<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Kulturalnie - Konfabula</title>
	<atom:link href="https://konfabula.pl/category/kulturalnie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link></link>
	<description>Blog &#124; Na książkach wychowani</description>
	<lastBuildDate>Sun, 02 Mar 2025 19:36:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://konfabula.pl/wp-content/uploads/2016/02/cropped-logo2-32x32.png</url>
	<title>Archiwa: Kulturalnie - Konfabula</title>
	<link></link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Potęga języka. Jak kody, którymi posługujemy się w myśleniu, mówieniu i życiu, zmieniają nasze umysły</title>
		<link>https://konfabula.pl/potega-jezyka/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/potega-jezyka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Mar 2025 19:25:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11593</guid>

					<description><![CDATA[<p>Według Biblii Bóg nie chciał, by ludzie się porozumieli ze sobą i zbudowali wielką wieżę Babel, więc przemieszał ich języki. Być może wiedział, bo jest uważany za wszechwiedzącego, że tworząc tak wiele języków, dialektów i gwar, stworzy ludziom jeszcze większe możliwości rozwoju! O tym jaką potęgą jest język, opowiada fantastyczna książka popularnonaukowa Viorici Marian, psycholingwistki, kognitywistki i psycholożki znanej z badań nad dwujęzycznością i wielojęzycznością. Jak zbudowana jest książka? &#8222;Potęga języka&#8221; podzielona jest na dwie duże części: tą, dotyczącą jednostki i tą dotyczącą społeczeństwa. Bo język to nie tylko wpływ na mózg człowieka jako jednego bytu, ale kształtuje całe grupy. Polityka, kultura, relacje, dynamika władzy itp. Przykładowo ludzie porozumiewający się językiem ojczystym, który ma krótkie liczebniki, znacznie szybciej wykonują działania matematyczne. Porusza tematy takie jak manipulacja, różnice kulturowe, dialekty, rasizm, seksizm i języki z podziałem na płeć (w tym dyskusje niebinarne np. występowanie rodzajów rzeczowników czy zmianie tychże w liczbie pojedynczej i mnogiej, jak to bywa w języku rumuńskim) oraz inne uprzedzenia, edukacja, imigracja/imigranci, a także wiele innych tematów. Wreszcie Ostatnia obejmuje języki sztuczne, matematykę i programowanie, poruszając te aspekty językowego „kodu”, a także nakładanie się i korzyści, jakie my jako społeczeństwo z nich czerpiemy, oraz potencjał, jaki moglibyśmy z tego rozwinąć. Czy to książka jedynie dla poliglotów lub językoznawców? Absolutnie! Choć pewnie to właśnie oni, a także osoby dwujęzyczne, będą największymi fanami tej publikacji. Dowiemy się bowiem z niej, że używanie wielu języków np. przez dzieci, wcale nie spowoduje, że będą je mieszały ze sobą. Gdy osoby dwujęzyczne przełączają się na inny język, zmieniają się również ich sieci aktywacji neuronalnej, a wraz z nimi postrzeganie i interpretacja rzeczywistości, co pozwala na korzystanie z wielu równocześnie aktywowanych sieci neuronalnych, a tym samum, jak się wydaje, egzystowanie do pewnego stopnia w wielu wymiarach. Unaocznia też jak wiele słowa mogą zmieniać nawet w tłumaczeniu i rozumieniu pojęć. (&#8230;) w hiszpańskim &#8222;uwaga&#8221; to coś, co &#8222;pożyczamy&#8221;, ponieważ w pewnym sensie chcemy ją odzyskać. W języku francuskim uwagę się &#8222;tworzy&#8221; i jeśli jej nie tworzymy, to jej nie ma. W języku angielskim uwagą się &#8222;płaci&#8221;, bo jest cenna. niemieckim zaś uwagę się &#8222;darowuje:, gdyż jest to w istocie prezent. I więcej: Tak jak woda,w zależności od temperatury, może znajdować się w stanie stałm, ciekłym lub gazowym, podobnie osoba wielojęzyczna może prezentować inną wersję siebie w zależności od tego, którego