Autyzm w przedszkolu, Asperger w szkole

Autyzm w przedszkolu, Asperger w szkole Image

Autyzm w przedszkolu, Asperger w szkole

Autyzm, w tym zespół Asperg­era, to nowa jed­nos­t­ka chorobowa. Pier­wsze opisane przy­pad­ki zdi­ag­no­zowane właśnie jako autysty­czne dzieci pochodzą z 1943 roku. Wcześniej diag­no­zowano je jako psy­chozy, schizofre­nie czy pospoli­ty niedorozwój umysłowy. Mały autystyk w pewnym momen­cie swo­jego życia zaczy­na prze­jaw­iać raczej niewys­tępu­jące w roz­wo­ju dzieci zdrowych cechy: ma zakłó­coną zdol­noś­ci komu­nikowa­nia uczuć i budowa­nia relacji inter­per­son­al­nych, lubi stereo­ty­powość i pow­tarzal­ność, miewa trud­noś­ci z inte­gracją wrażeń zmysłowych. Są to dzieci, z który­mi może nie być kon­tak­tu, które miewa­ją his­terie, które nie wiedzą, że mogą zadać ból. Są same w swoim włas­nym świecie. Bo greck­ie „autos”, od którego pochodzi nazwa choro­by, znaczy „sam”.

Przed diagnozą

Ani­ta pode­jrze­wała, że coś jest nie tak od około 18 miesią­ca życia jej syna. Pier­wsza wiz­y­ta była u neu­rolo­ga. Julek nie mówił, baw­ił się cią­gle tak samo np. obser­wował ruch samo­chodzików. Bard­zo dużo krzy­czał, płakał, urządzał his­ter­ię.
— Miałam wraże­nie że on w ogóle mnie nie słyszy. Nie reagował nawet na swo­je imię. — mówi Ani­ta.
Najpierw była wiz­y­ta u neu­rolo­ga, potem do laryn­golo­ga na badanie słuchu, a gdy on stwierdzi, że jest ok to do psy­cholo­ga.
Ewa zapisała swo­jego 3-let­niego wów­czas Andrze­ja do przed­szko­la inte­gra­cyjnego.
— Myślałam — fajnie, w przyszłoś­ci Andrzej nie będzie się głu­pio gapił na uli­cy na ludzi niepełnosprawnych, ot zwięk­szy mu się tol­er­anc­ja na inność. — wspom­i­na Ewa
Tam przed­szkolan­ka zasug­erowała, że coś jej się nie podo­ba w zachowa­niu dziec­ka, wys­tępu­ją stereo­typ­ie i poradz­iła udać się do porad­ni psy­cho­log­iczno-ped­a­gog­icznej.
— Po wiz­y­cie u psy­cholo­ga pole­ci­ało już law­inowo, obdz­woniłam pół Pol­s­ki i udało nam się dostać na kon­sul­tację do psy­chi­a­try dziecięcego w Łodzi. Potem psy­cholog, kon­sul­tac­ja z rodzi­ca­mi, pouczenia, przykaza­nia i diag­noza autyzm z zalece­niem ponownego prze­bada­nia w wieku 6 lat. Ter­az wiemy, że syn ma zespół Asperg­era, łagod­niejszą for­mę autyz­mu.

Jak wygląda dzień dziecka z autyzmem?

