Moje dziecko nie znosi przedszkola. Co zrobić?

Moje dziecko nie znosi przedszkola. Co zrobić? Image

Moje dziecko nie znosi przedszkola. Co zrobić?

Przej­dzie jej. To mi­nie. Wrzuć na luz. Więk­szość dzie­ci tak re­agu­je. Nie daj sobą ma­ni­pu­lo­wać. Dla­cze­go tak się de­ner­wu­jesz? To nor­mal­ne! Krzy­czy? Drze się tak, że szy­by w oknach drżą? Wcze­pia się w poły two­je­go płasz­czy pa­zu­ra­mi i dziu­ry wy­gry­za w sza­li­ku? Trze­ba ją od­ry­wać od cie­bie siłą ni­czym przy­ssa­ną na wie­ki hubę? Nic nie je? Nie pije? Nie robi siu­siu przez 8 go­dzin? Nie mówi? Jest smut­na? I co z tego! To nic. To wszyst­ko nic. To nor­mal­ne. To mi­nie. I tak da­lej, i tak dalej…

Dobre rady

Taaa, re­per­tu­ar „do­brych rad” znam na pa­mięć i te­raz, po kil­ku la­tach, już mnie nie wku­rza­ją. Cho­ciaż kie­dy moja cór­ka mia­ła 3 lata i za­czy­na­ła swo­ją przy­go­dę z przed­szko­lem, na każ­de „wy­lu­zuj” re­ago­wa­łam wy­syp­ką. Drgaw­ki ner­wo­we w po­łą­cze­niu z in­stynk­ta­mi mor­der­czy­mi po­ja­wia­ły mi się za­wsze, kie­dy po­ra­dy w sty­lu „a klaps to by się przy­dał”, ewen­tu­al­nie „roz­pu­ści­ła pani cór­kę”, pły­nę­ły do mnie wart­kim stru­mie­niem zwłasz­cza od osób naj­mniej zo­bli­go­wa­nych do da­wa­nia tych­że. Każ­dy, ab­so­lut­nie każ­dy wie­dział jak po­win­nam się za­cho­wać w ob­li­czu przed­szkol­ne­go kry­zy­su mo­je­go dziec­ka. Naj­bar­dziej wku­rza­ją­ce w tym wszyst­kim jest to, że… oni wszy­scy jed­nak mie­li ra­cję. No, może z wy­jąt­kiem tych mą­dra­li, któ­rzy ra­dzi­li te­ra­pię klap­so­wą za­sto­so­wać. Tym to bym sama klap­sa jed­ne­go czy dwa sprze­da­ła. Ale ja nie o tym… Ra­cję mia­ła moja mama, bab­cia, ciot­ka i są­siad­ka. Ra­cję mia­ła su­per­nia­nia i mą­dre po­rad­ni­ki. Ra­cję mie­li pe­da­go­dzy, psy­cho­lo­go­wie dzie­cię­cy, wy­cho­waw­czy­ni mo­jej cór­ki i ku­char­ka przed­szkol­na. Oni wszy­scy twier­dzi­li, że TO MI­NIE. Że po­trze­ba spo­ko­ju, cier­pli­wo­ści i cza­su. Tyl­ko jak uwie­rzyć w to, że wszyst­ko bę­dzie do­brze, kie­dy małe trzy­let­nie drą­ce się wnie­bo­gło­sy dziec­ko bła­ga cie­bie, abyś nie zo­sta­wia­ło go sa­me­go, bo ono cie­bie tak ko­cha, tak po­trze­bu­je, że ma­mu­siu ko­cha­na, skar­bie naj­droż­szy.…? No jak? Któ­ra mat­ka wy­trzy­ma taki ter­ror emo­cjo­nal­ny? Ja czu­łam się prze­czoł­ga­na i psy­chicz­nie, i fizycznie.

