Kolumbia oczyma Polki — Kiedy Polska to za mało

Kolumbia oczyma Polki — Kiedy Polska to za mało Image

Kolumbia oczyma Polki — Kiedy Polska to za mało

Ko­lum­bia brzmi tak dzi­ko, da­le­ko i go­rą­co. A jed­nak Alek­san­dra An­drze­jew­ska z Po­lka w Ko­lum­bii  ma cał­kiem inne spo­strze­że­nia po po­nad 10 la­tach miesz­ka­nia w Bo­go­cie. Chce­cie wie­dzieć jak wy­glą­da Ko­lum­bia oczy­ma Polki?

Kon­fa­bu­la: Kim się czujesz?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Miesz­kam w Bo­go­cie, w Ko­lum­bii, a je­stem ro­do­wi­tą ”pyrą” — Po­zna­nian­ką. Na­zy­wam sie­bie Po­lką z krwi i ko­ści, a Ko­lum­bij­ką z wy­bo­ru. Przy­je­cha­łam do Ko­lum­bii na wy­mia­nę uni­wer­sy­tec­ką, a zo­sta­łam do dziś i ko­lum­bij­skie ko­le­żan­ki śmie­ją się, że za nic nie moż­na się mnie stąd po­zbyć. Gdy po roku wy­mia­ny wy­je­cha­łam do Eu­ro­py z wa­liz­ka­mi i ca­łym ów­cze­snym do­byt­kiem, do­sta­łam pra­cę w Bo­go­cie i dwa mie­sią­ce póź­niej już sie­dzia­łam w po­wrot­nym samolocie.

Kon­fa­bu­la: Od kie­dy miesz­kasz w Bogocie?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Przy­je­cha­łam do Ko­lum­bii w 2006 roku. Pa­mię­tam, że pro­fe­sor z mo­je­go uni­wer­sy­te­tu w Ma­inz dwu­krot­nie się mnie py­tał, czy na pew­no wiem, do­kąd jadę. Zgod­nie z praw­dą od­po­wie­dzia­łam, że nie wiem. Ko­lum­bia była bia­łą pla­mą na ma­pie i nikt nie wa­żył się o niej na­wet gło­śno my­śleć. Przy­je­cha­łam tu­taj 6 sierp­nia, czy­li do­kład­nie w dzień za­ło­że­nia Bo­go­ty przez Gon­za­lo Ji­me­nez de Qu­esa­da w 1538 roku oraz w dzień za­przy­się­że­nia ów­cze­sne­go pre­zy­den­ta Ko­lum­bii, Alva­ro Uri­be. Tego dnia na uli­cach, co kil­ka­set me­trów roz­sta­wio­ne były pa­tro­le woj­ska, uzbro­jo­ne po zęby, aby ode­przeć ewen­tu­al­ny atak gu­er­ril­li. Przy­je­cha­łam tu z bu­ta­mi do wspi­nacz­ki wy­so­ko­gór­skiej, my­śląc, że będę tu­taj zdo­by­wać ska­li­ste szczy­ty An­dów. Przy­je­cha­łam bez żad­nej bi­żu­te­rii, bo ktoś mi po­wie­dział, że tu­taj krad­ną na po­tę­gę. No i przy­je­cha­łam prze­ko­na­na, że tak czy siak skoń­czę gdzieś głę­bo­ko w ko­lum­bij­skiej dżungli.

