Życie w Danii — Kiedy Polska to za mało

Życie w Danii — Kiedy Polska to za mało Image

Życie w Danii — Kiedy Polska to za mało

W Danii byłam tylko raz i to jeszcze na wyspie czyli Born­holmie. Wprawdzie prz­er­ażały mnie ceny, zach­wycało to, że rzemieśl­nict­wo i pro­duk­ty hand made są tu tak pop­u­larne, a każdy row­erzys­ta popłakał­by się tam ze szczęś­cia widząc tak porządne połączenia rowerowe wszys­t­kich miejs­cowoś­ci na wyspie, jed­nak byłam tam tylko kil­ka dni. Czy duńs­ki min­i­mal­izm, trochę inne poczu­cie humoru i hygge było­by dla mnie na dłużej? Do Kopen­ha­gi i Aal­borg zaprasza Natalia z simplife.pl.

Kon­fab­u­la: Dlaczego aku­rat Dania?
Sim­plife: W Danii mieszkam od wrześ­nia 2014 z uwa­gi na uczel­nię. Postanow­iłam kon­tyn­uować swo­ją naukę w Aal­borg, konkret­nie stu­dia mag­is­ter­skie na wydziale architek­tu­ry. Faj­na przy­go­da, która wiele mnie nauczyła i na pewno poz­woliła otworzyć się na nowe. Jed­nak po tym cza­sie wiem, że nie jest to kraj dla mnie. Obec­nie jestem na etapie wraca­nia do Pol­s­ki.

Kon­fab­u­la: Dania w sum­ie jest blisko Pol­s­ki jeśli chodzi o położe­nie, ale czy men­tal­nie to też kraj blis­ki Polsce?
Sim­plife: Dania jest kra­jem na tyle her­me­ty­cznym, że wyjeżdża­jąc z kra­ju, wiedzi­ałam na jej tem­at niewiele. Na pewno zaskoczyła mnie men­tal­ność Duńczyków, ich poję­cie o odpowiedzial­noś­ci zbiorowej i poczu­cie równoś­ci. Wysok­ie podat­ki spraw­ia­ją, że wszyscy zara­bi­a­ją mniej więcej tyle samo, przez co nikt się nie wywyższa, ale też nikt nie klepie biedy. Najzwyk­le­jsza pra­ca zapew­nia wyna­grodze­nie spoko­jnie pokry­wa­jące wszelkie potrze­by, łącznie z wyjaz­da­mi na wakac­je. Fajne jest to, że Duńczy­cy żyją wol­niej niż Pola­cy, nieste­ty jed­nak za wszys­tkim stoi opiekuńcza poli­ty­ka państ­wa.

Kon­faula: Jak na co dzień żyje się w Kopen­hadze?
Sim­plife: Życie jest zde­cy­dowanie droższe niż w Polsce. Litr ben­zyny kosz­tu­je tyle co w Polsce. Boch­enek chle­ba to ok 20–40 kr. Mleko z tego co pamię­tam to ok. 10 kr.
Jeżeli chodzi o wyna­jem – zależy oczy­wiś­cie od mias­ta, naj­droższa rzecz jas­na jest Kopen­haga, oraz od tego czy wyna­j­mu­je­my od oso­by pry­wat­nej czy od komuny. Kopen­haga to trochę takie państ­wo w państ­wie, ceny są tam zde­cy­dowanie wyższe. U nas na półno­cy koszt wyna­ję­cia mieszka­nia dwupoko­jowego od oso­by pry­wat­nej to ok 7–9 tysię­cy koron, od komuny to jakieś 4–5 tysię­cy. Ciężko to dokład­nie określić, zresztą podob­nie jak w Polsce – moż­na znaleźć mieszkanie za 1 000 zł jak i za 5 000 zł w zależnoś­ci od stan­dar­du, lokaliza­cji i widz­imisię właś­ci­ciela.

Kon­fab­u­la: Kuch­nia duńs­ka – jaka jest?
Sim­plife: Za najbardziej znane uchodzą frikadeller, coś co wyglą­da jak nasze mielone. To czym się szczy­cą to na pewno rug­brød, czyli ciem­ny, razowy chleb do tego lev­er­postej — pasztet. Ze słody­czy na pewno aebleskiv­er przy­pom­i­na­jące nasze pącz­ki. Poza tym wiele rzeczy zaw­iera anyż, którego ja nieste­ty nie znoszę. Moim zdaniem Duńczy­cy jedzą sto­sunkowo dużo mięsa.
Nie ma za to prob­le­mu z gotowaniem znanych nam z Pol­s­ki przepisów. Gen­er­al­nie w sklepach jest to samo co i u nas. Z tą różnicą, że jest zde­cy­dowanie mniejszy wybór. Duńczy­cy bard­zo bronią się przed napły­wem obcych towarów, przez co na półkach zna­jdziemy głównie kra­jowe mar­ki. Al na pewno nie dostaniemy tu sera białego. W moim mieś­cie jest również duży prob­lem z pro­duk­ta­mi dla wegan, pod­czas gdy u nas w Polsce obec­nie jest tego mnóst­wo.

