Ani razy nie zatęskniłam za dziećmi

Ani razy nie zatęskniłam za dziećmi Image

Ani razy nie zatęskniłam za dziećmi

Za pięć min­ut muszę wyjść po Kinie na przys­tanek. Za oknem hula taki wia­tr, że psa z domu by nie wypuś­cił. Ale ja się wypuszczę, do tego z dzieck­iem. Pięć min­ut to na tyle mało, że nie zdążę dokończyć tego pos­ta. Nawet pisanie pros­to z ser­ca jest o wiele bardziej czasochłonne.

Do tego czas prze­cieka mi przez palce. Tylko nie tak jak kiedyś – ulot­nie, nie zostaw­ia­jąc mi na dło­ni­ach nawet śladu po muśnię­ciu. Takie pstryk! i nie było go. Nie, ter­az jest inaczej. Czas przy­pom­i­na szorst­ki piasek. Niby przele­wa się między zagłę­bi­eni­a­mi dłoni, gdy próbu­ję go zła­pać, niby delikat­nie doty­ka skóry, jed­nak odciska na niej ślad i moje dłonie wyglą­da­ją jak­bym całe dnie pra­cow­ała przy środ­kach żrą­cych, obier­ała ziem­ni­a­ki czy prze­sadza­ła kwiaty. Czas żło­bi bruzdy także wokół oczu, gdy mrużę powie­ki wypa­tru­jąc dzieci baw­ią­cych się w chowanego czy na czole, gdy marszczę je w chwilach deza­pro­baty, których w życiu rodz­i­ca jest tak wiele.

A jeszcze niedawno słuchałam w samo­chodzie muzy­ki i wpa­tr­zona w drogę łapałam łapczy­wie ostat­nie chy­ba tej jesieni promie­nie słoń­ca. Dro­ga do Poz­na­nia na spotkanie Poz­nańmy się nie była w końcu taka dłu­ga – ot, trochę pon­ad dwie godziny Dla mnie oznacza­ło dwie godziny beztroskiego przeskaki­wanie po falach radiowych. Dwie godziny, pod­czas których ani razu nie zatęskniłam za dzieć­mi.

Spotkanie było miłe. Spóźniłam się, więc miałam wielkie wejś­cie. Z przy­jem­noś­cią posłuchałam konkret­nego wykładu na tem­at współpra­cy agencji reklam­owych z blogera­mi, jaki należał do Anny Pytkowskiej z Blo­me­dia czy Roksany Prusaczyk z Dzwoneczkowego Raju Mamy, która jest specem od kos­me­tyków mar­ki Plus dla Skóry. Kawa – ciepła jak nigdy – smakowała wyśmieni­cie. Dania z menu Fam­i­ly Cafee, w którym było spotkanie, znalazły chy­ba każdy zapom­ni­any kubek smakowy, a gdy­bym wiedzi­ała, że przepyszny tort pójdzie w cyc­ki, wzięłabym dokład­kę. Mar­to z Tomi­to­bi, dzięku­ję za roz­mowy, atmos­ferę, za prezen­ty i za te pięć godzin. Pięć godzin, pod­czas których ani razu nie zatęskniłam za dzieć­mi.

Trasę do miejs­cowoś­ci, w której spędz­iłam więk­szą część mojego życia, prze­jechałam spoko­jnie. Słońce już zaszło, z dro­gi uciekały mi sta­da zaję­cy i lisów. Bra­ma była otwarta. Spec­jal­nie dla mnie. Dzi­adek uściskał moc­no, choć już nie tak jak kiedyś, gdy był w pełni sił. Mama ucałowała i zrzu­ciła zmartwie­nie z barków. Tata pod­skoczył z kanapy mimo bolą­cych stawów. Wyp­il­iśmy lekką kawę, zjedliśmy słod­ki do prze­sady tor­cik bezowy. Cuki­er i kofeina – ener­gety­czne bom­by – spowodowały, że znuże­nie na chwilę odpłynęło i choć­by przez chwilę mogliśmy razem poroz­maw­iać. Zas­nęłam spoko­j­na w pach­nącej poś­cieli. Była to noc, pod­czas której ani razu nie zatęskniłam za dzieć­mi.

Wstałam, kiedy słońce led­wie przedzier­ało się nieśmi­ało na wschodzie. Trasa do Olsz­ty­na liczyła według GPS-a pon­ad trzy godziny. Prowadz­iła przez przepiękny most w Kwidzynie, wiele miejs­cowoś­ci z niesamow­ity­mi zamka­mi, pała­ca­mi, przez górzyste pola i gęste lasy, aż do krainy jezior. Tym razem byłam przed cza­sem. Szy­bko minęły te trzy godziny jazdy, pod­czas których ani razu nie zatęskniłam za dzieć­mi.

