<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: Książki dla rodziców - Konfabula</title>
	<atom:link href="https://konfabula.pl/category/kulturalnie/ksiazki-dla-rodzicow/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link></link>
	<description>Blog &#124; Na książkach wychowani</description>
	<lastBuildDate>Sun, 02 Mar 2025 19:36:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://konfabula.pl/wp-content/uploads/2016/02/cropped-logo2-32x32.png</url>
	<title>Archiwa: Książki dla rodziców - Konfabula</title>
	<link></link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Potęga języka. Jak kody, którymi posługujemy się w myśleniu, mówieniu i życiu, zmieniają nasze umysły</title>
		<link>https://konfabula.pl/potega-jezyka/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/potega-jezyka/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Mar 2025 19:25:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11593</guid>

					<description><![CDATA[<p>Według Biblii Bóg nie chciał, by ludzie się porozumieli ze sobą i zbudowali wielką wieżę Babel, więc przemieszał ich języki. Być może wiedział, bo jest uważany za wszechwiedzącego, że tworząc tak wiele języków, dialektów i gwar, stworzy ludziom jeszcze większe możliwości rozwoju! O tym jaką potęgą jest język, opowiada fantastyczna książka popularnonaukowa Viorici Marian, psycholingwistki, kognitywistki i psycholożki znanej z badań nad dwujęzycznością i wielojęzycznością. Jak zbudowana jest książka? &#8222;Potęga języka&#8221; podzielona jest na dwie duże części: tą, dotyczącą jednostki i tą dotyczącą społeczeństwa. Bo język to nie tylko wpływ na mózg człowieka jako jednego bytu, ale kształtuje całe grupy. Polityka, kultura, relacje, dynamika władzy itp. Przykładowo ludzie porozumiewający się językiem ojczystym, który ma krótkie liczebniki, znacznie szybciej wykonują działania matematyczne. Porusza tematy takie jak manipulacja, różnice kulturowe, dialekty, rasizm, seksizm i języki z podziałem na płeć (w tym dyskusje niebinarne np. występowanie rodzajów rzeczowników czy zmianie tychże w liczbie pojedynczej i mnogiej, jak to bywa w języku rumuńskim) oraz inne uprzedzenia, edukacja, imigracja/imigranci, a także wiele innych tematów. Wreszcie Ostatnia obejmuje języki sztuczne, matematykę i programowanie, poruszając te aspekty językowego „kodu”, a także nakładanie się i korzyści, jakie my jako społeczeństwo z nich czerpiemy, oraz potencjał, jaki moglibyśmy z tego rozwinąć. Czy to książka jedynie dla poliglotów lub językoznawców? Absolutnie! Choć pewnie to właśnie oni, a także osoby dwujęzyczne, będą największymi fanami tej publikacji. Dowiemy się bowiem z niej, że używanie wielu języków np. przez dzieci, wcale nie spowoduje, że będą je mieszały ze sobą. Gdy osoby dwujęzyczne przełączają się na inny język, zmieniają się również ich sieci aktywacji neuronalnej, a wraz z nimi postrzeganie i interpretacja rzeczywistości, co pozwala na korzystanie z wielu równocześnie aktywowanych sieci neuronalnych, a tym samum, jak się wydaje, egzystowanie do pewnego stopnia w wielu wymiarach. Unaocznia też jak wiele słowa mogą zmieniać nawet w tłumaczeniu i rozumieniu pojęć. (&#8230;) w hiszpańskim &#8222;uwaga&#8221; to coś, co &#8222;pożyczamy&#8221;, ponieważ w pewnym sensie chcemy ją odzyskać. W języku francuskim uwagę się &#8222;tworzy&#8221; i jeśli jej nie tworzymy, to jej nie ma. W języku angielskim uwagą się &#8222;płaci&#8221;, bo jest cenna. niemieckim zaś uwagę się &#8222;darowuje:, gdyż jest to w istocie prezent. I więcej: Tak jak woda,w zależności od temperatury, może znajdować się w stanie stałm, ciekłym lub gazowym, podobnie osoba wielojęzyczna może prezentować inną wersję siebie w zależności od tego, którego języka używa w danej chwili. Moje małe ALE! Choć autorka zrobiła spory reaserch, jednak nie obyło się bez błędów, na które ja, Polka, nie mogę przystać. Przypisanie rozszyfrowania Enigmy Alanowi Turingowi jest niewybaczalne! Po raz pierwszy szyfrogramy zakodowane przy pomocy Enigmy udało się rozszyfrować polskim kryptologom. Praca Polaków: mjr Franciszka Pokornego, kpt. Maksymiliana Ciężkiego, inż. Antoniego Pallutha oraz uzdolnionych młodych matematyków: Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego pozwoliła na dalsze wysiłki nad dekodowaniem szyfrów stale unowocześnianych maszyn Enigma najpierw w Polsce, a po wybuchu II wojny światowej we Francji i Wielkiej Brytanii. Czy polecam &#8222;Potęgę języka&#8221;? Mogę być nieobiektywna, bo sama znam dość dobrze dwa języki, plus ojczysty, a w aplikacji uczę się kolejnych pięciu! Ja kocham poznawać języki mówione, tak samo jak mąż, programista, jest hiperpoliglotą języków programowania (i tylko nich!). Uwielbiam poznawać etymologię wyrazów i powiązania nich z różnymi językami. Dlatego wszystkie przykłady, mapki, tabele były dla mnie czymś fantastycznym. I dlatego też polecam każdemu, zwłaszcza tym, którzy narzekają, że po co im język inny niż angielski w szkole. Po to, żeby się rozwijać, moi mili!</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/potega-jezyka/">Potęga języka. Jak kody, którymi posługujemy się w myśleniu, mówieniu i życiu, zmieniają nasze umysły</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/potega-jezyka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiedyś byłem młodym wiedźminem, hej! Czyli recenzja &#8222;Rozdroży kruków&#8221; Andrzeja Sapkowskiego</title>
		<link>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2025 17:34:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11569</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jedenaście lat zwodzenia i co?! I mamy nowego Wiedźmina. Ale nie grę, nie serial, nie film: nowy cykl opowiadań. Tym razem będzie to prequel znanej serii. Czy Sapkowski zaskakuje? Czy trzyma formę?</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/">Kiedyś byłem młodym wiedźminem, hej! Czyli recenzja &#8222;Rozdroży kruków&#8221; Andrzeja Sapkowskiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/kiedys-bylem-mlodym-wiedzminem-hej-czyli-recenzja-rozdrozy-krukow-andrzeja-sapkowskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków</title>
		<link>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Feb 2025 14:39:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11567</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszyscy zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą niewidoczne choroby, z lęku przed śmiercią z powodu czegoś, czego nie możemy kontrolować ani w pełni zrozumieć. Po epidemii Covid-19, gdzie chyba nikt nie miał tego szczęścia, by w rodzinie ktoś nie zachorował, nawet poważnie, ze śmiercią włącznie, to zagrożenie jest bardziej namacalne. Nie musimy się zbytnio wysilać, żeby wyobrazić sobie, jak straszne rzeczy może wyrządzić krajowi broń biologiczna. Ale możemy sprawdzić, do jakich bestialstw zdolni są ludzie, by walczyć za ojczyznę. O czym jest ten reportaż? &#8222;Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków&#8221; zgłębia przerażającą historię eksperymentów na ludziach przeprowadzanych w Japonii podczas II wojny światowej. Pierwsza połowa książki opowiada o historii japońskiego programu eksperymentów na ludziach. Drugą połowę stanowią zeznania osób zaangażowanych w zdarzenie, od pielęgniarek po żołnierzy. Trigger warning! To książka brutalna i niejeden raz opisy eksperymentów wywołały u mnie mdłości. Mimo, że przecież mam tonę literatury obozowej, tej na faktach, przeczytaną (zobacz choćby Ostatnia „więźniarka” Auschwitz czy &#8222;Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie &#8211; najgłośniejszy proces o zbrodnie wojenne XX wieku&#8221;). Nie bez kozery Jednostkę 731 nazywano Auschwitz Azji. Od czego się zaczęło? Japonia zaczęła się zmagać z epidemiami dżumy. To spowodowało rozkwit intensywnych badań nad epidemiologią. Podczas wojny zainteresowanie przesunęło się z obrony na atak. Chociaż Porozumienia Genewskie podpisano w 1925 r., autor sugeruje, że zakaz broni biologicznej oznaczał jedynie, że Japończycy zdawali sobie sprawę ze swojej wielkiej potęgi. Stąd nie dziwi współpraca wojska i uniwersytetów w tej sprawie. To nie pochwała brutalności! Książka nie zachwyca się ukazaną w niej krwią. Jest tam kilka szokujących szczegółów – niemowlęta kąpane w zamarzniętej wodzie, człowiek, którego stale prawie zabijano, ale który jakimś cudem nigdy nie umarł, chorzy ludzie zmuszani do uprawiania seksu, a następnie rodzenia dzieci. Autorowi chodzi raczej o zszokowanie, że tak, ludzie potrafią robić takie rzeczy. Że ludzie ludziom zgotowali ten los. Świadkowie są bezpośredni. Szczegóły nie są drastyczne, po prostu są. Niektórych okropności nie da się opisać żadnym językiem. Świadectwa Jeśli chodzi o same zeznania, to to, co Gold mówi we wstępie, jest prawdą. Są chaotyczne, czasami trochę niespójne. Są to przecież zaznania ludzi, którzy próbują przypomnieć sobie straszne wydarzenie, które miało miejsce dawno temu. Ten bałagan wynikał również z tego, że ludzie w jednostce często nie wiedzieli, co robią i dlaczego. Zeznania pochodzą głównie od pracowników niższego szczebla. Co więcej, Jednostka 731 została zniszczona. Wszystko zostało wysadzone w powietrze, a nagrania i zdjęcia ukryte lub zniszczone. Nigdy nie będziemy mieli dostępu do całej historii, więc musimy zadowolić się tym, co mamy. I żyli długo i szczęśliwie&#8230; Badacze, którzy za odpowiadali za te wszystkie testy na ludziach, tak naprawdę nigdy nie zapłacili za to żadnej ceny. Po wojnie wielu z nich kontynuowało naukę na japońskich uniwersytetach. Po zakończeniu wojny członkom Jednostki 731 przyznano immunitet w zamian za przekazanie Amerykanom wyników swoich badań. Niektóre dowody wskazują na to, że Stany Zjednoczone wykorzystały informacje o broni biologicznej w wojnie w Korei. Wyobraź sobie, że dr Mengale otrzymałby wysokie stanowisko na uniwersytecie za dokonanie pewnych odkryć naukowych&#8230; A wszystko dlatego, że wystarczyła bomba atomowa, by uznać Japonię za wystarczająco ukaraną i jej zbrodnie zamieciono pod dywan. Jak można to polecać!!! Zapoznanie się z informacjami na temat Jednostki 731 jest koniecznością! Powoli umiera pokolenie, które widziało tragedię II Wojny Światowej na własne oczy. Nie będzie już świadków. A kiedy ich brakuje, historia lubi się powtarzać, bo jest zbyt abstrakcyjna. A wojna nie kończy się tylko na tym, że ludzie strzelają do siebie nawzajem. Cywile są mordowani we własnych domach. Dobre idee, takie jak nauka, są nadużywane. Musimy spojrzeć w ciemność bez mrugnięcia okiem, bez romantyzowania cierpienia za ojczyznę lub dramatyzowania. Potrzebujemy twardych i zimnych faktów, pokazujących ile bólu powoduje wojna. Naprawdę nie ma znaczenia, czy Japonię należy znienawidzić za to, co zrobiła, czy wybaczyć jej za to, że przeżyła bombę atomową. Ważne jest to, że my, ludzie, jesteśmy zdolni do zadawania takiego bólu, ale nikt nie chce go znosić. Dopóki my wszyscy nie przerazimy się wojną, to się nie skończy. Zobacz także inne warte uwagi książki o II Wojnie Światowej.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/">Jednostka 731. Okrutne eksperymenty w japońskich laboratoriach wojskowych. Relacje świadków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/jednostka-731-okrutne-eksperymenty-w-japonskich-laboratoriach-wojskowych-relacje-swiadkow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą</title>
		<link>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 31 Jan 2025 14:25:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11408</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czytając &#8222;Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą&#8221; Artura Tojzy brakowało mi tylko jednego: raptorów, raptorów z laserami niczym w &#8222;Kung fury&#8221; (kto nie widział tej parodii, niech żałuje!). Jednak jest coś, co podoba mi się w lekturze bardziej niż we wzmiankowanym filmie: to wszystko ma sens! Zaraz Wam wytłumaczę&#8230; Uniwersum Trafiamy do świata, w którym rządzą Abel (Niebo) i Kain (siedlisko demonów) i który ogólnie podzielony jest na trzy krainy. Jedną z nich jest Pangera, zamieszkała przez elfy i krasnoludy oraz pomagających im ludzi i niziołków. Na Pangerze większość elfów traktuje inne rasy z pogardą. Ograniczony szacunek okazują jedynie krasnoludom, ale ze względów czysto politycznych. Orki czy gobliny to dla nich podrzędne byty, choć traktują ich nieco lepiej niż ludzi, głównie z powodu, jak to mówią, ich większej przydatności. Magia jest tu dostępna, ale reglamentowana. Za to nie ma elektryczności, dominowała technologia parowa niczym z okresu rewolucji przemysłowej, a wszystkie wynalazki musiały przejść przez biuro Inkwizycji Myśli. Wielka Wojna Ras, która szalała na Pangerze, była wyniszczająca i pochłonęła blisko jedną czwartą jej istnień. Bohaterowie Klara jest jedyną córką Kaina, obecnie Władcy Demonów, i Serafiny, pierwszej serafinki, która tchnęła życie w anioły i demony. Nieco podobna do elfek. Pełna mocy i pewności siebie, ale pozbawiona typowo kobiecych krągłości. Wychowała się w ociekającym przepychem Heliopolis, położonym w niezwykle malowniczej części Zaświatów i posiadającym bajeczne ogrody. Obecnie jako dorosła chce wykazać się odpowiedzialnością, niezależnością i umiejętnościami zarządzania, by zasiąść na Świetlistym Tronie Heliopolis. Nie lubi herosów i biuściastych czarodziejek. Nigdy nie czyta dokumentów przed ich podpisaniem. Eryk jest jednym z ferajny Rychtera, wcześniejszego właściciela Zajazdu pod cnotliwą sekutnicą. Był jego prawą ręką, choć sam o sobie ie niewiele. Były pirat, choć nie lubi jak się go tak określa. Naiwny i dziecięco ciekawy. Nie wierzy w siły nadprzyrodzone. Niewiele wie o sobie, gdyż cierpi na amnezję. Jest całkowicie odporny na magię. Maniery nie są jego mocną stroną. Czasem lubi być złośliwy. Fabuła Klara nie ma zamiaru słuchać wysoko postawionego ojca, tylko zawalczyć o niezależność. Aby jej dowieść ma pokazać na podstawie zarządzania małym zajazdem, że jest odpowiedzialna. Ale okazuje się, że ów miejsce ma więcej sekretów niż ktokolwiek się spodziewał. I że z typowej awanturniczej opowieści fantasy otrzymamy całkiem sprawny romans sci-fi! Bo to nie tylko opowieść o dziwnej wojnie, w której wielkie b-boom zrobiło coś, co przypominało bombę atomową, ale i historia zasiedlania planet przez jakąś kosmiczną cywilizację. Wszystko to w oparach humoru, barwnych lokacjach i dość nieporadnej miłości. Mam nadzieję, że udało mi się namówić na lekturę, bo warto. Warto dodać Jest to pierwszy tom serii Trzynaste Królestwo, będącej wprowadzeniem do Multiwersum Snów. Rzeczywistości, w której magia oraz technologia łączą się w jedność. Seria stanowi również prequel do „Piekła kosmosu&#8221; oraz nawiązuje do pewnych wydarzeń wspomnianych w „Farreterze&#8221;, innych książkach Artura Tojzy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/">Zajazd pod Cnotliwą Sekutnicą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/zajazd-pod-cnotliwa-sekutnica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Hummusy i pasty &#8211; czyli smarowidła na kanapkę i nie tylko</title>
		<link>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jan 2025 18:53:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11520</guid>

					<description><![CDATA[<p>Właściwie całe życie moje śniadania wyglądały jak we Francji: pieczywo, masełko, dżem domowej roboty. Ale pewnego dnia na mój stół trafił ręcznie robiony przez sąsiadkę hummus (pozdrawiam Lidkę z Bahrajnu!) i przepadłam. A że jeden smak hummusu, jak dżemu, szybko się nudzi, nic dziwnego, że książka &#8222;Hummusy i pasty&#8221; spadła na mnie jak błogosławieństwo. Zobaczcie co można z jej przepisów zrobić!Właściwie całe życie moje śniadania wyglądały jak we Francji: pieczywo, masełko, dżem domowej roboty. Ale pewnego dnia na mój stół trafił ręcznie robiony przez sąsiadkę hummus (pozdrawiam Lidkę z Bahrajnu!) i przepadłam. A że jeden smak hummusu, jak dżemu, szybko się nudzi, nic dziwnego, że książka &#8222;Hummusy i pasty&#8221; spadła na mnie jak błogosławieństwo. Zobaczcie co można z jej przepisów zrobić! Nieco o autorze Konrad Budzyk – autor, smakosz i pasjonat kulinariów &#8211; zadebiutował na rynku wydawniczym nietuzinkową pozycją jaką jest &#8222;Hummusy i pasty&#8222;. Recenzowałam niedawno jego fantastyczne &#8222;Totalnie