Całkiem kulturalnie,  Całkiem poradnikowo

Chyba wszystkie najlepsze książki o pisaniu

Bar­dzo nie­uf­nie pod­cho­dzę do wszel­kie­go rodza­ju porad­ni­ków w sty­lu: jak być boga­tym, jak pode­rwać face­ta czy jak być szczu­pły uży­wa­jąc wła­śnie tego pro­duk­tu. Rekla­ma i chwy­tli­we tytu­ły zwy­kle dzia­ła­ją na mnie odstra­sza­ją­co i jedy­ne, co chcę się wte­dy dowie­dzieć, to jak wiel­ką ście­mę kry­je taka okład­ka. Ale na szczę­ście wśród nada­ją­cych się na roz­pał­kę szmir znaj­du­ją się praw­dzi­we pereł­ki. Poznaj­cie naj­lep­sze książ­ki do nauki pisa­nia.

Co o pisaniu twierdzą teoretycy

Magia słów, Joanna Wrycza-Bekier, Wydawnictwo One Press

Naj­bar­dziej przy­stęp­na książ­ka dla każ­de­go pol­skie­go pisa­rza. I nie­waż­ne, czy piszesz wypra­co­wa­nie na lek­cję pol­skie­go, horo­sko­py do gazet, tek­sty pio­se­nek disco-polo, slo­ga­ny rekla­mo­we bran­ży stocz­nio­wej, paski na tele­wi­zyj­nym kana­le infor­ma­cyj­nym, blo­ga czy powie­ści fan­ta­sy – będziesz zado­wo­lo­ny. Dla­cze­go? Jest kil­ka powo­dów:

- autor­ka jest języ­ko­znaw­cą i filo­lo­giem (pol­skim i ger­mań­skim), co zna­czy, że zawo­do­wo zaj­mu­je się obco­wa­niem z lite­ra­tu­rą, i, jak widać, wie co robi;
– książ­ka jest kon­kret­na, a język w niej uży­ty nie sta­no­wi pro­ble­mów, bo nie jest naszpi­ko­wa­ny trud­ny­mi poję­cia­mi;
- pozy­cja jest w mia­rę krót­ka, ale tre­ści­wa; nie bez koze­ry pierw­szy roz­dział to „Przejdź do kon­kre­tów”;
- przy­kła­dy to naj­moc­niej­sza stro­na tej książ­ki. Autor­ka niczym nauczy­ciel­ka od pol­skie­go roz­kła­da zda­nia na czyn­ni­ki pierw­sze, poka­zu­je jak piszą wiel­cy auto­rzy jak Hemin­gway, Aga­ta Chri­stie czy Fle­ming.

Kil­ka porad autor­ki:

Jeśli chcesz wyja­śnić trud­ny abs­trak­cyj­ny ter­min, szyb­ko zejdź na sam dół po dra­bi­nie abs­trak­cji. Dotknij sto­pą zie­mi i podaj czy­tel­ni­ko­wi kon­kret­ny przy­kład albo nama­luj obraz w jego wyobraź­ni.

Nigdy nie pisz w stro­nie bier­nej, gdy możesz pisać w czyn­nej.

Tak napraw­dę musisz kie­ro­wać się ser­cem, by móc kie­ro­wać się rozu­mem.

Tryb przy­pusz­cza­ją­cy pro­wa­dzi doni­kąd- w życiu i w pisa­niu.

Naj­waż­niej­sze sło­wo umieść na koń­cu zda­nia (…) Każ­de zda­nie, w któ­rym to, co naj­waż­niej­sze, ukry­jesz w środ­ku, jest jak wąż, któ­ry połknął sło­nia.

Pierw­sze zda­nie jest jak obiet­ni­ca. Prze­ko­nu­jesz czy­tel­ni­ka, żeby prze­wró­cił kart­kę lub prze­wi­nął stro­nę. Robisz wszyst­ko, żeby Ci zaufał.

(…) poka­zuj, nie opi­suj (…) Nie idź na skró­ty: daj czy­tel­ni­ko­wi obraz, zapach, dźwięk. (…) Zamiast się roz­pi­sy­wać zwróć uwa­gę na sym­bo­licz­ne deta­le.

