Największe minusy Blog Conference Poznań

Największe minusy Blog Conference Poznań Image

Największe minusy Blog Conference Poznań

Blog Con­fer­ence Poz­nań. Też tam byłam, wodę gazowaną i kawę piłam. Warsz­taty, prelekc­je, dyskus­je. Co jeszcze? Bifor i after par­ty! Oj dzi­ało się, dzi­ało…

Jest 1:30. Czekam, jak chy­ba 400 innych osób, na tak­sówkę, która zabierze mnie z imprezy kończącej pier­wszy dzień Blog Con­fer­ence Poz­nań. Samo­chody pod­jeżdża­ją jeden po drugim pod budynek Między­nar­o­dowych Targów Poz­nańs­kich. Tłum top­nieje. Powi­etrze lekko otrzeźwia, bo zro­biło się chłod­niej. Jest i mój trans­port. Wsi­adam szy­bko, spragniona poczuć znowu ciepło.
— Dokąd?
— Krakows­ka.
Odjeżdżamy. Mias­to jest praw­ie puste o tej porze. Żebym przy­pad­kiem nie zas­nęła kierow­ca wcią­ga w roz­mowę:

- A co to się dziś na tych Tar­gach dzi­ało, że tyle ludzi w środ­ku nocy?
— A taka impreza grupowa.
— A co to za gru­pa?
— Blogerzy.
KTO? — lekko zbity z tropu kierow­ca omal nie zjechał na chod­nik. Być może blogerzy kojarzyli mu się z zarażony­mi na jakąś nową chorobę ludź­mi.
— Piszą różne rzeczy w internecie, na włas­nych stronach – wyjaś­ni­am.
— I pani coś TAKIEGO ma? — pyta z powąt­piewaniem.
Kiwam głową na tak. Tem­at się ury­wa.
W poko­ju rzu­cam się na łóżko. Tyle się zdarzyło dzisiejszego dnia. Tyle złego. Zasyp­i­am, a w głowie kotłu­ją się kosz­mary.

Naprawdę pra­sowałam kieckę! #bcp #bcp2016 #blog­con­fer­ence #blog­con­fer­en­ce­poz­nań

A post shared by Moni­ka Kil­i­jańs­ka (@konfabula.pl) on

Jakie były najwięk­sze minusy i co straciłam przez BCP?

1. Rejestracja

Najpierw inter­ne­towa. Tygod­nie czeka­nia. Straciłam przy tym paznok­cie, zyskałam siwe włosy.
Potem rejes­trac­ja na żywo, już w Poz­na­niu. Kole­j­ka jak do mięs­nego w PRL-u, a okazu­je się, że dosta­jesz jakieś ulot­ki i plaki­etkę. No śmiech na sali! Tyle cza­su po taki sou­venir? Prze­cież to stra­ta cza­su! Mogłam tyle kotków na Insta­gramie zobaczyć, tyle sta­tusów na fejsie zala­jkować! Ale nie – musi­ałam ROZMAWIAĆ, naw­iązy­wać kon­tak­ty. Zupełnie jak zwierzę­ta!

2. Miejsce

Stary Browar. Dwa dni szukałam tego starego piwa. Dwa dni! W przy­ci­as­nych butach. Prze­cież trze­ba było kupić nowe, praw­da? I obtarły na pię­cie. Nabaw­iłam się pięknego odcisku, dzięku­ję. Słodown­ie znalazłam, a gdzie warzel­nia, pijal­nia?

3. Ludzie

500 osób. Wszyscy z czys­tego przy­pad­ku. Równie dobrze moż­na by sprosić z uli­cy – prze­cież każdy umie pisać to i blo­ga by poprowadz­ił. Do tego wszyscy mówią o jed­nym: zasię­gi, staty, fot­ki, ban­ki zdjęć. Jeju, nie moż­na tak cho­ci­aż o pogodzie pogadać? Ja bym na upał ponarzekała, a nikt nie chci­ał.

4. Organizatorzy

Tak naprawdę zbęd­ni. Kawa była, woda była, dary losu leżały na widoku, do WC pok­ierować mógł prze­cież ochro­niarz. Ale nie, oni musieli cią­gle przeszkadzać: a to kierowali kole­jką, a to zaprasza­li na konkursy, cią­gle za czymś bie­gali, doglą­dali. Spoko­jnie sobie na kanapie nie moż­na było poplotkować nawet o nich, bo co chwilę jak­iś się pojaw­iał na hory­zon­cie! A wiecie, że nawet dzieci tam były zatrud­nione? Takie jed­no widzi­ałam, maluszek led­wo urod­zony. Chy­ba do głaska­nia, bo każdy do wóz­ka pod­chodz­ił i się rozczu­lał. Nie do pomyśle­nia!

5. Prowadzący

Tu mam najwięcej zas­trzeżeń, bo nie dali rady. No nie dali rady nie wywołać uśmiechu. Te żar­ty rodem z Famil­i­ady, wier­szy­ki pisane pewnie przez dzieci jed­nego z nich. Ja protes­tu­ję! Ja ter­az muszę napisać do jakiejś firmy kos­me­ty­cznej po dary losu, zro­bić recen­zję kre­mu 50+, bo zde­cy­dowanie w kącikach ust mam zmarszcz­ki. I kurze łap­ki. W moim wieku? Nie do pomyśle­nia! Nawet fil­tr w apara­cie ich nie chce wygładzać!

6. Prelegenci

Ja rozu­miem, że po zna­jo­moś­ci kogoś znaleźć jest łatwiej i taniej, ale na miłość Boską na spotka­niu dla blogerów prze­maw­ia­ją blogerzy? Czy kogoś obchodzi cud­ze zdanie albo przykład z życia? A potem jeszcze trze­ba było takiego prele­gen­ta dor­wać z aparatem, strzelić słit­fo­cię, bo nie wypa­da. Tylko się człowiek nab­ie­ga!

7. Warsztaty

Tu już lep­iej. Moż­na było się spotkać z wielki­mi fir­ma­mi, wielki­mi nazwiska­mi. Pam­pers, Śnież­ka, Semi­lac, Ceneo, Fac­to­ry. Durs­ka, Lip­iec, Kozak, Urban, Cza­jkows­ki. Tylko głowa mnie później bolała od daw­ki wiedzy. Prze­cież blon­dyn­ka tyle nie wytrzy­ma!

8. After party

Ok, muzy­ka, piwo z Lecha (czyli jed­nak jest ten browar?), kon­cert. Nawet nau­ka smakowa­nia piwa była. Ale oświ­etle­nie sali — nie dla blogera! Taki bloger to musi sobie fotkę strzelić: ze znanym blogerem-cele­bry­tą, z kuflem w ręce, w kiblu, na parkiecie, na stole albo przy stole. A tu światło przytłu­mione, jak na jakiejś dyskotece. Na Insta­gramie wszyscy wyglą­da­ją, jak­by w piwni­cy wylą­dowali! Poza tym godz­i­na. Koniec o 1:00? Daję 1 na 10.

9. Miasto

Przez te wszys­tkie prelekc­je, warsz­taty i imprezy nie miałam nawet za bard­zo pozwiedzać. Kole­jny minus, bo gdy­by było nud­no, to bym się na mias­to wybrała. Ostat­nio zwiedza­łam Poz­nań prze­cież w liceum, więc niewiele pamię­tam. Ter­az wiem tylko, że Stary Browar, w którym piwa nie znalazłam, jest duży i się gubię w nim zbyt szy­bko, a budynek Między­nar­o­dowych Targów Poz­nańs­kich jest blisko ład­nego, nowego dwor­ca. Do tego pełno tramwa­jów i ścieżek rowerowych, więc mnie, babie ze wsi i piesze­mu tak łat­wo spowodować jak­iś wypadek. No sama nie wiem, czy to dobrze, że w Poz­na­niu było spotkanie…

Ale najwięk­szym minusem było to, że Blog Con­fer­ence Poz­nań trwał tylko dwa dni. Za krótko! Pro­ponu­ję zro­bić tygod­niowe. I na Mal­cie. Może być ta poz­nańs­ka.

Fot. Gabriela Orłows­ka, www.kotkowicz.pl, www.magicznechwile.pl

‪#‎Poz­nań‬ ‪#‎BCPoznań2016‬ ‪#‎Poz­nanTrav­el

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 19 Data | 14 czerwca 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano:

  • Łaskaw­ca z Ciebie z tą Maltą. 😛

  • Jak ja żału­ję, ach… jak bard­zo że mnie tam nie było!!!!