- Chaos, chaos i jeszcze raz chaos. Cią­gle krzy­ki, płacze, his­terie. Nie wiado­mo o co. — przy­pom­i­na sobie Ani­ta — Ter­az jest w miarę w porząd­ku, Julek ma 4 lata i chodzi do przed­szko­la, oczy­wiś­cie codzi­en­nie ta sama dro­ga, zwraca uwagę na wszys­tko, zwłaszcza na pojazdy typu ciężarów­ki, kopar­ki, nad­miernie się tym ekscy­tu­jąc. Julek jest bard­zo pamiętli­wy, zawsze zwró­ci na coś uwagę np. na jak­iś pojazd, a nie patrzy na swo­je bez­pieczeńst­wo. Prze­chodząc obok sklepu codzi­en­nie recy­tu­je ta sama listę zakupów, pamię­ta co gdzie leży, potrafi śle­po biec do celu nie zwraca­jąc uwa­gi na innych ludzi. Wszys­tko musi być tak jak on chce, nie moż­na nic zmieni­ać.
— Dzieci czy to z autyzmem czy z ZA (Zespół Asperg­era) lubią rutynę, codzi­enne rytu­ały i uprzedzanie fak­tów, nie przepada­ją za nowoś­ci­a­mi, więc gdy chce­my zabrać je np. na spac­er nową trasą, warto to wcześniej omówić, roze­brać na czyn­ni­ki pier­wsze, wtedy jest szansa, że obe­jdzie się bez krzyków i protestów; u nas nie ma aż tak inten­sy­wnych zachowań, ale uprzedzam Andrze­ja o zmi­anach; poza tym jak każde dziecko myje się, je, szyku­je do szkoły, jedyną różnicą jest chy­ba inten­sy­w­na, codzi­en­na reha­bil­i­tac­ja. — doda­je Ewa.
Rodz­i­com najbardziej przeszkadza to, że nie moż­na tak łat­wo wytłu­maczyć dziecku, bo musi być tak jak on chce. Częs­to dochodzi do tego sty­mu­lac­ja słu­chowa typu nag­minne trza­skanie drzwia­mi, co jest uciążli­we. Dzieci nie zda­ją sobie sprawy, że może komuś lub sobie zro­bić krzy­wdę. Trze­ba go nieustan­nie pil­nować. Mogą być nad­wrażli­we np. dotykowo i każ­da kąpiel pod prysznicem czy mycie głowy oku­pi­one jest krzykiem.
— Ostat­nio Julek płakał tak głośno, że chy­ba każdy myślał, że coś mu się stało, a ja tylko zdjęłam mu buty. Ogól­nie idzie ku lep­sze­mu. Nad wszys­tkim pracu­je­my.

Terapia i rehabilitacja

Każde dziecko potrze­bu­je indy­wid­u­al­nie dopa­sowanych ter­apii i zajęć, ale niemal w każdym przy­pad­ku potrzeb­na jest ter­apia behaw­io­ral­na, najproś­ciej mówiąc, to sposób na wyucze­nie odpowied­nich zachowań, których autysty­cy nie rozu­mieją, np. witanie się, zaj­mowanie innego siedzenia w auto­bus­ie niż tego jed­nego upa­tr­zonego, nie zde­j­mowanie ubrań przy innych itd., itp. Do tego częs­to dochodzi ter­apia indy­wid­u­al­na z psy­cholo­giem, ped­a­gogiem, logope­dą, ter­apie SI, dogoter­apie. Ter­apeu­ci sto­su­ją Stosowaną Anal­izę zachowa­nia.

Autyzm w przedszkolu, Asperger w szkole

Julian chodz­ił rok do przed­szko­la ter­apeu­ty­cznego. Obec­nie chodzi do przed­szko­la ogóln­o­dostęp­nego pry­wat­nego gdzie jest jeszcze jeden autystyk. Julek ma swo­ja panią ter­apeutkę. Przy­jeżdża do niego logope­da i psy­cholog. Andrzej chodzi do szkoły spec­jal­nej, w klasie obec­nie jest czworo dzieci, tro­je z ZA i jed­no z autyzmem, jest nauczy­ciel i pomoc. Częs­to potrzeb­ne jest nauczanie indy­wid­u­alne, ale to jest możli­we tylko w placówkach właśnie spec­jal­nych. Szkoły masowe, nawet inte­gra­cyjne kom­plet­nie nie są dos­tosowane do przyj­mowa­nia dzieci z defi­cy­ta­mi zdrowot­ny­mi (choć pewnie są wyjąt­ki i chwała im za to), w inte­gracji rodz­ice muszą wys­tąpić do dyrekcji o nauczy­ciela cienia, czyli osobę poświę­ca­jącą czas tylko jed­ne­mu dziecku, ale co najlep­sze sami muszą tego nauczy­ciela wyszukać i zarekomen­dować szkole.
— Nieste­ty częs­to szkoła idzie na łatwiz­nę i decy­du­je, ze taki cień ma zaj­mować się więk­szą grupą dzieci co jest o tyle nierozważne, że dzieci się “nakrę­ca­ją” wspól­nie, autysty­cy “świru­ją” i niech jeden nauczy­ciel opanu­je taką np. rozwrzeszczaną piątkę gdy cza­sem z jed­nym jest ciężko? — wniosku­je Ewa.

