Autor: moniowiec

Pierwsza wizyta u specjalisty – okulista, ortopeda, neurolog Image

Pierwsza wizyta u specjalisty – okulista, ortopeda, neurolog

Gdy mia­łam trzy lata wraz z mamą zo­sta­łam za­bra­na do oku­li­sty. Do dziś pa­mię­tam wiel­ką kacz­kę na ta­bli­cy Snel­le­na. Oka­za­ło się, że odzie­dzi­czy­łam wadę po żeń­skiej li­nii mo­jej ro­dzi­ny. Do­sta­łam ślicz­ne, per­ło­wo-ró­żo­we oku­lar­ki. Gdy­by wte­dy moi ro­dzi­ce zba­ga­te­li­zo­wa­li spra­wę, dziś no­si­ła­bym już den­ka od bu­te­lek. Pa­mię­taj­my, że wcze­śnie wy­kry­ta nie­pra­wi­dło­wość ma więk­sze szan­se na wyleczenie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 7 marca 2015
L jak lowel — jak nauczyć wymawiania R Image

L jak lowel — jak nauczyć wymawiania R

Kie­dy dziec­ko osią­ga pięć lat i na­dal twier­dzi, że „lo­wel, mlów­ka i klów­ka” brzmią po­praw­nie, a je­śli ka­żesz po­wtó­rzyć wy­raź­nie R mówi „no prze­cież mó­wię: Lo­weL, mLów­ka, kLów­ka! K-L-Ó-W-K-A”, za­czy­nasz się za­sta­na­wiać, czy przy­pad­kiem nie zgło­sić się do lo­go­pe­dy na wi­zy­tę. Wszak­że dziec­ko osią­ga­ją­ce ten wiek po­win­no mó­wić już poprawnie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 6 marca 2015
Jak kupić: idealny wózek Image

Jak kupić: idealny wózek

Cza­sy, gdy na uli­cach kró­lo­wał je­den mo­del wóz­ka obi­te­go czer­wo­ną fo­lią z ter­ko­czą­ca bud­ką moż­na spo­koj­nie prze­mil­czeć. Te­raz mamy wy­bór tak bo­ga­ty, że nie­jed­ne­mu przy­szłe­mu ro­dzi­co­wi na myśl o wi­zy­cie w skle­pie z wóz­ka­mi cierp­nie skó­ra. Szcze­gól­nie moc­no cierp­nie męż­czy­znom i nie tyl­ko dla­te­go, że po­tra­fią one kosz­to­wać tyle, co mer­ce­des kasy A. Na co war­to zwra­cać uwa­gę przed ku­pie­niem wózka?

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 2 marca 2015
Jak karmić dziecko tanecznym krokiem Image

Jak karmić dziecko tanecznym krokiem

I nad­cho­dzi ten dzień, kie­dy otwie­rasz pierw­szy sło­iczek lub go­tu­jesz pierw­szą eko-mar­chew­kę po­da­ro­wa­ną przez bab­cię Kry­się. Mniej­sza o to, czy dziec­ko osią­gnę­ło 4, 5, 6 czy 9 mie­się­cy. Pierw­sza ły­żecz­ka lą­du­je na pod­ło­dze, dru­ga zo­sta­je me­to­dycz­nie wsma­row­na w blat sto­li­ka, trze­cia we wło­sy, czwar­ta w oko, pią­tą wy­trą­ci­ło ci z ręki. Za­czy­nasz po­dej­rze­wać, że sub­stan­cje za­war­te w po­ży­wie­niu wi­docz­nie wchło­ną się przez skó­rę i kom­bi­nu­jesz jak by tu ką­pać w mar­chwian­ce lub ro­soł­ku. Po mie­sią­cu miej­sce, w któ­rym zwy­kłaś kar­mić dziec­ko wy­glą­da jak po przej­ściu hu­ra­ga­nu Ka­tri­na albo po­in­ty­li­stycz­ne dzie­ła Seu­ra­ta. Za­sta­na­wiasz się na­wet czy nie po­ma­lo­wać po­miesz­cze­nia w moro z do­miesz­ką pomarańczu.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 27 lutego 2015
Zaczarowana matrioszka — zabobony po porodzie Image

Zaczarowana matrioszka — zabobony po porodzie

Jupi! Je­steś w cią­ży! Je­śli uda­ło ci się prze­żyć w mia­rę sta­bil­nie pierw­szą falę za­le­wa­ją­cych cię ze­wsząd za­bo­bo­nów, gra­tu­la­cje. Te­raz do­pie­ro za­cznie się praw­dzi­we tsu­na­mi! Przygotowana?

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 22 lutego 2015
Na psa urok — zabobony w ciąży Image

Na psa urok — zabobony w ciąży

Cią­ża. Jak tyl­ko prze­sta­je­my wy­glą­dać jak focz­ki, a za­czy­na­my jak sło­nie mor­skie, świat nie­ubła­gal­nie sta­ra się uchro­nić nas i na­sze nie­na­ro­dzo­ne jesz­cze dziec­ko od wszel­kich prze­ciw­no­ści losu. Mimo, ze duża część spo­łe­czeń­stwa uwa­ża się za ka­to­li­ków, a jesz­cze więk­sza za świa­tłych lu­dzi, je­śli cho­dzi o za­bo­bo­ny, to ni­gdy nie sły­sza­łam ich tyle co w cza­sach cią­ży. Do­ty­czyć mogą one wła­ści­wie wszyst­kie­go, a nie­sto­so­wa­nie się do co­niek­tó­rych gro­zi przy­naj­mniej ka­ta­stro­fą nie­mniej­szą niż zde­rze­nie pla­ne­ty z ko­me­tą. Na co więc mo­że­my li­czyć in­ter­pre­tu­jąc naj­bar­dziej zna­ne pol­skie za­bo­bo­ny okołociążowe?

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 20 lutego 2015
Dr Google Image

Dr Google

Auć, ale boli gło­wa. To chy­ba ci­śnie­nie. Zro­bię so­bie kawę, łyk­nę ja­kiś pro­szek. Tyl­ko jaki? Do­brze, że jest in­ter­net, te­raz nie mu­szę dłu­go szu­kać po en­cy­klo­pe­dii le­ków czy py­tać w ap­te­ce. Ba, na­wet do le­ka­rza czę­sto nie mu­szę z ni­czym iść. Dia­gno­zy zna­le­zio­ne w sie­ci by­wa­ją traf­niej­sze niż z nie­jed­ne­go se­ria­lu medycznego.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 19 lutego 2015