Pochwała rutyny

Pochwała rutyny Image

Pochwała rutyny

Co­dzien­ny kie­rat wy­glą­da mniej wię­cej tak: bu­dzę się o 6:10, by otwo­rzyć oczy o 6:40, ubrać sie­bie, obu­dzić dzie­ci, zro­bić im ka­kao, po­móc w za­kła­da­niu ubrań, za­go­nie­niu do ła­zien­ki w celu my­cia zę­bów lub zje­dze­nia pa­sty ze szczo­tecz­ki i wy­ru­sza­my całą czwór­ka na przy­sta­nek au­to­bu­so­wy, z któ­re­go 23 mo­ich dzie­ci od­jeż­dża do szko­ły i przed­szko­la. Wra­cam z naj­młod­szą za­ha­cza­jąc po dro­dze o wiej­ski skle­pik, gdzie zwy­kle ku­pu­je­my świe­że buł­ki na śnia­da­nie. Po­tem chwi­la na po­rząd­ki, czas drzem­ki, dru­gie śnia­da­nie i jest już 13:10 – pora dru­gie­go spa­ce­ru, zno­wu na przy­sta­nek. Przy oka­zji pies się wy­bie­ga. Pod­czas po­wro­tu zwy­kle spraw­dza­my, czy wszyst­kie sprzę­ty na pla­cu za­baw jesz­cze dzia­ła­ją, a huś­taw­ka na­dal tak prze­raź­li­wie skrzy­pi. W domu przy­go­to­wu­ję obiad, po­tem od­ra­bia­nie lek­cji i moż­na wyjść na po­dwór­ko. O 17:00 je­ste­śmy już peł­ną ro­dzi­ną i jemy póź­ny obiad. Dwie go­dzi­ny póź­niej dzie­cia­ki sprzą­ta­ją za­baw­ki, a ja po­wo­li przy­go­to­wu­ję ko­la­cję i wodę w wan­nie. Po ką­pie­li baj­ka, my­cie zę­bów, cza­sem jesz­cze coś prze­czy­tam na do­bra­noc i tak koń­czy się dzień mo­ich dzie­ci. Mój trwa jesz­cze kil­ka godzin.

Po­wie­cie – nudą wie­je. Co­dzien­na po­wta­rzal­ność pro­ce­sów spra­wia, że je­śli cza­sem mam inny roz­kład dnia, za­po­mi­nam. Uma­wiam się, że kto inny od­bie­rze dzie­ci z przy­stan­ku, a po­tem sama po nie jak co dzień idę i do­pie­ro na miej­scu przy­po­mi­nam so­bie, że tego dnia mia­łam mieć wol­ne. Jadę tą samą tra­są do pra­cy, mimo iż wiem, że aku­rat o tej po­rze będą kor­ki lub trwa­ją ro­bo­ty dro­go­we, a ist­nie­je lep­sza tra­sa al­ter­na­tyw­na. Za­pa­lam świa­tło od ła­zien­ki na­wet wte­dy, gdy wiem, że elek­trow­nia po­sta­no­wi­ła mnie uszczę­śli­wić wie­czo­rem przy świe­cach. Gdzie tu czas na sza­leń­stwo, gdzie tu pa­sja, gdzie po­smak no­wo­ści?! Prze­cież do­ro­sły nie może tak żyć!

Co in­ne­go dzie­ci. One po­trze­bu­ją ru­ty­ny. Cykl kar­mie­nie — sen — kar­mie­nie — sen — ką­piel no­wo­rod­ka — kar­mie­nie — sen prze­ry­wa­ny jest tyl­ko cza­sa­mi ja­kimś spa­ce­rem, a i to zwy­kle w tych sa­mych po­rach. Wszyst­ko jest ta­kie prze­wi­dy­wal­ne, bo mały czło­wiek i tak jest w dość du­żym szo­ku po wyj­ściu z ciem­ne­go, cie­płe­go i ci­che­go wor­ka owo­dnio­we­go. A i my, ro­dzi­ce, je­ste­śmy na­dal zdzi­wie­ni, że oto taki mały klon na­szych ge­nów po­tra­fi wy­wró­cić do góry no­ga­mi na­sze ży­cie, zmu­sić do pi­cia zim­nej kawy i za­ry­wa­nia nocy nie na im­pre­zach ze zna­jo­my­mi, a na no­sze­niu 4 ki­lo­gra­mów wierz­ga­ją­ce­go szczęścia.

Po­dob­no tyl­ko głup­cy się nu­dzą. Ale czym jest nuda? Dla jed­nych to po­wta­rzal­ność i prze­wi­dy­wal­ność, dla in­nych brak po­my­słów na za­ję­cie swo­je­go cza­su. Dla mnie nuda jest sy­no­ni­mem wol­ne­go cza­su. Moja nuda trwa cza­sem kil­ka se­kund, w któ­rych znaj­du­ję w za­ka­mar­kach pa­mię­ci tą rzecz, któ­rą za­wsze chcia­łam się za­jąć, ale wcze­śniej bra­ko­wa­ło mi ener­gii lub cza­su, a na­wet ich oby­dwu na­raz. Tyl­ko czy to mą­drość czy pracoholizm?

W tej chwi­li mam czas dla sie­bie. Pi­szę. Ty, dro­gi czy­tel­ni­ku, czy­tasz. Być może to twój czas dla sie­bie. Być może ru­ty­na. Dzie­ci ba­wią się w po­ko­ju obok w szko­łę: dwój­ka ry­su­je, trze­cie prze­sta­wia krze­sła przy biurku.
— Na­tka, wiesz że cię ko­cham? — mówi Ki­nia znad za­ma­lo­wa­nej w gwiazd­ki kart­ki. Rzu­co­ne mi­mo­cho­dem, gdzieś w po­wie­trze za­pew­nie­nie mi­ło­ści spra­wia, że do mo­ich oczu ci­sną się łzy. Wszyst­kie te nud­ne spra­wy jak ką­piel no­wo­rod­ka, kar­mie­nie, usy­pia­nie, bo­le­sne ząb­ko­wa­nie czy trud­no­ści z wią­za­niem bu­tów od­cho­dzą w nie­pa­mięć. Nud­ne ży­cie wca­le nie jest złe, prze­cież pa­mię­ta­my nie to co nud­ne, ru­ty­no­we, ale te chwi­le, gdy coś cu­dow­ne­go się cza­sem dzie­je. W świe­cie nie­spo­dzia­nek, fa­jer­wer­ków i wiecz­nych wer­bli mo­że­my nie za­uwa­żyć ci­che­go „ko­cham cię” wy­szep­ta­ne­go przez czy­jeś usta.

Wpis za­wie­ra link pro­mo­cyj­ny.

Fot. Tom Ray, CC BY-SA 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 5 października 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: