Bajki — wczoraj i dziś

Bajki — wczoraj i dziś Image

Bajki — wczoraj i dziś

Uwiel­bi­am oglą­dać filmy Dis­neya z księżniczka­mi. Nawet ter­az, kiedy jestem dorosła. Te suknie, te bale, ci książę­ta na białych koni­ach… Jed­nak nie każdy wie, że niek­tóre z tych ani­macji bazu­ją na ory­gi­nal­nych i strasznych bajkach, które od wieków były przekazy­wane z pokole­nia na pokole­nie. His­to­rycznie rzecz ujmu­jąc opowiadanie bajek miało służyć nie tylko zabaw­ie, umi­la­niu cza­su, zachowa­niu trady­cji, ale także edukowa­niu czy umoral­ni­a­n­iu. To one pokazy­wały dzieciom co jest dobre a co złe, tyle że w sposób, który do dziś śni się po nocach psy­chol­o­gom dziecię­cym w najwięk­szych kosz­marach. W tych strasznych cza­sach także baj­ki były straszne. Czego braku­je w dzisiejszych wer­s­jach pop­u­larnych bajek?

Kopciuszek

Film Disneya z 1950 roku

W wer­sji amerykańskiego rysown­i­ka Kop­ciuszek mieszkała ze swo­ją wred­ną macochą i brzy­d­ki­mi dwiema sios­tra­mi. Dobra wróż­ka oraz grono zwierzę­cych przy­jaciół pomogło jej znaleźć się na balu, gdzie zakochała się z wza­jem­noś­cią w księ­ciu. O półno­cy musi­ała opuś­cić salę balową, gdyż czar rzu­cony przez wróżkę przes­tał dzi­ałać – zniknęła­by jej suk­nia, jej powóz, jej nowy look. Ucieka­jąc zgu­biła szk­lany pantofelek. Książę rozkazał poszukać pan­ny, na którą ten pantofelek by pasował. Oczy­wiś­cie znalazł i żyli dłu­go i szczęśli­wie.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

His­to­ria rozpoczy­na się podob­nie: siero­ta, zła macocha, dwie siostry przy­rod­nie. Zami­ast Dobrej Wróż­ki – drze­wo zasad­zone przy gro­bie mat­ki Kop­ciusz­ka, pod którym dziew­czyn­ka częs­to się mod­liła i użalała na swój los. Sukienkę na bal oraz pantofle cud­own­ie znalazła pewnego wiec­zo­ra pod drzewem. Czar miał prys­nąć o półno­cy, ale prze­biegły książę wylał smołę, więc pantofelek przyk­leił się do schodów. Poszuki­wał właś­ci­ciel­ki buta po całym królest­wie. Jed­na z sióstr której stopa nie mieś­ciła się w bucie, odcięła sobie palce u stóp. Książę zauważył kłamst­wo dopiero w momen­cie, gdy z buta zaczęła wyciekać krew. Poślu­bił więc Kop­ciusz­ka, gdyż jej stopa pasowała do buci­ka. Za karę w dzień ślubu Kop­ciusz­ka gołę­bie wydłubały kochanym siostrom oczy. Bru­tale z tych gołębi.

Mała syrenka

Film Disneya z 1989 roku

Trochę zwar­i­owana, ciekawska i zbun­towana nas­to­let­nia syren­ka, Ariel, zakochana w człowieku postanaw­ia wyzbyć się swo­jego rybiego ogo­na i też być człowiekiem. By to osiągnąć zaw­iera układ z Urszulą, złą morską wiedźmą i sprzeda­je swój głos za nogi. Głos wró­ci jeśli księ­cia ją pocału­je. Urszu­la robiła wszys­tko, nawet oszukała księ­cia, by ten nie zakochał się w Ariel, jed­nak, jak to w bajkach Dis­neya bywa, wszys­tko skończyło się dobrze. Książę Eryk i Ariel pobrali się i żyli dłu­go i szczęśli­wie.

