Jak się żyje w Szwajcarii — Kiedy Polska to za mało

Jak się żyje w Szwajcarii — Kiedy Polska to za mało Image

Jak się żyje w Szwajcarii — Kiedy Polska to za mało

Podob­no z miłoś­ci potrafi wiele zro­bić. Mój mąż twierdzi, że chci­ał się ze mną się żenić już w dniu poz­na­nia. Dziś zas­tanaw­ia się czy lubi masochizm. Moja rozmów­czyni jeszcze niedawno mieszkała w Warsza­w­ie, miała swo­je życie. Przyszła miłość i jak za dotknię­ciem różdż­ki wywró­ciła wszys­tko do góry noga­mi. Sama mówi, że gdy­by ktoś cztery lata temu powiedzi­ał jej, że będzie mieszkała w Szwa­j­carii, nie uwierzyła­by w to. A miesz­ka do dziś. 

Kon­fab­u­la: Od kiedy mieszkasz za granicą i dlaczego?
megi.waw: Do Szwa­j­carii przy­jechałam w październiku 2013 roku, z miłoś­ci do mojego obec­nego męża. S. poz­nałam kil­ka miesię­cy wcześniej w Warsza­w­ie. Na wyjazd i życie w obcym państ­wie zde­cy­dowałam się już po drugiej rand­ce. Zrezyg­nowałam z pra­cy i mojego doty­chcza­sowego życia w Warsza­w­ie aby pojechać w niez­nane. Nie żału­ję tego wyboru, tej spon­tan­icznoś­ci. Tutaj mam swój dom i ukochanego z którym spodziewamy się obec­nie dziec­ka, oraz zaw­iąza­łam już nowe przy­jaźnie.

Kon­fab­u­la: Co Cię zdzi­wiło — pozy­ty­wnie i negaty­wnie?
megi.waw: Pozy­ty­wnie zaskoczyło mnie pode­jś­cie do ludzi. Szwa­j­carzy są najczęś­ciej uśmiech­nię­ci, mili,chętni do pomo­cy. Kierow­cy na uli­cach zwraca­ją uwagę na pieszych. Na prze­jś­ciu zawsze ich prze­puszcza­ją. Żyje się tutaj wol­niej, nie ma takiego pędu jak w Warsza­w­ie. Na wszys­tko jest czas. Obow­iązu­je tutaj pora na lunch od 11:30–14:00. Do tego Szwa­j­carzy są ludź­mi punk­tu­al­ny­mi. Jak w szwa­j­carskim zegarku! Pocią­gi i komu­nikac­ja miejs­ka też jest punk­tu­al­na. Sze­fowie firm zazwyczaj zna­ją wszys­t­kich swoich pra­cown­ików, z każdym miło potrafią roz­maw­iać, nie ważne jakie stanowisko ktoś zaj­mu­je: sprzą­tacz­ka, urzęd­nik biurowy czy kierown­ik dzi­ału.
Jest to kraj w którym co 4 mieszkaniec nie jest oby­wa­telem tego kra­ju, a mimo to wszyscy potrafią żyć w zgodzie, nie ma tu takiej nieprzy­chyl­noś­ci jak w Polsce do innych, obcych nar­o­dów. Dużym plusem jest łat­wość porozu­miewa­nia się w kilku językach (niemiec­ki, włos­ki, fran­cus­ki czy ang­iel­s­ki), cho­ci­aż Szwa­j­carzy niemieck­o­języ­czni na co dzień nie roz­maw­ia­ją w Hochdeutsch, tylko w dialek­cie Schwiizerdutsch(w moim kan­tonie w Bärn­dutsch).
Nie negaty­wny­mi, ale rzecza­mi które mnie dzi­wią są parkin­gi tylko dla kobi­et (odpowied­nio szer­sze niż te ogólne) czy brak pralek w mieszka­ni­ach. Najczęś­ciej są wyz­nac­zone spec­jalne wspólne pral­nie dla wszys­t­kich mieszkańców bloku/kamienicy
i obow­iązu­je tam grafik pra­nia. Na szczęś­cie nowe budown­ict­wo ofer­u­je coraz częś­ciej pral­ki w mieszka­ni­ach.
Cieka­wostką jest, że od lat 70’ w Szwa­j­carii obow­iązkowo każdy budynek musi­ał posi­adać schron. Cieka­wostką jest, że w Szwa­j­carii zna­j­du­je się najwięk­szy schron ato­m­owy na świecie, w okol­i­cy jed­nego z 1,5 kilo­metrowych tuneli dro­gowych pod Lucerną.

