Archiwum wg tagów: emigracja

Matka we Włoszech — Kiedy Polska to za mało Image

Matka we Włoszech — Kiedy Polska to za mało

Go­rą­ce słoń­ce i cie­płe mo­rze. Coś, co szu­ka­ją rze­sze Po­la­ków co roku w wa­ka­cje i cza­sem na­wet poza se­zo­nem. Błę­kit nie­ba i ja­sne świa­tło, któ­re ubó­stwia­ją fo­to­gra­fo­wie i ma­la­rze na ca­łym świe­cie. Do tego wspa­nia­łe sce­ne­rie, cy­pry­so­we i oliw­ne gaje, win­ni­ce, bia­łe dom­ki, krę­te ulicz­ki. Sto­li­ca mody. Wszyst­ko to moż­na zna­leźć we Wło­szech, gdzie miesz­ka Sa­bi­na, mama ma­łej Klu­secz­ki i blogerka.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 16 września 2015
Matka w Bahrajnie — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Bahrajnie — Kiedy Polska to za mało

Wy­obraź so­bie pań­stwo na kil­ku wy­spach o po­wierzch­ni ciut więk­szej niż War­sza­wa, na któ­rych prze­wa­ża­ją­ca część te­re­nu to pu­sty­nia, a naj­wyż­sza kupa pia­chu ma tro­chę mniej niż naj­wyż­szy pa­gó­rek w mo­jej oko­li­cy dum­nie no­szą­cy imię Góry Chełm­skiej. Wy­obraź so­bie, że na oczach Two­ich ro­dzi­ców two­rzy­ło się to pań­stwo, bo po­wsta­ło w 1971 roku. I wy­obraź so­bie, że lu­dzie są tam tak bo­ga­ci, że chciał­byś być tam bie­da­kiem. Lid­ka, mama na­sto­let­nie­go Ad­ria­na, za­pra­sza do go­rą­ce­go Bahrajnu.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 1 Data | 9 września 2015
Matka w Irlandii Północnej — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Irlandii Północnej — Kiedy Polska to za mało

Ir­lan­dia ko­ja­rzy nam się z Dniem Św. Pa­try­ka. Ale to ta ir­landz­ka Ir­lan­dia. Bo jest jesz­cze Ir­lan­dia Pół­noc­na – jed­na czę­ści skła­do­wych Zjed­no­czo­ne­go Kró­le­stwa Wiel­kiej Bry­ta­nii i Ir­lan­dii Pół­noc­nej. To ta, gdzie IRA podkłada(ła?) bom­by, ta, o któ­rą wal­czył Ger­rym Con­lo­nie w „W imię ojca”. Ta mniej zie­lo­na. Wła­śnie tam, w Bel­fa­ście, sa­mym cen­trum, miesz­ka Wik­to­ria, mama ma­łej Kristy.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 26 sierpnia 2015
Matka w Hiszpanii — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Hiszpanii — Kiedy Polska to za mało

Ach, ta go­rą­ca Hisz­pa­nia! Ten tem­pe­ra­ment, ten za­pach, to słoń­ce, ta cie­pła mor­ska woda i sze­lest pia­sku pod sto­pa­mi! Te so­czy­ste po­ma­rań­cze na każ­dym stra­ga­nie i brą­zo­we oczy każ­de­go na­po­tka­ne­go Hisz­pa­na! Oczy, w któ­rych moż­na się zapomnieć…

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 19 sierpnia 2015
Matka w Norwegii — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Norwegii — Kiedy Polska to za mało

A gdy­by tak po uli­cach cho­dzi­ły bia­łe niedź­wie­dzie, pół roku trwał dzień, dru­gie pół noc, a zo­rza po­lar­na roz­świe­tla­ła mrok? Może z niedź­wie­dzia­mi prze­sa­dzi­łam, ale resz­ta jak naj­bar­dziej się zga­dza. Po­twier­dza to ko­lej­na mama z za­gra­ni­cy, Mi­le­na, mama ma­łej Zosi. Za­pra­szam do Nor­we­gii i nie trze­ba tego czy­tać w rę­ka­wicz­kach i kurt­ce zi­mo­wej. Aż tak zim­no nie będzie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 12 sierpnia 2015
Matka w Walii — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Walii — Kiedy Polska to za mało

An­giel­ski jest ję­zy­kiem tak uni­wer­sal­nym, że na­wet nie ucząc się go w szko­le po­tra­fi­my skle­cić kil­ka nie­udol­nych zdań i przy uży­ciu rąk do­sko­na­le po­ro­zu­mieć się w Lon­dy­nie na­wet z ro­do­wi­tym Bry­to­lem. W koń­cu nie po to słu­cha­my ¾ mu­zy­ki w ję­zy­ku Szek­spi­ra, nie­praw­daż? Sama mam do­świad­cze­nie ze sto­li­cą Wiel­kiej Bry­ta­nii. Nie wszyst­ko jest tam ta­kie ko­lo­ro­we, a cza­sem ko­lo­rów jest aż za­nad­to. W ja­kiej to­na­cji wi­dzi Ilo­na z Le­eds, mama dwu­let­nie­go Franka?

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 5 sierpnia 2015
Polka w Niemczech — Kiedy Polska to za mało Image

Polka w Niemczech — Kiedy Polska to za mało

Jak by­łam mała, do­sta­wa­li­śmy pacz­ki z żyw­no­ścią i ciu­cha­mi od „cio­ci” z Nie­miec. Na­wet raz by­łam u niej w ja­kieś wa­ka­cje. Mia­łam wte­dy 5 lat. Z ca­łe­go wy­jaz­dy pa­mię­tam smak ba­na­nów, bo jesz­cze tak ła­two nie były w Pol­sce do­stęp­ne, roz­kła­da­ną su­szar­kę do bie­li­zny, wiel­ki dia­bel­ski młyn i małą cio­cię, do któ­rej z nie­go ma­cha­łam, czar­ne­go psa, któ­ry sia­dał na ko­men­dę „Platz!”, lego „ku­zy­na”, któ­re po­zwa­lał mi do­tknąć )a miał całe ko­lek­cje za­awan­so­wa­nych tech­nicz­nie sa­mo­cho­dów!) i po­przy­kle­ja­ne w ca­łym domu ta­śmą kle­ją­cą moje nie­udol­ne ry­sun­ki. Za 20 lat Ania, mama z Ib­ben­büren, bę­dzie mo­gła do­wie­dzieć się od swo­ich dwóch roz­ra­bia­ków, czym róż­nią się Niem­cy, w któ­rych miesz­ka­ją, od Pol­ski, w któ­rej miesz­ka­ją ich dziadkowie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 29 lipca 2015