Siedem lat w UK — Kiedy Polska to za mało

Siedem lat w UK — Kiedy Polska to za mało Image

Siedem lat w UK — Kiedy Polska to za mało

Gdy­by ktoś dziś ka­zał mi się pa­ko­wać i emi­gro­wać z kra­ju praw­do­po­dob­nie wy­bra­ła­bym ob­le­ga­ną przez Po­la­ków Wiel­ką Bry­ta­nię. W koń­cu to kraj, gdzie już nie­jed­no ro­bi­łam, wiem tro­chę jak po­ru­szać się po Lon­dy­nie, ale za to w Cam­brid­ge, gdzie miesz­ka Żona luk­su­so­wa, nie by­łam. Sprawdź­cie jak miesz­ka się w jed­nym z naj­star­szych ośrod­ków uni­wer­sy­tec­kich na Wyspach.

Kon­fa­bu­la: Jak dłu­go miesz­kasz już za gra­ni­cą i co Cię skło­ni­ło ku temu?
Żona luk­su­so­wa: Kie­dy by­łam w szko­le śred­niej, przy­jeż­dża­łam do An­glii do pra­cy na okres wa­ka­cji. Tak na­ro­dził się po­mysł, aby po ukoń­cze­niu li­ceum wy­je­chać i kon­ty­nu­ować tam swo­ją edu­ka­cję na uczel­ni wyż­szej. Na sta­łe wy­je­cha­łam więc za­raz po szko­le, w czerw­cu 2009, czy­li na chwi­lę obec­ną na emi­gra­cji leci mi już ósmy rok. Od sa­me­go po­cząt­ku miesz­kam w Cam­brid­ge i z tym mia­stem wią­żę swo­ją przyszłość.

Kon­fa­bu­la: Co Cię zdzi­wi­ło – po­zy­tyw­nie i negatywnie?
Żona luk­su­so­wa: Pozytywnie:

  • Ła­twość w za­ła­twia­niu róż­nych spraw. Wy­star­czy e-mail, te­le­fon, lub po pro­stu pójść i się za­py­tać. Na­wet, je­że­li py­ta­nie lub spra­wa wy­da­wać się mogą oczy­wi­ste, nikt na Cie­bie nie spoj­rzy źle, je­śli tego nie wiesz.
  • Wy­mia­na wa­dli­we­go sprzę­tu, zwrot bu­tów na re­kla­ma­cję lub po pro­stu zwrot nie­uda­ne­go za­ku­pu? Ża­den pro­blem! Jed­na, krót­ka wi­zy­ta w skle­pie wy­star­czy, aby to za­ła­twić. Nie ma nie­wy­god­nych py­tań, wy­peł­nia­nia for­mu­la­rzy, ką­śli­wych ko­men­ta­rzy pani za ladą. Jest to zu­peł­nie inne po­dej­ście do klien­ta niż ta­kie, któ­re pa­mię­tam z Polski.

Ne­ga­tyw­nie — Po­la­cy. Nie­ste­ty, ale w więk­szo­ści przy­pad­ków to wła­śnie Po­lak Po­la­ko­wi jest wilkiem.