To było 10 lat temu i je­stem świę­cie prze­ko­na­na, że to nie tyl­ko ja, ale i prze­zna­cze­nie za­de­cy­do­wa­ło o Po­lce w Ko­lum­bii. Gdy po ukoń­czo­nej wy­mia­nie w 2007 roku od nowa mia­łam in­sta­lo­wać się w Eu­ro­pie, do­sta­łam pra­cę w Nie­miec­ko-Ko­lum­bij­skiej Izbie Han­dlo­wej. Gdy trzy lata póź­niej chcia­łam zmie­nić fir­mę, nie zdą­ży­łam na­wet wy­słać CV do Eu­ro­py, po­nie­waż do­sta­łam pra­cę ni­czym ze snów – w eks­por­cie ko­lum­bij­skich róż. Gdy ko­lej­ne trzy lata póź­niej zde­cy­do­wa­łam się unie­za­leż­nić i spró­bo­wać eks­por­tu sa­mo­dziel­nie. Do­lar ame­ry­kań­ski jak na ży­cze­nie pod­sko­czył 80% do góry, uła­twia­jąc mi za­da­nie. Nie­za­leż­nie od wer­dyk­tu, kto „za­wi­nił”, że na­dal tu je­stem, Ko­lum­bia sta­ła się moim El Do­ra­do i bez wa­ha­nia po­twier­dzam, że je­dy­ne ry­zy­ko po­le­ga tu­taj na tym, że bę­dziesz chciał zo­stać na zawsze.

Kon­fa­bu­la: Co Cię zdzi­wi­ło – po­zy­tyw­nie i negatywnie?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Na po­czą­tek, za­sko­czy­ła mnie Bo­go­ta. Sto­li­ca Ko­lum­bii leży na 2600 me­trach po­nad po­zio­mem mo­rza, za­tem po­wie­trze jest tu­taj rzad­kie, a pe­łen pro­ces ad­ap­ta­cji do ni­skiej za­war­to­ści tle­nu w po­wie­trzu zaj­mu­je, mó­wią nie­któ­rzy, do 3 mie­się­cy (wię­cej o Bo­go­cie na moim ka­na­le na You Tube) Cza­sa­mi my­ślę, że wię­cej… Mi­nę­ło 10 lat, a ja do dziś nie mogę przy­wyk­nąć do wy­so­ko­ści i bra­ku­je mi tchu, gdy wcho­dzę po schodach. 

Przy­je­cha­łam do Bo­go­ty wy­pa­tru­jąc palm i tro­pi­ków, a je­dy­ny tro­pik, jaki tu spo­tka­łam, to ulew­ne desz­cze, któ­re w oko­li­cach kwiet­nia po­wo­du­ją praw­dzi­we po­wo­dzie i spra­wia­ją, że uli­ce za­mie­nia­ją się w wart­kie po­to­ki. Poza tym Bo­go­ta jest chłod­na i pa­nu­je tu­taj do 20 stop­ni w cią­gu dnia, a nie­rzad­kie rów­nież tu­taj są opa­dy gra­du. Dla­te­go zwy­kle mó­wię, że w Bo­go­cie pa­nu­je wiecz­ny wrze­sień – i na­wet dni trwa­ją tu­taj tak dłu­go, tak jak u nas we wrze­śniu, czy­li od 6 rano do 18. Przez cały rok.

Poza tym Ko­lum­bia jest kra­jem kwia­tów i przez to dru­gim naj­więk­szym na świe­cie eks­por­te­rem kwia­tów cię­tych. W su­mie eks­por­tu­je ich śred­nio po­nad 220 000 ton rocz­nie, a róże i goź­dzi­ki w chłod­nym kli­ma­cie Bo­go­ty czu­ją się do­sko­na­le oraz kwit­ną zdro­wo i ko­lo­ro­wo przez cały rok.

Inna rzecz — je­stem astro­lo­gicz­nym Strzel­cem z ascen­den­tem w Ba­ra­nie, więc ogień jest moim ży­wio­łem i, por ende, uwiel­biam go­rą­co. W Ko­lum­bii moż­na na­pa­wać się tro­pi­kal­nym kli­ma­tem wy­jeż­dża­jąc za­le­d­wie dwie go­dzi­ny dro­gi za Bo­go­tę. I to dla mnie jest trze­cim naj­przy­jem­niej­szym za­sko­cze­niem tego kra­ju – tu­taj kli­mat zmie­nia się w prze­strze­ni, a nie w cza­sie. Wy­star­czy zje­chać z wy­so­kich gór, aby z każ­dym me­trem ma­le­ją­cej wy­so­ko­ści ro­sła kre­ska na ter­mo­me­trze i aby zmie­niał się pej­zaż za oknem. So­sny i arau­ka­rie za­mie­nia­ją się za­tem w ba­na­now­ce i helikonie.