Warsztat pisarza. Jak pisać, żeby publikować, Dwight V. Swain, Wydawnictwo AG-TEL

Świet­na książ­ka dedy­ko­wa­na dla tych, któ­rzy sami pró­bu­ją sił w pisa­niu. Cza­sem moż­na by narze­kać na za dłu­gie roz­wle­ka­nie tema­tu i wypły­wa­nie na głę­bię, kie­dy począt­ku­ją­ce­mu pisa­rzo­wi raczej bro­dzik i koło pły­wac­kie jest potrzeb­ne, ale dzię­ki temu widzi­my szer­szą per­spek­ty­wę. Masa rze­czo­wych przy­kła­dów. Wła­ści­wie cały czas jeste­śmy dzię­ki nimi w trak­cie pisa­nia jakiejś powie­ści. Autor roz­pra­wia się nie tyl­ko z tym jak roz­po­cząć, roz­wi­nąć i zakoń­czyć książ­kę, jak zbu­do­wać emo­cje, napię­cie i dobre­go boha­te­ra, ale tak­że jak pla­no­wać wła­sny dzień, nie prze­sa­dzić z prze­by­wa­niem w czte­rech ścia­nach, używ­ka­mi, dobry­mi rada­mi innych czy wresz­cie jak nie wejść w pułap­kę wymó­wek prze­szka­dza­ją­cych w pisa­niu. Cie­ka­wym, choć krót­kim roz­dzia­łem, jest poświę­co­ny przy­go­to­wa­niu maszy­no­pi­su od typo­wo tech­nicz­nej stro­ny.

Kil­ka porad auto­ra:

Pisa­nie jest skom­pli­ko­wa­ne, Mate­riał, z któ­re­go powsta­je opo­wieść, wyma­ga umie­jęt­ne­go opra­co­wa­nia. Ale ele­men­ty powia­da­nia nie wystę­pu­ją samo­dziel­nie anie nie wiszą w próż­ni. Nie ma cze­goś takie­go jak fabu­ła, posta­cie albo miej­sce akcji per se. Opo­wieść to rów­nież sło­wa, język, styl, sym­bo­le, obra­zy czy struk­tu­ra.

Porzą­dek, w jakim ujaw­niasz zda­rze­nia, ma zna­cze­nie. Pokaż pisto­let, potem trum­nę, a następ­nie łzy, a kon­cen­tru­jesz uwa­gę czy­tel­ni­ka na nie­szczę­ściu. Jeśli naj­pierw poka­żesz trum­nę, póź­niej łzy, a na koń­cu pisto­let – może cho­dzić o zemstę.

Opo­wieść przed­sta­wia­my w taki spo­sób, aby moż­na było odwo­łać się do doznań zmy­sło­wych. Obraz, dźwięk, smak,zapach, dotyk – to wspól­ny mia­now­nik ludz­kich doświad­czeń.

(…) róż­ni­ca mię­dzy sło­wem wła­ści­wym a pra­wie wła­ści­wym jest taka sama, jak mię­dzy świa­tłem a świe­tli­kiem.

(…) ludzie wyra­ża­ją uczu­cia sło­wa­mi. Eks­pert powie­dział­by, ze sło­wa mają deno­ta­cję i kono­ta­cję. Deno­ta­cja to zakres zna­cze­nio­wy nazwy, obok któ­re­go ist­nie­je rów­nież zna­cze­nie głęb­sze – kono­ta­cja, czy­li treść nazwy. Skła­da­ją się na nią cechy, jakie musi posia­dać przed­miot, by nazwa mogło być do nie­go sto­so­wa­na. Kono­ta­cje wyra­zów zawie­ra­ją otocz­kę emo­cjo­nal­ną, pozy­tyw­ne lub nega­tyw­ne uczu­cia wywo­ły­wa­ne przez dane sło­wo.

