I Wy, mamo i tato, przeciwko mnie?

I Wy, mamo i tato, przeciwko mnie? Image

I Wy, mamo i tato, przeciwko mnie?

O prze­mo­cy fi­zycz­nej tak dużo wszę­dzie. Są ak­cje na­wo­łu­ją­ce, że szar­pa­nie i klap­sy to jed­nak prze­moc, że jed­nym ude­rze­niem moż­na spo­wo­do­wać nie­od­wra­cal­ne i groź­ne zmia­ny w mó­zgu, mi­kro­wy­le­wy. Oso­bę kar­cą­ca w taki spo­sób moż­na zła­pać na go­rą­cym uczyn­ku, zro­bić zdję­cie, po­słać do sądu, bo bi­cie – czy to pa­sem, kap­ciem, da­nie klap­sa ręką – jest ka­ral­ne.

A prze­cież nie tyl­ko cia­ło boli. Bar­dziej od si­nia­ków, otarć i ran na cie­le boli znisz­czo­na du­sza, zdep­ta­ne ma­rze­nia czy utra­co­ne po­czu­cie wła­snej war­to­ści. Wszyst­ko to mogą spra­wić za­le­d­wie sło­wa. Cza­sem mó­wio­ne w gnie­wie, cza­sem na złość, by do­piec, cza­sem na od­czep­ne­go. Sło­wa – noże…

1. Jesteś z wpadki. Żałuję, że sprowadziłam Cię na ten świat.

Nic tak nie po­tra­fi pod­ko­pać wła­sne­go, do­pie­ro two­rzą­ce­go się dzie­cię­ce­go JA jak wy­zna­nie, że tak na­praw­dę je­ste­śmy kimś, na kogo nikt nie cze­kał, o któ­re­go nikt się nie sta­rał, kto po­wstał w wy­ni­ku błę­du. Sama do­brze pa­mię­tam, kie­dy ro­dzi­ce po­wie­dzie­li mi, że je­stem ad­op­to­wa­na. Nie wiem skąd taki po­mysł, ale ja wzię­łam to na se­rio i za­czę­łam na­wet na wła­sny spo­sób szu­kać ro­dzi­ców. Tych praw­dzi­wych. Prze­szu­ka­łam wszyst­kie fo­to­gra­fie, do­ku­men­ty, ja­kie mie­li­śmy w domu i nie na­tra­fi­łam na ża­den ślad. Do­pie­ro, gdy po kil­ku dniach po­pro­si­łam mamę o ad­res mo­jej bio­lo­gicz­nej ro­dzi­ny, do­wie­dzia­łam się, że to tyl­ko żar­cik.

2. Zniweczyłeś moje życiowe plany.

Każ­dy z nas ma swo­je pla­ny, więk­sze i mniej­sze. Czę­sto ta­kim pla­nem jest za­ło­że­nie ro­dzi­ny. Jed­nak chy­ba nie każ­dy zda­je so­bie spra­wę z tego, że wią­że się to tak­że z od­po­wie­dzial­no­ścią i zmia­ną wła­snych prio­ry­te­tów. Te­raz to nie spo­tka­nie biz­ne­so­we może oka­zać się naj­waż­niej­sze, a zła­ma­na w szko­le ręka. Na­gle to, co ro­bi­li­śmy do­tych­czas może stać na rów­ni ze ster­tą pra­nia do pra­so­wa­nia. Czę­sto ro­dzi­ce, któ­rzy wi­dzą ma­cie­rzyń­stwo odar­te z lu­kru i sło­dy­czy, a prze­peł­nio­ne co­dzien­ną ru­ty­ną i brzy­do­tą, mogą ulec po­ku­sie, by wła­sne aspi­ra­cje, ma­rze­nia i dą­że­nia skie­ro­wać na tego ma­łe­go czło­wie­ka zwa­ne­go zwy­kle sy­nem lub cór­ką. Mama chcia­ła być ba­let­ni­cą, ale nie mo­gła, bo cię­żar­ne w ba­le­cie nie tań­czą, więc od ma­łe­go ka­to­wa­ła cór­kę szkół­ką ba­le­to­wą z in­ter­na­tem itd.

2. Jesteś moim błędem wychowawczym.

Stwa­rza­my i wy­cho­wu­je­my na­sze dzie­ci na swo­je po­do­bień­stwo i czę­sto są one do nas po­dob­ne: tak samo marsz­czą nos kie­dy się złosz­czą, dra­pią po gło­wie kie­dy się nad czymś za­sta­na­wia­ją, mają zbli­żo­ny świa­to­po­gląd. Ale ni­gdy nie będą na­szy­mi klo­na­mi. Nie­ste­ty wie­lu ro­dzi­ców za­po­mi­na o tym i w mo­men­cie wy­bra­nia in­nej ścież­ki, niż ob­ra­na przez ro­dzi­ców, do­cho­dzi do wy­po­wie­dze­nia słów, któ­rych ra­czej będą oni ża­ło­wać.

3. Przynosisz mi zawsze wstyd. Nigdy do niczego nie dojdziesz.

W ży­ciu dziec­ka jed­ne­go moż­na być pew­nych – uży­wa­nie słów NI­GDY i ZA­WSZE jest bar­dzo ry­zy­kow­ne. Po­wo­du­ją one, że na­wet je­śli dziec­ko sta­ra się z ca­łych sił, a choć­by raz po­wi­nie mu się noga, otrzy­ma ono ko­mu­ni­kat, że cała pra­ca była na mar­ne. Bo ZA­WSZE jest nie­grzecz­ne i NI­GDY nikt nie był z nie­go dum­ny.

4. Przez Ciebie boli mnie serce.

O ile od gwa­ru spra­wia­ne­go przez dzie­ci może bo­leć gło­wa, w koń­cu ilość de­cy­be­li two­rzo­na przez nie jest im­po­nu­ją­ca, o tyle inne czę­ści cia­ła bolą tyl­ko wte­dy, kie­dy w nie ude­rzą czymś. Bóle ser­ca czy wrzo­dy żo­łąd­ka nie po­wsta­ją z po­wo­du dzie­ci, ale na­szych wła­snych stra­chów i zgry­zot. Nie mo­że­my zrzu­cać na dzie­ci od­po­wie­dzial­no­ści za stan na­sze­go zdro­wia.

5. Dziecko jest niestety podobne do Ciebie. Życzę Ci, aby Twoje dzieci też były dla Ciebie takie, jak Ty dla nas.

Nikt nie lubi być trak­to­wa­ny źle, jed­nak to po­ję­cie cał­ko­wi­cie su­biek­tyw­ne. Coś, co jed­nej oso­bie wy­da­je się cał­kiem nor­mal­ne, in­ne­go może ura­zić. Być może dla­te­go nie każ­dy ro­zu­mie moje czar­ne po­czu­cie hu­mo­ru. Nie po­win­ni­śmy jed­nak ni­ko­mu ży­czyć tego, co nam wy­da­je się nie­mi­łe.

A Wy ma­cie lub, co gor­sza, pa­mię­ta­cie ja­kieś sło­wa, wy­ra­że­nia, któ­re ra­nią bar­dziej niż klaps, bolą bar­dziej niż si­niak na tył­ku od la­nia czy pie­ką moc­niej niż siar­czy­sty po­li­czek?

Fot. Da­niel R. Blu­me, CC BY-SA 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 10 listopada 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,