języka używa w danej chwili. Moje małe ALE! Choć autorka zrobiła spory reaserch, jednak nie obyło się bez błędów, na które ja, Polka, nie mogę przystać. Przypisanie rozszyfrowania Enigmy Alanowi Turingowi jest niewybaczalne! Po raz pierwszy szyfrogramy zakodowane przy pomocy Enigmy udało się rozszyfrować polskim kryptologom. Praca Polaków: mjr Franciszka Pokornego, kpt. Maksymiliana Ciężkiego, inż. Antoniego Pallutha oraz uzdolnionych młodych matematyków: Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego pozwoliła na dalsze wysiłki nad dekodowaniem szyfrów stale unowocześnianych maszyn Enigma najpierw w Polsce, a po wybuchu II wojny światowej we Francji i Wielkiej Brytanii. Czy polecam &#8222;Potęgę języka&#8221;? Mogę być nieobiektywna, bo sama znam dość dobrze dwa języki, plus ojczysty, a w aplikacji uczę się kolejnych pięciu! Ja kocham poznawać języki mówione, tak samo jak mąż, programista, jest hiperpoliglotą języków programowania (i tylko nich!). Uwielbiam poznawać etymologię wyrazów i powiązania nich z różnymi językami. Dlatego wszystkie przykłady, mapki, tabele były dla mnie czymś fantastycznym. I dlatego też polecam każdemu, zwłaszcza tym, którzy narzekają, że po co im język inny niż angielski w szkole. Po to, żeby się rozwijać, moi mili!</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/potega-jezyka/">Potęga języka. Jak kody, którymi posługujemy się w myśleniu, mówieniu i życiu, zmieniają nasze umysły</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/potega-jezyka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiedyś byłem młodym wiedźminem, hej! Czyli recenzja &#8222;Rozdroży kruków&#8221; Andrzeja Sapkowskiego</title>
		<link>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2025 17:34:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11569</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jedenaście lat zwodzenia i co?! I mamy nowego Wiedźmina. Ale nie grę, nie serial, nie film: nowy cykl opowiadań. Tym razem będzie to prequel znanej serii. Czy Sapkowski zaskakuje? Czy trzyma formę?</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/">Kiedyś byłem młodym wiedźminem, hej! Czyli recenzja &#8222;Rozdroży kruków&#8221; Andrzeja Sapkowskiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków</title>
		<link>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Feb 2025 14:39:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11567</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszyscy zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą niewidoczne choroby, z lęku przed śmiercią z powodu czegoś, czego nie możemy kontrolować ani w pełni zrozumieć. Po epidemii Covid-19, gdzie chyba nikt nie miał tego szczęścia, by w rodzinie ktoś nie zachorował, nawet poważnie, ze śmiercią włącznie, to zagrożenie jest bardziej namacalne. Nie musimy się zbytnio wysilać, żeby wyobrazić sobie, jak straszne rzeczy może wyrządzić krajowi broń biologiczna. Ale możemy sprawdzić, do jakich bestialstw zdolni są ludzie, by walczyć za ojczyznę. O czym jest ten reportaż? &#8222;Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków&#8221; zgłębia przerażającą historię eksperymentów na ludziach przeprowadzanych w Japonii podczas II wojny światowej. Pierwsza połowa książki opowiada o historii japońskiego programu eksperymentów na ludziach. Drugą połowę stanowią zeznania osób zaangażowanych w zdarzenie, od pielęgniarek po żołnierzy. Trigger warning! To książka brutalna i niejeden raz opisy eksperymentów wywołały u mnie mdłości. Mimo, że przecież mam tonę literatury obozowej, tej na faktach, przeczytaną (zobacz choćby Ostatnia „więźniarka” Auschwitz czy &#8222;Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie &#8211; najgłośniejszy proces o zbrodnie wojenne XX wieku&#8221;). Nie bez kozery Jednostkę 731 nazywano Auschwitz Azji. Od czego się zaczęło? Japonia zaczęła się zmagać z epidemiami dżumy. To spowodowało rozkwit intensywnych badań nad epidemiologią. Podczas wojny zainteresowanie przesunęło się z obrony na atak. Chociaż Porozumienia Genewskie podpisano w 1925 r., autor sugeruje, że zakaz broni biologicznej oznaczał jedynie, że Japończycy zdawali sobie sprawę ze swojej wielkiej potęgi. Stąd nie dziwi współpraca wojska i uniwersytetów w tej sprawie. To nie pochwała brutalności! Książka nie zachwyca się ukazaną w niej krwią. Jest tam kilka szokujących szczegółów – niemowlęta kąpane w zamarzniętej wodzie, człowiek, którego stale prawie zabijano, ale który jakimś cudem nigdy nie umarł, chorzy ludzie zmuszani do uprawiania seksu, a następnie rodzenia dzieci. Autorowi chodzi raczej o zszokowanie, że tak, ludzie potrafią robić takie rzeczy. Że ludzie ludziom zgotowali ten los. Świadkowie są bezpośredni. Szczegóły nie są drastyczne, po prostu są. Niektórych okropności nie da się opisać żadnym językiem. Świadectwa Jeśli chodzi o same zeznania, to to, co Gold mówi we wstępie, jest prawdą. Są chaotyczne, czasami trochę niespójne. Są to przecież zaznania ludzi, którzy próbują przypomnieć sobie straszne wydarzenie, które miało miejsce dawno temu. Ten bałagan wynikał również z tego, że ludzie w jednostce często nie wiedzieli, co robią i dlaczego. Zeznania pochodzą głównie od pracowników niższego szczebla. Co więcej, Jednostka 731 została zniszczona. Wszystko zostało wysadzone w powietrze, a nagrania i zdjęcia ukryte lub zniszczone. Nigdy nie będziemy mieli dostępu do całej historii, więc musimy zadowolić się tym, co mamy. I żyli długo i szczęśliwie&#8230; Badacze, którzy za odpowiadali za te wszystkie testy na ludziach, tak naprawdę nigdy nie zapłacili za to żadnej ceny. Po wojnie wielu z nich kontynuowało naukę na japońskich uniwersytetach. Po zakończeniu wojny członkom Jednostki 731 przyznano immunitet w zamian za przekazanie Amerykanom wyników swoich badań. Niektóre dowody wskazują na to, że Stany Zjednoczone wykorzystały informacje o broni biologicznej w wojnie w Korei. Wyobraź sobie, że dr Mengale otrzymałby wysokie stanowisko na uniwersytecie za dokonanie pewnych odkryć naukowych&#8230; A wszystko dlatego, że wystarczyła bomba atomowa, by uznać Japonię za wystarczająco ukaraną i jej zbrodnie zamieciono pod dywan. Jak można to polecać!!! Zapoznanie się z informacjami na temat Jednostki 731 jest koniecznością! Powoli umiera pokolenie, które widziało tragedię II Wojny Światowej na własne oczy. Nie będzie już świadków. A kiedy ich brakuje, historia lubi się powtarzać, bo jest zbyt abstrakcyjna. A wojna nie kończy się tylko na tym, że ludzie strzelają do siebie nawzajem. Cywile są mordowani we własnych domach. Dobre idee, takie jak nauka, są nadużywane. Musimy spojrzeć w ciemność bez mrugnięcia okiem, bez romantyzowania cierpienia za ojczyznę lub dramatyzowania. Potrzebujemy twardych i zimnych faktów, pokazujących ile bólu powoduje wojna. Naprawdę nie ma znaczenia, czy Japonię należy znienawidzić za to, co zrobiła, czy wybaczyć jej za to, że przeżyła bombę atomową. Ważne jest to, że my, ludzie, jesteśmy zdolni do zadawania takiego bólu, ale nikt nie chce go znosić. Dopóki my wszyscy nie przerazimy się wojną, to się nie skończy. Zobacz także inne warte uwagi książki o II Wojnie Światowej.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/">Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą</title>