1. Stresz­czaj fak­ty i mecha­nizm ich powsta­wa­nia.
2. Opi­suj szcze­gó­ło­wo te z nich, któ­re są na tyle istot­ne emo­cjo­nal­nie, że mają poten­cjał stwo­rze­nia napię­cia lub w inny spo­sób wpły­wa­ją na stan emo­cjo­nal­ny boha­te­ra.

Opo­wieść jest jak pasmo gór­skie jest to sze­reg szczy­tów i dolin, momen­tów wiel­kich i małych. Nie tyl­ko punk­tów kul­mi­na­cyj­nych.

Czy­tel­ni­ka nie wcią­ga teraź­niej­szość, ale przy­szłość. Chce mieć pew­ność, że wyda­rzy się coś war­te­go uwa­go – i ta pew­ność potrzeb­na jest mu teraz.

Opo­wieść jest jak cho­dze­nie po górach. Nie pro­wa­dzisz jej cią­gle w ten sam spo­sób i w tym samym tem­pie. Atmos­fe­ra napię­cia to wzno­si się, to opa­da. Jed­nak w głów­nym wąt­ku akcji – od punk­tu kul­mi­na­cyj­ne­go do punk­tu kul­mi­na­cyj­ne­go – napię­cie cią­gle nara­sta. Głów­ny boha­ter każ­dej z czę­ści opo­wie­ści – czy to poje­dyn­czej sce­ny, czy gru­py scen – jest wyż­szy, bar­dziej eks­cy­tu­ją­cy, cha­rak­te­ry­zu­ją­cy się więk­szym napię­ciem niż ten, któ­ry go poprze­dza.

(…) czy­tel­nik naj­le­piej zapa­mię­tu­je to, co czy­ta na koń­cu. W rezul­ta­cie dobre zakoń­cze­nie może ura­to­wać nawet kiep­ską opo­wieść, a z dru­giej stro­ny, jeśli zakoń­cze­nie roz­cza­ru­je czy­tel­ni­ka, może on całą opo­wieść uznać za poraż­kę.

Histo­ria rodzi się, gdy pra­gnie­nie cze­goś zde­rza się z nie­bez­pie­czeń­stwem. Punkt kul­mi­na­cyj­ny kon­cen­tru­je się wokół zacho­wa­nia boha­te­ra w sytu­acji, w któ­rej musi wybrać mię­dzy wyzna­wa­ny­mi zasa­da­mi a inte­re­sem wła­snym.

Wystar­czy wyrzu­cać z sie­bie sło­wa i zapi­sy­wać je – wszyst­kie, jakie przy­cho­dzą ci do gło­wy, bez zasta­na­wia­nia się, jak i gdzie mógł­byś je wyko­rzy­stać. Taki pro­ces uwal­nia o kry­tycz­ne­go spoj­rze­nia. Kon­tro­lę przej­mu­je impuls twór­czy. Pozby­cie się zaha­mo­wań pozwa­la odzy­skać rów­no­wa­gę.

Jeże­li już zaczą­łeś, jedy­ne, co możesz dalej zro­bić, to wytrwać.

Niko­go nie obcho­dzi, czy uda ci się zostać pisa­rzem, czy nie. Niko­go oprócz cie­bie.

Jak zostać pisarzem. Pierwszy polski podręcznik dla autorów, Wydawnictwo Bukowy Las

Na począt­ku wystra­szy­łam się tą pozy­cją. Nie dla­te­go, że jest opa­słym tomisz­czem, ale raczej, że auto­rzy są uzna­ny­mi pro­fe­so­ra­mi czy dok­to­ra­mi poważ­nych pol­skich uczel­ni wyż­szych, filo­lo­ga­mi i znaw­ca­mi tema­tu od tej tech­nicz­nej stro­ny. Język pierw­sze­go roz­dzia­łu tez mnie prze­ra­ził, ale to zasłu­ga wypo­wie­dzi ankie­to­wa­nych pisa­rzy, z któ­rych chy­ba każ­dy chciał wyjść na jak naj­bar­dziej elo­kwent­ne­go. Ale dalej było wspa­nia­le: masa przy­kła­dów przede wszyst­kim z nasze­go pisar­skie­go podwór­ka, prze­gląd róż­nych gatun­ków i sto­so­wa­nych w nich tech­nik, a nawet roz­dział doty­czą­cy praw autor­skich, pisa­niu blo­ga, któ­ry jest przy­ja­cie­lem każ­de­go pisa­rza i swo­istym dzien­ni­kiem obec­nych cza­sów, czy pra­cy z redak­to­rem. Sie­dem­na­ście roz­dzia­łów, każ­dy pisa­ny przez inne­go auto­ra, w róż­nym sty­lu, jest bodaj­że naj­bar­dziej wyczer­pu­ją­cym porad­ni­kiem dla każ­de­go pisa­rza, tak­że tego inter­ne­to­we­go.