tofu&#8222;. To dzięki jego blogowi www.przepisydlazielonych.pl dowiedziałam się czym jest Eleplant (podpowiem: masłem roślinnym, które nie zachowuje się jak margaryna, bo to nie to samo). Co znajdziemy w książce? Nazwa mówi sama za siebie: hummusy i pasty. Zarówno klasyczne hummusy, jak i takie, które zaskakują połączeniem składników. Przecież zblendować, doprawić i posmarować można kanapkę czerwoną soczewicą, smalczykiem z fasoli, pastą buraczaną (zwłaszcza jeśli lubisz buraccio, carpaccio z buraka!), pieczoną dynią, bezrybnym paprykarzem z tofu, a nawet czekoladowym hummusem. Mój ulubiony przepis Niewiele trzeba, żeby mnie kulinarnie zaskoczyć, ale jedyne, czego nie lubię w kuchni, to monotonia. Dlatego nawet jeśli jem tosty z dżemem, to za każdym razem innym. Nie inaczej jest ze smarowidłami: uwielbiam testować! A do tego uwielbiam brokuła. To bogate źródło białka, błonnika, żelaza, witaminy C, A i K, witamin z grupy B, magnezu, fosforu, potasu i cynku. Nic dziwnego, że pasta pasta z brokuła zagościła na moim stole. Przepis jest banalnie łatwy, po potrzebujemy jedynie ugotowane różyczki brokuła, wege majonez (też z przepisu z książki), pieprz, sól i ząbek czosnku. Czosnku zawsze można dodać więcej, bo nie ma czegoś takiego jak za mało czosnku! Blendujemy i voila, gotowe! Co dalej? Pasta z brokuła to nie tylko smarowidło na kanapki, do bułek, chleba, a także jako dip. Po dodaniu ciecierzycy podczas blendowania, a potem wymieszaniu pasty z makaronem staje się fantastycznym elementem szybkiego obiadu na ciepło, z dużą zawartością białka. A jeśli doda się do niego ser żółty, lub fetę, to już w ogóle niebo w gębie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/">Hummusy i pasty &#8211; czyli smarowidła na kanapkę i nie tylko</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/hummusy-i-pasty-czyli-smarowidla-na-kanapke-i-nie-tylko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki</title>
		<link>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jan 2025 11:15:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11515</guid>

					<description><![CDATA[<p>Często jest tak, że pewne miejsca kojarzymy z zapachem albo jakąś tradycją kulinarną. Ale czasem może być jak w kawale z rybą, którą kolejne dwa pokolenia kobiet w domu dzieliły zawsze na pół przed usmażeniem. Żadna nie zastanawiała się dlaczego tak robi, a powód był prozaiczny: babcia miała za małą patelnię, by rybę usmażyć w całości. Kolejne pokolenia bezrefleksyjnie jedynie powielały tą tradycję. A zastanawialiście się dlaczego niektóre potrawy, takie jak pizza, ramen i tapas, są uznawane za symbole miejsc ich pochodzenia? Książka "Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki" odsłania kulisy ich popularności!</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/">Kuchnia narodowa. Osobista podróż przez kultury, historię i smaki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/kuchnia-narodowa-osobista-podroz-przez-kultury-historie-i-smaki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Totalnie tofu &#8211; coś więcej niż książka kucharska</title>
		<link>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Jan 2025 11:57:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<category><![CDATA[Kulinaria]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11518</guid>

					<description><![CDATA[<p>To? Fuuu... - niejeden raz tak właśnie ktoś reaguje na wzmiankę, że jakieś danie na moim stole nie jest mięsne, lecz wege, z dodatkiem tofu. A i ja sama długo przekonywałam się do tego składnika, bo, najzwyczajniej na świecie, nie potrafiłam go odpowiednio przyrządzić. Ale z tofu jak z mięsem - potrzeba odpowiednich przypraw i ślinianki działają już na sam zapach potrawy. Co, jak, z czego i kiedy, a przede wszystkim dlaczego tłumaczy Konrad Budzyk z przepisydlazielonych.pl w swojej książce "Totalnie tofu".</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/">Totalnie tofu &#8211; coś więcej niż książka kucharska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/totalnie-tofu-cos-wiecej-niz-ksiazka-kucharska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>9</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chłopki. Opowieść o naszych babkach</title>
