Matka w Londynie — Kiedy Polska to za mało

Matka w Londynie — Kiedy Polska to za mało Image

Matka w Londynie — Kiedy Polska to za mało

Życie w Anglii to nie tylko zmy­wak i fab­ry­ka. To także włas­na dzi­ałal­ność gospo­dar­cza. Tak jak wielu Polaków także Anna Górec­ka, autor­ka blo­ga www.annagorec­ka.eu i założy­ciel­ka Lawen­dowej Grupy na Face­booku dla przed­siębior­czych kobi­et speł­nia się w tym co robi najlepiej – edukacji, przed­siębior­c­zoś­ci i mar­ketingu — pracu­jąc na włas­ny rachunek. W swoich szkole­ni­ach udziela cen­nych rad jak prowadz­ić biznes na Wys­pach, a u mnie w wywiadzie – jak sama postrze­ga mieszkanie w Lon­dynie.

Pod­sumowanie październi­ka już na blogu… #octo­ber #październik #jesień

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Jak dłu­go Twoim domem jest już Anglia?
Anna Górec­ka: W Anglii, a dokład­niej w Lon­dynie mieszkam od pon­ad trzech lat. Na wyjazd i zmi­anę swo­jego życia namówił mnie mój obec­ny mąż, który zawsze marzył o wyjeździe. Dodatkowo zmo­ty­wowała go atrak­cyj­na ofer­ta pra­cy. Mnie oso­biś­cie ta wiz­ja nie przekony­wała i nie byłam szczęśli­wa- wiado­mo począt­ki są trudne. Pier­wszy miesiąc człowiek jest zafas­cynowany nowym miejscem,a potem wda­je się ruty­na. Z cza­sem się to jed­nak zmieniło i nie cofnęłabym tej decyzji.

Favourite view … #lon­don­life #walk #sun­day

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Zmieni­a­jąc miejsce zamieszka­nia częs­to dzi­wimy się rzec­zom, które starym mieszkań­com wydawały się bła­he czy całkiem nor­malne. Co cię najbardziej zdzi­wiło?
Anna Górec­ka: Na miejs­cu zaskoczyło mnie wiele rzeczy zwłaszcza w pier­wszych dni­ach i tygod­ni­ach. Ruch lewostron­ny to była jed­na z pier­wszych rzeczy z którą zan­otowałam. Strasznie dzi­wne uczu­cie jechać po złej stron­ie dro­gi. Do tego wiele prak­ty­cznie nieza­uważal­nych rond i progów zwal­ni­a­ją­cych. Myślałam, że my w Polsce mamy ich zbyt wiele, ale Lon­dyn bije Kraków na głowę w tym aspekcie. Przys­tan­ki odwró­cone tyłem do dro­gi. Trud­no cza­sem stwierdz­ić czy zdzi­wie­nie jest pozy­ty­wne czy negaty­wne — tutaj wszys­tko jest po pros­tu inne. Niska zabu­dowa, specy­ficzny ang­iel­s­ki styl — myślę, że każdy potrze­bu­je cza­su, żeby do tego przy­wyknąć. Zapom­ni­ałabym: palmy — one również mnie zaskoczyły, bo jest ich tutaj naprawdę sporo. Rozu­miem, że wys­pa, ale Anglia nigdy nie kojarzyła mi się z taką egzo­ty­czną roślin­noś­cią, a tu proszę…

Kon­fab­u­la: Ile kosz­tu­je codzi­enne życie w Lon­dynie?
Anna Górec­ka: Życie w Lon­dynie jest dro­gie i trze­ba to przyz­nać, zwłaszcza trans­port pub­liczny i wyna­jem poko­ju czy mieszka­nia. Nie zmienia to jed­nak mojej teorii, która brz­mi: Żyjąc tu zara­bi­asz więcej niż w Polsce. Wyda­jesz bard­zo dużo, ale zawsze jak się chce to te 100–200 fun­tów moż­na zaoszczędz­ić nawet przy min­i­mal­nej kra­jowej. Jeśli tylko ktoś ma zobow­iąza­nia w Polsce np. kredyt, łat­wo przem­nożyć, że zaoszczęd­zone 200 fun­tów to pon­ad tysiąc zło­tych  miesięcznie. Pracu­jąc w Polsce na niskim stanowisku nie jesteśmy za nic w świecie tyle zaoszczędz­ić. Dla mnie tym właśnie mieszkanie tutaj prze­waża w aspekcie finan­sowym. Naj­gorsze są pier­wsze 2–3 miesiące, kiedy jeszcze przelicza­my wszys­tko na złotów­ki. To jed­nak mija i fun­ty z cza­sem zaczy­namy trak­tować jak złotów­ki.

Cena przykład­owych pro­duk­tów:

  • chleb tostowy w Tesco  — ok. 1 funt
  • litr mle­ka — niecały funt
  • wyna­jem mieszka­nia 1 bed­room (salon z kuch­nią i syp­i­al­nia) — od ok. 1000 do 1400 fun­tów śred­nio i drożej. Do tego trze­ba doliczyć 6 tygod­ni kaucji i opłatę dla agencji. Poniżej 3500 fun­tów na dzień dobry jest ciężko.
  • Fryz­jer — koloryza­c­ja — od 60 fun­tów wzwyż
  • Pry­wat­na wiz­y­ta u pol­skiego lekarza — od 60 fun­tów. Wszys­tko zależy od miejs­ca w którym mieszkamy.