Kil­ka porad auto­rów:

(…) zasad­ni­czo, powin­no się pisać o tym, o czym się wie.

(…) przede wszyst­kim czy­tać, pisa­nie może pocze­kać.

Jeże­li napraw­dę chcesz pisać zawo­do­wo, będą ci bar­dzo potrzeb­ne regu­lar­ność, solid­ność i cier­pli­wość.

Przy­go­to­wu­jąc się do pisa­nia, zasta­nów się, co wiesz o realiach, o któ­rych zamie­rzasz pisać, i pró­buj tę wie­dzę posze­rzyć. Potrze­ba ilu­zji, że histo­ria, któ­rą opi­su­jesz, jest nie tyl­ko praw­do­po­dob­na, ale wręcz praw­dzi­wa – to jed­na z naj­waż­niej­szych tęsk­not czy­tel­ni­czych.

Nasza rada jet więc taka, żeby nie lek­ce­wa­żyć tego pierw­sze­go zda­nia, ale tez go nie prze­ce­niać. Natu­ral­nie, książ­kę trze­ba dobrze zacząć, ale też trze­ba ją dobrze skoń­czyć, trze­ba ją wręcz całą dobrze napi­sać. Każ­de zda­nie zatem trak­tuj, jak­by to było zda­nie pierw­sze, nie zapo­mi­naj jed­nak, że zawsze waż­niej­sze jest to, co będzie dalej.

(…) zanim sta­niesz się poczyt­nym pisa­rzem, napisz kil­ka dobrych ksią­żek albo jed­ną wybit­ną. Zanim wydaw­nic­two two­ich aspi­ra­cji zamó­wi u cie­bie powieść, przy­go­tuj się na nie­po­wie­dze­nia w nego­cja­cjach.

(…) róż­ne sty­le mówie­nia czy spo­so­bu nar­ra­cji wywie­ra­ją na słu­cha­czach lub czy­tel­ni­kach róż­ne wra­że­nia.

Podob­no prze­pis na dobre pisa­nie jest pro­sty: trze­ba mieć coś do powie­dze­nia, znać gra­ma­ty­kę, skład­nię i lek­sy­kę. I wymie­szać skład­ni­ki. Nale­ży też pamię­tać radę Louisa Dodge’a, któ­ry pod­po­wia­da: „ żeby dobrze pisać, zacznij każ­de zda­nie od wiel­kiej lite­ry, kończ zaś krop­ką”.

[…] określ cza­sy, w jakich roz­gry­wa się two­ja akcja, i dla­cze­go aku­rat te; sce­ne­rię, któ­ra musi współ­grać w two­rze­niu barw­nej fabu­ły. Musisz wymy­ślić i opi­sać dzie­siąt­ki ele­men­tów, z któ­rych zbu­do­wa­ny będzie twój powie­ścio­wy świat, a to :moda, język, folk­lor, ustrój, geo­gra­fia, żywio­ły, histo­ria, eko­no­mi­ka itd.”

Naj­sam­pierw liczy się talent pisar­ski – czy­li to, co się ma lub nie. Dalej – poczu­cie humo­ru (…). Następ­nie — spraw­ność pió­ra (łatwo je wyostrzyć, czy­taj mistrzów gatun­ku i ćwi­cząc przy warsz­ta­cie). Na koniec wresz­cie — genial­na intu­icja – (wybór tema­tu)”.

