Całkiem poważnie

Samoobrona dla kobiet — czy bezpłatne zajęcia coś dają?

Nie jestem kobie­tą sła­bą, jed­nak strach pod­czas kon­fron­ta­cji z sil­niej­szym prze­ciw­ni­kiem jest we mnie sil­ny. Wolę ucie­kać. Z tego powo­du zapi­sa­łam się na szko­le­nie z samo­obro­ny dla kobiet. Poza tym bie­gać, i ucie­kać, nie lubię. To naj­dłu­żej chy­ba przy­go­to­wy­wa­ny prze­ze mnie wpis, ale chcia­łam spraw­dzić coś na wła­snej skó­rze. Po roku ćwi­czeń zdra­dzę Wam, czy samo­obro­na dla kobiet w ogó­le dzia­ła.

Czy trzeba się bronić?

Zagro­że­nie może czy­hać na nas, kobie­ty na każ­dym kro­ku. Nie chcę demo­ni­zo­wać, ale wca­le nie trze­ba epa­to­wać sek­sem, ubie­rać się wyzy­wa­ją­co czy wypić o jed­ne­go drin­ka za dużo by ktoś pró­bo­wał zro­bić coś na co się nie godzi­my. Cza­sem wystar­czy bie­gać rano w par­ku czy też iść z toreb­ką, w któ­rej przed chwi­lą zapa­ko­wa­li­śmy świe­żo wycią­gnię­te pie­nią­dze z ban­ko­ma­tu. Naj­bez­piecz­niej było­by zwy­czaj­nie uciec napast­ni­ko­wi, jed­nak nie zawsze zauwa­ży­my zagro­że­nie w porę lub bie­ga­my na tyle szyb­ko. Wte­dy trze­ba tak się obro­nić, by jak naj­mniej się nam sta­ło.

Czego się dowiedziałam?

Głów­nym zamy­słem nauki samo­obro­ny dla kobiet nie było poko­na­nie napast­ni­ka jak naiw­nie myśla­łam. To nie były wal­ki w sty­lu mistrza kung-fu, tyl­ko zale­d­wie kil­ka cie­ka­wych tri­ków. Ich głów­ną zale­tą jest ugra­nie cza­su. Cza­su potrzeb­ne­go wła­śnie na uciecz­kę.

Pady

Na comie­sięcz­ne zaję­ci przy­cho­dzi­ły kobie­ty star­sze i młod­sze ode mnie, wyspor­to­wa­ne żoł­nier­ki i sfla­cza­łe jak ja biur­wy. Po odpo­wied­niej roz­grzew­ce ćwi­czy­ły­śmy przede wszyst­kim… pady. Nie ude­rze­nia, nie kop­nię­cia czy blo­ko­wa­nie. Pady. Bo upaść tak, by nie ude­rzyć gło­wą w beton czy nie poła­mać sobie nad­garst­ków wca­le nie jest tak łatwo. Nie wie­rzy­cie? Niech Was ktoś popchnie tak, że pole­ci­cie na tyłek. Tyl­ko uwa­żaj­cie na gło­wę! Bola­ło? Ja już wiem, że tyłek to nic – gorzej jeśli przy­ło­żysz czasz­ką w pod­ło­że. Ogłu­sze­nie to naj­mniej­szy pro­blem. Dla­te­go aby nic sobie nie zro­bić pada­jąc w tył nale­ży przy­cią­gnąć gło­wę do klat­ki pier­sio­wej, a ręce roz­po­strzeć na boki. Będzie gło­śne klap­nię­cie nimi o pod­ło­że, ale zamor­ty­zu­je to upa­dek. W przód naj­czę­ściej pada­my kie­dy ktoś nam nogi pode­tnie. I leci­my nie na nad­garst­ki, tyl­ko na całe przed­ra­mio­na, z otwar­ty­mi dłoń­mi. A jak już leży­my to albo szyb­ko wsta­je­my i w nogi albo przyj­mu­je­my pozy­cję, w któ­rej może­my sko­pać zbli­ża­ją­ce­go się napast­ni­ka.

Ciosy

Po opa­no­wa­niu padów przy­szedł czas na cio­sy. Gdzie ude­rzać naj­le­piej? Tam, gdzie boli: w jaja, w nos, w ucho, ewen­tu­al­nie w łyd­kę. Nie by ogłu­szyć – by dać tyle bólu, że zdo­bę­dzie­my cen­ne minu­ty na uciecz­kę. Czym ude­rzać? Pię­ścią, nogą, kola­nem, czo­łem lub tyłem gło­wy (to naj­le­piej w nos).

Pochwyty i duszenie

Potem już był hard-core: pochwy­ty i dusze­nie. Co robić jak ktoś nas zła­pie od tyłu? Jak mamy wol­ne ręce ude­rzać pię­ścia­mi, tam gdzie zgi­na­ją się pal­ce, w dło­nie napast­ni­ka. Jest to tak bole­śnie upier­dli­we, że może uda się wyswo­bo­dzić. A jak trzy­ma ręce? Naj­lep­szy jest cios… tył­kiem. Wypię­cie się nagle i dość moc­no do tyłu spo­wo­du­je roz­luź­nie­nie chwy­tu. Prze­te­stuj­cie na kimś, to dzia­ła!

W przy­pad­ku dusze­nia mamy dokład­nie 4 sekun­dy. To nie to samo co tre­no­wa­nie nie­od­dy­cha­nia pod wodą w wan­nie. W przy­pad­ku nagłe­go ata­ku nie mamy prze­cież cza­su na głę­bo­ki wdech. Jeśli atak nastą­pi z tyłu pochyl się jak naj­bar­dziej gło­wą w bok. To roz­luź­ni zaci­śnię­te dło­nie na Two­im gar­dle. Jeśli z przo­du to war­to dać krok do tyłu i ude­rzyć w czu­łe miej­sce.

Co Ty możesz zrobić?

Bra­łam udział w pilo­ta­żo­wym kur­sie samo­obro­ny dla kobiet pro­wa­dzo­nym w Cen­trum Szko­le­nia Sił Powietrz­nych w Kosza­li­nie. Zachę­cam gorą­co do bra­nia udzia­łu w tego rodza­ju tre­nin­gach. Infor­ma­cje oraz zapi­sy na wrze­śnio­wy kurs moż­na uzy­skać na stro­nie MON. Sprawdź­cie, być może w macie w swo­im mie­ście coś tak war­to­ścio­we­go. Zaję­cia pro­wa­dzo­ne są w całym kra­ju w wyzna­czo­nych pla­ców­kach.

Zaję­cia z męż­czy­zna­mi pozwo­li­ły mi odna­leźć siłę. Naj­czę­ściej prze­cież są oni sil­niej­si od nas, płci pięk­nej i słab­szej. Ja jestem raczej wyso­ka, ale rozu­miem oba­wy moich niż­szych kole­ża­nek. W tym przy­pad­ku być może spraw­dzą się zaję­cia pro­wa­dzo­ne przez kobie­ty takie jak pro­jekt bezpiecznaja.pl. Sprawdź­cie, czy pro­wa­dzo­ne są w Waszym mie­ście.

Wie­le fun­da­cji, szcze­gól­nie tych skie­ro­wa­nych do kobiet, tak­że orga­ni­zu­je płat­ne i bez­płat­ne zaję­cia z samo­obro­ny dla kobiet.

Jedy­ne cze­go nie możesz robić to być bier­ną. Dzia­łaj!

Fot. kpt. Jaro­sław Bar­czew­ski