Jak to było u nas

Moja cór­ka pierw­szy raz prze­kro­czy­ła próg przed­szko­la jako 3,5- lat­ka. Mą­dra, re­zo­lut­na, we­so­ła, sa­mo­dziel­na dziew­czyn­ka, któ­ra ma­rzy­ła o tym, żeby iść „do dzie­ci”. Żeby ba­wić się w kół­ko gra­nia­ste, żeby śpie­wać, tań­czyć i usy­piać lale z ko­le­żan­ka­mi. Jesz­cze w sierp­niu nie mo­gła do­cze­kać się pierw­sze­go dnia w przed­szko­lu, py­ta­ła jak to bę­dzie i ka­za­ła opo­wia­dać so­bie wciąż i wciąż o tych ko­lo­ro­wych za­baw­kach, dzie­ciach i mi­łej pani. O pysz­nych obiad­kach, pla­cu za­baw i wspól­nych spa­ce­rach z cała gru­pą dzie­ci. Była mak­sy­mal­nie pod­eks­cy­to­wa­na, a tym­cza­sem… pierw­sze ty­go­dnie wrze­śnia oku­pio­ne były łza­mi. I jej, i mo­imi… Kie­dy za­czął się przed­szkol­ny kry­zys? Do­kład­nie trze­cie­go dnia, czy­li tak jak mó­wią mą­dre książ­ki. Dwa pierw­sze dni to była sie­lan­ka, a ja uno­si­łam się pół me­tra nad zie­mią, bo by­łam pew­na, że hi­ste­rie przed­szkol­ne nas omi­ja­ją. Ze współ­czu­ciem pa­trzy­łam na inne mamy, któ­re upo­co­ne jak nie­bo­skie stwo­rze­nia wal­czą z ucze­pio­ny­mi ich szyj ma­lu­cha­mi. Moja przez ca­aałe 2 dni ro­bi­ła mi papa i uśmiech­nię­ta bie­gła do dzie­ci. Trze­cie­go dnia rano wspo­mnia­ła coś nie­ja­sno, że nie ma ocho­ty iść do przed­szko­la. Czwar­te­go dnia po­wie­dzia­ła już do­bit­nie, że przed­szko­la nie­na­wi­dzi i ni­gdy wię­cej tam nie pój­dzie. Pią­te­go swo­je groź­by wpro­wa­dzi­ła w ży­cie. Na wspo­mnie­nie tam­te­go dnia włos jeży mi się na gło­wie, mimo że mi­nę­ło już pra­wie 7 lat. Ar­ma­ge­don, jaki urzą­dzi­ła mi moja uro­cza trzy­lat­ka, przy­po­mi­nał trzę­sie­nie zie­mi w po­łą­cze­niu z dzi­kim tsu­na­mi. Sły­chać ją było na dru­gim koń­cu mia­sta, a wszy­scy pra­cow­ni­cy przed­szko­la po­wy­cho­dzi­li ze swo­ich sal, na­wet pa­nie ku­char­ki przy­bie­gły zo­ba­czyć ja­kie dziec­ko ob­dzie­ra­ją ze skó­ry. Skąd taki na­gły zwrot na­sta­wie­nia? Otóż moje dziec­ko od­kry­ło, że po­mi­mo tego, iż przed­szko­le jest faj­ne, wią­że się z roz­sta­niem z mamą. Nowe ko­le­żan­ki są faj­ne, za­baw­ki i wspól­ne tań­ce też, ale jak to tak roz­stać się uko­cha­ną mamą na całe 5 go­dzin?? Nie może być! Kry­zys trwał do koń­ca paź­dzier­ni­ka. Uda­ło nam się go po­ko­nać dzię­ki kil­ku spo­so­bom, o któ­rych te­raz Ci opo­wiem. Może kie­dyś Ci się przydadzą?

Garść porad, czyli u nas to zadziałało

1. Bądź pewna, że przedszkole to najlepsze rozwiązanie dla Twojego dziecka

Naj­pierw mu­sia­łam prze­ko­nać samą sie­bie, że nie je­stem wy­rod­ną mat­ką i że ro­bię do­brze po­sy­ła­jąc dziec­ko do przed­szko­la. Mu­sia­łam po­zbyć się ir­ra­cjo­nal­ne­go po­czu­cia winy od­da­jąc cór­kę w ręce przed­szko­la­nek. Pa­mię­taj, że je­śli sama nie je­steś prze­ko­na­na czy do­brze ro­bisz po­sy­ła­jąc dziec­ko do przed­szko­la, jak ma być pew­ny tego twój kil­ku­la­tek? On wy­czu­wa wię­cej niż nam się wy­da­je. Miej świa­do­mość, że 3 i 4-let­nie dzie­ci osią­ga­ją od­po­wied­nią doj­rza­łość, by wejść w etap przed­szkol­ny. To dla dziec­ka na­praw­dę re­wo­lu­cja i musi się z nią oswo­ić, więc łzy i roz­draż­nie­nie są na­tu­ral­ną tego konsekwencją.