Kon­fab­u­la: Gdzie dokład­nie mieszkasz?
megi.waw: W Biel/Bienne. To mias­to mul­ti­kul­tur­owe, na uli­cy sły­chać wiele języków, dialek­tów. Podo­ba mi się obchodze­nie tu niek­tórych świąt np. Świę­to Kon­fed­er­acji 1 sierp­nia — Świę­to Nar­o­dowe. Obchod­zone jest hucznie, są pokazy fajer­w­erków. Także bard­zo wesołe i intere­su­jące imprezy, która łączy mieszkańców, są w kar­nawale. Ludzie się prze­bier­a­ją, wychodzą na ulice, świę­tu­ją, gra­ją i śpiewa­ją, syp­ią kon­fet­ti, podzi­wia­ją parady. Na duży minus zasługu­je tute­jsza pogo­da (dla okolic Biel­ersee), jesienią i zimą częs­to jest mglis­to i deszc­zowo, a lato nie jest tak gorące jak w Polsce.


Kon­fab­u­la: Szwa­j­caria to bogaty kraj, ale to powodu­je wysok­ie ceny. Jak wyglą­da przykład­owy koszyk w sklepie?
Mag­dale­na Waw­erek: Życie w Szwa­j­carii należy do jed­nych z naj­droższych w Europie. Szczegól­nie jeśli chodzi o żywność. Elek­tron­i­ka w sto­sunku do innych kra­jów europe­js­kich jest tania. W sobo­ty sklepy czynne są max do godz 18:00, a w niedzielę zamknięte, otwarte są tylko na dwor­cach i stac­jach ben­zynowych. Cieka­wostką też jest, że po godzinie 22:00 na stacji ben­zynowej nie kupimy alko­holu.
Ceny przykład­owe artykułów spoży­w­czych dla sieci sklepów Migros: chleb zwykły ok. 2.50 chf, bagi­et­ka ok. 3.50 chf, 1 l mle­ka 3,5% 3.30 chf, pierś z kur­cza­ka ok. 33 chf/kg, piwo 0,33l np. Appen­zeller 10x33cl ok. 11,30 chf, kost­ka masła 250g ok. 2.90chf, 300g sera żółtego np. Gruyere ok 4–5.50 chf. Do tego 1l ben­zyny 1.45 chf.
Wyna­jem mieszkania(ceny dla mias­ta Biel/Bienne BE), są zależne od wielu czyn­ników. Przykład­owo: 2 poko­jowe , 53 m moż­na wyna­jąć za 965chf, ale najczęś­ciej są to mieszka­nia w starszych budynkach, bez windy, bez remon­tu;
2 poko­jowe, 80m 1650 chf, najczęś­ciej jest to już nowe budown­ict­wo. Do tego dolicza­my opłaty i park­ing. Śred­nia pen­s­ja w kan­tonie Bern to 5500 chf brut­to.

Kon­fab­u­la: Z Two­jego punk­tu widzenia jakie szwa­j­carskie potrawy zasługu­ją na uwagę?
megi.waw: Najbardziej znaną potrawą na świecie jest fon­due, mój mąż robi tzw moité-moité czyli z 50% sera La Gruyère i z 50% Vacherin Fri­bour­geoise plus Kirsch oraz pół lamp­ki białego wina od zna­jomego winiarza, do tego gał­ka muszka­tołowa, biały pieprz i zioła. Rösti, są to plac­ki ziem­ni­aczane z serem żół­tym ser­wowane z jajkiem sad­zonym lub kiełbasą.
Raclette, gril­lowany ser podawany najczęś­ciej z ziem­ni­aka­mi i pik­le warzy­wnym plus sosy np. tatars­ki. Bern­er plat­te, w mojej okol­i­cy jest to typowe danie bożonar­o­dzeniowe. Są to pieczone/gotowane szyn­ki, kiełbasy, boczek podawane z ziem­ni­aka­mi i gotowaną kiszoną kapustą. Tre­ber­wurst, jest to kiełbasa typowa dla regionu Biel­ersee, ser­wowana przez winiarzy od sty­cz­nia do mar­ca. Zro­biona jest z wieprzowiny, dosyć tłusta,o charak­terysty­cznym smaku, węd­zona i potem gotowana na parze przez godz­inę na winie w kotłach do desty­lacji wina (do robi­enia Grap­pa) podawana z sałatką ziem­ni­aczaną i winem.

