Wpisy otagowane jako: zdrowie

Pierwsza wizyta u specjalisty — pulmonolog Image
Pierwsza wizyta u specjalisty — pulmonolog

Dwa sezony w roku mamy prob­lem. Jest to póź­na wios­na i wczes­na jesień. Za ciepło na zimowe kurt­ki, za zim­no na wiosenno/jesienne płaszczy­ki czy bluzy polarowe. Niby nic, cza­sem słońce, cza­sem deszcz, a już lecą pier­wsze gile. Nie te puchate, z czer­wony­mi brzuszka­mi, tylko te długie, zielone lub żółte. Gile z nosa. Zaraz po nich pojaw­ia­ją się bezsenne noce i kaszel. Tylko jaki to kaszel: mokry, suchy, szczeka­ją­cy? Dla mnie wszys­tkie brzmią tak samo. A może to kaszel aler­giczny?

Czytaj dalej
Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 7 października 2015
Od soli brzuszek boli Image
Od soli brzuszek boli

Byłam dzieck­iem uwiel­bi­a­ją­cym sól. Jed­no z moich wczes­nych wspom­nień jest dość wyraźne: chodzę po pod­wórku z wieczkiem od pudeł­ka, w którym bab­cia trzy­mała sól. To wieczko jest też pełne soli, a ja tą sól liżę i liżę, jak liza­ka. Tak jak inni potrafili wyjadać cuki­er z cukier­ni­cy, tak ja potrafiłam opróżnić sol­niczkę.

Czytaj dalej
Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 2 października 2015
Głodni zmian Image
Głodni zmian

Nie poradz­iłam sobie. Jaka ze mnie mat­ka, sko­ro nawet siedząc z dzieck­iem w domu nie potrafię jej upil­nować, uchronić od złego? Może za mało jed­nak karmiłam pier­sią? Może za rzad­ko nosi czap­kę i skar­pet­ki? Może za częs­to wyfruwa spod moich skrzy­deł i eksploru­je świat?

Czytaj dalej
Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 14 września 2015
Ups, ulało się! Image
Ups, ulało się!

Dziś Nati jest zdrowym dwu­latkiem. Hmm… Może jed­nak inaczej – dziś Nati jest najczęś­ciej zdrowym dwu­latkiem. Jej prob­le­mem wcale nie są katary, kaszel czy nawet zapale­nie ucha. Z tym radzi sobie bard­zo dobrze. Prob­le­mem jest aler­gia.

Czytaj dalej
Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 2 września 2015
Gdzie były służby? Image
Gdzie były służby?

Gdy Arti był noworod­kiem, jak każ­da chy­ba mat­ka oczeki­wałam wiz­y­ty położnej i pedi­atry w moim domu. Wtedy den­er­wowało mnie to – bo jak to obca kobi­eta będzie mi łaz­ić po mieszka­niu, wkładać nos w nie swo­je sprawy, sprawdzać białą rękaw­iczką kurz na szafkach czy liczyć ilość łóżek. Ter­az wiem, że nie taka jest intenc­ja pier­wszej wiz­y­ty, ale wtedy miałam taką jej wiz­ję.

Czytaj dalej
Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 14 sierpnia 2015