    • Też żału­ję, bo kawa była wyśmieni­ta, a w Twoim towarzys­t­wie była­by pewnie jeszcze lep­sza!

  • Krótko — pojechałaś po bandzie, ale to dobrze! Ja zauważyłem inne minusy, Ty inne — z resztą rozpisałem się o nich u siebie.

    1 Co do kole­j­ki przy rejes­tracji — tu będę bronił tych co to oga­r­niali, bo sam w tym siedzi­ałem jako wolon­tar­iusz. Uwierz rozład­owal­iśmy 500 osób w mniej niż 1.5h, w cza­sie gdy jeszcze musieliśmy dorzu­cać po drodze jeszcze jakieś gifty do toreb. Było naprawdę dużo do oga­r­ni­a­nia w kil­ka osób. Do toreb się nie czepi­am, bo to zawsze fir­mówka — ulot­ki, rabaty itp.
    2 Miejsce — fakt nie było żad­nego dro­gowskazu.
    3 Ludzie o ile tak ich moż­na nazwać mogli by nie roz­maw­iać na sali gdzie były prelekc­je.

    4 Ktoś to musi­ał oga­r­nąć
    5 Zawsze mogło być gorzej
    6 Było kil­ka naprawdę dobrych prelekcji
    7 Kupa ludu się na warsz­taty zapisała, jeszcze więk­sza kupa ludu na nie nie przyszła
    8 Piwo było marne, szkole­nie doty­czące piwa tym bardziej, widzi­ałem ich w akcji na wios­nę gdy byłem na Tour Salon na poz­nańs­kich halach tar­gowych — żena­da. Sam zro­bię Ci lep­sze szkole z piwa 😉
    9 Po pier­wszym dniu dałem radę zahaczyć przed afterem “cloosed room” — dla chcącego nic trud­nego.

    🙂

    • Na to, co napisałam, warto moc­no przymknąć oko, wtedy widać moc tych minusów. Tą pozy­ty­wną moc 😉

  • a to już nie żału­ję, że mnie nie było, nudy:P

  • Toż to się nada­je do Amnesty Inter­na­tion­al, znę­canie się, prze­moc! Ludzkie dra­maty roz­gry­wały się na każdym kroku — z którego pro­filu lep­iej sfo­cić self­ie, który notat­nik ład­niejszy, czy moja sukien­ka pasu­je do krze­sełek w sali wykład­owej?!? Kosz­mar 😉

    Poz­dro dla kumatych

    • Żebyś wiedzi­ała! A wiesz, że nawet cza­sem trze­ba było do zdję­cia na kolanach być? Jeszcze tylko grochu brakowało taka kara 😉

  • Mag­dale­na — MojeTwoje.com.pl

    Co za lista. Wymieniłaś wszys­tkie minusy kon­fer­encji. Cel­nie i konkret­nie. Może powin­naś zacząć pisać blo­ga? 🙂

  • Łùu­u­u­uf jak to dobrze że nie pojechałam 😉 Koniecznie muszę kiedyś doświad­czyć tylu nieznośnoś­ci kon­fer­en­cyjnych!

  • Nie przepadam za taki­mi impreza­mi, ale nier­az się uśmiech­nęłam, czy­ta­jąc Two­ją relację 🙂

  • Zane­ta Forr

    Gen­er­al­nie smu­ty , mówisz 😉 mnie bawi tylko to ze ter­az co dru­gi blog pisze o owym Poz­na­niu, ale Two­ja not­ka jest inna:) w sum­ie kazdy wpis jest inny , dlat­ego lubie Cie czy­tać 🙂

  • Żałowałam niezmiernie, że nie pojechałam, ale po lek­turze Two­jego wpisu widzę, że niewiele straciłam 😉 Kocham Two­je poczu­cie humoru! A nieku­matych bym banowała 😉

  • Na Mal­cie wyszło­by super 🙂 musieli­by jedynie załatwić ochrone przed zmi­en­na pogodą 🙂

  • Och, całe szczęś­cie, że nie udało nam się tam być. Tyle niedo­god­noś­ci by na nas czekało 😉