Oryginalna baśń Hansa Christiana Andersena, 1837 rok

Początek jest podob­ny jak w przy­pad­ku Dis­neya: książę Eryk wypa­da za burtę, Ariel go ratu­je, zakochu­je się w nim, idzie do wiedźmy po wąt­pli­wą pomoc, co wiąże się z ode­braniem gło­su. Jed­nak inaczej niż w disney’owskiej wer­sji – tu syren­ka w przy­pad­ku poraż­ki nie zamienia się ponown­ie w pół-pan­nę, pół-rybę, a umiera. Do tego syren­ka chce być człowiekiem nie tylko dlat­ego, że się zakochała, ale także z tego powodu, ze chce mieć duszę tak jak ludzie – coś , czego syre­ny nie posi­adały. Syren­ka, gdy sta­je się człowiekiem, okrop­nie cier­pi. Każdy jej krok to jak stą­panie po potłuc­zonym szk­le. Praw­ie uda­je się jej rozkochać w sobie księ­cia, ale praw­ie to za mało. Książę zakochu­je się jed­nak w kim innym. Wiedź­ma daje syrence jeszcze jed­ną szan­sę – może ona zabić księ­cia i dzię­ki temu ponown­ie zmienić się w syrenkę. Jed­nak nie potrafi zasztyle­tować swego ukochanego, rzu­ca się więc w morskie odmę­ty, a sama zamienia w morską pianę do cza­su, aż jej dusza, którą w tym cza­sie jed­nak otrzy­mała, odpoku­tu­je w czyśćcu 300 lat takiej kary.

Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków

Film Disneya z 1938 roku

Wred­na macocha, której nie pasowało to, że pasier­bica jest taka pięk­na, zarządza zamor­dowanie Śnież­ki. Lata później dowiadu­je się, że jed­nak dziew­czyn­ka żyje i miesz­ka w środ­ku lasu w domku kras­nolud­ków. Macocha prze­biera się więc za staruszkę i daje Śnieżce zatrute jabłko, którego czar wiecznego snu może zła­mać tylko pocałunek. Oczy­wiś­cie zna­j­du­je się książę, który potrafi całować i szczęśli­wy koniec gotowy.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

W wer­sji ory­gi­nal­nej dodatkowo dowiadu­je­my się, że myśli­wy, który miał Śnieżkę zgładz­ić, robi wszys­tko, by nie wydało się, że puś­cił ją wol­no: zami­ast dostar­czyć wątrobę i płu­ca Śnież­ki dostar­cza macosze wnętrznoś­ci dzi­ka. Macocha zja­da je ze smakiem myśląc, że to organy pasier­bicy. Kiedy dowiadu­je się prawdy próbu­je zabić: a to daje duszą­cy pas, a to zatru­ty grze­bień, w końcu zatrute jabłko. Kras­nolud­ki wioząc tru­pa napo­tyka­ją księ­cia, który zakochał się w jej obliczu martwym i prosi o ciało księżnicz­ki. Umieszcza ją w krysz­tałowej trum­nie. Pod­czas kon­duk­tu pogrze­bowego trum­na poruszyła się na tyle moc­no, że jabłko wypa­da z ust Śnież­ki, a dziew­czy­na budzi się. Biorą błyskaw­iczny ślub, na którym zapros­zono złą macochę. Za pró­by zabójst­wa zosta­je ona skazana na tańcze­nie w rozżar­zonych, żelaznych butach, dopó­ki nie pad­nie mart­wa.

Śpiąca królewna

Film Disneya z 1959

Na królews­kich chrzci­nach zjaw­iła się nieza­pros­zona zła wiedź­ma. Inne wróż­ki dawały dary małej księżniczce – ona też dała, ale przek­leńst­wo. Zły urok miał spraw­ić, że w dniu swoich szes­nastych urodzin przed zacho­dem słoń­ca królew­na zrani się w palec i umrze. Kiedy czarown­i­ca zniknęła, ostat­nia dobra wróż­ka zamieniła klątwę — królew­na miała zapaść w głębo­ki sen kiedy dotknie wrze­ciona, a ze snu miał ją zbudz­ić pocałunkiem książę. Wróż­ki chci­ały uchronić księżniczkę od klątwy – zabrały ją do lasu, opiekowały się do jej 16-tych urodzin. W lesie księżnicz­ka niespodziewanie spotkała księ­cia, zakochała się w nim i umówiła na wiec­zorną schadzkę. Jed­nak nic z tego nie wyszło, bo tego właśnie dnia miała wró­cić do zamku. Czarown­i­ca zahip­no­ty­zowała księżniczkę, dotknęła ona wrze­ciona i zapadłą w sen, a zamek oplotły kol­cza­ste krzewy. Dostępu do księżnicz­ki bronił też smok – drugie wcie­le­nie czarown­i­cy. Księżę z pomocą dobrych wróżek pokon­ał jed­nak wszys­tkie prze­ci­wnoś­ci, pocałował księżniczkę i żyli dłu­go i szczęśli­wie.

