzy­mał w nich scy­zo­ryk, któ­rym cza­sem stru­gał małe pa­ty­ki i ro­bił z nich fu­jar­ki. Tym ra­zem było tam tak­że małe za­wi­niąt­ko, a w nim kil­ka na­sio­nek. Da­rek nie ro­zu­miał jaką one mo­gły być dla nie­go na­gro­dą.

- To są zwy­kłe na­sio­na – wy­ja­śnił Ent — ale będą one sta­no­wi­ły po­czą­tek two­je­go wła­sne­go lasu. Bę­dzie­sz mógł ko­rzy­stać z jego drew­na nie­prze­rwa­nie, gdyż jego za­so­by ni­gdy się nie skoń­czą. Po­sa­dź te na­sio­na za swo­ją chat­ką, a będą ro­sły szyb­ko. Z jego do­bro­dziej­stw bę­dzie­sz mógł ko­rzy­stać ty i two­ja cała ro­dzi­na. Już nie bę­dzie ci zimą zim­no. Czy masz jesz­cze ja­kieś ży­cze­nia?

- Chcę by tak­że wam, En­tom, było cie­pło – po­wie­dział chło­piec, po czym rzu­cił do Za­cza­ro­wa­ne­go Lasu nie­bie­ską po­chod­nię. W jed­nej chwi­li cały Za­cza­ro­wa­ny Las za­jął się nie­bie­skim ogniem. Da­rek za­sło­nił oczy, gdyż bla­sk po­ża­ru był zbyt wiel­ki. Tak samo szyb­ko, jak ogień wy­bu­chł, tak samo szyb­ko zga­sł. Wte­dy Da­rek za­uwa­żył, że wszyst­kie wro­gie Enty, wraz ze swo­im wład­cą, za­mie­ni­ły się w zwy­kłe drze­wa. Od­tąd oko­licz­ni miesz­kań­cy ko­rzy­sta­li z da­rów od­cza­ro­wa­ne­go lasu, gdyż nic już ni­gdy nie nę­ka­ło miesz­kań­ców tej oko­li­cy.

Da­rek wró­cił do domu. Zmę­czo­ny usia­dł przy sto­le i coś za­czę­ło go kłuć w nogę. Się­gnął do kie­sze­ni i wte­dy przy­po­mniał so­bie o po­da­run­ku Enta. Za­sa­dził za do­mem po­da­ro­wa­ne przez Kró­la Drzew Wsze­la­ki­ch na­sio­na. W jed­ną noc wy­ro­sły z nich wiel­kie dęby, bia­łe brzo­zy, smu­kłe so­sny, pach­ną­ce świer­ki, dum­ne kasz­ta­now­ce i pięk­ne buki, two­rząc naj­pięk­niej­szy las. Jego oj­ciec, drwal, mógł spo­koj­nie za­jąć się pra­cą. Z każ­de­go pnia nocą wy­ra­sta­ło w tym miej­scu nowe drze­wo. Star­si lu­dzie do dziś prze­ka­zu­ją so­bie hi­sto­rię dziel­ne­go Dar­ka, któ­ry cie­płem po­ko­nał Wład­cę En­tów.

fot. Mrs. Ga­me­sto­ne, CC BY-SA 2.0


Za­pra­szam wszyst­ki­ch blo­ge­rów do wspól­nej je­sien­no-zi­mo­wej za­ba­wy. Je­śli chce­sz się przy­łą­czyć, za­mie­ść raz w mie­sią­cu baj­kę wła­sne­go au­tor­stwa na­wią­zu­ją­cą do baj­ko­we­go te­ma­tu mie­sią­ca. We wrze­śniu jest to: CIE­PŁO.

Pa­mię­taj­my, że to utwo­ry prze­zna­czo­ne dla ma­ły­ch uszu (ka­te­go­ria wie­ko­wa 3–9 lat) – nie­ch bę­dzie mo­rał, nie­ch bę­dzie po­ziom ma­łe­go słu­cha­cza, nie za krót­kie i nie nu­żą­co dłu­gie! For­ma do­wol­na: pro­za, wier­sz, przed­sta­wie­nie, pod­ca­st, ani­ma­cja…

Lin­ki do ba­jek za­miesz­czaj­cie w ko­men­ta­rza­ch pod spodem lub za­miesz­czaj­cie na moi fan­pa­ge – będą się uka­zy­wać na fa­ce­bo­oko­wej ta­bli­cy.

Dro­dzy czy­tel­ni­cy, dro­dzy baj­ko­mów­cy! Czy­taj­cie dzie­ciom tak­że na­sze ba­ja­nia! Za­pra­sza­my!

Nie­ch ma­gia baj­ki bę­dzie z Wami!

Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 1 września 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dzieci

Otagowano: