Autor: moniowiec

Kom za kom, obs za obs — blogowy kodeks Hammurabiego Image

Kom za kom, obs za obs — blogowy kodeks Hammurabiego

Chcia­ła­bym żyć w ide­al­nym świe­cie. Ta­kim, gdzie jak coś mi się spodo­ba, to sko­men­tu­ję, za­laj­ku­ję, dam ser­dusz­ko na In­sta i co tam jesz­cze dać moż­na. Nie dla­te­go, że ko­goś lu­bię i klik­nę kciuk w górę na­wet jak na­pi­sze o śmier­ci swo­je­go psa. Nie z przy­zwy­cza­je­nia. Nie z po­wo­du za­się­gów na Fa­ce­bo­oku. Ze zwy­czaj­nej przy­zwo­ito­ści.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 40 Data | 25 stycznia 2016
Kiedy Polska to za mało — matka na Cyprze Image

Kiedy Polska to za mało — matka na Cyprze

W ta­kie dni jak dziś, kie­dy to wró­ci­łam z po­mo­cy do­raź­nej, gdzie kasz­la­ło i ki­cha­ło sta­do in­ny­ch dzie­ci, w tym dwo­je mo­ich, mam ocho­tę za­szyć się w ja­kimś cie­płym, cho­ciaż nie­ko­niecz­nie tro­pi­kal­nym kra­ju. Naj­le­piej gdzieś na po­łu­dniu Eu­ro­py. Z do­stę­pem do mo­rza. Może Cypr? Oglą­da­jąc zdję­cia miesz­ka­ją­cej w Li­mas­sol Do­mi­ni­ki, au­tor­ki blo­ga, mo­gła­bym choć­by na wa­ka­cje tam wy­je­chać.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 1 Data | 20 stycznia 2016
Jestem leń, więc tego nie zrobię — mała rzecz o etykietowaniu Image

Jestem leń, więc tego nie zrobię — mała rzecz o etykietowaniu

W od­le­głej kra­inie, zwa­nej dzie­ciń­stwem, mała Mo­nia szła z ple­cacz­kiem ze szko­ły. A była to pierw­sza kla­sa. Szła naj­wol­niej jak mo­gła, bo pła­ka­ła, a przez łzy nie wi­dzia­ła dro­gi. Ma­łej Moni nie zda­rzył się nic ta­kie­go, co sama by za­pa­mię­ta­ła. Nikt jej nie po­bił, nie roz­bi­ła ko­la­na na as­fal­cie, nie na­krzy­cza­ła na nią wy­cho­waw­czy­ni. Ma­łej Moni było smut­no.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 19 stycznia 2016
Grając ze łzami w oczach Image

Grając ze łzami w oczach

Joel jest kil­ku­lat­kiem za­le­d­wie. Ma duży, sło­necz­ny po­kój, a w nim ulu­bio­ną za­baw­kę wie­lu już po­ko­leń – ko­nia na bie­gu­na­ch. Cza­sem po­tra­fi tak dłu­go się na nim huś­tać, że za­sy­pia. Uwiel­bia jak mo­kry i cie­pły ję­zyk psa liże jego twa­rz. I ko­cha swo­ich ro­dzi­ców. To oni po­zwa­la­ją grać mu w jego ulu­bio­ne „Koło for­tu­ny”, głasz­czą do snu po gło­wie czy opo­wia­da­ją baj­ki. Szcze­gól­nie spodo­ba­ła mu się tak, kie­dy to wę­dru­je ze Smo­kiem po ba­śnio­wej kra­inie. Tata za­py­tał go kie­dyś jak na­zy­wa się ten Smok.
— To Rak, tato.- od­po­wie­dział Joel.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 18 stycznia 2016
Jestem córką ważnego człowieka Image

Jestem córką ważnego człowieka

Mała wieś w pół­noc­nej Pol­sce. W tej wsi, gdzieś na koń­cu wszyst­kie­go, miesz­ka­łam ja, cór­ka bar­dzo waż­ny­ch lu­dzi. A wła­ści­wie waż­nej oso­by – na­uczy­ciel­ki lo­kal­nej szko­ły. Szko­ły ma­łej, li­czą­cej za­le­d­wie 100 uczniów, ale uczą­cej wszyst­ki­ch miesz­ka­ją­cy­ch tu lu­dzi. Szko­ły, na któ­rej wid­niał szyld, że oto tu w cza­sie woj­ny za­strze­lo­no na­uczy­cie­la, któ­ry od­mó­wił współ­pra­cy z oku­pan­tem. Szko­ły, gdzie każ­dy każ­de­go znał. A mnie w szcze­gól­no­ści. Bo jak­że nie znać naj­star­szej cór­ki na­uczy­ciel­ki?

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 15 stycznia 2016
Kiedy Polska to za mało — matka w Egipcie Image

Kiedy Polska to za mało — matka w Egipcie

W ta­kie zi­mo­we dni jak dziś nie­je­den z nas z lu­bo­ścią wspo­mi­na wa­ka­cje. Pla­ża, cie­pły pia­sek, szum fal mo­rza, może drink z pa­lem­ką na ja­kimś ho­te­lo­wym le­ża­ku nad brze­giem ba­se­nu, spa­ce­ry brze­giem mo­rza przy za­cho­dzie słoń­ca, do tego ko­cha­na oso­ba, a dzie­ci pod opie­ką ani­ma­to­rów… Ech, ale to by było ży­cie mieć tak co­dzien­nie! Może by tak prze­pro­wa­dzić się na sta­łe np. do Hur­gha­dy? Je­ste­ście pew­ni? Żona Egip­cja­ni­na pod­po­wie, czy by­ście nada­wa­li się do ży­cia w Egip­cie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 8 Data | 13 stycznia 2016
Nie odsuwaj się od innych ludzi, bo są inni niż ty Image

Nie odsuwaj się od innych ludzi, bo są inni niż ty

- Mamo, a dla­cze­go ona jest taka czer­wo­na? — za­py­ta­ło swo­ją mamę dziec­ko sie­dzą­ce na­prze­ciw­ko mnie w pia­skow­ni­cy. Tego sło­necz­ne­go let­nie­go dnia po­sta­no­wi­łam pój­ść na po­bli­ski plac za­baw, w koń­cu dzie­ci mu­szą się gdzieś wy­sza­leć. Za­raz po ode­bra­niu z przed­szko­la i żłob­ka usie­dli­śmy w trój­kę w pia­chu. Na Nati mu­sia­łam uwa­żać, bo sta­ra­ła się za wszel­ką cenę wpa­ko­wać ja­kiś ka­myk do buzi.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 11 stycznia 2016