2. Nie przedłużaj rozstania w przedszkolnej szatni

Mały czło­wiek wte­dy jesz­cze bar­dziej pła­cze, hi­ste­ry­zu­je i na­krę­ca się wraz z pięć­dzie­sią­tym bu­zia­kiem i sto osiem­dzie­sią­tym przy­tu­le­niem. Wy­czu­wa Two­je na­pię­cie i na­wet je­śli ma ocho­tę po­biec do dzie­ci, zo­sta­je przy­cze­pio­ny do Two­je­go płasz­cza. Sko­ro mama nie wy­cho­dzi, to zna­czy, że coś jest nie tak. Wi­dzi wte­dy, że jego roz­pacz pod­wa­ża w to­bie po­sta­no­wie­nie o zo­sta­wie­niu go w przed­szko­lu. Dziec­ko li­czy na to, że nie wy­trzy­masz, pod­dasz się jego proś­bom i za­bie­rzesz z po­wro­tem do domu. Naj­lep­szy jest je­den bu­ziak, za­pew­nie­nie, że ko­chasz naj­bar­dziej na świe­cie i wró­cisz za­raz po obiad­ku. Tyl­ko do­trzy­maj sło­wa! Nie ma nic gor­sze­go niż za­wie­dzio­ne dziec­ko, po któ­re spóź­nił się ro­dzic (mnie zda­rzy­ło się to raz i cór­ka do dzi­siaj ma żal, a ja wiel­kie wy­rzu­ty sumienia).

3. Zaufaj przedszkolankom

Tak, ja wiem, że to ogrom­nie trud­ne dla każ­dej mamy ot tak za­ufać ob­cym bądź co bądź lu­dziom i od­dać im na kil­ka go­dzin swój naj­więk­szy skarb, ale… spró­buj. Prze­cież one nie chcą skrzyw­dzić Two­je­go dziec­ka, wręcz prze­ciw­nie: zro­bią wszyst­ko co w ich mocy, aby jak naj­szyb­ciej prze­sta­ło pła­kać i tym sa­mym dez­or­ga­ni­zo­wać im pra­cę. Po­sta­ra­ją się jak naj­le­piej, aby uspo­ko­iło się i za­czę­ło ba­wić. Nie mu­sisz się mar­twić, wy­my­ślać czar­nych sce­na­riu­szy i od­li­czać mi­nut do chwi­li ode­bra­nia dziec­ka z pla­ców­ki. Ich do­świad­cze­nie w pra­cy z dzieć­mi i umie­jęt­no­ści na pew­no da­dzą do­bry efekt.

4. Porozmawiaj z innymi matkami

Taka wy­mia­na gorz­kich żali za­wsze przy­no­si ulgę, nie­za­leż­nie od tego, ja­kie­go te­ma­tu do­ty­czy. Uświa­do­mie­nie so­bie, że inne mamy są tak samo zgnę­bio­ne i prze­ra­żo­ne jak Ty oraz że prze­ży­wa­ją rów­nie trud­ne chwi­le, bar­dzo pod­no­si na du­chu i po­zba­wia nie­przy­jem­ne­go uczu­cia osa­mot­nie­nia w pro­ble­mie. Wy­mie­nia­jąc uwa­gi z in­ny­mi ro­dzi­ca­mi, dzie­ląc się swo­imi roz­ter­ka­mi i nie­po­ko­jem, ła­twiej też zna­leźć do­bre dla sie­bie rozwiązanie.

5. Wybierz inną osobę do odprowadzania dziecka

Niech to bę­dzie tata, bab­cia, za­ufa­na są­siad­ka czy star­sza ku­zyn­ka. Ktoś, do kogo ma­luch nie jest tak bar­dzo emo­cjo­nal­nie przy­wią­za­ny jak do mamy. Wia­do­mo, że w tym wie­ku mama to cen­trum wszech­świa­ta i to z nią naj­trud­niej się roz­stać. Cza­sa­mi krót­kie (cie­płe, ale spo­koj­ne; łzy za­bro­nio­ne!) po­że­gna­nie z mamą w domu i bu­ziak od taty w szat­ni jest naj­lep­szym rozwiązaniem.