Tym razem nie spóźniłam się. W sali Cen­trum Wdraża­nia i Pro­mocji Innowacji w Olsz­tynie siedzi­ały już Pani Rol­nik (czyli Ilona) i Katarzy­na (czyli Perypetie Mat­ki Prow­incjon­al­nej) oraz krzą­tała się orga­ni­za­tor­ka, Roksana (tak, znowu ona). Spoko­jnie poroz­maw­iałyśmy zan­im pojaw­iły się pozostałe uczest­nicz­ki, by wysłuchać m.in. pani diete­tyk, pani stom­a­tolog, spec­jal­ist­ki od ubez­pieczeń, orga­ni­za­torek akcji „Głod­ni zmi­an” czy przeprowadz­ić zbiórkę dla Fun­dacji „Przyszłość dla dziec­ka”. Pięć godzin okaza­ło się za mało i razem z Syl­wią Narkow­icz (oczamimamy.pl) i Martą (mamawbiegu.pl) poszłyśmy w mias­to – czyli na beza­lko­holowe (serio!) piwo do czeskiego pubu, a potem na grecką ucztę. Wiec­zorem dłu­go jeszcze nie mogłam zas­nąć, ale ani razu nie zatęskniłam za dzieć­mi.

Poniedzi­ałek przy­witał mnie deszczem i młotem pneu­maty­cznym. W całym Olsz­tynie trwa wzmożony remont dróg i chod­ników, przed moim hotelem też. Jako że miałam jeszcze kil­ka godzin do przy­jaz­du Kasi z Lefti.pl mogłam spoko­jnie zwiedz­ić Stare Mias­to i zjeść pyszne leni­we piero­gi w Mlecznym Barze. Kasię znam tylko przez inter­net, ale nie mogłam prze­gapić tego, że jesteśmy tak fizy­cznie blisko siebie — na co dzień dzieli nas bowiem pon­ad 400 km! – i musi­ałam choć­by chwilkę pogadać. Czy warto było czekać? Warto! Nawet jeśli tego dnia ani razu nie zatęskniła za dzieć­mi.

Dopiero wraca­jąc, gdy od wdusza­nia sprzęgła, gazu i hamul­ca bolała stopa, a od wytęża­nia wzroku od wpa­try­wa­nia się w drogę nocą szczy­pały oczy, obudz­iła się cicho ona. Tęs­kno­ta. To dzię­ki niej dojechałam na miejsce mimo sześ­ciu godzin za kółkiem, co dla mnie, niedziel­nego kierow­cy, jest nie lada wyczynem. To ona kaza­ła mi wypy­tać się o wszys­tko opieku­jącego się nimi Ojca. To ona kaza­ła ucałować każde z dzieci w czoło na tyle delikat­nie, by się nie zbudz­iły. I to ona zobaczyła rano zdzi­wie­nie pomieszane z radoś­cią, że mama jed­nak wró­ciła, mimo że wcześniej ani razu nie zatęskniła za dzieć­mi.

Sponsorzy

Poznańmy się

Whis­bear, Lit­tle dot plea­sure, Wydawnict­wo Znak, Scan­di PosterSkrzyn­ka Smaku, Motk­isplot­ki, SzareLove, SOXO, Plus Dla Skóry,Black­sis, Mag­ic Loli, Moss Papers, Szu­misie, Wad­er – Fab­ry­ka ZabawekMan­u­fak­tu­ra Miło, Col­ib­ri Con­cept Store, Chocol­is­si­mo, Bobux Pol­s­ka, The Idea Box, Smukke znaczy pięknie, MA & MA DESIGN, Mane­mis, Hel­lo Donut, Kids Room, Der­maglin, Bam­booko, Eduka­torek, Pro­jek­t­Plan­ner

Warmińsko-Mazurskie Spotkania Blogerów

KD Meble, Biała Skrzyn­ka, Lol­li­fox, Plus dla Skóry, Bie­len­da, Ziołolek, Turku­sowa Pra­cow­n­ia, Whis­bear, Lidl, Dreweks, Oli­ni, Milovia, Nasza Księ­gar­nia, Zaka­mar­ki, Miody Wileńs­kich, Tiny Star, CzuCzu, Piąt­ni­ca, Willa Dwa Jezio­ra, Kindii, Ouh­ma­nia, Włas­ny­mi ręka­mi 

Fot. 1 Madi­son Gostkows­ki, CC BY 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 24 listopada 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: