Łódka na środku jeziora

Łódka na środku jeziora Image

Łódka na środku jeziora

Pięk­na zło­ta je­sień na­stra­ja do spa­ce­rów. Całe ro­dzi­ny bie­ga­ją po par­ku, zbie­ra­ją kasz­ta­ny i żo­łę­dzie, ko­lo­ro­we li­ście klo­nu. Kacz­ki zbie­ra­ją się w sta­da, pew­nie nie­dłu­go od­le­cą na po­łu­dnie. Wy­szli­śmy i my. Szcze­gól­nie uro­kli­we jest małe je­zior­ko w po­bli­żu na­sze­go domu. W środ­ku lasu, ci­che i spo­koj­ne.

Tego dnia nie by­li­śmy tam sami. Na środ­ku je­zio­ra bu­ja­ła się mała łód­ka ry­bac­ka, a w niej ro­dzi­na: mat­ka, oj­ciec i syn. Wszy­scy z węd­ka­mi jak na praw­dzi­wych fa­nów świe­żo zło­wio­nej ryb­ki. Ma­luch ocho­czo ma­chał ki­jem, pło­sząc przy tym sta­da wod­ne­go ptac­twa, któ­re skry­ło się w szu­wa­rach. Jego per­li­sty śmiech sły­chać było aż na brze­gu. Nati też chcia­ła tak po­pły­wać, lecz my nie mie­li­śmy łód­ki, a wy­po­ży­czal­nia o tej po­rze roku była już za­mknię­ta.

Rzu­ca­li­śmy wła­śnie ka­my­ka­mi do wody, kie­dy z od­da­li usły­sze­li­śmy krzyk. Do­pie­ro te­raz za­uwa­ży­li­śmy, że w łód­ce zo­stał sam oj­ciec. Pa­trzył w pa­ni­ce to po pra­wej, to po le­wej bur­cie i nie wie­dział co ma zro­bić. Dla nas było zbyt da­le­ko, by po­móc. Mo­gli­śmy tyl­ko za­dzwo­nić po po­go­to­wie. Nasz spa­cer się skoń­czył w mo­men­cie przy­by­cia jesz­cze stra­ży po­żar­nej i nur­ków. Nie chcia­łam, by dzie­ci to oglą­da­ły, cho­ciaż Arti aż pisz­czal na wi­dok wo­zów stra­żac­kich. Zo­sta­wi­li­śmy służ­by ra­tow­ni­cze i węd­ka­rza, mam­ro­czą­ce­go pod no­sem „oni nie umie­li pły­wać, oni nie umie­li pły­wać”.

Na drug dzień w lo­kal­nej ga­ze­cie uka­zał się ar­ty­kuł o to­piel­cach. Rze­czy­wi­ście nie umie­li pły­wać. Ko­bie­ta za­chwia­ła się i wpa­dła z jed­nej stro­ny łód­ki, chłop­czyk z dru­giej. W tym sa­mym mo­men­cie. Oj­ciec mógł ra­to­wać tyl­ko jed­no z nich, jed­nak nie wie­dział któ­re. Jego nie­zde­cy­do­wa­nie kosz­to­wa­ło dwa ży­cia. Jed­nak czy ura­to­wał­by ja­kie­kol­wiek? Tego nikt nie wie.

Spy­ta­łam męża co zro­bił­by w ta­kiej sy­tu­acji. Mil­czał. Na szczę­ście ja po­tra­fię pły­wać.

Spy­ta­łam męża co zro­bił­by, je­śli za­szła­bym w cią­żę, któ­ra za­gra­ża­ła­by mo­je­mu ży­ciu. Mil­czał. Ja też. Bo nie wiem.

Fot. ga­ry­t70, CC BY 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 10 Data | 7 października 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano:

  • To są py­ta­nia z se­rii tych, na któ­re nie zna się od­po­wie­dzi, aż do mo­men­tu gdy sy­tu­acja zmu­si, żeby pod­jąć de­cy­zję. A i wte­dy nikt nie może ni­cze­go na­rzu­cać, je­dy­nym dro­go­wska­zem jest wła­sne su­mie­nie.

  • Mój mąż ma ja­sną od­po­wiedź na py­ta­nie o za­gra­ża­ją­cą cią­żę. Ja­śniej­szą niż ja. Mam na­dzie­ję, że nie będę mu­sia­ła po­dej­mo­wać ta­kich de­cy­zji.
    A sy­tu­acja z łód­ką mną wstrzą­snę­ła. Nie wy­obra­żam so­bie by­cia świad­kiem ta­kie­go wy­pad­ku.

  • Okrop­ne przeżycie.Dla każ­de­go.

  • Kry­sty­na Po­lek

    o ma­sa­kra… Tak jak pi­sze Ania, nie ma od­po­wie­dzi na ta­kie py­ta­nia, do­pó­ki sy­tu­acja się nie zda­rzy…

  • Mnie za­sta­na­wia po co lu­dzie pcha­ją się do wody, jak nie po­tra­fią pły­wać. Tak czy ina­czej okrop­na hi­sto­ria, strasz­ne prze­ży­cie, już po sa­mym tek­ście, spać spo­koj­nie nie będę mo­gła. A moja fo­bia do głę­bo­kiej wody zde­cy­do­wa­nie za­dzia­ła­ła na wy­obraź­nię.
    Co do py­ta­nia — sama nie znam na to od­po­wie­dzi. Cięż­ko jest po­wie­dzieć „co bym zro­bi­ła, gdy­by…”. Z cie­ka­wo­ści za­py­tam męża swo­je­go, ja­kie on ma na ten te­mat zda­nie 😀

  • Wła­śnie z tego po­wo­du Ga­jo­wy nie chce nas za­bie­rać na łód­kę, gdy je­dzie na ryby. Nie mamy ka­po­ków, a ani ja, ani mały nie po­tra­fi­my pły­wać. Ja bym być może ja­koś wy­pły­nę­ła, może…a co z dziec­kiem? Niestety…Lepiej za­po­bie­gać, niż po­tem pła­kać.

  • Sar­kazm przy ka­wie

    Sy­tu­acja z ka­te­go­rii — oby­śmy ni­gdy nie sta­nę­li przed ta­kim dy­le­ma­tem!

  • Iza­be­la Kor­net

    Oje­zu… Mam ciar­ki i chy­ba chcę wy­ma­zać z pa­mię­ci to, co wła­śnie prze­czy­ta­łam..

  • Trud­no oce­niać taką sy­tu­ację, bo za­wsze nasz wy­bór bę­dzie zły.

  • Ni­gdy nie wiesz, czy gdy­by się zde­cy­do­wał to nie kosz­to­wa­ło­by to trzech żyć. Do po­rów­na­nia się nie od­nio­sę — w tym te­ma­cie nie ma już nie­zde­cy­do­wa­nych, nie ma dla kogo mó­wić.