6. Skróć pobyt w przedszkolu do niezbędnego minimum

Je­śli mo­żesz so­bie na to po­zwo­lić, to za­cznij­cie od 2–3 h dzien­nie i stop­nio­wo zwięk­szaj czas po­by­tu dziec­ka w przed­szko­lu. Dzię­ki temu ła­twiej bę­dzie znieść roz­łą­kę z mamą.

Zwróć się do psychologa.

Nie ro­zu­miem dla­cze­go pój­ście z dziec­kiem do psy­cho­lo­ga to wciąż te­mat tabu dla wie­lu ro­dzi­ców i nie­ja­kie przy­zna­nie się do tego, że ma się pro­blem. Tak, pro­ble­my się zda­rza­ją, a psy­cho­log jest po to, żeby wes­przeć w trud­nych chwi­lach i zna­leźć naj­lep­sze roz­wią­za­nie. To ża­den wstyd. Wie­le przed­szko­li ma u sie­bie psy­cho­lo­ga dzie­cię­ce­go. On jest tam po to, żeby po­ma­gać. Je­śli od­czu­wasz duży nie­po­kój, za­pro­wadź dziec­ko do spe­cja­li­sty. Roz­wie­je Two­je wąt­pli­wo­ści i pod­po­wie jak naj­le­piej po­ra­dzić so­bie z kry­zy­sem przedszkolnym.

I przede wszyst­kim… wrzuć na luz. To mi­nie, słowo!

Fot. my­kaul, CC BY-ND 2.0

Wpis go­ścin­ny po­peł­ni­ła Ani­ka, mama dwóch có­rek, au­tor­ka blo­ga Ani­ka Pie­trusz­ko| blog.

Autor | moniowiec Komentarze | 34 Data | 18 września 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Poradniki

Otagowano: ,

  • Sama dzie­ci jesz­cze nie mam, ale pro­blem jest mi zna­jo­my. Mój młod­szy brat nie cho­dził do przed­szko­la, po­szedł do­pie­ro do ze­rów­ki, ale do dziś pa­mię­tam te kon­cer­ty 😀 Po­mysł z tym, aby to ktoś inny od­pro­wa­dzał dziec­ko do przed­szko­la bar­dzo mi się po­do­ba — bo to praw­da, że dziec­ko jest za­zwy­czaj naj­bar­dziej zwią­za­ne emo­cjo­nal­nie z mamą 🙂

  • Mój sy­nek do­pie­ro za rok idzie do przedszkola.

  • An­ge­li­ka Waleszczak

    Zga­dzam się ze wszyst­kim! Star­szy sy­nek aku­rat ma 3 lat­ka, ale do przed­szko­la (gru­py żłob­ko­wej) cho­dził od kie­dy skoń­czył 1,5 roku. Nie było ła­two, ale mamy to na szczę­ście już za sobą 🙂

  • Da­nu­ta Brzezińska

    Do­da­ła­bym jesz­cze jed­ną, kie­dy dziec­ko na­praw­dę źle zno­si przedszkole,to je zmień. U mnie po­mo­gło, zmie­nia­łam żło­bek, przed­szko­le, a wnu­kom mój syn zmie­nił pod­sta­wów­kę i jak ręka od­jął. Ccza­sem też tak trzeba.

  • Tro­chę mnie zbi­łaś z pan­ta­ły­ku. Moja Zoś­ka taka wła­śnie jest — bar­dzo chce do dzie­ci, ile­kroć gdzieś zo­sta­je bez nas ocho­czo mówi „papa” i gna przed sie­bie. Wy­obra­żam więc so­bie, że przed­szko­le bę­dzie u nas wy­glą­da­ło tak, jak u Was te pierw­sze dwa dni. Wo­la­ła­bym unik­nąć dal­szej czę­ści scenariusza 🙂

    Two­je rady mogą oka­zać się bar­dzo moc­ne, je­że­li ten pro­blem u ko­goś wy­stą­pi. Czę­sto wi­dzę, że to nie dziec­ko ma pro­blem, ale ro­dzic — stąd to prze­dłu­ża­nie po­że­gna­nia i ogól­ne dra­ma­ty­zo­wa­nie. A że dziec­ko do­sko­na­le ten brak pew­no­ści wy­czu­wa, samo na­bie­ra wąt­pli­wo­ści. Dla­te­go oprócz na­bie­ra­nia prze­ko­na­nia, że „to mi­nie”, war­to za­cząć od sie­bie i zro­bić wszyst­ko, aby roz­sta­nia z dziec­kiem prze­bie­ga­ły bez­bo­le­śnie dla obu stron 🙂

  • U nas pierw­szy dzień — ide­al­ny. Zo­sta­wi­łam ją samą po ja­kichś 15 mi­nu­tach, wró­ci­łam za 3h,a ona ka­za­ła mi wra­cać do domu, bo… ona jesz­cze musi się po­ba­wić. Wró­ci­łam po 14 😉
    Póź­niej kie­dy zo­ba­czy­ła, że w p-kolu pa­nu­je nie tyl­ko za­ba­wa ale i ja­kieś za­sa­dy typu le­ża­ko­wa­nie — już mniej się jej po­do­ba­ło, na­stęp­nie udzie­lał się jej od in­nych dzie­ci — płacz, ale za­wsze wra­ca­ła z uśmie­chem na twa­rzy i tym, że w przed­szko­lu jest faj­nie. My­ślę, że po pro­stu ad­ap­ta­cja to ad­ap­ta­cja — trze­ba ją przeżyć.

  • Nata Li

    Każ­de dziec­ko jest inne. Naj­waż­niej­sze jest to, by ob­da­rzyć je wy­star­cza­ją­cą ilo­ścią mi­ło­ści, cie­pła i wy­ro­zu­mia­ło­ści. Na wszyst­ko po­trze­ba czasu…

  • Na­ta­lia Bielawska

    Cie­ka­we ze­sta­wie­nie i przy­dat­ne porady

  • Mag­da­le­na Urbańska

    Bar­dzo do­brze na­pi­sa­ne! Mój syn idzie do ze­rów­ki w przy­szłym roku. Te­raz cho­dzi do klu­bu ma­lu­cha, w któ­rym też na po­cząt­ku trzy­mał się mo­jej no­gaw­ki. A teraz…gdy tyl­ko zo­ba­czy otwar­te drzwi pla­ców­ki grze­je przed sie­bie na spo­tka­nie z in­ny­mi dzieć­mi. Trze­ba przetrwać. 🙂

  • Do­ro­ta Cieslinska

    Je­śli ab­so­lut­nie bym nie mu­sia­ła to nie wi­dzę po­wo­du żeby zmu­szać dziec­ko do cho­dze­nia do przed­szko­la. Nie wiem skąd ta pre­sja na przed­szko­le. Nie zno­si­łam przed­szko­la i do­brze wiem dla­cze­go — dziec­ko przy­wzy­cza­jo­ne do swo­bo­dy i de­cy­do­wa­nia o so­bie słusz­nie się wku­rza na sztyw­ne za­sa­dy. A le­ża­ko­wa­nie to już w ogó­le była tragedia.

    • Moje dzie­ci są na 5h i nie le­ża­ku­ją. Pre­sji nie wi­dzę, może bar­dziej po­trze­bę w cza­sach, gdy mama chce lub musi pracować.

  • Lek­ka-zmia­na

    Te po­ra­dy przy­da­ły­by się mo­jej ma­mie 20 lat temu jak mia­ła pro­blem z moją siostrą!

  • Bar­dzo cen­ne rady. Mój syn, pię­cio­la­tek, uwiel­bia przed­szko­le. Dwa lata temu byla o tej po­rze czar­na roz­pacz, dzień w dzień. Wi­dzę ogrom­ne ko­rzy­ści dla jego roz­wo­ju, wi­dzę jaką ra­dość mu spra­wia prze­by­wa­nie w gru­pie. Było bar­dzo cięż­ko na po­cząt­ku, lecz te­raz jego za­do­wo­le­nie do­da­je mi skrzydeł.

  • Aga­ta Maj Cher

    Świet­ny ar­ty­kuł. Moc­no prze­bi­ja przez nie­go przede wszyst­kim MI­ŁOŚĆ MATKI.

  • An­ge­li­ka Stefanowska

    Post przy­dat­ny każ­dej ma­mie, któ­ra ma dziec­ko w wie­ku przedszkolnym! 🙂

  • Praw­do­po­dob­nie, jak na­uczy­ciel­ka z przed­szko­la prze­czy­ta­ła­by „przed­szko­lan­ka”, ob­ra­zi­ła­by się 😉 Jak pra­co­wa­łam w przed­szko­lu, czę­sto sły­sza­łam, jak na­uczy­ciel­ki z dłuż­szym sta­żem ma­ru­dzi­ły, że przed­szko­lan­ka to ta­kie ob­cia­cho­we okre­śle­nie. Mi aku­rat to nie przeszkadzało 🙂

    Moja Han­ka wy­ru­szy do przed­szko­la w przy­szłym roku (praw­do­po­dob­nie) i już się boję pa­ni­ki. Nie pa­ni­ki dziec­ka, a mojej 😀
    Jed­nak­że jak­by Ha­nia nie chcia­ła uczęsz­czać do przed­szko­la, to chy­ba bym się zde­cy­do­wa­ła po­szu­kać przy­czy­ny i ewen­tu­al­nie do tego przed­szko­la nie od­da­wać. W su­mie to za­le­ża­ło­by to wszyst­ko od sy­tu­acji — od tego czy pra­cu­ję, czy nie.
    Póki je­stem w domu, nie wi­dzę ko­niecz­no­ści od­da­wa­nia star­szej do przed­szko­la. Dbam o edu­ka­cję mło­dej w domu, przez za­ba­wy, a młod­sza do­pie­ro co nie­daw­no skoń­czy­ła rok. Poza tym prze­ana­li­zo­wa­łam wie­lo­krot­nie + i — i jed­nak po­zo­sta­nie star­sze w domu z młod­szą jest dla nas naj­lep­szym rozwiązaniem.

    • Gra­ży­na Zaborska-Szmajda

      Je­stem mię­dzy in­ny­mi na­uczy­cie­lem przed­szkol­nym. Nie prze­pa­dam za ową „przed­szko­lan­ką” 😉

      • Wy­tłu­macz mi dla­cze­go? Czy ma to coś wspól­ne­go z umniej­sza­niem zna­cze­nia za­wo­du (jak se­kre­tar­ka kon­tra sekretarz)?

  • Hol­ly Lu

    Nie znam tego, moja cór­ka uwielbiała.

  • Bar­dzo prak­tycz­ne wska­zów­ki i ab­so­lut­nie się z nimi zga­dzam. Sama się cie­ka­wię jak to u nas bę­dzie. Teo­rie mam w ma­łym pal­cu, prak­ty­ka przed nami.

  • So­nia Dynarska

    Szcze­rze mó­wiąc nie wiem z cze­go wy­ni­ka to, że dziec­ko boi się iść do przed­szko­la. Za­kła­da­jac że w sa­mym przed­szko­lu jest ok. Pa­mię­tam, że mnie ro­dzi­ce od ma­łe­go usa­mo­dziel­nia­li i choć mo­głam nie chcieć to wie­dzia­łam, że to je­den z mo­men­tów kie­dy ro­dzi­ce są w wspar­ciem, ale nic za mnie nie zro­bią. W grun­cie rze­czy strach miał więk­sze oczy. Przy czym ja ni­gdy nie pła­ka­łam tyl­ko sta­wa­łam się wte­dy bar­dzo nieśmiała.

  • Bo­że­na Jędral

    U nas nie było pro­ble­mu, aż do pój­ścia Mel do przed­szko­la. Pierw­szy rok-9 mie­się­cy pła­czu i od­ry­wa­nia jej ode mnie. Dru­gi rok na­dal po­pła­ki­wa­nia. Do­pie­ro te­raz do­ro­sła do tego, by cho­dzić do przedszkola.

  • Nie mam w ogo­le wspo­mnien z prze­czko­la, mimo ze moja mama jest na­uczy­cie­lem to jako maly przed­szko­lak da­lam taki po­pis ze bab­cia za­bra­la mnie z prze­czko­la i tak za­kon­czy­la sie moja przy­go­da, wro­ci­lam do szko­ly do ze­row­ki 😉 Wspol­czu­je rodzicom 😉

  • Bebe Ta­lent

    Na­le­ży ufać swo­jej in­tu­icji, ob­ser­wo­wać i słu­chać dziec­ka. Nie za­wsze strach przed przed­szko­lem i nie­chęć do zo­sta­wa­nia tam to ka­pry­sy ma­lu­cha. Cza­sem w pla­ców­ce nie do koń­ca wszyst­ko dzia­ła tak, jak powinno.

