Nie możesz brać odpowiedzialności za innych

Nie możesz brać odpowiedzialności za innych Image

Nie możesz brać odpowiedzialności za innych

Najlepiej wszys­tko robić samodziel­nie. Nie ma to jak licze­nie na samego siebie – wiemy na ile nas stać, co może­my, a czego nie podołamy. Przykład­owo nie moż­na oczeki­wać spek­taku­larnych efek­tów w dziedzinie rękodzieła jeśli jest się mną (oczeki­wa­nia a rzeczy­wis­tość), za to potrafię prowadz­ić ogródek jak zawodowiec. Jed­nak cza­sem są sytu­acje, że musisz zau­fać innym i zdać się na ich doświad­cze­nie. Nie możesz jed­nak brać odpowiedzial­noś­ci za innych. To, że ktoś jest niekom­pe­tent­ny to tylko jego wina.

Niedawno byłam na kam­er­al­nym spotka­niu. Dziesięć wspani­ałych kobi­et, kilko­ro rozwrzeszczanych dzieci (wśród których chy­ba najgłośniejsze były moje), wspani­ałe jedze­nie w Hotelu Różany Gaj, opieka ani­ma­torek z O rety — Ani­mac­ja Nau­ka Zabawa, świet­nie poprowad­zona akc­ja chary­taty­w­na dla Hos­picjum (zebra­no 1135 zł!).

Całość dopeł­ni­ała wspani­ała prezen­tac­ja Insty­tu­tu Eli­go nt. żywienia. Rzetel­na, mery­to­rycz­na, prowad­zona z lekkim poczu­ciem humoru, acz konkret­nie. Reto­ry­ki od prowadzącej wykład pani Agniesz­ki Danielewicz mógł­by się uczyć nieje­den mów­ca, a ja sama mam po nim głowę pełną nowych wiado­moś­ci. Przykład­owo nie wiedzi­ałam, że por­c­ja warzyw to tyle ile zmieś­ci się na dłoni. U dziec­ka – na dłoni dziec­ka, więc łyżecz­ka buraczków w zupełnoś­ci wystar­czy do obiadu. A ja pewnie ład­owałabym dalej i dalej…

Wszys­tko było­by świet­nie, gdy­by nie pewien poważny zgrzyt.

Dopiero co byłam w Gdyni na See­blog­gers, więc niekoniecznie znowu chci­ało mi się tu wracać. Na spotkanie skusiłam się przede wszys­tkim ze wzglę­du na szkole­nie z fotografowa­nia. Nie mam jeszcze swo­jego aparatu, więc intere­su­je mnie wszys­tko by wybrać jak najlep­szy, najbardziej ergonom­iczny i eko­nom­iczny mod­el. Wolę też cho­ci­aż trochę liznąć pod­staw, bo nie mam poję­cia o przesłonach, obiek­tywach, ogniskowej czy ISO. Prelekcję miała poprowadz­ić pani Bar­bara Kram­czyńs­ka, ale choro­ba nie wybiera. Jed­nak już zastępcę moż­na było wybrać lep­iej.

Już pier­wsze wraże­nie było kiep­skie: my, wylu­zowane mamuś­ki i on – spię­ty i spocony ze stre­su. Sama nie lubię pub­licznych wys­tąpień, ale nawet na wys­tąpi­e­nie ad hoc moż­na się przy­go­tować. Do tego mamy inter­net, kom­put­er, choć­by notat­ki. Tu był pełen spon­tan połąc­zony chy­ba z brakiem umiejęt­noś­ci przekaza­nia wiedzy. Owszem, mój zielony kaje­cik zapisałam kilko­ma wiado­moś­ci­a­mi, o których nie wiedzi­ałam, ale infor­ma­c­je te trze­ba było woła­mi wycią­gać. Jako użytkown­ik Lin­uxa byłam na spotka­niu, na którym omaw­iano win­dow­sowy soft, a dopiero dzień później jed­na z uczest­niczek uświadomiła mnie, że mogę użyć emu­la­to­ra, by odpal­ić pro­gram na swoim kom­pie. Poza tym Asia robi też chy­ba bardziej pro­fesjon­alne zdję­cia ze spotka­nia niż zapros­zony pro­fesjon­al­ista (część z nich w tym wpisie to właśnie jej dzieło!).

Ale co ma zro­bić orga­ni­za­tor­ka spotka­nia, Żane­ta? Głu­pio wyszło, ale nie moż­na brać na swo­je bar­ki odpowiedzial­noś­ci za czyjąś niekom­pe­tencję. Tego nie da się sprawdz­ić – chy­ba że zna się prowadzącego lub było na jakimś jego wykładzie. W innym przy­pad­ku wszyscy – i uczest­ni­cy i orga­ni­za­tor – są kró­lika­mi doświad­czal­ny­mi. Tym razem ekspery­ment się nie udał.

Żeby nie było że narzekam: spotkanie było spoko, pogo­da pięk­na, tylko jeden ele­ment do wymi­any. Poza tym po całym wydarze­niu mogliśmy jeszcze pospacerować bul­warem z dzieć­mi, podzi­wiać Dar Pomorza i ORP Błyskaw­icę, rajd Herbal­ife IRONMAN 70.3 Gdy­nia 2016, a nawet zła­pać kil­ka Poke­monów 😉
Autor | moniowiec Komentarze | 4 Data | 22 sierpnia 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Spotkanie było fajne. Było miło. I nawet jeden niepro­fesjon­al­ista nie zdołał dnia miłego pop­suć. Na szczęś­cie 🙂 a dzi­ała ten pro­gram foto na linuk­sie czy nie dzi­ała? Bom ciekawa niezmiernie 🙂

    • Jeszcze nie próbowałam, bo zmieni­am aku­rat kom­put­er na inny. Ale też ma lin­uxa. Obec­nie baw­ię się w Gimpie i to mi wystar­cza.

  • Chy­ba każde spotkanie pozostaw­ia za sobą jak­iś niedo­pra­cow­any ele­ment. Najważniejsze, że w tym przy­pad­ku ten jeden ele­ment, nie zdołał Wam pop­suć koń­cowego wraże­nia 🙂

  • Bar­bara Zofia Kram­czyńs­ka

    Praw­ie po roku znalazłam przepad­kiem tę pub­likac­je . Szko­da że wcześniej nikt mnie nie wywołał do tabl­i­cy . Małe spros­towanie z mojej strony, może i wytłu­macze­nie.
    God­nego zastęp­cy ok , szukałam a jakże szukałam, chcieli mil­iony mon­et za to co ja miałam robić chary­taty­wnie . Mogę tylko przeprosić , ze szanowny zastępcą był laikiem, dla którego było to nowe budu­jące doświad­cze­nie . Ja mu dopin­gowałam choć jak roz­maw­iałam z prowadzącą, reki za niego nie dam obciąć .
    Fotograf nie był z pole­ca­nia a jedynie jedyny który sie zgodz­ił robić Wam zdję­cia i poprowadz­ić te kil­ka słów o fotografii .
    Poz­draw­iam serdecznie