		<link>https://konfabula.pl/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 12 Dec 2024 14:15:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11416</guid>

					<description><![CDATA[<p>Człowiek wyjdzie ze wsi, ale wieś z człowieka nie - mówi powiedzenie. Ile jednak w dzisiejszych kobietach jest z chłopek? Ile wsi spokojnej i wesołej było udziałem kobiet?</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/">Chłopki. Opowieść o naszych babkach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mrok jest miejscem</title>
		<link>https://konfabula.pl/mrok-jest-miejscem/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/mrok-jest-miejscem/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Dec 2024 13:01:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11422</guid>

					<description><![CDATA[<p>Osiem fantastycznych historii składa się na „Mrok jest miejscem” autorstwa Ariadny Castellarnau , wydanego przez Wydawnictwo Bo.wiem. Prawie we wszystkich bohaterami są dzieci: dzieci, które zachowują się jak złe istoty, które niepokoją tych, którzy postąpili źle; nieprzewidywalne dzieci, które przychodzą i nigdy nie opuszczają; ale także dzieci-ofiary, których dzieciństwo zostało przerwane przez brudny świat dorosłych, którzy ich pragną, a jednocześnie odrzucają jako obcych. Skradzione dzieciństwa W opowiadaniach „Calipso”, „Nagle potop” i tym, od którego wzięła się nazwa książki, pojawiają się dzieci, które zmuszone są wcześnie porzucić dzieciństwo. Czy to ze względu na groźbę stania się obiektem seksualnym pokręconych dorosłych, czy też konieczność przyjęcia ról dorosłych i ich obowiązków, ci dziecięcy bohaterowie muszą naturalizować sytuacje skrajnej przemocy i żyć w pobliżu śmierci. Przez długi czas panowało błędne przekonanie, że literatura fantastyczna jest rodzajem wymijającej, wyniosłej z kości słoniowej i elitarnej fikcji. Literatury, która świadomie dystansowała się od rzeczywistości, ignorowała ją i skupiała się na sprawach wyższych i bardziej dostojnych. Jednakże, aby ucieleśnić te cechy, nie jest konieczne pisanie literatury fantastycznej. Jednocześnie nie każda literatura fantastyczna jest sama w sobie wymijająca. Wiele historii zawartych w &#8222;Mrok jest miejscem&#8221; jest tego dowodem. Groza, jaką budzą, nie wynika z pojawiających się w nich pozaziemskich aspektów, ale z elementów bardziej realistycznych. Potwór jest zbyt często zwykłym człowiekiem. Już nie szaleniec, zdeprawowany człowiek czy psychopata, ale pragmatyczny, codzienny i obojętny dorosły. Rodzina jako maszyna tortur Aby skraść komuś dzieciństwo najczęściej potrzebujemy jakiegoś traumatycznego wydarzenia. I takie potrafi generować patologiczna rodzina. Przykładem są agresywni rodzice, a nawet struktura rodziny, która deformuje i rozszerza wpływ na całe miasteczko dzieciństwa, do którego trafia bohater „W najlepszym wydaniu”. W „Ze wszystkich naszych dzieci” to samo miasto przypomina bohaterom, że oto są oni jej własnością i zawsze nią będzie. W „Marina Fun”, gdzie pojawia się postać syrena, rodzice dosłownie wykorzystują go dla zysku. Jednocześnie wykorzystują jako quasi-niewolniczą siłę roboczą jego brata, aby utrzymać swój biznes. „Wyspa na niebie” w bardziej subtelny sposób mówi o tym jak życie z dziećmi jest niewygodne dla rodziców i jak łatwo pozbyć się takiego balastu. Zarówno w „Marina Fun”, jak i „Wyspie na niebie” niezwykłe elementy pojawiają się od początku. W naturalny sposób przybliżają historie rodem z realizmu magicznego lub baśni. Celem nigdy nie jest wyjaśnienie pochodzenia anomalii lub tego, co potworne. Potencjalny przerażający efekt, jaki wywierają te nadprzyrodzone elementy, zostaje przyćmiony przez fakt wynikający z rzeczywistości i zachowania osób, które uważamy za „normalne”. „Najlepszemu ze wszystkich naszych dzieci” jest być może bardziej klasyczny w tym sensie. Przedstawia strukturę napięcia, która narasta aż do zaskakującego