Piękny styl, Steven Pinker, Wydawnictwo Smak Słowa

Pro­ble­mem ksią­żek doty­czą­cych pięk­ne­go i popraw­ne­go pisa­nia jest to, że część porad nijak się ma do pisa­nia w innym niż język ojczy­sty auto­ra. To wła­śnie tyczy się książ­ki Pin­ke­ra, ame­ry­kań­skie­go lin­gwi­sty. Jego książ­ka jest przede wszyst­kim skie­ro­wa­na do osób zaj­mu­ją­cych się języ­kiem angiel­skim, piszą­cych po angiel­sku. Przez to wie­le infor­ma­cji musia­ło być pomi­nię­te bądź zmie­nio­ne przez tłu­ma­cza, by dosto­so­wać je do gra­ma­ty­ki i seman­ty­ki języ­ka pol­skie­go. Ba, pół książ­ki to tekst stric­te w języ­ku angiel­skim! A mimo to uda­je jej się nauczyć wię­cej niż nie­je­den kurs czy nawet lek­cje w szko­le. Wbrew temu, co suge­ru­je tytuł na okład­ce, nie jest to żaden instruk­taż pięk­ne­go sty­lu, a zbiór zasad zro­zu­mia­łe­go pisa­nia. Nie pięk­ne­go, a zro­zu­mia­łe­go wła­śnie. W tym celu naj­le­piej jest nauczyć się naj­pierw kla­sycz­ne­go warsz­ta­tu, by dopie­ro póź­niej dosto­so­wać go pod sie­bie. A czym­że jest ten styl kla­sycz­ny według Pin­ke­ra? Cho­ciaż łatwiej napi­sać czym nie jest: nie jest uży­wa­niem słow­nic­twa rodem z instruk­cji obsłu­gi czy urzę­do­wych pism, w któ­rych roi się od nie­zro­zu­mia­łych pojęć i zdań w for­mie bier­nej, meta­po­jęć, czy­li abs­trak­cyj­nych słów jak „kon­cep­cja”, „rola”, któ­rych nie jeste­śmy w sta­nie obra­zo­wo pojąć, utar­tych zwro­tów i wyświech­ta­nych idio­mów, któ­re nie zapa­da­ją w pamię­ci tak jak świe­że sfor­mu­ło­wa­nia, porów­na­nia i meta­fo­ry, budo­wa­nia zdań w spo­sób zawi­ły, nie­jed­no­znacz­ny, w któ­rych jed­no nie wyni­ka z dru­gie­go, gubią się wąt­ki albo roz­my­wa zro­zu­mie­nie cało­ści.

Kil­ka porad auto­ra:

Autor kla­sycz­nej pro­zy musi stwo­rzyć symu­la­cję dwóch doświad­czeń: poka­za­nia czy­tel­ni­ko­wi cze­goś, co ist­nie­je w świe­cie, oraz zaan­ga­żo­wa­nia go w roz­mo­wę. (…) Obiek­ty, któ­re wska­zu­je piszą­cy, są zatem kon­kret­ne – to ludzie (lub inne isto­ty oży­wio­ne), któ­rzy poru­sza­ją się w świe­cie i wcho­dzą w inte­rak­cje z przed­mio­ta­mi. Meta­fo­ra roz­mo­wy impli­ku­je, że czy­tel­nik jest skłon­ny do współ­pra­cy.

Autor opo­wia­da o serii zda­rzeń, mając pew­ność, że każ­dy, kto na nie spoj­rzy, będzie wie­dział co z nich wyni­ka, ponie­waż wybra­nie prze­zeń przy­kła­dy są pre­cy­zyj­ne.

Jak może­my prze­zwy­cię­żyć klą­twę wie­dzy? (…) zawsze pamię­taj o czy­tel­nik zaglą­da­ją­cym Ci przez ramię

(…)mistrz sty­lu kla­sycz­ne­go potra­fi wyja­śnić ezo­te­rycz­ną ideę pro­stym języ­kiem, nie trak­tu­jąc odbior­ców z góry. Klu­czem do powo­dze­nia jest zało­że­nie, ze Twoi czy­tel­ni­cy są rów­nie wyra­fi­no­wa­ni i inte­li­gent­ni jak Ty, ale tak się skła­da, że nie wie­dzą cze­goś, co Ty wiesz.