Kon­fab­u­la: Czy jesteś fanką ang­iel­skiej kuch­ni?
Anna Górec­ka: Niekoniecznie. Początkowo nawet nie mogłam się przekon­ać do trady­cyjnego Eng­lish break­fast czyli tostów z jajkiem sad­zonym, dus­zony­mi pieczarka­mi, bekonem, pomi­do­ra­mi oraz słyn­ną fasolą. Ter­az sama je robię, ale tylko od cza­su do cza­su. Aby się do tego dania nie zraz­ić, warto pójść na nie do  lep­szego miejs­ca  i unikać przy­drożnych barów, które ser­wu­ją eng­lish break­fast za 4,5 fun­tów. Inaczej nawet Wasze tosty będą ociekać tłuszczem.
Za to zupełnie nie mieś­ci mi się w głowie podawanie pop­u­larnej Fish and Chips — czyli ryby z fry­tka­mi – z octem.

Birth­day pub­bing with Żane­ta #lon­don­life #novem­ber #birth­day #drink­ing

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Jak poruszać się w Lon­dynie jak się ma rodz­inę?
Anna Górec­ka: Mam wraże­nie, że w Lon­dynie samochód nie jest aż tak niezbęd­ny jak np. w Polsce. W sum­ie więcej z nim prob­lemów niż korzyś­ci. Wjazd do cen­trum jest płat­ny, miejsc parkingowych mało i też płatne. Wszędzie dzi­wne zakazy. Mając metro pod nosem przez pier­wszy rok korzys­tal­iśmy z auta głównie pod­czas więk­szych zakupów raz na tydzień i tyle. Do tego trze­ba przyzwycza­ić się do tłu­mu i turys­tów na każdej uliczce. Więk­sza stac­ja, poranne metro i pocią­gi to masa prze­tacza­ją­cych się w poś­piechu ludzi. Komuś może się to podobać, a innego iry­tować. Jed­no jest pewne, trze­ba do tego przy­wyknąć.

Beau­ti­ful Lon­don door #lon­donlaven­der #door #yel­low #iwant­the­same

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Jakie ang­iel­skie przyzwycza­je­nie najbardziej Ci przy­padło do gus­tu?
Anna Górec­ka: Bard­zo pozy­ty­wne przyzwycza­je­nie Bry­tyjczyków to piątkowe wyjś­cie do pubu po pra­cy oraz spędzanie wol­nego cza­su w pięknych parkach, których tu jest naprawdę sporo.

Kon­fab­u­la: Jak są wychowani i jak wychowu­ją statysty­czni londyńczy­cy?
Anna Górec­ka: Chy­ba najbardziej rzu­ca się w oczy uprze­j­mość ludzi. Oczy­wiś­cie moż­na zarzu­cać, że zachowa­nia Anglików są cza­sem sztuczne i nieszczere, jed­nak ja uwiel­bi­am ich serdeczność- nieza­leżnie z jakich płynie pobudek. Wolę to niż patrze­nie spod byka w Polsce.

#tube #lon­don #lon­donlaven­der #sta­tion #ghostinthetrain

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Jak my Pola­cy jesteśmy tam postrze­gani?
Anna Górec­ka: Trud­no jed­noz­nacznie stwierdz­ić. Nie ma jed­nej panu­jącej opinii na nasz tem­at. Wszys­tko zależy z kim ktoś miał do czynienia. Nie zmienia to jed­nak fak­tu, że uchodz­imy za pra­cow­ity i zdol­ny naród. Mamy tu dużo swoich firm i korzyst­nie wpły­wamy na ang­iel­ską gospo­darkę.

Wind­sor…

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Kon­fab­u­la: Co zabierasz ze sobą jak wracasz z Pol­s­ki?
Anna Górec­ka: Jeśli mowa o kobi­etach to na pewno pole­cam zaopa­trzyć się w swo­je ulu­bione kos­me­ty­ki pol­s­kich marek. Ja połowę kos­me­ty­cz­ki uzu­peł­ni­am w Polsce. Nasze leki, których tutaj w więk­szoś­ci nie ma, również sys­tem­aty­cznie przy­wożę, gaze­ty i pol­skie książ­ki. Oczy­wiś­cie są w Anglii zarówno pol­skie apte­ki jak i sklepy, ale trze­ba mieć to szczęś­cie i mieszkać w ich pobliżu, czego mi zawsze brakowało.

Taki wyjazd to naprawdę szkoła życia i przy­go­da. Sprawdza­my siebie, tes­tu­je­my zna­jomych czy o nas nie zapom­ną, poz­na­je­my nowych ludzi, szkolimy język. Akli­matyza­c­ja trochę trwa — najczęś­ciej około 6 miesię­cy wzwyż, ale warto!

#niedziel­ny­spac­er #AnnaGórec­ka #szyku­ja­cLon­dyn­WO­biek­ty­wie #jakPrzy­jem­nie

A post shared by Anna Górec­ka (@annagorecka_) on

Fot.1 Davide D’Amico, CC BY-SA 2.0


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co środę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpisy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.

Autor | moniowiec Komentarze | 2 Data | 15 czerwca 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Wywiady

Otagowano:

  • Ja z Lon­dynu nie mam najlep­szych wspom­nień, takie ponure wraże­nie na mnie zro­bił, ale byłam w tym mieś­cie 18 lat temu (!), więc pode­jrze­wam, że bard­zo wiele się zmieniło! 🙂

  • His­to­ria jest rzeczy­wiś­cie pięk­na. Ter­az będzie już chy­ba jed­ną z nielicznych po ostat­nich wydarzeni­ach w poli­tyce.