		<link>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 31 Jan 2025 14:25:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11408</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czytając &#8222;Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą&#8221; Artura Tojzy brakowało mi tylko jednego: raptorów, raptorów z laserami niczym w &#8222;Kung fury&#8221; (kto nie widział tej parodii, niech żałuje!). Jednak jest coś, co podoba mi się w lekturze bardziej niż we wzmiankowanym filmie: to wszystko ma sens! Zaraz Wam wytłumaczę&#8230; Uniwersum Trafiamy do świata, w którym rządzą Abel (Niebo) i Kain (siedlisko demonów) i który ogólnie podzielony jest na trzy krainy. Jedną z nich jest Pangera, zamieszkała przez elfy i krasnoludy oraz pomagających im ludzi i niziołków. Na Pangerze większość elfów traktuje inne rasy z pogardą. Ograniczony szacunek okazują jedynie krasnoludom, ale ze względów czysto politycznych. Orki czy gobliny to dla nich podrzędne byty, choć traktują ich nieco lepiej niż ludzi, głównie z powodu, jak to mówią, ich większej przydatności. Magia jest tu dostępna, ale reglamentowana. Za to nie ma elektryczności, dominowała technologia parowa niczym z okresu rewolucji przemysłowej, a wszystkie wynalazki musiały przejść przez biuro Inkwizycji Myśli. Wielka Wojna Ras, która szalała na Pangerze, była wyniszczająca i pochłonęła blisko jedną czwartą jej istnień. Bohaterowie Klara jest jedyną córką Kaina, obecnie Władcy Demonów, i Serafiny, pierwszej serafinki, która tchnęła życie w anioły i demony. Nieco podobna do elfek. Pełna mocy i pewności siebie, ale pozbawiona typowo kobiecych krągłości. Wychowała się w ociekającym przepychem Heliopolis, położonym w niezwykle malowniczej części Zaświatów i posiadającym bajeczne ogrody. Obecnie jako dorosła chce wykazać się odpowiedzialnością, niezależnością i umiejętnościami zarządzania, by zasiąść na Świetlistym Tronie Heliopolis. Nie lubi herosów i biuściastych czarodziejek. Nigdy nie czyta dokumentów przed ich podpisaniem. Eryk jest jednym z ferajny Rychtera, wcześniejszego właściciela Zajazdu pod cnotliwą sekutnicą. Był jego prawą ręką, choć sam o sobie ie niewiele. Były pirat, choć nie lubi jak się go tak określa. Naiwny i dziecięco ciekawy. Nie wierzy w siły nadprzyrodzone. Niewiele wie o sobie, gdyż cierpi na amnezję. Jest całkowicie odporny na magię. Maniery nie są jego mocną stroną. Czasem lubi być złośliwy. Fabuła Klara nie ma zamiaru słuchać wysoko postawionego ojca, tylko zawalczyć o niezależność. Aby jej dowieść ma pokazać na podstawie zarządzania małym zajazdem, że jest odpowiedzialna. Ale okazuje się, że ów miejsce ma więcej sekretów niż ktokolwiek się spodziewał. I że z typowej awanturniczej opowieści fantasy otrzymamy całkiem sprawny romans sci-fi! Bo to nie tylko opowieść o dziwnej wojnie, w której wielkie b-boom zrobiło coś, co przypominało bombę atomową, ale i historia zasiedlania planet przez jakąś kosmiczną cywilizację. Wszystko to w oparach humoru, barwnych lokacjach i dość nieporadnej miłości. Mam nadzieję, że udało mi się namówić na lekturę, bo warto. Warto dodać Jest to pierwszy tom serii Trzynaste Królestwo, będącej wprowadzeniem do Multiwersum Snów. Rzeczywistości, w której magia oraz technologia łączą się w jedność. Seria stanowi również prequel do „Piekła kosmosu&#8221; oraz nawiązuje do pewnych wydarzeń wspomnianych w „Farreterze&#8221;, innych książkach Artura Tojzy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/">Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tam, gdzie pada śnieg. Druga książka Erin Doom</title>
		<link>https://konfabula.pl/tam-gdzie-pada-snieg-druga-ksiazka-erin-doom/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/tam-gdzie-pada-snieg-druga-ksiazka-erin-doom/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2025 17:29:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla młodzieży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11554</guid>

					<description><![CDATA[<p>Debiut, jakim był &#8222;Rzeźbiarz łez&#8221;, nie do końca mi się spodobał. Tu jednak zdecydowanie widzimy polepszenie jakości. Co może się w &#8222;Tam gdzie pada śnieg&#8221; podobać? Opisy przyrody i odmienności dwóch odległych światów W opisach Erin Doom jest dobra, a właściwie coraz lepsza. Nie dość, ze otrzymujemy tu zapierającą dech w piersiach Kanadę, to jeszcze wszelkie kanadyjskie i kalifornijskie przyzwyczajenia czy sposób życia naprawdę wprowadzają nas w klimat. Dosłownie szłam za Ivy z karabinkiem w dłoni i polowałam na kaczki, przedzierałam się przez zaspy (czasem dosłownie, bo i u nas akurat zimowo było i śnieg po kolana), rozpalałam ogień w kominku i wciągałam na noc wełniane skarpety. Ba, zakupiłam nowy sweter, różowy, ale mięciutki i puchaty. Sporo świata wewnętrznego Styl autorki jest szczególny, bardzo introspektywny. Jest to w zasadzie historia Ivy, a nie historia miłości między Ivy i Masonem. Ivy to introwertyczka i w jej świecie wewnętrznym bardzo często będziemy się znajdować. I jest on bardzo dobrze napisany. Może to nie takie filozoficzne rozprawy jak w &#8222;Wojnie polsko-ruskiej pod flaga biało-czerwoną&#8221;, w którym podziwiałam wręcz rozprawy bohatera samego z sobą, mimo dość prostego sposobu głośnego wysławiania się, ale jednak zapadają w pamięć. Świetnych bohaterów drugoplanowych Pierwszoplanowi Ivy i Mason są o niebo lepiej napisani niż bohaterowie &#8222;Rzeźbiarza łez&#8222;, jednak to drugoplanowi, szczególnie chłopcy, bardzo urealniają opowieść. Mamy tu standardowych nastolatków którzy lubią imprezy, surfowanie wśród fal czy podrywanie lasek. To zwykłe dzieciaki i tak się zachowują. Nawet w obliczu ataku terrorystycznego jeden kumpel nadal twierdzi, że jest wkręcany. Rozsądna fabuła Pomysł, by dziewczyna po śmierci ojca trafiła do rodziny swojego ojca chrzestnego przyjmuję ze spokojem. Tak samo jak zaszycie się w jakimś kanadyjskim zadupiu i życie jak autochtoni, ci napływowi raczej. Realny jest szkolny bullying i układziki, realny pomysł z tajnym kodem komputerowym i jego sposobem schowania przed niepożądanymi oczyma. Wreszcie sensowne, choć może chaotyczne, jest atakowanie szkoły jako miejsca, którego nikt nie pilnuje, które w USA jest wręcz znane z pierwszych stron serwisów informacyjnych. Wydanie Twarda oprawa, dobry papier, wyraźna czcionka, barwione brzegi. Czego można chcieć więcej? Wydanie, tak jak poprzedniej książki Erin, jest wyśmienite. Co może przeszkadzać Przede wszystkim niektóre dialogi, zwłaszcza Masona z&#8230; obojętnie z kim. Ma to być męski, wiecznie hamujący emocje bokser i aż dziwi jak czasami woli palnąć głupotę, niż pomilczeć. Tym bardziej, że jego gadki nie wiem kogo miałyby przekonać. Jakby mi ktoś wciskał kit, że nie lubi kuzynki, bo za dużo uwagi jego ojca kradnie, to chyba bym się zastanowiła co interlokutor do mnie mówi. To się kupy nie trzyma, tym bardziej, że kuzynka wydaje się osobą nieubiegającą się o atencję. Może przeszkadzać wulgarność. Może nie tak jak w &#8222;Księżycowym mieście:, bo jednak dzieci są grzeczniejsze, ale czasem można się zastanawiać jakich znajomych miała Erin, skoro takie zachowania czy język jest dla niej normą. Znowu miłość do oprawcy. Nie wiem co autorka widzi w takich związkach, bo mnie przy akcjach z opryskliwością, jawnym ostracyzmem i wrogością to się czerwona lampka zapala i nawet najbardziej umięśniona klata czy oczy niczym sarenka (a mam pewna słabość do takowych!) nie zmieniłyby mojego stanowiska. A tu druga książka i druga taka sytuacja. Ale może znajduje w czytelniczkach z syndromem sztokholmskim swoich fanów. Sam watek miłości też jest tu taki jakby na siłę, nie czuć tego pociągu pomiędzy bohaterami. Czy polecam? I tak i nie. Mam mały dylemat z oceną tej książki, ponieważ z jednej strony bardzo mi się ona podobała, jednak miała ona również swoje minusy. Czyta się lekko, czasem ze śmiechem, czasem z łezką w oku. Jest lepiej i tego się trzymajmy. Zobacz też inne książki obyczajowe na Tantis.pl</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/tam-gdzie-pada-snieg-druga-ksiazka-erin-doom/">Tam, gdzie pada śnieg. Druga książka Erin Doom</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/tam-gdzie-pada-snieg-druga-ksiazka-erin-doom/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Do twarzy. Dlaczego się malujemy</title>
		<link>https://konfabula.pl/do-twarzy-dlaczego-sie-malujemy/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/do-twarzy-dlaczego-sie-malujemy/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 08 Jan 2025 18:23:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla dzieci]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11522</guid>

					<description><![CDATA[<p>Regały w drogerii uginają się pod ciężarem kolorowych kosmetyków, ale czy zastanawialiście się dlaczego i od kiedy się malujemy? My, jako gatunek ludzki. Przyznam się szczerze, że ja nie. Dopiero lektura książki &#8222;Do twarzy. Dlaczego się malujemy&#8221; Anny Skowrońskiej pokazała mi jak wielu rzeczy nie byłam świadoma! Co znajdziemy w książce To kolejna książka od Wydawnictwa Muchomor, w której znajdziemy ciekawostki, tym razem dotyczące społeczeństwa i jak komunikuje się malowanymi na ciałach wzorami. I nie zawsze, a nawet najczęściej, nie chodzi o tatuaże, a o rytualne wzory na ciele. Wraz z autorką przeniesiemy się do starożytnego Egiptu, wiktoriańskiej Anglii, na dwór Króla Słońce i pierwszej cesarzowej chińskiej, do amazońskiej puszczy i afrykańskiej sawanny, na australijskie pustynie i plan najnowszego filmu &#8222;Barbie&#8221; z Margot Robie w rolach głównych. Całości dopełniają barwne ilustracje Małgorzaty Cichockiej-Stelmaskiej. Zobacz także inne książki Anny Skowrońskiej: Ogień, Wiatr, Ziemia, Woda. Dlaczego malujemy Malowanie własnego ciała, nie tylko twarzy, jest jednym z najbardziej uniwersalnych i popularnych działań artystycznych, które od wieków fascynuje ludzi z różnych kultur i epok. To często intymny i osobisty proces, który związany jest z tradycją i wejściem w dorosłość. Jest to także sposób na odkrywanie własnej tożsamości oraz budowanie mostów komunikacyjnych z innymi. Wszak pierwsze wrażenie robi się tylko raz, a czasem trzeba np. kogoś wyglądem wystraszyć. Podobno już Neandertalczycy używali barwników do dekoracji ciała. Jednak, ja zauważa autorka, niektóre rodzaje makijażu jak choćby słynny makijaż wokół oczu Nefretete, czy czerwone oczy plemienia Huaorani z terenów dzisiejszego Ekwadoru służyły ochronie przed słońcem i chorobami oczu. Podobnie kobiety ludu Himba w Namibii nakładały na ciało czerwoną glinkę, by dbać o skórę. Wreszcie malowanie jest łączone z tradycjami religijnymi jak choćby kropki na czołach Hindusów. Policzki, brody, całe ciała rdzennych mieszkańców Australii opowiadają całe historie, np. o pradawnym wężu, który na początku świata wyłonił się spod ziemi. Malowanie a popkultura Obecnie malunki niektórych gwiazd, zwłaszcza rockowych, przeszły do historii. Zespół Kiss poznałabym z daleka, ale autorka książki wspomina o jednej z okładek Dawida Bowie, na której jego twarz pokryta jest charakterystycznym malunkiem błyskawicy. Choć taki makijaż wykonano tylko raz, na stałe stał się on wyznacznikiem i znakiem szczególnym muzyka. Malowanie się a polityka i status Często to, czego nie można osiągnąć naturalnie, spełniał makijaż. Tak było w Europie XIV wieku, kiedy brak kosmetyków w filtrami UV i dążenie do pokazania się jako wyższa sfera, nakazywało modnisiom pacykować się nawet pudrem z ołowiem, by cera była blada, nieopalona. Zaś czerwona szminka Elisabeth Arden wśród protestujących kobiet XX wieku stała się symbolem walki o prawa kobiet, równości wobec mężczyzn. Czerwone usta stały się znakiem walki także czasu protestów w 2018 roku w Nikaragui. Dla kogo jest ta książka? &#8222;Do twarzy&#8221;&#160;nie tylko zachęca do poznawania świata, ale także uczy szacunku dla różnorodności kulturowej. Pokazuje, że każdy sposób malowania twarzy, niesie za sobą ciekawą historię i wartość. Dzieci zobaczą, że malowanie twarzy nie zawsze służyło wyłącznie estetyce – miało ono także znaczenie duchowe, społeczne czy polityczne. Polecam każdemu starszemu przedszkolakowi czy uczniom pierwszych klad podstawówki. Książkę dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/do-twarzy-dlaczego-sie-malujemy/">Do twarzy. Dlaczego się malujemy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/do-twarzy-dlaczego-sie-malujemy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Hummusy i pasty &#8211; czyli smarowidła na kanapkę i nie tylko</title>
		<link>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jan 2025 18:53:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11520</guid>

					<description><![CDATA[<p>Właściwie całe życie moje śniadania wyglądały jak we Francji: pieczywo, masełko, dżem domowej roboty. Ale pewnego dnia na mój stół trafił ręcznie robiony przez sąsiadkę hummus (pozdrawiam Lidkę z Bahrajnu!) i przepadłam. A że jeden smak hummusu, jak dżemu, szybko się nudzi, nic dziwnego, że książka &#8222;Hummusy i pasty&#8221; spadła na mnie jak błogosławieństwo. Zobaczcie co można z jej przepisów zrobić!Właściwie całe życie moje śniadania wyglądały jak we Francji: pieczywo, masełko, dżem domowej roboty. Ale pewnego dnia na mój stół trafił ręcznie robiony przez sąsiadkę hummus (pozdrawiam Lidkę z Bahrajnu!) i przepadłam. A że jeden smak hummusu, jak dżemu, szybko się nudzi, nic dziwnego, że książka &#8222;Hummusy i pasty&#8221; spadła na mnie jak błogosławieństwo. Zobaczcie co można z jej przepisów zrobić! Nieco o autorze Konrad Budzyk – autor, smakosz i pasjonat kulinariów &#8211; zadebiutował na rynku wydawniczym nietuzinkową pozycją jaką jest &#8222;Hummusy i pasty&#8222;. Recenzowałam niedawno jego fantastyczne &#8222;Totalnie tofu&#8222;. To dzięki jego blogowi www.przepisydlazielonych.pl dowiedziałam się czym jest Eleplant (podpowiem: masłem roślinnym, które nie zachowuje się jak margaryna, bo to nie to samo). Co znajdziemy w książce? Nazwa mówi sama za siebie: hummusy i pasty. Zarówno klasyczne hummusy, jak i takie, które zaskakują połączeniem składników. Przecież zblendować, doprawić i posmarować można kanapkę czerwoną soczewicą, smalczykiem z fasoli, pastą buraczaną (zwłaszcza jeśli lubisz buraccio, carpaccio z buraka!), pieczoną dynią, bezrybnym paprykarzem z tofu, a nawet czekoladowym hummusem. Mój ulubiony przepis Niewiele trzeba, żeby mnie kulinarnie zaskoczyć, ale jedyne, czego nie lubię w kuchni, to monotonia. Dlatego nawet jeśli jem tosty z dżemem, to za każdym razem innym. Nie inaczej jest ze smarowidłami: uwielbiam testować! A do tego uwielbiam brokuła. To bogate źródło białka, błonnika, żelaza, witaminy C, A i K, witamin z grupy B, magnezu, fosforu, potasu i cynku. Nic dziwnego, że pasta pasta z brokuła zagościła na moim stole. Przepis jest banalnie łatwy, po potrzebujemy jedynie ugotowane