Dru­gą naj­przy­jem­niej­szą nie­spo­dzian­ką jest róż­no­rod­ność owo­ców i wa­rzyw. Ko­lum­bij­czy­cy mó­wią, że w każ­dy dzień w roku moż­na tu jeść inny skarb na­tu­ry, a stra­ga­ny przez cały rok peł­ne są ko­lo­ro­wych, świe­żych i prze­pysz­nych owo­ców i wa­rzyw. Jest tego przy­czy­na — Ko­lum­bia jest dru­gim naj­bar­dziej zróż­ni­co­wa­nym bio­lo­gicz­nie kra­jem na świe­cie, a ja uwiel­biam gu­bić się na ryn­kach i ry­necz­kach ze świe­ży­zną, gdzie nie mogę się zde­cy­do­wać, co pierw­sze schwy­cić w ręce i schru­pać ze smakiem.

Ale naj­waż­niej­szą we­dług mnie ce­chą jest kom­pa­ty­bil­ność Po­la­ków i Ko­lum­bij­czy­ków. Z prze­ko­na­niem mó­wię, że dzia­ła­my na sie­bie jak lep na mu­chy. Znam wie­le wspa­nia­łych pol­sko-ko­lum­bij­skich par i za­ob­ser­wo­wa­łam, że zwłasz­cza my, Po­la­cy, czu­je­my się tu­taj jak w domu. Ko­lum­bij­czy­cy są tak samo go­ścin­ni i ro­dzin­ni jak my, a ko­lum­bij­skie mamy do­kład­nie tak jak na­sze, nie pusz­czą ni­ko­go od sto­łu bez po­dwój­nej por­cji deseru.

Kon­fa­bu­la: Czy­li raj na zie­mi! A jak z ce­na­mi? Też rajsko?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Ko­lum­bia nie jest ta­nim kra­jem i jest jed­nym z państw, w któ­rych róż­ni­ca mię­dzy bo­ga­ty­mi, a bied­ny­mi jest bar­dzo duża i gdzie ist­nie­ją kla­sy spo­łe­czeń­stwa. Wi­dać to np. w mia­stach, któ­re po­dzie­lo­ne są na stre­fy, tzw. es­tra­tos, od 1 do 6, w któ­rym 1 jest naj­bied­niej­sza i otrzy­mu­je do­ta­cje od stref wyż­szych, a 6 naj­wyż­sza, naj­droż­sza i praw­dzi­wie luk­su­so­wa. Za­leż­nie od stre­fy, ro­sną ra­chun­ki oraz ceny w skle­pach w oko­li­cy. Naj­niż­sza moż­li­wa pen­sja jest Ko­lum­bii usta­na­wia­na jest co roku i w 2017 roku wy­no­si rów­no­war­tość ok. 200 EUR. Od 2017 roku za­czę­to rów­nież plan re­asy­mi­la­cji par­ty­zan­tów, jako efekt pod­pi­sa­nia pak­tu po­ko­ju z gu­eril­lą pod ko­niec ubie­głe­go roku i kosz­ty z tym zwią­za­ne są ofi­cjal­nym po­wo­dem pod­wyż­sze­nia od stycz­nia po­dat­ku VAT z 16% do 19%. Choć Ko­lum­bia jest pro­du­cen­tem ropy naf­to­wej, ceny ben­zy­ny są jed­ny­mi z wyż­szych w re­gio­nie. Wy­na­jem dwu­po­ko­jo­we­go miesz­ka­nia to wy­da­tek mie­sięcz­ny rzę­du 500 EUR, oczy­wi­ście za­leż­nie od tego, w któ­rym es­tra­to lo­kum jest po­ło­żo­ne. Jed­nak, po­nie­waż Ko­lum­bia jest astro­lo­gicz­nym ra­kiem (zaj­mu­ję się astro­lo­gią i nie mogę się oprzeć astro­lo­gicz­nym wstaw­kom), dla jej miesz­kań­ców naj­waż­niej­sze jest miesz­ka­nie na własność.

