Znajduję się na takim etapie, kiedy znajdując książkę, którą czyta bohater, muszę też ją przeczytać. Tak właśnie trafiłam na „Kąpiel w stawie podczas deszczu” George Saundersa. I chciałabym się z Wami podzielić moim zachwytem nad nią.
Co to właściwie za tytuł?
Dziwny, prawda? Intryguje. Ale to tylko nawiązanie do jednego z opowiadań, które jest rozbierane przez autora na czynniki pierwsze. W „Agreście” Czechowa dochodzi do sceny, w której jeden z świeżo umytych mężczyzn wskakuje do stawu, by oczyścić się z resztek piany. Parska, nurkuje, zdecydowanie cieszy się chwilą. Może nawet zbyt entuzjastycznie. Może nawet jak autor, który pisze dobre opowiadanie. Podczas tej kąpieli nie tylko zmywa resztki (niczym skreślający niepotrzebne słowa i wątki pisarz), ale i doznaje radości. Jednak jego kolega przywołuje go do porządku, niczym redaktor autora świeżo napisanego tekstu. Tytuł książki dla piszących opowiadania jest więc jak najbardziej trafiony.
Kto nas prowadzi?
George Sanders, autor książki, jest uznawany za jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych nauczycieli kreatywnego pisania w Stanach Zjednoczonych. Wykłada na Syracuse University w ramach prestiżowego programu MFA in Creative Writing. Co roku na jego kurs aplikują setki osób, a przyjmowanych jest zaledwie sześcioro studentów. Trzonem jego pedagogiki są często autorskie zajęcia poświęcone XIX-wiecznym opowiadaniom rosyjskim. Sam jest też autorem opowiadań. Słynie z unikalnego stylu łączącego satyrę, groteskę, elementy science-fiction oraz głęboką empatię wobec społecznie wykluczonych.
Kto nas uczy?
Jak pisać opowiadania uczą rosyjscy mistrzowie: Anton Czechow, Lew Tołstoj, Nikołaj Gogol czy Iwan Turgieniew. Są to często opowiadania tragiczne („Gospodarz i parobek” oraz „Alosza Garnek” Tołstoja). Cechuje je opisowość świata i postaci jak w „Na wozie”, „Agrest” i „Duszka” Czechowa, „Śpiewacy” Turgieniewa. Czasem będziemy wchodzić do umysłu bohatera („Na wozie” Czechowa), czasem tego unikać („Agrest Czechowa). Niektóre, jak choćby „Nos” Gogola, będą ocierać się o fantastykę i absurd.
Po co to komu?
Okazuje się, że choć opowiadania, na które powołuje się Saunders, to przecież stare czasy, stare rzemiosło, to jednak warto sie na nich uczyć. Dlaczego? Autor pokazuje moc. Moc pisania, moc kreślenia, wreszcie moc znaków interpunkcyjnych.
żadne żelazo nie może wejść ludzkie serce z taką mrożącą siłą jak kropka w porę postawiona
Jeśli zgromadzicie w jednym pokoju dziesięciu pisarzy, od wybitnych do złych, i poprosicie ich, żeby wspólnie zestawili listę najważniejszych cnot dobrej prozy, nie uświadczycie żadnych sporów, Okazuje się, że taka lista faktycznie istnieje, jest to ta sama lista, którą mimochodem układaliśmy tutaj, czytając nasze rosyjskie opowiadania. Ładuj konkret, dbaj o wydajność. Używaj wielu szczegółów. Zawsze eskaluj. Pokazuj, nie opowiadaj.
Bo
każdy z nas ma w środku coś, co Hemingway nazwał „wewnętrznym, wstrząsoodpornym wykrywaczem gówna”.
Do tego
Ci z nas, którzy piszą i czytają, robią to dlatego, że to kochają i dzięki tym czynnościom intensywniej przeżywają życie, i zapewne robiliby to dalej, nawet gdyby można było wykazać, że ich całkowity efekt netto wynosi zero, a ja, na ten przykład, czuję, że robiłbym to w dalszym ciągu, nawet gdyby udowodniono, że całkowity efekt netto jest ujemny.
Czy też tak masz? Bo ja tak.
Zobacz też Chyba wszystkie najlepsze książki o pisaniu.