Pisar­stwo może być napu­szo­ne, auto­te­ma­tycz­ne lub aka­de­mic­kie; to złe nawy­ki, w któ­rych prze­zwy­cię­ża­niu powi­nien poma­gać styl kla­sycz­ny, trak­tu­ją­cy pro­zę jako okno na świat. Tekst może być enig­ma­tycz­ny, zawi­ły, nie­zro­zu­mia­ły – to obja­wy klę­ski wie­dzy. Skład­nia bywa nie­pra­wi­dło­wa, zagma­twa­na i nie­jed­no­znacz­na – to wady, któ­rym moż­na zapo­biec dzię­ki świa­do­mo­ści, że struk­tu­ra zda­nia przy­po­mi­na drze­wo.

Spój­ny tekst (…) nie powsta­je przy­pad­ko­wo, ale poprzez opra­co­wa­nie pla­nu, zadba­nie o szcze­gó­ły oraz zacho­wa­nie poczu­cia har­mo­nii i rów­no­wa­gi.

Zabi­jaj swo­ich ulu­bień­ców.

Co o pisaniu twierdzą praktycy

Narratologia, Paweł Tkaczyk, Wydawnictwo PWN

Może to nie porad­nik pisa­nia, a opo­wia­da­nia cie­ka­wych histo­rii, jed­nak to, by dobrze o czymś opo­wie­dzieć w medium jakim jest blog, gaze­ta, por­tal, wła­sna stro­na inter­ne­to­wa czy książ­ka jest tu dogłęb­nie i na wie­lu przy­kła­dach wyja­śnia­ne. Tka­czyk to mistrz sto­ry­tel­lin­gu. Choć ostat­nio to dość mod­ne sło­wo, to w jego przy­pad­ku nie jest uży­wa­ne na wyrost. Wymy­śla­nie histo­rii, któ­re wcią­ga­ją i nie pozwa­la­ją nudzić czy­tel­ni­ka czy słu­cha­cza to jego pra­ca. Dzię­ki tej książ­ce nie tyl­ko pozna­je­my róż­ne typy boha­te­rów czy róż­ni­ce pomię­dzy rodza­ja­mi nar­ra­cji, ale tak­że doce­ni­my wagę emo­cji, jakie powi­nien wywo­ły­wać tekst, tri­ki sto­so­wa­ne w przy­pad­ku dłu­gich form czy też jak popraw­nie uży­wać ram­ki i kle­ju, by histo­ria trzy­ma­ła się kupy. Każ­dy tekst, czy to pisa­ny czy mówio­ny, musi zawie­rać odpo­wied­nie przej­ścia pomię­dzy sce­na­mi, a do tego roz­ła­do­wu­ją­ce napię­cie pau­zy. Nie mamy siły, by sku­piać się przez całą powieść, dłu­gi arty­kuł albo pod­cast na wart­kiej akcji. Potrzeb­ne są przy­stan­ki, pau­zy, śmiesz­ne wstaw­ki czy opi­su deli­kat­nie zwal­nia­ją­ce tem­po akcji, pozwa­la­ją­ce na wzię­cie odde­chu przed kolej­ną akcją. Wszyst­ko to tłu­ma­czo­ne jest na pro­stych i zna­nych przy­kła­dach jak baj­ka o Czer­wo­nym Kap­tur­ku, o Jasiu i magicz­nej faso­li czy… o kurze, któ­ra chcia­ła przejść na dru­gą stro­nę uli­cy.

Kila rad auto­ra:

To wła­śnie opo­wie­ści czy­nią nas ludź­mi.

Zada­niem sto­ry­tel­le­ra jest spra­wić, by widow­nia zoba­czy­ła i poczu­ła to samo, co on.

