Archiwum wg kategorii: S

Nie mów do mnie misiu! Image

Nie mów do mnie misiu!

Jaki był twój pierw­szy? Czy tak jak mój: wiel­ki, szorst­ki, z wiel­ki­mi, czar­ny­mi oczy­ma? A może jak mój ostat­ni: mniej­szy, tro­chę chud­szy, z pre­zen­tem w dło­ni? Twój pierw­szy miś…

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 20 maja 2015
Pchły na noc, karaluchy pod poduchy Image

Pchły na noc, karaluchy pod poduchy

Może nie brzy­dzą mnie dżdżow­ni­ce, gą­sie­ni­ce czy na­wet wije. Usu­wam z dro­gi śli­ma­ki, bo mogą nie zdą­żyć przed nad­jeż­dża­ją­cym sa­mo­cho­dem. Z domu wy­no­szę pa­ją­ki, ni­gdy ich nie za­bi­jam. Na­wet za­plą­ta­ną w fi­ra­nę mu­chę wy­pusz­czam za okno. Są jed­nak gra­ni­ce mo­jej to­le­ran­cji — nie­na­wi­dzę wszel­kich ro­ba­li, któ­re gry­zą. Do tego za­cne­go gro­na na­le­żą więc wszel­kie ko­ma­ry, gzy, skor­ki i ka­ra­lu­chy.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 1 Data | 15 maja 2015
Premia uznaniowa Image

Premia uznaniowa

Pi­sa­nie blo­ga nie przy­no­si re­al­nych re­zul­ta­tów. Ot, ktoś tam so­bie sie­dzi w do­mo­wym za­ci­szu i pi­sze ja­kieś dyr­dy­ma­ły, któ­re cza­sa­mi ktoś prze­czy­ta. Ta­kie tam gra­fo­mań­stwo. Jak coś jest dla wszyst­kich, pu­blicz­ne, to jest dar­mo­we, nie­praw­daż? Jak służ­ba zdro­wia, edu­ka­cja czy wy­po­ży­cza­nie ksią­żek w bi­blio­te­ce.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 1 Data | 13 maja 2015
Twoje dziecko też może być Ryanem Whitem Image

Twoje dziecko też może być Ryanem Whitem

By być Ry­anem Whi­tem nie trze­ba za­ra­zić się HIV pod­czas trans­fu­zji krwi. Nie trze­ba błysz­czeć w świe­tle fle­szy, miesz­kać w Ko­ko­mo w In­dia­nie w USA, uśmie­chać się szcze­rze i pra­co­wać do­ryw­czo jako dziec­ko. Moż­na być Ja­nem Ko­wal­skim, uczniem szko­ły pod­sta­wo­wej ja­kiejś No­wej Wsi czy Wiel­kie­go Mia­sta w do­wol­nej czę­ści Pol­ski. Wy­star­czy mieć tyl­ko zdro­wot­ny pro­blem.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 11 maja 2015
Hunger Games po polsku Image

Hunger Games po polsku

Nie prze­czy­ta­łam jesz­cze tej se­rii. To­tal­ny brak cza­su. Ze­kra­ni­zo­wa­no ją wcze­śniej niż da­łam radę roz­po­cząć pierw­szą część: Igrzy­ska Śmier­ci.

W dru­giej czę­ści fil­mu, z 2013 roku, w umysł wgry­zła mi się być może mało zna­czą­ca dla co nie­któ­rych scen­ka. W bo­daj­że 27 mi­nu­cie fil­mu, za­nim wszy­scy za­czy­na­ją się mor­do­wać, jest bal ze spon­so­ra­mi. Sto­ły ugi­na­ją się od je­dze­nia i krysz­ta­ło­wej za­sta­wy, prze­pych, że aż rzy­gać się chce. Para bie­siad­ni­ków czę­stu­je Kat­niss i Pe­etę ja­ki­miś cia­stecz­ka­mi. Peta od­ma­wia, wy­ma­wia­jąc się peł­nym brzu­chem. Wte­dy męż­czy­zna po­da­je mu ró­żo­wy na­pój.
— Co to? — pyta Pe­eta.
— Coś na prze­je­dze­nie. Wy­mio­tu­jesz i mo­żesz jeść da­lej. Ina­czej wszyst­kie­go nie skosz­tu­jesz — tłu­ma­czy para.
Po­tem głów­ni bo­ha­te­ro­wie tań­czą, a Pe­eta wy­gła­sza pa­mięt­ne sło­wa:
— W Dwu­na­st­ce lu­dzie gło­du­ją. A tu rzy­ga­ją, by móc wię­cej żreć.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 1 maja 2015
Historia klapsem się toczy Image

Historia klapsem się toczy

Klaps. To nie tyl­ko na­rzę­dzie fil­mow­ców za­czy­na­ją­ce bo­daj­że każ­dą na­gry­wa­ną sce­nę. To tak­że na­rzę­dzie bólu, upo­ko­rze­nia, złych wspo­mnień z dzie­ciń­stwa, mę­czą­cych cza­sem cale do­ro­słe ży­cie ni­czym upo­rczy­wa wy­syp­ka. Bo klaps swę­dzi. Naj­pierw, gdy do­sta­je­my w skó­rę naj­zwy­czaj­niej obo­la­ła część cia­ła de­li­kat­nie mro­wi, pro­mie­nie­je bó­lem, jest wraż­li­wa na do­tyk, czer­wie­nie­je. Po­tem sami wy­mie­rza­my kary cie­le­sne, bo „swę­dzi nas ręka”. Rze­czy­wi­ście, jak damy gołą ręką w ty­łek to ręka swę­dzi nie­mniej od tyl­nej czę­ści cia­ła bi­te­go. I gry­zie su­mie­nie.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 30 kwietnia 2015
Kup coś sobie na urodziny! Image

Kup coś sobie na urodziny!

Ostat­nio za­bi­ło mnie wła­śnie to zda­nie: „Kup coś so­bie na uro­dzi­ny”. I nie dla­te­go, że zno­wu się ze­sta­rze­ję. Nie mam ta­kie­go pro­ble­mu. Wiem, że mam zmarszcz­ki, więc mam już na pół­ce krem 25+. Nie jest też pro­ble­mem to, że sama mam so­bie ku­pić pre­zent. Zna­my się tyle lat z Oj­cem, że nie jest dla mnie po­wo­dem do fo­cha wy­gło­sze­nie ta­kie­go zda­nia. Wiem, że chce dla mnie jak naj­le­piej. Chce mnie na­uczyć, że ja też się li­czę.

Czytaj dalej
Autor | moniowiec Komentarze | 0 Data | 27 kwietnia 2015