Kon­fab­u­la: Typowo szwa­j­carskie przyzwycza­je­nia to…
megi.waw: Szwa­j­carzy na piwo/wino umaw­ia­ją się w czwart­ki po pra­cy, week­endy przez­nacza­ją na spotka­nia w gronie rodzin­nym. Ludzie tutaj są trochę zamknię­ci na nowe zna­jo­moś­ci, ale jak już się przed tobą otworzą masz przy­jaciół na całe życie. I z każdym wita­my się przez uścisk dłoni.
Szwa­j­carzy lubią sport, na szlakach górs­kich moż­na spotkać ludzi w każdym wieku, dużo ludzi porusza się tutaj row­era­mi, na rolkach czy hula­jn­odze (nie tylko dzieci). Dzieci w szkołach mają obow­iązkowy basen i naukę jazdy na nar­tach. Dzieci naukę zaczy­na­ją od 4 roku życia, dwa pier­wsze lata przy­go­towu­ją dziecko do dal­szej nau­ki i uczą samodziel­noś­ci. Częs­to już od najmłod­szych lat same chodzą do szkoły.

Kon­faula: Jak Pola­cy są tam postrze­gani?
megi.waw: My jako Pola­cy jakoś spec­jal­nie negaty­wnie lub pozy­ty­wnie nie wyróż­ni­amy się na tle innych nacji. Cza­sa­mi tylko w wiado­moś­ci­ach tv lub prasie moż­na przeczy­tać artykuł mało przy­chyl­ny o naszym rodaku/rodaczce np. o pewnej Polce która zawracała w tunelu Gothard i dostała man­dat na 2 tysiące franków. Lub o zor­ga­ni­zowanej grupie „żebraków”, którzy chodząc od domu do domu proszą o pieniądze, twierdząc że w Polsce strasz­na bie­da i nie mają co jeść, o pijanych rodakach, kradzieżach etc. Pola­cy częs­to pada­ją ofi­ara­mi nieucz­ci­wych pra­co­daw­ców, najczęś­ciej w gospo­darst­wach rol­nych, bądź przy opiece osób starszych lub dzieci. Był też hap­py end, gdy jed­na z pol­s­kich opiekunek wygrała w sądzie ze szwa­j­carskim pra­co­daw­cą. Oso­biś­cie nie spotkałam się z niemiłą sytu­acją w sto­sunku do mnie.
Kon­fab­u­la: Co warto zabrać ze sobą, by czuć się jak w domu?
megi.waw: Książ­ki w języku pol­skim. Uwiel­bi­am czy­tać papierowe wyda­nia książek. Tego mi braku­je tu najbardziej. Za każdym razem jak jestem w kra­ju, kupu­ję ich duże iloś­ci . Po 3 lat­ach uzbier­ała się mała bib­liotecz­ka, ale cią­gle mam niedosyt.

Fot. megi.waw


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.

Autor | moniowiec Komentarze | 19 Data | 12 lipca 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Wywiady

Otagowano:

  • To musi być miłóść na całe życie. Super ! Ciekawa roz­mowa 😉

  • Anna Kot

    super napisane 🙂

  • Ann

    Przy­jem­nie się czy­tało 🙂

    • Mag­dale­na Waw­erek

      Dzięku­ję 🙂

  • Bard­zo ciekawy wywiad. Przeczy­tałam z przy­jem­noś­cią! 🙂

    • Mag­dale­na Waw­erek

      Dzięku­ję bard­zo 🙂

  • Prawdzi­wy dom jest tam, gdzie nasza miłość:) Bard­zo intere­su­ją­cy tekst:)

  • Matka­P­at­ka

    Muszę kiedyś odwiedz­ić ten piękny kraj 🙂

  • Sara Khamis

    Kole­jny kierunek na moją wycieczke7:)

  • Hol­ly Golight­ly

    Dużo cieka­wostek i okaz­ja do porów­na­nia poziomu życia.

  • Irmi­na Garaj

    O jej jak tam ślicznie

  • Mama Tosi­acz­ka

    Matko jedy­na!!! Jakie wido­ki, co za kra­jo­brazy. Piękne miejs­ca!!! Ależ chci­ałabym móc kiedyś oglą­dać je na żywo 🙂

  • ale mnie rozbaw­iły te parkin­gi dla kobi­et 🙂

    • Mag­dale­na Waw­erek

      Oj tak, są praw­ie tak duże jak te dla rodzin 😉

  • Parkin­gi dla dam? Dla mnie bom­ba 🙂 Szwa­j­caria przede wszys­tkim zaskoczyła mnie zie­lenią, jaw­iła mi sie jako jakaś taka zim­na, a Wer­ka z blo­ga Wer­ka tu u tam nieco ociepliła mi jej wiezerunek 🙂

    • Mag­dale­na Waw­erek

      Tak, praw­ie tak sze­rok­ie jak te dla rodzin 😉

  • Mag­dale­na Waw­erek

    Cza­sa­mi warto zaryzykować 😉

  • Joan­na Rutko-Seitler

    Gwoli ścisłoś­ci- Fon­due- choć nar­o­dowa potrawa Szwa­j­carów- jest wynalazkiem fran­cuskim!