Oryginalna baśń Charles′a Perraulta z 1697 roku

Wszys­tko tak samo jak u Dis­neya, jed­nak dziew­czynką nie opiekowały się wróż­ki, a zau­fana ochmistrzyni. Zau­fana, ale nie zawsze dobrze pil­nu­ją­ca dziew­czyn­ki. Raz pod­czas drzem­ki dziecko weszło do kom­naty, w której jeszcze nie była. W kom­na­cie siedzi­ała starusz­ka i przędła na wrze­cionie. Rzad­ko opuszcza­ła kom­natę, więc nie znała rozkazu króla doty­czącego usunię­cia wszys­t­kich wrze­cion w królest­wie. Królew­na spróbowała tkać, jed­nak chwyciła wrze­ciona tak niez­darnie, że ukłuła się w palec i padła nieprzy­tom­na na ziemię. Po stu lat­ach pocałował ją książę, który musi­ał pokon­ać tylko krzewy obras­ta­jące zamek. Ory­gi­nał posi­a­da jed­nak dal­szą część. Książęcej parze urodz­iła się cór­ka i syn. Jed­nak mat­ka księ­cia była kani­balem i szczegól­nie lubiła dziecięce mię­so. Kaza­ła kuchar­zowi upiec księżniczkę i jej dzieci. Zami­ast tego kucharz podał piec­zoną kozę, barana i łanię. Wkrótce królowa odkryła pod­stęp kucharza. Chcąc się zemś­cić chci­ała umieś­cić księżniczkę, jej dzieci i kucharza w wan­nie pełnej żmij. Jed­nak książę przy­był w porę na pomoc, a królowa sama rzu­ciła się do przy­go­towanej wan­ny.

Piękna i Bestia

Film Disneya z 1991 roku

Bel­la jest córką genial­nego wynalaz­cy. Pewnego razu ojciec Bel­li wyjeżdża z nowym wynalazkiem na konkurs, lecz gubi się w lesie. Błądząc trafia do zamku położonego na odludz­iu. Tam zosta­je uwięziony przez Bestię. Do domu powraca tylko jego koń. Bel­la postanaw­ia odszukać ojca. Dociera do zamku Bestii i w zami­an za wol­ność ojca, zosta­je w zamku. Tam uczy się żyć z Bestią i zaczarowaną służbą, której celem jest zeswatanie pana i dziew­czyny. Nagrodą jest odczarowanie – muszą to zro­bić nim mag­icz­na róża straci ostat­ni płatek. Bel­la jed­nak martwi się o ojca, a Bes­tia pozwala jej wró­cić, bo za bard­zo ją kocha, by zostaw­ić dziew­czynę z dala od rodziny. Nawet kosztem życia. W wiosce stara się o jej względy wioskowy osiłek, a po spek­taku­larnym koszu stara się ode­grać zaw­iadami­a­jąc, że ojciec Bel­li jest sza­lony. Dziew­czy­na w akcie des­per­acji straszy wszys­t­kich bestią. Gaw­iedź jed­nak zami­ast bać się, idzie zabić Bestię. Praw­ie się im to uda­je, ale jed­nak Bes­tia wygry­wa. Ciężko ran­ną cału­je Bel­la. Czar prys­ka. Wszyscy żyją dłu­go i szczęśli­wie.

Oryginalna baśń Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve w skróconej wersji wg Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, 1740

Kupiec po utra­cie wszys­t­kich statków na morzu trafił na wyspę. Rósł na nie j krzak róży z trze­ma kwiata­mi na jed­nej gałązce – właśnie taki prezent chci­ała jed­na z córek od niego otrzy­mać gdy powró­ci do domu. Kupiec ukradł tą różę, jed­nak został ukarany przez właś­ci­ciela ogro­du – Bestię. Bes­tia darowała mu życie w zami­an za przyprowadze­nie i pozostaw­ie­nie na rok w zamku bestii jego cór­ki. Kupiec zgodz­ił się. Bel­la zamieszkałą z bestią w luk­susie. Bes­tia codzi­en­nie oświad­cza­ła się i codzi­en­nie dostawała kosza, a w nocy Bel­li śnił się piękny książę, który pytał dlaczego nie przyj­mu­je oświad­czyn Bestii. Jed­nak dziew­czy­na nie łączyła Bestii i księ­cia – myślał, że książę jest więźniem Bestii i szukała go po całym zamku. W końcu cho­ra z tęs­kno­ty za domem rodzin­nym Bel­la ubła­gała powrót na tydzień do domu. Dostała mag­iczne lus­tro, w którym widać było Bestię i jej zamek, oraz pierś­cień pozwala­ją­cy wró­cić jej do zamku. Kiedy jed­na z sióstr zobaczyła szczęśli­wą i pięknie ubraną Belle poza­z­droś­ciła jej. Wybła­gała, by sios­tra została myśląc, ze Bes­tia zeżre ją za karę za zła­manie obiet­ni­cy. Bel­la miała poczu­cie winy, że nie jest z Bestią jak obiecała. W lus­trze zobaczyła led­wo żywą Bestię leżącą nieopo­dal krza­ku róży. Wró­ciła szy­bko do Bestii i wyz­nała swą miłość, a Bes­tia przemieniła się w księ­cia. Wer­s­ja Vil­leneuve jest mniej znana i wiele dłuższa – zaw­iera m.in. wzmi­ankę o his­torii sprzeda­nia księ­cia wiedźmie w zami­an za wygraną wojnę czy nieu­danym uwiedze­niu przez wiedźmę jeszcze nieza­mienionego w bestię księ­cia. W tej wer­sji Bel­la jest też potomkiem króla i dobrej wróż­ki.

