Jak przestać krzyczeć i czy to wykonalne

Jak przestać krzyczeć i czy to wykonalne Image

Jak przestać krzyczeć i czy to wykonalne

Rano wstałam jak rzad­ko prawą nogą. „O, dziś będzie dobry dzień!” powiedzi­ałam w myślach sama do siebie. Postanow­iłam dziś nie krzy­czeć. Właś­ci­wie dobrze mi szło, jak były w przed­szkolu. Ale wystar­czyła chwila braku samokon­troli i nici z przyrzeczenia. Masz poczu­cie winy i przyrzekasz, że następ­nym razem bardziej się postarasz. Brz­mi zna­jo­mo? Cóż, nie jesteś sama.

Dlaczego właściwie krzyczymy?

Krzyk jest funkcją układu lim­bicznego mózgu. Pier­wszą rzeczą jest przesłanie infor­ma­cji do ciała migdałowa­t­ego, gdzie dochodzi do decyzji czy ma zostać dalej przesłana do odpowiada­jącej za myśle­nie kory móz­gowej, czy do układu lim­bicznego, który jest cen­trum emocji. To jeden z najbardziej prymi­ty­wnych rejonów, do którego przesyłane są infor­ma­c­je nace­chowane emoc­ja­mi jak np. wal­ka. Jego dzi­ałanie jest naty­ch­mi­as­towe i częs­to nie zwraca uwa­gi na kon­sek­wenc­je, gdy nie bierze udzi­ału w nim pro­ces myśle­nia zachodzą­cy w korze móz­gowej. Pozwala to na szy­b­ki dopływ hor­monów, szczegól­nie adren­a­liny. Dlat­ego zaczy­nasz krzy­czeć.

Skąd poczucie winy?

Kiedy już ochłoniesz, zaczy­na dzi­ałać kora móz­gowa. To dopiero ter­az widzisz powód krzyku i dopiero ter­az widzisz, że Two­ja reakc­ja (krzyk) była niead­ek­wat­na do sytu­acji. Poczu­cie winy pozwala wys­nuć wnios­ki na przyszłość, o ile nie zatra­casz się w nim. Może być moty­wa­torem do zmi­any na lep­sze.

Jak rozbroić emocjonalną bombę?

Łat­wość wybuchów gniewu i krzyku z powodu emocji jest czymś, co naby­wamy przez lata, szczegól­nie wczesne dziecińst­wo. Przykład­owo mnie iry­tu­ją dziecięce łzy z powodu focha, a to dlat­ego, że „duże dziew­czyn­ki nie płaczą”. Łat­wo wyła­pać takie punk­ty zapalne jeśli prowadzisz dzi­en­nik. Już poz­nanie tego zapal­ni­ka jest pier­wszym krok­iem w kierunku zmi­any. Wróg, z którym się zaprzy­jaźnisz, przes­ta­je być Twoim wro­giem, a punkt zapal­ny powoli się wygasza aż do całkowitej deza­k­tywacji.

Pomiędzy akcją a reakcją

Pomiędzy akcją a reakcją zwyk­le wys­tępu­je mała prz­er­wa. Mała, bo zwyk­le nie ma cza­su na długie prze­myśle­nia i dzi­ałasz szy­bko. Dobrym pomysłem jest jed­nak danie sobie odrobiny cza­su na reakcję. Jeśli czu­jesz, że jesteś właśnie w przed­sionku swo­jej reakcji, warto zas­tosować jakąś metodę uspoko­je­nia myśli:

  • postarzać „to nie sytu­ac­ja kryzysowa!”
  • dokon­aj jakiegoś fizy­cznego dzi­ała­nia – pobieg­nij w miejs­cu, wyjdź do drugiego poko­ju, zakręć się dookoła włas­nej osi
  • jeśli krzyk już siedzi w gar­dle, zas­to­suj jak­iś dźwięk (kwakanie kacz­ki, trą­bi­e­nie pociągu itp.) który rozładu­je emocję i sprawi, że zami­ast straszyć, rozśmieszysz
  • rysuj, pisz, gryz­mol

