Site icon Konfabula

Wyszłam z siebie i stanęłam obok – rodzicielskie rozdwojenie jaźni

Są takie dni, kiedy byle pierdoła potrafi urosnąć do powodu wszczęcia III wojny światowej. Wstajesz niby wyspana, niby masz energię, ale najchętniej naciągnęłabyś jeszcze kołdrę na głowę i zapadła w długi zimowy sen. Tym bardziej, że piękna zima tej wiosny za oknem. Kawa okazuje się albo za słaba, albo za zimna, albo kiepskiej jakości. Dzieci pałętające się pod nogami pałętają się bardziej niż normalnie. Wyszłaś z siebie, czy jeszcze nie? Nie, jeszcze chwileczka…

Rodzi się potwór

Po kolejnej kłótni o czerwoną kredkę, rozlanej szklance soku, klocku pod własną stopą, pytaniu „mama, a mogę pooglądać bajkę?”. Po odkryciu, że właśnie skończyło się mleko i cukier, więc kawa, mimo że niedobra, będzie jeszcze gorsza, rodzi się potwór.

 

Potwór nie rodzi się w bólach, jak Twoje własne dzieci. Potwór nie potrzebuje skurczy, oksytocyny i asysty lekarza czy położnej. Potwór daje Ci więcej adrenaliny niż skok bungee, widok różowiutkiego bobasa na Twoim brzuchu czy wygrana w totolotka. Jest jak erupcja wulkanu. Swoim zasięgiem obejmuje Ciebie, ale zalewa także okolice, w tym innych ludzi, którzy niefortunnie nie ewakuowali się na czas.

A imię jego Złość

Potwór ma też imię – Złość. Odpowiednio karmiony i pielęgnowany może przeistoczyć się w formę dojrzałą – Dziką Furię. Jej możliwości są nieograniczone. Sieje niemożliwe zniszczenie, niczym huragan. Nie na darmo huraganom nadawane są żeńskie imiona. Dzika Furia nie daje dojść do głosu tłumaczącym się ze swoich błędów dzieciom, trzaska drzwiami ręką urażonych małżonków, rzuca słuchawką trzymaną przez własnego rodzica.

Duży Czerwony Guzik detonuje bombę

Zanim naciśniesz Duży Czerwony Guzik, ten, który w każdym filmie amerykańskim uruchamia głowicę nuklearną, zanim usłyszysz tykanie bomby zegarowej, usiądź i zamilknij. Strach to nie jest sposób na wychowanie. Dotknij guzika, popatrz na kable łączące detonator z ładunkiem wybuchowym. Jest taki zimny, bezlitosny, niszczący. Widzisz te kulące się dzieci? One nie wiedzą gdzie jest schron przeciwatomowy, są narażone na falę uderzeniową najbardziej. Zamknij pokrywę chroniącą Duży Czerwony Guzik, odłącz niebieski lub czerwony kabel od TNT.

Zostały zgliszcza

Nie udało się? Pewnie nie pierwszy i, niestety, nie ostatni raz. Spójrz przed siebie na zgliszcza. Widzisz je? To Twoje dzieci. Stoją tam gdzie były przed wybuchem. Wystraszone, może zapłakane, może chowają głowę w dłoniach. Są jak karaluchy – przeżyją każdy Twój wybuch. Ale tylko wtedy, kiedy zapewnisz je, że słońce jednak będzie dalej świecić.

Niech trwa nad Wami Spokój

Są takie dni, kiedy nawet plama po marchewce na nowej bluzeczce wydaje się do sprania, kreatywna zabawa w lepienie pierogów z błota jawi się jako najlepsza forma spędzania czasu z ukochanym urwisem, a szyba zbita piłką przypomina Ci tylko, że już czas przewietrzyć pokój. Kawa niepotrzebna, bo z uwielbieniem od godziny sączysz ulubiony sok brzozowy.

 

Cały czas czuwa nad Wami niewidzialny duch – Spokój to jego najlepiej znane imię. Razem wzdychacie patrząc na śpiące dziecko, zmywacie wtartego w tapicerkę fotela banana i układacie wieżę z klocków. To on pozwala Ci podejść do motyla i złapać go w dłonie, daje wiedzę potrzebną na tłumaczenie dlaczego samoloty latają, a niebo jest niebieskie, ociera łzy, gdy dziecko przybiegnie do Ciebie ze zdartym kolanem.

 

To on zasłania Duży Czerwony Guzik i pozwala słońcu dalej świecić.

Exit mobile version