różyczki brokuła, wege majonez (też z przepisu z książki), pieprz, sól i ząbek czosnku. Czosnku zawsze można dodać więcej, bo nie ma czegoś takiego jak za mało czosnku! Blendujemy i voila, gotowe! Co dalej? Pasta z brokuła to nie tylko smarowidło na kanapki, do bułek, chleba, a także jako dip. Po dodaniu ciecierzycy podczas blendowania, a potem wymieszaniu pasty z makaronem staje się fantastycznym elementem szybkiego obiadu na ciepło, z dużą zawartością białka. A jeśli doda się do niego ser żółty, lub fetę, to już w ogóle niebo w gębie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/">Hummusy i pasty &#8211; czyli smarowidła na kanapkę i nie tylko</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki</title>
		<link>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jan 2025 11:15:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11515</guid>

					<description><![CDATA[<p>Często jest tak, że pewne miejsca kojarzymy z zapachem albo jakąś tradycją kulinarną. Ale czasem może być jak w kawale z rybą, którą kolejne dwa pokolenia kobiet w domu dzieliły zawsze na pół przed usmażeniem. Żadna nie zastanawiała się dlaczego tak robi, a powód był prozaiczny: babcia miała za małą patelnię, by rybę usmażyć w całości. Kolejne pokolenia bezrefleksyjnie jedynie powielały tą tradycję. A zastanawialiście się dlaczego niektóre potrawy, takie jak pizza, ramen i tapas, są uznawane za symbole miejsc ich pochodzenia? Książka "Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki" odsłania kulisy ich popularności!</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/">Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Totalnie tofu &#8211; coś więcej niż książka kucharska</title>
		<link>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2025 11:57:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11518</guid>

					<description><![CDATA[<p>To? Fuuu... - niejeden raz tak właśnie ktoś reaguje na wzmiankę, że jakieś danie na moim stole nie jest mięsne, lecz wege, z dodatkiem tofu. A i ja sama długo przekonywałam się do tego składnika, bo, najzwyczajniej na świecie, nie potrafiłam go odpowiednio przyrządzić. Ale z tofu jak z mięsem - potrzeba odpowiednich przypraw i ślinianki działają już na sam zapach potrawy. Co, jak, z czego i kiedy, a przede wszystkim dlaczego tłumaczy Konrad Budzyk z przepisydlazielonych.pl w swojej książce "Totalnie tofu".</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/">Totalnie tofu &#8211; coś więcej niż książka kucharska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rzeźbiarz łez &#8211; przy tym się naprawdę płacze</title>
		<link>https://konfabula.pl/rzezbiarz-lez-przy-tym-sie-naprawde-placze/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/rzezbiarz-lez-przy-tym-sie-naprawde-placze/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Dec 2024 06:45:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Kulturalnie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11412</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do tej książki podeszłam zachęcona pozytywnymi recenzjami, szczególnie na grupach książkowych. Dlatego też zaczęłam ją czytać z nieproporcjonalnie wysokimi oczekiwaniami i mając jak najlepsze intencje. Oznacza to, że istniała chęć docenienia dzieła napisanego przez wschodzącą pisarkę Erin Doom. I powiem jedno: pozytywnie mogę określić jedynie formę wydania...</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/rzezbiarz-lez-przy-tym-sie-naprawde-placze/">Rzeźbiarz łez &#8211; przy tym się naprawdę płacze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/rzezbiarz-lez-przy-tym-sie-naprawde-placze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