Roszpunka

Film Disneya (Zaplątani) z 2010 roku

Pewnego dnia lokalny złodzie­jaszek ukry­wa się w lesie przed szuka­ją­cym go wojskiem i odkry­wa wieżę, w której od daw­na miesz­ka Roszpun­ka – zagu­biona księżnicz­ka posi­ada­ją­ca niezwykłe, mag­iczne i niesamowicie długie włosy. Roszpun­ka postanaw­ia pod nieobec­ność mat­ki i korzys­ta­jąc z prze­wod­nict­wa chłopa­ka pójść na zamek i zobaczyć niezwykłe zjawisko – coroczne puszczanie światłą. W między­cza­sie dowiadu­je się o swoim pochodze­niu (jej doty­chcza­sowa opiekun­ka okazu­je się być złą wiedźmą, prawdzi­wą rodz­iną jest para królews­ka). Rodz­i­na się jed­noczy, złodzie­jaszek zosta­je księ­ciem, wiedź­ma ginie, szczęśli­wy koniec.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

W wer­sji ory­gi­nal­nej nie ma królewskiej pary – jest tylko młode małżeńst­wo mieszka­jące w sąsiedztwie wiedźmy. By zro­bić przy­jem­ność żonie, która nabrała ochoty na roszpunkę, maż ukradł z ogro­du wiedźmy trochę warzy­wa. Oczy­wiś­cie został zła­pa­ny, a karą za swój czyn miało być odd­anie dziec­ka, którego spodziewa się jego żona. Noworod­ka zabrała czarown­i­ca do siebie, a w wieku 12 lat zamknęła w wieży. Dziew­czyn­ka miała bard­zo długie i silne włosy, po których wiedź­ma wspinała się, by dostać na wieżę – zupełnie jak w filmie Dis­neya. Roszpun­ka zau­roczyła nie złodzie­jasz­ka, a księ­cia, i nie włosa­mi czy wyglą­dem, a śpiewem. Spo­tykał się z nią co wieczór w jej poko­ju wspina­jąc po włosach. Zła wiedź­ma obcięła więc warkocz Roszpunce, a ją samą wygo­niła do pustel­ni. Następ­nie zwabiła księ­cia, ozna­jmiła mu, że ukochanej nie zobaczy i doprowadz­iła do pró­by samobójczej – książę wyskoczył przez okno. Przeżył, ale ciernie wykuły mu oczy. Ślepy trafił wod­zony śpiewem Roszpun­ki do jej pustel­ni, gdzie łzy ukochanej uleczyły jego oczy. W końcu szczęśli­we zakończe­nie.

Księżniczka i żaba

Film Disneya z 2009 roku

To najm­niej mają­ca wspól­nego z ory­gi­nal­ną his­torią baj­ka Dis­neya. Książę zosta­je przemieniony w żabę przez złego maga voodoo. Tiana, która spo­ty­ka na swo­jej drodze zaczarowaną żabę, zgadza się pocałować go, aby zdjąć zły czar. Jed­nak po pocałunku dziew­czy­na sama sta­je się żabą. Wspól­nie wyrusza­ją w drogę do dobrej kapłan­ka voodoo, która jako jedy­na może cofnąć zły czar.

Oryginalna baśń ze zbiorów braci Grimm, 1812 rok

Królew­na pod­czas zabawy wrzu­ciła szk­laną kulę do studni. W jej odzyska­niu pomogła żaba, która jed­nak zażą­dała w zami­an, by dziew­czy­na pokochała żabę, baw­iła się z nią, poz­woliła jeść z jej talerza i pić z jej szk­lan­ki, a nawet spać w jed­nym łóżku. Królew­na zła­mała obiet­nicę i uciekła jak tylko dostała szk­laną kulę z powrotem. Ale żaba doczła­pała się do pałacu i przy­pom­ni­ała o obiet­ni­cy. Król rozkazał córce spełnić to co obiecała. Po wspól­nej nocy królew­na z obrzy­dzenia rzu­ciła żabą o ścianę. Speł­ni­a­jąc obiet­nicę odczarowała żabę, która stała się księ­ciem. Królew­na i książę pobrali się. Dopiero w późniejszych wer­s­jach baśni, żaba sta­je się księ­ciem po pocałunku królewny.

