Mój kot na blogu kuwety nie pokazuje, czyli o ekshibicjonizmie blogowym

Mój kot na blogu kuwety nie pokazuje, czyli o ekshibicjonizmie blogowym Image

Mój kot na blogu kuwety nie pokazuje, czyli o ekshibicjonizmie blogowym

Na­wet nie wie­cie, kot­ki, jak cięż­ko być blo­ge­rem. Już nie te cza­sy, kie­dy to pchły po ką­tach się cho­wa­ło, za­mia­ta­ło ogo­nem kurz pod ka­na­pą, o nie! Te­raz, moi dro­dzy, praw­dzi­wy blo­ger wca­le nie je pasz­te­tu z gę­sich wą­tró­bek, ale wstręt­ne tofu albo inne su­shi. Ro­zu­mie­cie? Su­ro­wa ryba! Wo­do­ro­sty!! Soja!!!

Blo­ger… ach blo­ger to ma cięż­ko, a jesz­cze go­rzej, kie­dy jest ta­kim ko­cia­kiem jak ja. Bo ja się nie przed­sta­wi­łem – Pan­da je­stem. To zdję­cie w pra­wym gór­nym rogu to tyl­ko moja służ­ba. Mam taką jed­ną star­szą pa­nią, któ­ra nosi mnie na rę­kach, kar­mi, roz­piesz­cza. Nie za­wsze ro­zu­mie co chcę jej prze­ka­zać w swo­im ko­cim ję­zy­ku, dla­te­go cza­sa­mi klnie jak szewc kie­dy niby przy­pad­kiem nie tra­fię do ku­we­ty. Ja­kąś karę mieć musi. Niech bar­dziej się sta­ra.

A sko­ro je­ste­śmy już przy „śmier­dzą­cych” spra­wach… na blo­gu naj­wy­żej o nich prze­czy­ta­cie. Już za­kła­da­jąc swo­je miej­sce w in­ter­ne­cie po­sta­no­wi­łem, że nie przy­stoi ta­kie­mu kot­ko­wi jak ja, by po­ka­zy­wać każ­dą stro­nę mo­je­go ży­cio­ry­su. Uro­czo mru­żę przez sen oczy? Zo­ba­czy­cie to z pew­no­ścią na­wet na In­sta­gra­mie! Do­ty­kam pu­cha­tą łap­ką jej dło­ni? Mi­lion laj­ków na FB! Za­ko­pu­ję pro­duk­ty prze­mia­ny ma­te­rii w żwir­ku? Oj, nie, tego nie zo­ba­czy­cie ni­gdy! Może inne koty, czy to da­chow­ce czy ra­so­we eg­zem­pla­rze, mają taką ma­nie­rę, że świat musi zo­ba­czyć mo­ment je­dze­nia i wy­da­la­nia, po­czę­cia i na­ro­dzin, ale ja moi mili nie. Po­sta­no­wi­łem so­bie, że w ca­łym tym blo­go­wym eks­hi­bi­cjo­ni­zmie brać udzia­łu na każ­dym kro­ku nie będę. Mogę Wam po­ka­zać za­le­d­wie koń­ców­kę mo­je­go ogo­na, a i tak mnie po­ko­cha­cie albo znie­na­wi­dzi­cie.

Czy to się może udać? Na wąsy dziad­ka Mrucz­ka – może! Nie każ­dy blo­ger jest eks­hi­bi­cjo­ni­stą i na­wet w tym świe­cie opa­no­wa­nym przez ob­raz­ki do­bra treść bro­ni się sama. Od­po­wied­nia re­kla­ma, by­wa­nie na co­rocz­nych zlo­tach ko­cich twór­ców, szli­fo­wa­nie pa­zur­ków, wspól­na ko­cia mu­zy­ka po­mo­że do­trzeć do szer­sze­go gro­na od­bior­ców bez wy­sta­wia­nia za­dka przed obiek­tyw. Bę­dzie wol­niej, bę­dzie mniej kon­tro­wer­syj­nie, ale po mo­je­mu. Tak, by moje dzie­ci, któ­rych mieć przez ka­stra­cję nie mogę, ni­gdy nie ża­ło­wa­ły, że oto Pan­da blo­ga pro­wa­dzi.

To jak? Po­smy­ra­cie mnie za uszkiem? Łap­ki w górę!

Autor | moniowiec Komentarze | 19 Data | 18 kwietnia 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Ślicz­ny ko­tek. Post na­pi­sa­ny w bar­dzo cie­ka­wy spo­sób.

  • Wio­la Ska­win­ska

    Mą­dry ko­tek wie co mówi, le­piej być sobą, niż bie­gać za czymś cze­go tak na­praw­dę nie czu­je­my

  • Cie­ka­wy spo­sób by prze­ka­zać coś bar­dzo waż­ne­go 😉 su­per! Po­do­ba mi się

  • Ża­ne­ta Bom­ba

    Mizi Mizi 🙂 Słod­ki Ko­cia­ku!

  • Żyć nie umie­rać

    Wiesz, moja Psot­ka pew­nie też nie by­ła­by za­do­wo­lo­na gdy­bym pstry­ka­ła jej fo­cie w ku­we­cie 😉 No ale tak po­waż­nie, to faj­nie na­pi­sa­łaś. Bo cza­sem na fb na­wet wi­dać co kto wrzu­ca do sie­ci. Ehh… cza­sem aż szko­da to ko­men­to­wać.

  • Ko­ciak nie dość, że mą­drze gada, to jesz­cze ślicz­ny jest 🙂 Czy­li pod­su­mo­wu­jąc, eks­hi­bi­cjo­nizm ocie­ra się o róż­ne sfe­ry ży­cia i na­le­ży się za­sta­no­wić, któ­rą z nich na­praw­dę chce­my ob­na­żać 😀

    • Dla nie­któ­rych na­wet pi­sa­nie blo­ga już jest prze­ja­wem eks­hi­bi­cjo­ni­zmu.

      • W su­mie tro­chę jest. Jak to mó­wią: punkt wi­dze­nia za­le­ży od punk­tu sie­dze­nia. Jak już się blo­gu­je, to ina­czej się pa­trzy na tę kwe­stię 🙂

  • Dwie łap­ki mu­szą pi­sać ten ko­men­tarz, ale po­zo­sta­łe dwie idą w górę 😀 To jest chy­ba je­den z naj­za­baw­niej­szych i naj­cie­kaw­szych tek­stów o ekhi­bi­cjo­ni­zmie ja­kie ostat­nio prze­czy­ta­łem. To na­praw­dę jest istot­ne, bo przez ostat­ni ty­dzień za­nie­dba­łem bar­dzo to, co się dzia­ło w in­ter­ne­tach i nie ża­łu­ję!

    • In­ter­net nie za­jąc, nie uciek­nie, ale wi­dać, żeś ra­so­wiec, bo wiesz co to duma i byle żwir­ku zbry­la­ją­ce­go wszyst­kim nie po­ka­zu­jesz.

  • No i masz ra­cję Pan­dziu, że nie po­ka­zu­jesz ku­we­ty. W in­ter­ne­tach i tak już jest dużo róż­ne­go ro­dza­ju kupy. 😉 A Ty Pan­dziu nie na­rze­kaj. Masz czte­ry łap­ki do pi­sa­nia, więc jest Ci ła­twiej blo­go­wać, choć… co­fam to, prze­cież To­bie jest trud­niej. Mnie na dwie łapy nie było ła­two, a co po­wie­dzieć na czte­ry? Smy­ram za uszkiem. 🙂

  • Oj Ko­cie ty mój, masz ab­so­lut­ną ra­cję, nie wszyst­ko jest na sprze­daż, oj prze­pra­szam po­kaz

  • Łap­ka i smyr leci ;))

  • Pacz, a moje ko­tu­chy — smy­ral­ni­ki nie­na­sy­co­ne — twier­dzą że mogę so­bie je fo­to­gra­fo­wać do woli i do syta, byle to się prze­kła­da­ło na żwi­rek lep­szej ja­ko­ści oraz więk­sze por­cje chru­pek. I co ja mam — jako star­szy nad ku­we­tą — zro­bić, hę? Ukry­wać czy pu­bli­ko­wać?