-
Emigracja do Chin
Też czasem się Wam wydawało, że Chiny nas otaczają? Mamy ubrania z Chin, zabawki z Chin, artykuły papiernicze z Chin. Elektronika i samochody też coraz częściej są z Chin. Truskawki są z Chin… A co jeśli otaczali by nas jeszcze Chińczycy? Kakcia mieszkająca od kilku lat w Szanghaju opowie jak to jest.
-
Histeria u dziecka czyli jak żyć z dwulatkiem
Dziecko tupie nogami żądając lizaczka, wije się na podłodze? Czy to wina wieku, skoku rozwojowego, demonów czy brak kontroli rodziców nad nieletnim? Nie, to oznacza, że wszystko jest dobrze.
-
Życie w Meksyku oczyma Polki
Jak sobie pomyślę, że muszę się przedostać z jednego końca miasta na drugi w godzinach szczytu, to czasem nóż sam w kieszeni się otwiera. A miasto, które muszę przemierzyć, jest z tych raczej małych, z ledwością pretendujących do miasta wojewódzkiego, zaś korki w nich oznaczają tylko lekkie spowolnienie ruchu, a nie godzinny postój jaki pamiętam z Londynu. Nie, zdecydowanie nie nadaję się do mieszkania w takim przykładowo Meksyku, a szczególnie w jego stolicy, która jest największym terytorialnie miastem na globie. Za to Karolina bez trudu odnalazła się w tym gwarnym miejscu. Poznajcie co to oznacza Meksyk.
-
Obiad pięciodaniowy – dieta matki wielodzietnej
Dylemat każdej matki, każdego singla, każdego wdowca brzmi „co dziś na obiad?”. Nie jest ważne, czy zadajesz sobie je rano, tuż po przebudzeniu, w sklepie przed lada chłodniczą czy przed lodówką w domu za pięć minut dwunasta. Nieistotne jest też o której godzinie jadasz posiłek: może to być poprawny domowy rosół o 12:00 jak i mrożonka na obiadokolację. Ważnym aspektem w komponowaniu jadłospisu jest, poza kwestiami finansowymi, dieta konsumentów. Z braku reprezentatywnej grupy badawczej opiszę eksperyment polegający na spożywaniu diety matki wielodzietnej. Czyli swoją dietę. 1. śniadanie Na śniadanie niezmiennie od chyba 30 lat (tyle pamiętam) jest bułka z dżemem i kakao. W przypadku posiadania w mieszkaniu jakiegoś dziecka do…
-
11-latek: nastolatek czy dziecko?
Zuzia, 11 lat. Mateusz, 13 lat. Konrad, 14 lat. Beata, 16 lat. Dominika, 18 lat. Co ich łączy? Są tak różni, ale można ich wrzucić w jeden worek: nastolatki. Termin ten jest dość niefortunny, bo jak przyrównać 11-latka do 19-latka? A obydwoje mają przecież po naście lat.