Kon­fab­u­la: Jak Pola­cy są tam postrze­gani?
Sim­plife: Duńczy­cy są ogól­nie bard­zo specy­ficznym nar­o­dem. Na pewno bard­zo her­me­ty­cznym, wolą­cym raczej obra­cać się we włas­nych krę­gach. Charak­terysty­czne jest jed­nak to, że rzad­ko mówią to co myślą, więc mało praw­dopodob­ne, żeby ktoś obraz­ił nas bezpośred­nio. Jed­nak Pola­cy są w Danii głównie postrze­gani jako tania siła robocza. Duńczy­cy doskonale zda­ją sobie sprawę, że Polscy fachow­cy zro­bią wszys­tko o niebo lep­iej i to za połowę ceny.

Kon­fab­u­la: Pasu­je Ci duńs­ki sposób życia?
Sim­plife: Na pewno zde­cy­dowanie jest spoko­jniejsze i bardziej powolne, w prze­waża­jącej mierze wynika­jące z państ­wa soc­jal­nego. To mi pasu­je. Duńczy­cy przyzwycza­ili mnie do punk­tu­al­noś­ci, poczu­cia równoś­ci i sza­cunku do ludzi pra­cy, nieza­leżnie od tego czym się zaj­mu­ją. Z punk­tu­al­noś­cią mam też jed­na aneg­dotkę z życia w Danii. Jeden z kolegów z roku – Duńczyk – opowiadał mi, że pier­wszego dnia studiów drugiego stop­nia, wszyscy byli przeko­nani, że nie ma praw­ie żad­nych stu­den­tów między­nar­o­dowych, bo wszyscy na kilka­naś­cie min­ut przez rozpoczę­ciem zajęć, już siedzieli na sali. Tym­cza­sem ci napły­wowi pojaw­ili się na styk albo nawet delikat­nie spóźnieni.

Jed­nak duży wskaźnik roz­wodów, brak podtrzymy­wa­nia więzi rodzin­nych to już nie ja. Tu dzieci szy­bko wyfruwa­ją z gni­az­da – nawet w w wieku gimnazjalnym/licealnym, na starość również nie opieku­ją się rodzi­ca­mi.

Ciekawym zjawiskiem jest również har­towanie orga­niz­mu – zimą częs­to moż­na na uli­cy spotkać kogoś w krót­kich spo­denkach i japonkach. Anty­bio­ty­ki są tutaj rzad­ko spo­tykane. Sama nie miałam sty­cznoś­ci z lekarza­mi, ale z tego co słysza­łam, na wszys­tko przepisy­wany jest parac­eta­mol.

I row­ery – wszędzie ich pełno. Może się wydawać, że ze względów prozdrowot­nych, w rzeczy­wis­toś­ci jed­nak wiele rozbi­ja się o ogromne podat­ki od posi­ada­nia samo­chodu.

fot. Sim­plife


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 6 Data | 18 stycznia 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Całkiem emigracyjnie

Otagowano:

  • Bard­zo fajny wywiad. Obec­nie jestem na etapie poz­nawa­nia hygge i przyz­nam, że towarzyszyło mi to już wcześniej tylko nie wiedzi­ałam, że ma swo­ją nazwę i “filo­zofie”. W Danii jeszcze nie byłam, ale jest na mojej liś­cie… 3

    • Bea­ta Bea­ta

      Spotkalam sporo osob probu­ja­cych zrozu­miec “hygge”, nie ma na to teorii, to sposob mysle­nia i cieszenia sie z nam­niejszych rzeczy ktore nas spo­tyka­ja w danej chwili

  • Ja bym do Danii bard­zo jeszcze chci­ała wró­cić (trzy razy byłam włas­nie w okoli­cach Aal­bor­ga), ale chy­ba nie chci­ałabym tam mieszkać…

  • Świetne zdję­cia i bard­zo ciekawy wywiad 🙂