Kon­fa­bu­la: Jaka jest ko­lum­bij­ska kuchnia?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Z tego co za­ob­ser­wo­wa­łam, ko­lum­bij­ska kuch­nia opar­ta jest na pro­duk­tach świe­żych. W Ko­lum­bii do­stęp­ność je­dze­nia jest przez cały rok i nie po­trze­ba go tu­taj ki­sić, fer­men­to­wać, wę­dzić ani za­pra­wiać. Dla­te­go tra­dy­cyj­nie nie jada się ki­szo­nek ani doj­rze­wa­ją­cych se­rów, a upodo­ba­nie w nich ist­nie­je ra­czej od nie­daw­na. Ulu­bio­ne, rów­nież i dla mnie, są tu­taj owo­ce świe­że, i to naj­bar­dziej w so­kach, zwa­ny­mi tu­taj ju­gos. Ko­lum­bia jest rów­nież bar­dzo mię­so­żer­na, a mię­so, zwłasz­cza wo­ło­we, któ­re tu­taj po­dob­no jest jed­nym z naj­smacz­niej­szych na świe­cie (oso­bi­ście nie pró­bo­wa­łam – na­le­żę do tych dzi­wo­lą­gów w Ko­lum­bii, któ­rzy wolą po­tra­wy na ba­zie roślin…).

Kon­fa­bu­la: Mia­łam stycz­ność z Ko­lum­bij­czy­ka­mi pra­cu­ją­cy­mi w Lon­dy­nie. Byli zgra­ni i bar­dzo pra­co­wi­ci. Jacy są w swo­im kraju?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: W Ko­lum­bii lu­dzie są nie­zwy­kle po­my­sło­wi, a skła­nia ich do tego brak za­sił­ków ze stro­ny pań­stwa. Po­le­ga­ją więc tra­dy­cyj­nie na naj­bliż­szych i zna­jo­mych, a do tego Ko­lum­bij­czy­cy są zgod­nym i pra­co­wi­tym na­ro­dem. Aby za­pew­nić god­ny byt so­bie i ro­dzi­nie, go­to­wi są pra­co­wać od świ­tu do po zmierz­chu, cza­sem na 2 eta­tach i do­ra­biać w week­en­dy. Ko­lum­bij­czy­cy są poza tym do­stęp­ni nie­mal­że przez całą dobę. Nie ma pra­wie oso­by, któ­ra wy­łą­cza te­le­fon na noc lub któ­ra w prze­rwie obia­do­wej nie od­bie­ra wia­do­mo­ści zwią­za­nych z pra­cą. Do sze­fów moż­na zwy­kle dzwo­nić o każ­dej po­rze dnia i nocy, w week­en­dy i w wa­ka­cje, bo rzad­ko kie­dy się odłą­cza od pil­nych spraw, a je­śli jest za gra­ni­cą, na pew­no ma pod ręką wifi i jest na czacie.

Po­nie­waż dzień tu­taj przez cały rok trwa 12 go­dzin, tra­dy­cyj­nie ko­rzy­sta się z każ­dej mi­nu­ty. Ko­lum­bij­czy­cy lu­bią wsta­wać wcze­śnie rano, zwy­kle jesz­cze przed świ­tem (tzw. ma­dru­gar), a kła­dą się wcze­śnie spać. Ko­lum­bij­czy­cy przy­zwy­cza­je­ni są po­nad­to do ko­le­jek i kor­ków w du­żych mia­stach i oka­zu­ją aniel­ską cier­pli­wość, albo może ra­czej zre­zy­gno­wa­nie, po­ko­nu­jąc, zwłasz­cza w po­rze desz­czo­wej, kil­ka prze­cznic przez go­dzi­nę albo i dłużej.