  • Ir­mi­na Garaj

    Mój syn nie chciał cho­dzić do przed­szko­la. Był płacz i dra­ma­tycz­ne sy­tu­acje. Osta­tecz­nie za­bra­łam syna z przed­szko­la. Zre­zy­gno­wa­lam z pra­cy, aby zo­stac z nim w domu. W tym roku po­szedł do ze­rów­ki i bar­dzo chęt­nie chodzi

  • Tra­ve­lo­gue

    U nas po­szło gład­ko, może dla­te­go, że mały cho­dził do żłob­ka przez rok. tam było faj­nie, bo cho­dził z chę­cią, więc z przed­szko­lem też nie było żad­nych kło­po­tów. Przede wszyst­kim nie stra­szy­li­śmy przed­szko­lem, a pa­nie nam się tra­fi­ły bar­dzo sympatyczne.

  • Oj to do­pie­ro przede mną, ale sama ko­cha­łam przed­szko­le… Plan mam w ży­ciu taki, żeby po­słać ma­lu­chy do­pie­ro do ze­rów­ki, mam na­dzie­ję, że bę­dzie to moż­li­we dla mnie 🙂

  • Gra­ży­na Zaborska-Szmajda

    To jesz­cze przede mną, ale chęt­nie wró­cę do tego wpi­su. Bar­dzo faj­ny tekst!

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    No, to za­ufa­nie do przed­szko­la­nek to ja mam ogra­ni­czo­ne 😉 Bo sama mia­łam kie­dyś w na­szym miej­sco­wym przed­szko­lu prak­ty­ki stu­denc­kie — i ich opie­ka nad dzieć­mi oraz wy­my­śla­nie im twór­czych oraz edu­ka­cyj­nych za­jęć nie­jed­no­krot­nie po­zo­sta­wia­ły wie­le do ży­cze­nia. Ale zga­dzam się z Tobą, że naj­pierw to ro­dzic musi po­ra­dzić so­bie z nową sy­tu­acją i przed­szkol­ną rze­czy­wi­sto­ścią — a do­pie­ro po­tem wy­ma­gać tego od dziecka 😉

  • Mo­ni­ka (mama na całego)

    Po­wiem szcze­rze, że cza­sem trud­no jest za­ufać przed­szko­lan­kom. U mo­je­go syna to był naj­więk­szy pro­blem. Kie­dyś przy­szła jed­na pani w za­stęp­stwie, na co on się roz­pła­kał. To ona da­waj swój re­per­tu­ar: o jaka bek­sa, jaki dzi­dziuś, to wstyd tak pła­kać, taki duży chło­pak”. Do­słow­nie po­wie­dzia­ła to wszyt­sko, za­nim zdą­ży­łam za­re­ago­wać. Od tego cza­su boi się wy­so­kich, po­staw­nych (ale nie gru­bych) pań o blond wło­sach i jesz­cze bar­dziej nie cier­pi przed­szko­la, cze­go nie ukry­wa. Na­wet ja­kiś ko­le­ga „sztur­cha” go za to, no bo prze­cież kto to wi­dział, żeby szcze­rze mó­wić o swo­ich uczu­ciach. Wszak w przed­szko­lu jest za­wsze faj­nie, co nie :-)? Zga­dzam się, że to o czym pi­szesz jest bar­dzo po­moc­ne w prze­ży­ciu przed­szko­la. Ale z przy­kro­ścią mu­szę stwier­dzić, że są ta­kie dzie­ci, któ­re ni­gdy nie po­lu­bią przed­szko­la (mam w domu taką dwój­kę). Pozdrawiam 🙂

  • Su­per dzieciaczki

    Sto­so­wa­łam do­kład­nie two­je sposoby.

  • Mar­ta Korotko

    Z jed­nej stro­ny nie mogę się do­cze­kać, aż moje dziec­ko pój­dzie do przed­szko­la. Roz­pocz­nie fan­ta­stycz­ną przy­go­dę w ży­ciu, bę­dzie mia­ła kon­takt z dzieć­mi, na­uczy się wię­cej niż ze mną w domu. Ale jest jed­no ALE — boję się tak bar­dzo tego pła­czu, bła­ga­ją­cych oczu i próśb bym jej nie zo­sta­wia­ła. Wiem jak ja ta­kie rze­zy moc­no prze­ży­wam i aż na samą myśl ciar­ki mi po ple­cach przechodzą.