zakończenia. Dziecko jako istota przerażająca Częstym motywem w horrorach jest dziecko – postać, która w normalnych kontekstach uosabiałaby niewinność i nieszkodliwość – jako postać demoniczna lub zła. Castellarnau używa go kilkakrotnie w „Mrok to miejsce”. Robi to w „Calipso”, „Chłopcy bawią się w ogrodzie” i „Człowieku na wodzie”. W „Chłopcy bawią się w ogrodzie” grupa nastolatków pojawia się w domu matki, która właśnie straciła córkę, podając się za przyjaciół zmarłej. Wkrótce matka zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Wydaje się, że te istoty zostały wysłane, aby ją dręczyć i sprawić, by cierpiała za swoje winy. Uosabiają własną winę, a niepokój, jaki wywołują u kobiety, przeżywa w ten sam sposób czytelnik. W „Kalipso” i „Watermanie” przeciwnie, wczuwamy się w bohaterów tych przerażających dzieci, ponieważ szukają swego rodzaju zemsty lub rekompensaty za ból i szkody, które wyrządzono im lub ich rówieśnikom. Podsumowanie Krótko mówiąc, &#8222;Mrok jest miejscem&#8221; to wspaniały zbiór opowiadań. Opowiadania są bardzo niejednoznaczne, zacierają granicę między rzeczywistością a sferą fantastyczności zupełnie niezauważalnie. Są bardzo nierówne. Czasem przeszkadzało mi, że kończą się tak nagle, że nie zdążyłam ich dobrze zrozumieć. Może właśnie w tym problem, że są zbyt enigmatyczne. Ale te, które zrozumiałam, zapadają na długo w pamięci.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/mrok-jest-miejscem/">Mrok jest miejscem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/mrok-jest-miejscem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zadzwoń jak dojedziesz, tak bardzo prawdziwa książka o starości</title>
		<link>https://konfabula.pl/zadzwon-jak-dojade-tak-bardzo-prawdziwa-ksiazka-o-starosci/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/zadzwon-jak-dojade-tak-bardzo-prawdziwa-ksiazka-o-starosci/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 22 Nov 2024 09:43:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11404</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiecie co według mnie jest najgorsze w starości? Ta niechęć innych. Starość nieładnie pachnie, zapomina, przestaje wychodzić z domu, rozmawiać, niedołężnieje. Starość nie pasuje do naszego jeszcze nie tak starego świata, nie ma na nią czasu. Zajęci jesteśmy sobą, swoimi rodzinami, w których wielopokoleniowość to pieśń przeszłości. W takiej sytuacji są właśnie bohaterowie książki &#8222;Zadzwoń jak dojedziesz&#8221; Jakuba Bączykowskiego (Wydawnictwo Mięta). Opowieść o rodzinie Starszego Ryszarda w trzecią rocznicę śmierci żony odwiedzają dzieci, by razem z nim powspominać swoją matkę. Taką mają już tradycję. W malutkim wrocławskim mieszkaniu pojawiają się: Mateusz z partnerem, Ania z mężem i synem oraz najstarsza córka Renata. Samo mieszkanie, pełne zdjęć, wzmaga wspomnienia, ale budzi nie tylko te miłe, ale także takie, o których chcieliby wszyscy zapomnieć. A nawet o których nie wie nikt. Kolacja zaczyna przypominać ostrą wymianę zdań, w której Ryszard jest nieco niemym świadkiem. Jakby nie był obecny. A może zwyczajnie woli nie słyszeć kłótni dzieci o opiekę nad nim samym? Opowieść o miłości Jak na powieść obyczajową miłość gra tu pierwsze skrzypce. I ma różne oblicza. Najczęściej jest uczuciem, jakim Ryszard darzył swoją żonę Wandę. Byli prawie pół wieku z sobą, wiele oddali z siebie, by dzieciom dać wszystko, co mogli. Bo miłość do dzieci też jest tu ważna. Właściwie dopiero po wyprowadzeniu się dzieci z domu małżeństwo mogło cieszyć się sobą, podróżować, spędzać czas razem. Ich życie poznajemy nie tylko z opowieści dzieci, ale także z rozdziałów, które są listami do zmarłej żony, pisanymi przez Ryszarda. Opowieść o obowiązku Na pierwszy plan wysuwa się obowiązek opieki nad starszym człowiekiem. Oto mamy troje dorosłych, którzy mieszkają w tym samym mieście, a widują się z ojcem rzadko. Ich zadania zwykle koncentrują się na szybkiej kawie raz w miesiącu i dostawach jedzenia, ewentualnie wizytach z nim u lekarza. Czasem nie ma chwili, by pogadać, tym bardziej, że coraz ciężej znaleźć