Ko­lum­bij­skie dzie­ci są od po­cząt­ku wy­cho­wy­wa­ne na bar­dzo grzecz­ne i to­wa­rzy­skie oraz zwy­kle od pierw­szych lat przy­zwy­cza­ja­ne do tań­ca. Ta­niec to zwy­kle część wy­kształ­ce­nia. Ko­lum­bij­skie mamy nie otrzy­mu­ją żad­nych za­sił­ków ze stro­ny pań­stwa, dla­te­go nie­mal wszyst­kie pra­cu­ją, ale w 2017 roku na­stą­pił wiel­ki prze­łom w kra­ju i prze­dłu­że­nie urlo­pu ma­cie­rzyń­skie­go z 12 do 17 tygodni.

Kon­fa­bu­la: Nie bo­isz się przestępczości?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Ko­lum­bia nie jest Po­zna­niem, gdzie ciem­ną nocą mogę bez lęku cho­dzić po uli­cach, jed­nak przez 10 lat po­by­tu, wbrew wszel­kim pro­gno­zom, ani nie skoń­czy­łam za­ku­ta w kaj­da­ny gdzieś w dżun­gli, ani nie przy­tra­fił mi się ża­den inny mro­żą­cy krew w ży­łach epi­zod. Ow­szem, skra­dzio­no mi te­le­fon, ale rów­nie do­brze mo­gło­by się to stać i w Ber­li­nie. W Ko­lum­bii ge­ne­ral­nie trze­ba uwa­żać i nie ob­no­sić się na uli­cy dro­gim te­le­fo­nem, apa­ra­tem ani bi­żu­te­rią, nie trze­ba za­pusz­czać się po zmro­ku w dziel­ni­ce o sła­bej re­pu­ta­cji oraz zo­sta­wiać bez opie­ki rze­czy oso­bi­stych. U mnie naj­bar­dziej spraw­dził się zdro­wy roz­są­dek i za­ufa­nie do Ko­lum­bij­czy­ków. Re­kom­pen­sa­tą jest ob­co­wa­nie z ser­decz­ny­mi, cie­ka­wy­mi świa­ta ludź­mi, któ­rzy mają w so­bie wie­le na­tu­ral­no­ści i spontaniczności.

Kon­fa­bu­la: Jak Po­la­cy są tam postrzegani?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Nie ma Ko­lum­bij­czy­ka, któ­ry nie zna Jana Paw­ła II, a nie­któ­rzy na wieść, że z Pol­ski, wy­krzy­ku­ją na­zwi­sko i naj­waż­niej­sze gole Grze­go­rza Lato (!). Ko­lum­bij­czy­cy ge­ne­ral­nie są bar­dzo otwar­ci na nowe kul­tu­ry, a Po­la­cy są dla nich eg­zo­tycz­ni i bar­dzo lu­bią wy­py­ty­wać nas o na­sze zwy­cza­je i tradycje.

Kon­fa­bu­la: Naj­śmiesz­niej­sza sy­tu­acja zwią­za­na z Ko­lum­bij­czy­ka­mi to…
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Na po­cząt­ku, mój de­fi­cy­to­wy hisz­pań­ski gwa­ran­to­wał wie­le nie­po­ro­zu­mień. Wie­le słów brzmia­ło w moim uchu do­kład­nie tak samo i pa­mię­tam, że kie­dyś po­chwa­li­łam się mo­jej ary­sto­kra­tycz­nej ko­le­żan­ce, że wy­cho­dzę po­tań­czyć z „in­di­gen­tes” (że­bra­cy, bez­dom­ni), ma­jąc na my­śli „In­díge­nas” (In­dia­nie). Bla­dość jej twa­rzy wy­ka­za­ła, że jest w cięż­kim szo­ku, więc ja, aby ura­to­wać sy­tu­ację o tego do­da­łam, że tych „in­di­gen­tes” spo­tka­łam przy­pad­ko­wo na uli­cy i że chcą mnie za­brać na ich tra­dy­cyj­ną za­ba­wę. Mu­sia­łam wte­dy szyb­ko spraw­dzić w słow­ni­ku, co ta­kie­go po­wie­dzia­łam, bo ko­le­żan­ka osu­nę­ła się na łóżko.