Inni ludzie

Głośne zachowa­nia dziec­ka zwyk­le zwraca­ją uwagę postron­nych obser­wa­torów.
— Naj­gorsze co może spotkać rodz­i­ca, to komen­tarze innych. Dziecko jest najczęś­ciej nieświadome, nie prze­j­mu­je się na to co ludzie o nim mówią. A mówią cza­sem wiele: a to, że mat­ka nie potrafi dzieci­a­ka wychować, że zwierzę­ta trzy­ma się w domu, i wiele innych. Oso­biś­cie miałam sytu­ację, gdy ktoś wytknął mi bra­ki w wychowa­niu u mojego dziec­ka. Zapro­ponowałam, by oso­ba wyraża­ją­ca opinię, zafun­dowała Andrze­jowi tabliczkę na pierś z napisem “mam autyzm”, pomogło. — śmieje się Ewa.
— Gdy ktoś zacznie coś komen­tować ja albo mam to gdzieś, a w wypad­ku oso­by która pomi­mo ignorowana dalej gada swo­je wtedy ja zawsze coś dane­mu człowiekowi odpowiem. Przy dziecku włącza mi się instynkt obron­ny. — doda­je Ani­ta.

Co radzą mamy autystyków innym?

- Zwraca­j­cie uwagę na opóźniony rozwój mowy dziec­ka, na to, by sprawdza­li reakcję dziec­ka na głos, czy dziecko ich słucha, czy nie sty­mu­lu­je się w jak­iś sposób np. dźwiękowo trza­ska­jąc drzwia­mi, wzrokowo — patrząc na ruch kol pojazdów, czy nie maja obsesyjnych zachowań. Zawsze lep­iej dzi­ałać, kiedy dziecko jest małe niż czekać, aż będzie trud­no napraw­ić niek­tóre przyzwycza­je­nia i zachowa­nia. — radzi Ani­ta.
— Rodz­ic dziec­ka autysty­cznego ma więk­szy ciężar na sobie, dlat­ego ważny tu jest także włas­ny kom­fort psy­chiczny. Wol­ny czas dla siebie, nawet kilka­naś­cie min­ut na relaks, gdy dziecko uśnie, a nie mara­ton prac domowych. Wystar­czy usiąść z herbatą w ręku i odetch­nąć. Ja koloru­ję. To daje mi siłę na każdy kole­jny dzień. — dorzu­ca Ewa.

Bard­zo dzięku­ję Ani­cie i Ewie za podzie­le­nie się swoi­mi spostrzeże­ni­a­mi.

Fot. Lance Neil­son, CC BY 2.0

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 8 Data | 4 kwietnia 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: , ,

  • U nas na szczęś­cie wszys­tko w porząd­ku. Jest głośno i sza­le­nie, ale w grani­cach normy. Dużo siły dla bohaterek artykułu.

  • U nas po 4 lat­ach mówienia “super inteligent­ny” zaczęło się “prze­jaw­ia pewne cechy”. I zostaw­iono mnie samą. Bez infor­ma­cji. Bez diag­nozy. Tylko z “przy­puszczam, że…”

    • Może warto jeszcze raz udać się do innego spec­jal­isty? My pode­jrze­wal­iśmy, ze wzglę­du na mani­akalne układanie wszys­tkiego w wieże i rzędy, a także brak reakcji na wołanie. Okaza­ło się tylko, że wystar­czy ter­apia SI i wylecze­nie zatkanych kanalików w uszach. Nadruch­li­wość została, ale z tym da się żyć (np. ja jestem niez­di­ag­no­zowana :D).