Cza­sa­mi najlep­szym sposobem na zaprzes­tanie krzy­czenia jest akcep­tac­ja swoich niedo­ciąg­nięć. Jesteś człowiekiem. Przeproś swo­je dziecko jeśli krzykniesz, powiedz, że to nie jego wina, bo to Ty nie radzisz sobie z emoc­ja­mi. Żad­nego „ale”. Naw­iąż więź i próbuj dalej, do skutku.

Fot. Found Ani­mal Foun­da­tion, CC BY-SA 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 27 Data | 13 listopada 2017

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Aga Agar

    Oj niełat­wo, niełat­wo

  • Bea Miko

    nie jest łat­wo ale jest taki moment kiedy moż­na nad tym zapanować i nie przekroczyć grani­cy…

  • Iwona Siekier­s­ka

    Jak jestem wściekła, zamykam się w łazience pod wiado­mo jakim pozorem i stygnę. Jak ochłonę — wychodzę. Albo biorę poduszkę i w zamkniętej syp­i­al­ni okładam nią łóżko. To sto­su­je rzad­ko, ale pole­cam, bo dzi­ała przy
    Mega zden­er­wowa­niu. Gen­er­al­nie przewidu­je takie sytu­acje i mam przy­go­towane rozwiąza­nia: co zro­bić, jeśli.… bo więk­szość z
    Nich jest pow­tarzal­na.

  • Świet­ny tekst! Zaciekaw­iło mnie naukowe wyjaśnie­nie i to, że piszesz o przy­czy­nach, zazwyczaj spo­tykałam się z tek­sta­mi o skutkach, czyli jak krzyk wpły­wa na dziecko itp. Ja w kry­ty­cznych sytu­ac­jach zaczy­nam liczyć do 10 lub od 10 do 0 i wtedy rzeczy­wiś­cie okazu­je się, że ta sprawa to pikuś 😉

    • O skutkach to będą pisać moje dzieci na blogu. Ja chcę zmienić siebie, dlat­ego muszę dotrzeć do źródła mojego gniewu.

  • Karoli­na Ostrows­ka

    Zastopowanie emocji nie jest łatwe, ale też nie zawsze warto to robić. 🙂

  • Z tym pytaniem o sytu­ację kryzysową się zgadzam, bo ono dzi­ała! Myślisz sobie: Czy to jest sytu­ac­ja naprawdę kryzysowa? — Nie! Więc czy warto krzy­czeć — nie 🙂 Bierzesz głębo­ki wdech, ewen­tu­al­nie 10 i po spraw­ie. No może rzeczy­wiś­cie potrze­ba trochę cza­su, żeby ta meto­da dała zamier­zone skut­ki, ale warto 🙂

  • AKTYWNE MEDIA

    Na szczęś­cie rzad­ko kiedy krzy­czę i mam nad tym dużą kon­trolę. Aczkol­wiek ten wpis musze pokazać kilku osobom 😉

  • Kiedyś zdarza­ło mi się krzy­czeć trochę za częs­to, ale od tamtej pory wiele się zmieniło, ponieważ nauczyłam się kon­trolować takie napady. W jaki sposób? Spuszczam parę w inny sposób — sporo daje mi akty­wność fizy­cz­na i moje rękodziel­nicze pas­je. Zdarza mi się i ter­az wybuch­nąć — jesteśmy ludź­mi, a nie chodzą­cy­mi ideała­mi, ale przy­na­jm­niej już wiem, gdzie leży moja grani­ca, której nie powin­nam przekraczać.