Kon­fa­bu­la: Co war­to za­brać ze sobą, bo nie ma w skle­pach, by czuć się jak w domu?
Alek­san­dra An­drze­jew­ska: Prze­wo­żę z Eu­ro­py sery doj­rza­łe, po­nie­waż w Ko­lum­bii nie ma jesz­cze kul­tu­ry ich ro­bie­nia, a im­por­to­wa­ne są bar­dzo dro­gie. Przy­wo­żę mnó­stwo no­wych bu­tów, bo no­szę je w roz­mia­rze 41, co mię­dzy ko­lum­bij­ski­mi nóż­ka­mi jest roz­mia­rem nie­ty­po­wym i do­stęp­ne są albo w jed­nym eg­zem­pla­rzu, albo wca­le. Przy­wo­żę her­ba­ty czar­ne i sma­ko­we oraz po­ście­le w pięk­ne wzor­ki, któ­rych tu­taj za­wsze mi mało.

fot. Alek­san­dra Andrzejewska


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.

Autor | moniowiec Komentarze | 29 Data | 23 sierpnia 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Wywiady

Otagowano:

  • Ann

    Bar­dzo chcia­ła­bym tam po­je­chać- to jest jed­no z mo­ich miejsc do odwiedzenia 🙂

  • Bo­go­ta sama w so­bie nie­ko­niecz­nie ale Ko­lum­bia su­per! Naj­bar­dziej wciąż za­dzi­wia­ła nas jed­nak hi­sto­ria i cały mit Esco­ba­ra… Ps. Hmmm. Ale wo­ło­win­kę w Ko­lum­bii maja super!

  • Klau­dia Kałążna

    Z du­żym za­cie­ka­wie­niem prze­czy­ta­łam ten wy­wiad. Ja­kiś czas temu chcia­łam się wy­brać na wy­pra­wę do Ko­lum­bii, po­nie­waż mój zna­jo­my wy­je­chał tam na kon­trakt i za­chwy­cał się nie­ustan­nie Ko­lum­bią. W ta­kich kra­jach po­do­ba mi się wła­śnie to, że Po­la­cy są dla miesz­kań­ców egzotyczni:)

  • Be­ata Musiał

    Przy­po­mnie­li mi się zna­jo­mi z okre­su stu­diów z Bra­zy­lii i Ar­gen­ty­ny. Lu­dzie z Ame­ry­ki Płd. są bar­dzo otwar­ci, na­tu­ral­ni, są świet­ny­mi przyjaciółmi.

  • Ju­sty­na

    Wspa­nia­łe zdję­cia, ale wspa­nia­lej wy­glą­da­ły­by, gdy­by nie trze­ba było prze­wra­cać gło­wy w cza­sie oglądania 😉

  • Ugotowanepozamiatane.pl

    Su­per by było mieć 12 go­dzin­ny dzień

    • Te­raz la­tem mamy wię­cej, za to zimą znacz­nie mniej. To i tak le­piej niż noc polarna 🙂

  • Bar­dzo cie­ka­wy wywiad 🙂

  • Ko­lum­bia to ra­czej nie­spo­ty­ka­ne miej­sce do prze­pro­wadz­ki! Po­dzi­wiam Pa­nią Alek­san­drę za tę decyzję! 🙂

  • Pau­li­na

    Do­wie­dzia­łam się spo­ro o Ko­lum­bii. Trze­ba być na­praw­dę od­waż­nym, aby zde­cy­do­wać się na zmia­nę kontynentu 🙂 

    Za­in­te­re­so­wał mnie te­mat po­dzia­łu lu­dzi na bied­nych i bo­ga­tych, by­łam pew­na, że Ko­lum­bia jest jed­nym z bo­gat­szych krajów.

