Site icon Konfabula

Mała Księżniczka, książka Karoliny Lewestam

Kocham całym serduszkiem „Małego księcia” Antoine de Saint-Exupéry’ego, ale zawsze mi czegoś w niej brakowało. Teraz wiem: dziewczynek. Pilot, książę, wszystkie postacie, w tym zwierzęta, to jednak chłopcy. Jedynie Róża ratowała honor liczebnie, bo już niekoniecznie jakościowo. Wszak była to postać zadufana w sobie i okazująca dość słabo emocje. Karolina Lewestam daje czytelnikom kobiecą odpowiedź na „Małego Księcia” – „Małą Księżniczkę”.

Czy Mała Księżniczka jest podobna do Małego Księcia?

Jeśli chodzi o bohaterkę, to jest ona zdecydowanie odważniejsza, nawet jeśli tak samo jak on poszukuje odpowiedzi na pytania. Jednak podobnie jak Książę, ma ona pod opieką małego dumnego kwiatka na swojej tyci-planecie z wulkanem, odwiedza okoliczne planety i spotyka na nich uosobienia kobiecych problemów: strachu przed utratą kontroli, strachu przed byciem lubianym czy też przed posiadaniem własnego zdania. Księżniczka to dziewczynka, która potrafi kochać, ale i złościć się. Nie da sobie wcisnąć jakiegoś kota w worku, albo raczej jednorożca w pudełku, by go sobie zwizualizować. Przecież nie prosiła o uruchomienie wyobraźni, ona chciała jednorożca!

Odczarowany Mały Książę

Mogłabym powiedzieć, że Karolina Lewewstam odczarowała „Małego Księcia”. Tu nie ma poświęcenia małego bohatera w imię poznania prawdy. Nie Księżniczka jest tu bohaterem, a dzielna pilotka, którą spotkała na plaży ostatniej odwiedzanej planety, Ziemi. Jednak, choć widać, że autorka walczyła ze stereotypami, które często dotykają kobiet, to nadal powieliła jeden: że kobieta gotowa jest się poświęcić dla dziecka. Tak, to prawda. Jednak czy rzeczywiście nie było innego pomysłu na wyjście z trudnej sytuacji jaką jest ewakuacja z bezludnej wyspy, na której obydwie się znalazły? Nie jestem pewna, czy mnie rozwiązanie zaproponowane przez Karolinę Lewestam zadowoliło.

Co mi się podobało?

Podobało mi się, że Mała Księżniczka to postać, która nie jest taką białą kartą jaką wydawał mi się Mały Książę. To dziewczynka rezolutna, potrafiąca walczyć o swoje, ale też posiadająca w sobie coś mrocznego, ciemnego, a dokładniej COŚ. Taki mrok ma wszak każdy z nas. Można się go bać, tak jak początkowo boi się mała bohaterka, ale można też COŚ oswoić i zaakceptować, bo właśnie wtedy możemy kontrolować samego siebie. Książka Karoliny Lewastam nie jest może dziełem na miarę „Małego Księcia”, jednak czytana jako dziecko daje satysfakcję i pewne lekcje na przyszłość dla każdej małej kobietki.

Oficjalna recenzja dla portalu PapieroweMotyle.pl

Exit mobile version