  • Ja bym prędzej ugryzła się moc­no w język niż krzyknęła na dziecko, ale każdy na pewno ma swo­je “metody wychowaw­cze” 🙂 Powodzenia w dal­szej pra­cy nad sobą 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja calkowicie przes­tac nie umiem. Cza­sa­mi muszę wrza­s­nąć, jak się porzad­nie nabuzu­ję — ale staram się krzy­czeć gdzieś tam “w przestrzeń” lub sama na siebie, a nie kierowac tego do innych domown­ikow. Jes­li mi sie zdarzy — zawsze przepraszam.

  • Mał­gorza­ta Hert

    jako mat­ka 18 let­niego już syna przyz­nam, że jak syn był młod­szy zdarza­ło mi się krzy­czeć. potem miała wyrzu­tu sum­ienia… 🙁 Postanow­iłam coś z tym zrobić…zamiast krzy­czeć zaczęłam roz­maw­iać, wyjaś­ni­ać itp. I o dzi­wo to bardziej dzi­ałało niż krzyk.

  • Mag­dale­na Owczarek

    Nieste­ty mam z tym ogromne prob­le­my, podob­nie jak moi blis­cy. Stres, z którym zmagamy się w pra­cy, nie pozwala nam na prowadze­nie nor­mal­nych rozmów. Krzy­czeć jest łatwiej, bo jed­nocześnie wyrzu­camy z siebie wszys­tkie negaty­wne emoc­je. Tylko efekt nie zawsze jest zad­owala­ją­cy…

  • Olga Dąbrows­ka

    Ja zazwyczaj biorę ‘na wstrzy­manie’ i odreagowu­ję gdzieś w zamknię­ciu (albo na siłowni).

  • Iwona — Inspiru­ją­ca XL-ka

    Staram się panować nad sobą, ale nie powiem, że mi się nie zdarza krzy­czeć. Wiem, że to moja bezsil­ność po pros­tu daje o sobie znać 🙂

  • Mamnatooko.pl.

    Podoba­ją mi się Two­je pod­powiedzi. Szczegól­nie to ze zmienionym głosem.

  • Ostat­nio próbu­ję rozład­ować krzyk włas­nie próbu­jąc rozśmieszyć, ale kiedy zmęcze­nie człowieka w tym samym casie dopad­nie to ciężko nad wszys­tkim zapanować 😉

  • Krysty­na Polek

    od dzisi­aj będę kwakać 🙂

  • Podob­no dobrze jest się napić szk­lan­ki wody, a potem dopiero dzi­ałać 😉

  • Odkąd jeatem mamą to bardziej świadomie pracu­ję ze swoi­mi emoc­ja­mi. Krzyknąć wciąż mi sie zdarza, ale łatwiej uda­je mi się rozład­ować tuż przed wybuchem

  • Wciąż uczę się nie krzy­czeć, cza­sem tak ciężko się od tego odzwycza­ić, u mnie to wyraz bezsil­noś­ci.

  • Ja rzad­ko krzy­czę, zde­cy­dowanie wolę spoko­jną roz­mowę. 🙂

  • ja zwyk­le się pil­nu­ję, jeśli chodzi o krzyk i emoc­je, ale przed okre­sem pod­czas pms, to tylko knebel 🙂

  • Jestem osobą bard­zo wybu­chowa i choć wcale nie jestem z tego dum­na, częs­to krzy­czę, szczegól­nie na dziecko. Odwraca się to prze­ci­wko mnie. I efek­ty wzma­ga­ją poczu­cie winy. Cały czas nad sobą pracu­je, jak każdy mama lep­sze i gorsze dni. Cza­sem byle co wyprowadzi mnie równowa­gi, innym razem nawet rzu­canie się cór­ki po podłodze mnie nie rusza. Dużo sił wszys­tkim mamom!

  • Syl­wia Antkow­icz

    Kiedys mys­lalam o sobie ze jestem spoko­j­na, ale coz… u mnie chy­ba zmecze­nie robi tez swo­je bo latwiej wtedy sie den­er­wu­je

  • ja cza­sem war­czę żeby nie krzy­czeć 😛