  • Ko­lum­bia ko­ja­rzy mi się z nad­mier­nym cie­peł­kiem, a pi­szesz o tem­pe­ra­tu­rze wrze­śnio­wej — szok !
    Po­dzi­wiam za de­cy­zję, ale naj­waż­niej­sze że jest Ci tam dobrze 🙂

  • Wspa­nia­le jest prze­czy­tać hi­sto­rię tak od­waż­nej ko­bie­ty. Sama obec­nie miesz­kam za gra­ni­cą, cho­ciaż zde­cy­do­wa­nie bli­żej, bo w Niem­czech. Nie wiem czy zde­cy­do­wa­ła­bym się na wy­jazd na sta­łe tak da­le­ko od domu. Tym bar­dziej podziwiam 🙂

  • bar­dzo cie­ka­wa roz­mo­wa. Wy­szło na to, że ja­kieś po­ję­cie o Ko­lum­bii mia­łam ale ra­czej opar­te na ste­reo­ty­pach. A tak — nie wy­cho­dząc z domu po­sze­rzy­łam ho­ry­zon­ty 🙂 ekstra 🙂

  • Mag­da

    bar­dzo cie­ka­wy wywiad

  • Ania Ko­rze­niec­ka-Klisz

    woow. Eks­tra się czyta

  • Wspa­nia­ła po­dróż, ocza­mi wy­obraź­ni prze­nio­słam się do Ko­lum­bii 🙂 Pięk­ne ka­dry ♥ Za­sko­czył mnie po­dział spo­łe­czeń­stwa na kla­sy i ta hm, wrze­śnio­wa pogoda!

  • Da­nu­ta Brzezińska

    Ojej­ku, jak wspa­nia­le zna­leźć dla sie­bie miej­sce. Po­dzi­wiam. sam wpis bar­dzo faj­nie się czy­ta­ło, nie­wie­le wie­dzia­łam o Kolumbii.

  • Po­dzi­wiam za od­wa­gę. Może i to bę­dzie sek­si­stow­ski ste­reo­typ, ale ko­bie­ta sama w Ko­lum­bii to dla mnie twar­dziel­ka na mia­rę Ri­pley z Obcego 🙂

  • Ta­kie wy­so­ko­ści są nie dla mnie. Pa­dła­bym na atak ser­ca. Za­raz ser­ce mi ło­po­cze od gór­ki, ale wi­do­ki piękne!

  • Ka­ro­li­na Ja­rosz Bąbel

    Świet­na roz­mo­wa, od­waż­na ko­bie­ta, cu­dow­na hi­sto­ria 🙂 miło się czy­ta­ło, pro­szę o więcej

  • Świet­nie się czy­ta, swo­bo­da i lek­kość wy­po­wie­dzi — gra­tu­lu­ję wywiadu. 😉

  • Mag­da­le­na Urbańska

    Po­dzi­wiam. Faj­ny wy­wiad. Sama ba­ła­bym się tam żyć. Siłą mnie z Pol­ski chy­ba nie wygnają 🙂

  • Kie­dyś mia­łam szan­sę tam za­miesz­kać, ale dla mnie to za cie­pły kli­mat i za daleko 😉

  • momandlilgirl.pl

    Cie­ka­wy wy­wiad i bar­dzo ład­ne zdję­cia. Chęt­nie bym tam po­je­cha­ła, ale ra­czej na wy­ciecz­kę, niż na stałe 😉

  • Cie­ka­wy wy­wiad i pięk­ne zdję­cia. Ja bym się tam żyć nie od­wa­ży­ła wiec podziwiam. 🙂

  • Świet­ny ten Twój cykl! Za każ­dym ra­zem do­wia­du­ję się cze­goś cie­ka­we­go. I za każ­dym ra­zem na­praw­dę po­dzi­wiam te ko­bie­ty. Ja chy­ba nie umia­ła­bym żyć poza Polską.

  • Anna Ko­za­kie­wicz

    Cud­ne zdjęcia