temat. Choć kochają ojca, nijak nie wpasowuje się on w ich grafik. Bo Anka zajęta jest pilnowaniem dzieci i ich zajęciami, Renata swoją firmą i ślubem jedynaka, Mateusz spotkaniami ze znajomymi i własnymi sprawami prywatno-służbowymi. Ale są też inne obowiązki, jak choćby wspomniana przez Renatę opieka nad młodszym rodzeństwem, do której jakoś naturalnie jej przyszło być zatrudnioną. Pracująca na zmiany matka i wyjeżdżający w delegację ojciec powodowali, że nastolatka matkowała młodszemu rodzeństwu, zwłaszcza najmłodszemu Mateuszowi. I choć lubiła to, to jednak nadal była tylko nastolatką, która chciała wychodzić z chłopakiem, zabalować na studniówce, zdrzemnąć się po południu po ciężkim dniu. Opowieść o roli w rodzinie Patrząc na troje dzieci Ryszarda szybko wyłapiemy role, jakie im przypadły i w jakich postanowili się odnaleźć, z lepszym bądź gorszym skutkiem. Renata, jak już wspomniałam, najstarsza, była jak matka. Ze zrozumieniem przejęła na swoje barki opiekę nad młodszymi, ale gdzieś w środku tlił w niej żal o zmarnowane przez to szanse. Średnia Anka cierpiała na brak uwagi. Renata miała go pod dostatkiem przed jej urodzeniem, Mateusz, jako najmłodszy. Ona była pośrodku. Za mała, by zrezygnować z rodzicielskich przytulasów, za duża, by być dzidziusiem i marudzić. Wreszcie Mateusz, oczko w głowie, bo nie dość, że najmłodszy, to jeszcze chłopak. Ale bycie najmłodszym wiązało się dla niego z dłuższym pozostaniem w domu. Bo przecież jak to, nie zostawi rodziców samych. Opowieść o wyborach Życie każdego to wieczny wybór. Praca czy związek. Rodzina czy kariera. I mimo tego, że czujemy, że wybór był słuszny, czasem pojawia się żal za utraconą szansą. Bo czasem trzeba zrezygnować. Wandzia przeniosła się ze wsi do miasta, by dzieciom było łatwiej w życiu. Ryszard wyjeżdżał w delegacje, by mieli więcej pieniędzy. Renata zrezygnowała z niepowtarzalnego wieczoru na rzecz opieki nad rodzeństwem. Opowieść o ocenianiu Poza rodzeństwem, ojcem i nieżyjącą matką, w powieści pojawia się ktoś z zewnątrz. To sąsiadka mieszkająca nad Ryszardem, młodziutka Wioleta. Jako sierota patrzy krzywo na rodzeństwo, które wiąż nie ma czasu na kontakt z rodzicami. Sama zawsze marzyła o rodzinie i dałaby wszystko, by na starość się nimi opiekować. Dlatego też nawiązuje kontakt z Ryszardem, bo przez cienkie ściany bloku słyszy jak ten cierpi po utracie żony. Mierzy jednak innych swoją miarą i nawet nie dopuszcza, że może być inaczej. Jak często zapominamy, że nie chodzimy w butach innych. Opowieść o LGBT Mamy tu wątek LGBT. I wcale a wcale nie jest wciśnięty na siłę. Nawet powiedziałabym, że jest idealny! To prawdziwa miłość, nie ustępująca wcale uczuciu jakie było pomiędzy Ryszardem a Wandą. Mężczyźni są dla siebie podporą w trudnych chwilach, rozmawiają z sobą o wszystkim i pragną spełnienia swoich pragnień, ale nic na siłę. Dogadują się też bez słów. Jeśli Mateusz chce rozmowy z rodziną, jego partner usuwa się w cień. Ba, bez problemu udaje się ze szwagrem i jego synem do maka na lody. Każdy z nich ma swoją przestrzeń do życia i jej granice są przez obydwoje respektowane. Opowieść trudna, ale&#8230; potrzebna. Czyta się ja jednym tchem, bo naprawdę wciąga. Jest przepełniona miłością, ale nie przesładza. Widzimy w niej nasze własne dzieciństwo, czasem życie, bo przecież każdy może być na miejscu tychże bohaterów. Tak samo szarpiemy się z życiem, by mieć chwilę na wciąż czekających na nas rodziców. A autor nas nie ocenia. Każda postawa, każde zachowanie jest wytłumaczone i całkowicie zrozumiałe. Co więcej: rozumie je, choć ze smutkiem, także Ryszard. To, co mi się najbardziej podobało, to ukazanie jaką moc ma szczera rozmowa i wzajemne zrozumienie. Warto o tym pamiętać. Szczerze polecam.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/zadzwon-jak-dojade-tak-bardzo-prawdziwa-ksiazka-o-starosci/">Zadzwoń jak dojedziesz, tak bardzo prawdziwa książka o starości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/zadzwon-jak-dojade-tak-bardzo-prawdziwa-ksiazka-o-starosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