Którą z nich opowiedzielibyście własnemu dziecku na dobranoc?

Fot. Loren Javier, CC BY-ND 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 7 Data | 20 stycznia 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dzieci, Kultura

Otagowano: ,

  • Dobra ścią­ga dla rodz­iców, którzy nie mogą zapamię­tać imion i fabuły ukochanych baśni swoich córek;)
    U nas prym wiedzie “Pięk­na i Bes­tia” 🙂 Choć po pię­tach depcze im “Mała syren­ka”.

    • Nasze cór­ki mają podob­ne upodoba­nia, dogadały­by się 🙂

  • Cór­ka zna je wszys­tkie bard­zo dobrze 🙂 Uwiel­bi­amy klasy­czne baj­ki! jej ulu­biona to Mała syren­ka i Piek­na i Bes­tia 🙂

    • My mamy fazę na Roszpunkę. Nawet włosów ściąć nie mogę!

      • ha ha 🙂 nie ści­naj! u nas był taki okres, że bałam się iz pły­ta z bajką Zaplą­tani się dosłown­ie zedrze 🙂

  • Zro­biłaś dobre zestaw­ie­nie- to musi­ało być bard­zo czasochłonne!
    Znałam wszys­tkie te baj­ki (prócz Roszpun­ki) w obu wer­s­jach — ta bru­tal­niejsza nigdy nie wydawała mi się bru­tal­na- przyj­mowałam je tak, jak są. Bardziej bru­tal­nym była dla mnie zabawa z tek­stem “Chodzi lisek koło dro­gi, nie ma ręki ani nogi” — a to ze wzglę­du na moją wielką i niesłab­nącą miłość do zwierząt 😉

    W dzisiejszych bajkach (przeprowadz­iłam spec­jal­ny rekone­sans) braku­je wg mnie morału. Baj­ki jedynie baw­ią, zaj­mu­ją czas, ogłu­pi­a­ją ale nie uczą. A Ty jak sądzisz?

  • Bra­cia Grimm: ich baj­ki były pełne okru­cieństw tak bard­zo, że na pewno nie powin­ny być nazy­wane bajka­mi dla dzieci… Oczy­wiś­cie jako dzieci­ak przeczy­tałam WSZYSTKIE ich baj­ki — miałam trzy grube, roz­pada­jące się tomiska, które czy­tałam w kółko. W pamię­ci jed­na utk­wiła mi szczegól­nie — dziew­czyn­ka została przez złą macochę wygo­niona do lasu. Miała niewiele jedzenia ze sobą. Spotkała starszego, głod­nego pana, więc podzieliła się z nim jedze­niem, a on w zami­an zaprosił ją do swo­jego domku, gdzie… kazał jej ugo­tować obi­ad. Nie dość, że dziew­czy­na ugo­towała obi­ad i podała staruszkowi, to jeszcze nakarmiła zwierzę­ta, nim sama zasi­adła do jedzenia. W nagrodę staruszek (mag­iczny, a jakże­by inaczej!) spraw­ił, że przy dziew­czyn­ka każdym słowie wymiotowała dia­men­ta­mi i inny­mi kosz­townoś­ci­a­mi.
    Gdy ta wró­ciła do domu i opowiedzi­ała o swo­jej przy­godzie, macocha naty­ch­mi­ast postanow­iła, że wyśle do lasu swo­ją rod­zoną córkę — cór­ka, oczy­wiś­cie, była z tych “niedo­brych”, więc owszem, podzieliła się ze staruszkiem jedze­niem (takie dostała instrukc­je) i zapros­zona do jego domu nawet chy­ba nago­towała mu obiadu, ale do jedzenia zasi­adła jako pier­wsza, a zwierząt nie nakarmiła. Za karę staruszek spraw­ił, że przy każdym słowie z jej ust wypadały węże i rop­uchy.
    Wniosek kilkulet­niej dziew­czyn­ki w mojej skrom­nej oso­bie? “Nie warto być dobrym, bo na pewno przy­jem­niej wymio­tu­je się rop­ucha­mi niż ostry­mi dia­men­ta­mi”.
    Kur­ty­na.