Kon­fa­bu­la: Jak pod wzglę­dem wy­dat­ków i za­rob­ków miesz­ka się w UK?
Żona luk­su­so­wa: Od po­cząt­ku swo­jej emi­gra­cji miesz­kam w Cam­brid­ge, któ­re jest bar­dzo dro­gim miej­scem do ży­cia. Ceny miesz­kań są bar­dzo wy­so­kie, po­rów­ny­wal­ne do Lon­dy­nu. Za­zwy­czaj są to kwo­ty dwu- lub trzy­krot­nie wyż­sze niż w in­nych po­pu­lar­nych mia­stach Wiel­kiej Bry­ta­nii. Ma to rów­nież spo­ro plu­sów — mia­sto jest bar­dzo za­dba­ne, czy­ste, bezpieczne.
Wy­na­jem dwu­po­ko­jo­we­go mieszkania/domu to koszt w gra­ni­cy £1000 — £1500 za mie­siąc (bez ra­chun­ków czy do­dat­ko­wych opłat), w za­leż­no­ści od dziel­ni­cy i stan­dar­du miesz­ka­nia. W nie­któ­rych czę­ściach mia­sta (cen­trum i oko­li­ce) trze­ba tak­że pła­cić abo­na­ment za miej­sca par­kin­go­we, je­że­li po­sia­da się samochód.
Nie lu­bię prze­li­cza­nia zło­tó­wek na fun­ty i na od­wrót, cho­ciaż wiem, że to po­wszech­nie pa­nu­ją­ca prak­ty­ka wśród Po­la­ków (szcze­gól­nie na po­cząt­ku ży­cia na emi­gra­cji). Pre­fe­ru­ję i pro­po­nu­ję ope­ro­wa­nie i po­rów­ny­wa­nie kosz­tów na za­sa­dzie jed­no­stek, któ­re za­ra­bia się na go­dzi­nę i ile cza­su pra­cu­je­my na dany pro­dukt, czy­li np: litr ben­zy­ny kosz­tu­je w Pol­sce 5 PLN (5 jed­no­stek), a w Wiel­kiej Bry­ta­nii £1(1 jed­nost­ka). W Pol­sce na litr ben­zy­ny mu­szę więc pra­co­wać przez pół go­dzi­ny, a w UK 6 mi­nut, je­że­li w obu kra­jach za­ra­biam przy­kła­do­wo 10 jed­no­stek na godzinę.
Naj­tań­szy chleb (lub też pro­dukt chle­bo-po­dob­ny) w su­per­mar­ke­cie moż­na ku­pić za oko­ło £0.50 — £0.70. Mały, świe­ży bo­che­nek z pie­kar­ni kosz­tu­je £1.00 — £1.50. Świe­ża buł­ka kosz­tu­je £0.25 — £0.30. Naj­tań­sze mle­ko moż­na ku­pić w ce­nie £0.50/l. Śred­nia cena mle­ka to £1 za litr. Mle­ka ro­ślin­ne lub dla aler­gi­ków (bez lak­to­zy) są droż­sze, niż kla­sycz­ne mle­ko kro­wie, ceny oscy­lu­ją oko­ło £1.50 za litr. Cena ben­zy­ny na dzień dzi­siej­szy waha się po­mię­dzy £1.10 — £1.40 za litr.
LPG kosz­tu­je o po­ło­wę mniej, ale nie jest tak po­pu­lar­ne, jak w Polsce.
Z wła­snych ob­ser­wa­cji do­dam, że pro­duk­ty pa­pier­ni­cze są dość drogie.
Dla kon­tra­stu eg­zo­tycz­na żyw­ność jak owo­ce czy wa­rzy­wa, a tak­że sub­sty­tu­ty ty­po­wo we­gań­skie lub skie­ro­wa­ne dla róż­nych aler­gi­ków nie są ni­czym wy­jąt­ko­wym i są po­wszech­nie do­stęp­ne w skle­pach za roz­sąd­ne ceny.
W po­rów­na­niu do za­rob­ków — naj­niż­sza kra­jo­wa to na dzień dzi­siej­szy £7.20 za go­dzi­nę dla pra­cow­ni­ków, któ­rzy ukoń­czy­li 25 lat.

Kon­fa­bu­la: Z ja­ki­mi ku­li­nar­ny­mi spe­cja­ła­mi ko­ja­rzy Ci się UK?
Żona luk­su­so­wa: Kla­sycz­ny nie­dziel­ny obiad, czy­li Sun­day Ro­ast, któ­ry skła­da się z mię­sa (pie­czeń wo­ło­wa, wie­przo­wa lub dro­bio­wa), pie­czo­nych ziem­nia­ków, wa­rzyw, cia­sta typu york­shi­re oraz spo­rej ilo­ści sosu. Ty­po­wo an­giel­ski jest też słyn­ny fish & chips, czy­li ryba w pa­nier­ce z fryt­ka­mi i zie­lo­nym grosz­kiem. Inna jest też kul­tu­ra pi­cia – tu czę­sto wy­cho­dzi się po pra­cy do pubu na kil­ka piw, na­wet w tygodniu.

