Najlepszy prezent minionych świąt

Najlepszy prezent minionych świąt Image

Najlepszy prezent minionych świąt

Pamięta­cie „Opowieść wig­ili­jną” Dick­en­sa? Nie­ludzkiego skn­erę Ebenez­era Skrooge’a naw­iedza­ły duchy świat min­ionych, bieżą­cych i przyszłych, by pokazać, że Boże Nar­o­dze­nie to fajny, rodzin­ny czas, pełen dzie­le­nia się i radoś­ci. Pod choinką każdego roku trafi­ały różne prezen­ty, ale ten jeden będę pamię­tać zawsze…

Nie wiem ile wtedy miałam lat. Byłam na pewno w pod­stawów­ce, moja sios­tra już też. Choin­ka stała w rogu poko­ju i odbi­jała kolorowe świateł­ka w oknach. Do dziś pamię­tam jak pięknie wyglą­dała. W delikat­nym świ­etle lam­pek led­wo było widać pom­niejsze prezen­ty, ale ten jeden nie zmieś­cił się pod drzewkiem. Był naprawdę duży!

Początkowo chci­ałam się obraz­ić na Mikoła­ja: najwięk­szy prezent nie był dla mnie, a dla mojej siostry. Nie przeszkadza­ło mi, że jest opakowany w zwykły szary papi­er, a nie jak inne – w korowe pudeł­ka czy papi­er ze świątecznym nadrukiem w bałwan­ki, renifer­ki i bom­b­ki. Byłam jak każde dziecko – chci­ałam najwięk­szego prezen­tu pod choinką dla siebie! Ale on nie był dla mnie… Czekała więc, aż sios­tra zde­jmie czer­woną kokardę i zedrze papi­er.

Co było w środ­ku?” zapyta­cie. Dziś, w dobie zabawek z całego świa­ta, choć i tak najczęś­ciej z Chin, kolorowych, plas­tikowych, gra­ją­cych, świecą­cych i sen­so­ryczno-eduka­cyjnych tam­ta zabawka wyda­je się w sum­ie bez­nadziej­na. Ale mimo że tego wiec­zo­ra otrzy­małam także inne spo­dar­ki – dziś nie pamię­tam już jakie – tamten jeden będę pamię­tała zawsze. Naszym oczom ukaza­ła się kuchen­ka. Taka malut­ka, dla dzieci.

Powiecie: „Też mi prezent! Co w niej szczegól­nego, sko­ro takich ter­az na pęcz­ki, a i te 20 lat temu kupić było moż­na”. Ta była jedy­na w swoim rodza­ju. Zro­bił ją mój tata. Zawsze lubił majsterkowanie, więc z kilku płyt drew­ni­anych i paru deseczek zbił prostopadłoś­cian, a potem poma­lował go. Kuchen­ka miała piekarnik, którego drzwicz­ki przy­mo­cow­ane były na zaw­iasy, pokrętła od gazu, na blac­ie namalowane były miejs­ca na pal­ni­ki. Do kom­ple­tu dostal­iśmy plas­tikowy zestaw gar­nków.

I nawet to, że właś­ci­wie następ­nego dnia urwal­iśmy drzwicz­ki od piekarni­ka na tyle skutecznie, że nie dało się już ich napraw­ić, nie zmieniło fak­tu, że był to najlep­szy prezent całego naszego dziecińst­wa. Bo był od ser­ca, a nie z port­fela.

A Wy jakie prezen­ty świąteczne szczegól­nie pamięta­cie?

Fot. Lind­say B, CC BY-SA 2.0

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 7 Data | 21 grudnia 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano:

  • Wow, super! 🙂 Choć dziś nie potrafię sobie wyobraz­ić zach­wytu z kuchen­ki, doskonale wiem, co czułaś. Dla mnie takim prezen­tem okazał się.… Atlas Ogrom­nego Świa­ta. Dostałam go na komu­nię i …spędza­łam nad nim/na nim (bo był naprawdę duży) całe dnie, jeżdżąc pal­cem po całym, kartonowym świecie i wyobraża­jąc sobie, jak musi być w tak egzo­ty­cznych miejs­cach jak Wys­pa Wielka­noc­na, Sri Lan­ka, Mon­go­lia itd.- a potem wyszuki­wałam infor­ma­c­je na tem­at kra­jów, które mnie zaciekaw­iły, w .….encyk­lo­pe­dii (jak się TY na pewno domyślasz, takiej papierowej :)) .…

    • Ja na komu­nię dostałam mikroskop. Marzyłam o takim prezen­cie! Ale… był to rus­ki plas­tikowy sza­js, który tylko trochę pow­ięk­szał, jak szkło pow­ięk­sza­jące. Szko­da, ale takie były cza­sy, że nie było stać na takie dro­gie rzeczy.

  • Nie wiem czy jak­iś pamię­tam szczegól­nie 🙂

  • Pamię­tam! Mebel­ki do domku dla lalek, który miałam zro­biony w seg­men­cie (nawet oświ­etle­nie miałam), razem z poduszka­mi i szafę pełną ubranek dla bar­bie uszyte przez moją mamę 🙂

  • mar­iusz

    ja prosiłam Mikoła­ja o małpę i ją dostałam co praw­da tylko plus­zową ale Mikołaj w liś­cie napisał, że nieste­ty prawdzi­wa w drodze do mnie by zamarzła… 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja szczegól­nie pamię­tam pewnego plus­zowego królicz­ka od mojej bab­ci. Po kilku lat­ach nie miał już jed­nego oka, ucho mu nader­wałam, a futerko całkiem wylini­ało — ale nadal pozostawał ulu­bioną maskotką mojego dziecińst­wa. Kiedy potem odd­ałam go młod­sze­mu dziecku w rodzinie (bo chci­ałam udowod­nić, jaka to jestem “dorosła”) — płakałam za nim aż do trzy­nastego roku życia 😉

  • Ja też bym chci­ał ter­az odstac taki prezent, choć­by po to, żeby się nim tylko nacieszyć. Z mojego dziecińst­wa najbardziej pamię­tam chy­ba najbardziej prezent na mikoła­ja, jak miałem tak z 7/8 lat. Nie mieliśmy jeszcze wtedy w domu kom­put­era i rodz­ice kupili mi pier­szą elek­tron­iczną grę. To były wyś­ci­gi “ala” RPG, na taki­mi mini mon­i­torze, z dołąc­zoną na kabelku myszką która miała 3, albo 4 przy­cis­ki. Pamię­tam, że pół dnia byłem w stanie przeleżeć wtedy na podłodze z tą grą 😀