  • Moja Han­ka jest inteligen­ta, widać to po jej sposobach dzi­ała­nia, pokony­wa­niu przeszkód sto­ją­cych na drodze do osiąg­nię­cia jej celu- zarówno w zabaw­ie, jak i w codzi­en­nych czyn­noś­ci­ach. Jest bard­zo samodziel­na, cho­ci­aż kiedy ja jestem w pobliżu woli się mną wyręczyć 😀 Uwiel­bia książ­ki, uwiel­bia bie­gać, cho­ci­aż cza­sem na prostym się wywró­ci- wsta­je i leci dalej. Puz­zle, kolorowanie, różne zab­wy, to jest coś dla Han­ki. Jest naprawdę żywym sre­brem. Jest gadułą, ale … w więk­szoś­ci nadal uży­wa swoich słów, określeń. Oczy­wiś­cie my wszyscy ją rozu­miemy doskonale i nawet potrafi układać zda­nia, tylko, że przy uży­ciu swoich określeń. Nie lubi pow­tarzać słów, na pytanie co zna­j­du­je się na obrazku (kot) powie mni­ał, a gdy się odpowie, że to jest kot, to potrafi się zaśmi­ać i powiedzieć “nie mamo, mni­ał” dać buzi­a­ka i zająć się czymś innym. Jest bard­zo cwana i upar­ta, ale też rados­na i uwiel­bia nowoś­ci. Zauważyłam, że lubi mieć porządek- mag­nesy posor­towane kolora­mi, osob­ne pudełecz­ka dla maza­ków i kre­dek, równo poukładane obraz­ki. Prob­lem jest ze sprzą­taniem klock­ów, bo jak już wszys­tkie wysyp­ie, skończy się nimi baw­ić, to jest wiel­ka trage­dia żeby to posprzą­tać 😀
    Trochę się martwiłam tą mową i włas­nie tą pedan­ty­cznoś­cią, nakrę­całam się, aż poroz­maw­iałam z moją cio­cią, która jest ped­a­gogiem i powiedzi­ała mi wyluzuj. Moja obses­ja może wyni­ka z tego, że sama byłam nauczy­cielem, wyłapy­wałam różne niepoko­jące cechy u dzieci, starałam się im pomóc, że ter­az mając swo­ją pociechę, boję się, że coś przeoczę.

    • tak wyda­je mi się że nad­gor­li­wość jest lep­sza od obo­jęt­noś­ci. Lep­iej dwa razy iść do lekarza i rozwiać swo­je wąt­pli­woś­ci, niż poz­wolić prob­le­mom urosnąć do momen­tu, kiedy trud­no już cokol­wiek napraw­ić.
      Mimo wszys­tko cieszę się, że wylu­zowałaś 😉

      • Ciężko było, ale gdy się zaczy­nam martwić, po pros­tu myślę sobie, że się nakrę­cam i pow­tarzam słowa cio­ci- wyluzuj 🙂

  • Nas już trzy razy badali, trzy razy wyszło, że dziecku nic nie jest, ale psy­cholog zapiera się, że owszem jest. Widzi stereo­typ­ie, widzi niechęć do kon­tak­tu wzrokowego i fakt, że dziecko ma tylko jed­ną koleżankę. Grono nauczy­ciel­skie nic nie widzi, ja widzę może 2–3 objawy z 40stu. Neu­rolog z 30letnim doświad­cze­niem też nic nie widzi. I co robić? Badaj, szukaj, kom­bin­uj, proś się, a oni dalej mówią, że “coś jest, ale nie wiemy sami co”. I zosta­jesz sama. Szukaj sobie dalej. Tak jest z nami.

  • Życie z taką chorobą nie jest łatwe ani dla dziec­ka ani dla rodziny, te dzieci są cud­owne, ale społeczeńst­wo nadal źle pod­chodzi do tem­atu, brak zrozu­mienia i tol­er­ancji nadal “rządzi” 🙁