Kon­fa­bu­la: A gdzie zro­bić ty­po­wo pol­skie za­ku­py? Jest z tym problem?
Żona luk­su­so­wa: Na prze­strze­ni po­nad 7 lat, któ­re spę­dzi­łam wie­le się zmie­ni­ło w kwe­stii przede wszyst­kim pro­duk­tów spo­żyw­czych — pol­skie skle­py są pra­wie w każ­dym więk­szym mie­ście, spo­ro su­per­mar­ke­tów ofe­ru­je pol­skie pro­duk­ty żyw­no­ścio­we w sta­łym asor­ty­men­cie. Poza tym jest bar­dzo dużo skle­pów in­ter­ne­to­wych, któ­re ofe­ru­ją pol­skie ko­sme­ty­ki, che­mię, zio­ła i inne wy­ro­by. Do­stęp do pro­duk­tów, któ­re moż­na na­być je­dy­nie w Pol­sce, jest co­raz bar­dziej powszechny.

Kon­fa­bu­la: Ja­kie wi­dzisz róż­ni­ce na dro­dze – poza ru­chem lewostronnym?
Żona luk­su­so­wa: Prze­pusz­cza­nie pie­szych na pa­sach. Pie­sze­mu, któ­ry pod­cho­dzi do przej­ścia dla pie­szych, za­trzy­mu­ją się od razu samochody.

Kon­fa­bu­la: Jak wy­cho­wy­wa­ne są an­giel­skie dzieci?
Żona luk­su­so­wa: Poza tym, że dzie­ci od ma­łe­go uczo­ne są ty­po­wej an­giel­skiej uprzej­mo­ści, mó­wie­nia pro­szę, prze­pra­szam, dzię­ku­ję, to moc­no do­mi­nu­je wy­cho­wa­nie bez­stre­so­we, w związ­ku z czym dzie­ci są bar­dzo nie­grzecz­ne i hi­ste­ria na uli­cy, w skle­pie czy w au­to­bu­sie nie jest rzad­kim widokiem.

Kon­fa­bu­la: Jak Po­la­cy są tam postrzegani?
Żona luk­su­so­wa: Opi­nie o Po­la­kach są za­zwy­czaj miłe i po­chleb­ne. Czę­sto zna­ni je­ste­śmy z pra­co­wi­to­ści, szcze­ro­ści, do­brej kuch­ni, pi­cia wód­ki na każ­dą oka­zję oraz spo­rej ilo­ści wy­po­wia­da­nych k***a. Miesz­ka­nie poza oj­czy­zną to też śmiesz­ne sy­tu­acje zwią­za­ne z bra­kiem zro­zu­mie­nia. Daw­no temu, pod­czas do­mów­ki, moja ko­le­żan­ka pró­bo­wa­ła An­gli­ko­wi wy­tłu­ma­czyć, że kie­li­szek wód­ki pije na 3 razy. On jej od­po­wie­dział „ja też”, po czym wy­pił 3 kie­lisz­ki pod rząd.

Fot. 1 John Jo­nes, fot. 2–6 Żona luk­su­so­wa


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.

Autor | moniowiec Komentarze | 6 Data | 1 marca 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Wywiady

Otagowano:

  • Mega zdję­cia. W UK nie by­łam ale w IE tro­chę mieszkałam.…

  • Uwiel­biam czy­tać o An­glii :)) Ta­kich opo­wie­ści ni­gdy nie mam dość! :))

  • By­łam, wi­dzia­łam i ba­aar­dzo mi się podobało 🙂

  • Ma­cie­rzyn­stwo-raz!

    Mnie też jesz­cze tam nie było 🙂 Cie­ka­wy po­mysł na wy­wiad i wpis 🙂

  • Pi­cie wód­ki mnie uba­wi­ło. Ten an­glik mógł­by sta­wać do za­wo­dów 🙂 za­pew­ne zro­bił to z więk­szą kulturą.

  • Świet­ne zdję­cia, świet­ny wy­wiad, do­sko­na­ły opis rze­czy­wi­sto­ści na miejscu. 😉