(…) żeby two­rzyć nowe sło­wa, musi­my znać pod­sta­wo­wy zestaw reguł gra­ma­tycz­nych. Żeby jest zapi­sy­wać – potrze­bu­je­my zna­jo­mo­ści liter. (…) Opo­wie­ści mają dokład­nie tę samą wła­ści­wo­ści; zna­jo­mość kil­ku regu­ła i struk­tur pozwa­la Ci na two­rze­nie nie­skoń­czo­nej ilo­ści zaj­mu­ją­cych opo­wie­ści. Ale dokład­nie tak samo jak nie każ­dy bazgroł jest lite­rą, nie każ­dy zestaw dźwię­ko­wy two­rzy sło­wo, tak nie każ­da kom­bi­na­cja zdań jest opo­wie­ścią.

(…) tym, co daje opo­wia­da­niom tak nie­sa­mo­wi­tą siłę, jest fakt, że są w sta­nie… pod­mie­nić jed­ną rze­czy­wi­stość na inną!

Jeśli w Two­jej histo­rii sto­isz przed wybo­rem: praw­da albo chwy­tli­wa meta­fo­ra, zde­cy­do­wa­nie postaw na tę ostat­nią. Two­ja opo­wieść prze­trwa dłu­żej.

Niby każ­dy z nas potra­fi mówić, ale opo­wia­dać – już nie.

Waż­ne tema­ty musisz oblec w struk­tu­rę plot­ki, ina­czej prze­pad­ną, nikt nie będzie chciał o nich opo­wia­dać z wła­snej woli.

Wyrzuć pierw­szą rzecz, jaka przy­cho­dzi Ci do gło­wy. Dru­gą i trze­cią też.

(…) zakoń­cze­nie nie musi być zaska­ku­ją­ce, ale brak zakoń­cze­nia w opo­wie­ści ją dys­kwa­li­fi­ku­je.

(…) im lepiej opo­wia­dasz tyn bar­dziej jesteś czło­wie­kiem.

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting, Artur Jabłoński, Wydawnictwo OnePress

To książ­ka nie dla piszą­cych książ­ki, a dla auto­rów infor­ma­cji pisa­nych na potrze­by inter­ne­tu: blo­ge­rów, pro­wa­dzą­cych stro­ny inter­ne­to­we, copyw­ri­te­rów. W koń­cu sam autor to wła­śnie prak­tyk inter­ne­to­we­go pisa­nia. W tej książ­ce nie znaj­dzie­my obszer­nej i popar­tej wie­lo­ma histo­ria­mi tre­ści na temat jak pisać ład­ne zda­nia, ale raczej jak kon­stru­ować nagłów­ki i tytu­ły, by ktoś zechciał w nie klik­nąć i przejść dalej, jak uło­żyć śród­ty­tu­ły, by oko czy­tel­ni­ka wychwy­ci­ło je jako pożą­da­ną treść i wresz­cie jak zachę­cić do akcji. Wbrew pozo­rom nie jest to takie oczy­wi­ste, by np. by stwo­rzyć dobry, praw­dzi­wy i kon­wer­tu­ją­cy tytuł potrze­bu­je­my aż czte­rech skła­do­wych: obec­no­ści fak­tów, emo­cji, potrzeb i opo­wie­ści. Jest krót­ka, bo i w inter­ne­cie for­ma prze­ka­zu jest krót­ka, ale jesz­cze w żad­nej w tym tek­ście znaj­du­ją­cej się książ­ce nie mia­łam tak wie­le zakła­dek zazna­czo­nych w miej­scach, któ­re były war­te zapa­mię­ta­nia.

Kila rad auto­ra:

Ludzie czy­ta­ją oko­ło 20% testu. To mało? Teo­re­tycz­nie tak. Prak­tycz­nie zaś liczy się tyl­ko to, któ­re 20% prze­czy­ta­ją.

Jako copyw­ri­ter lub oso­ba piszą­ca tek­sty do sie­ci musisz brać pod uwa­gę urzą­dze­nia mobil­ne. To, jak Two­je tre­ści będą widocz­ne na małych ekra­nach, ma kolo­sal­ne zna­cze­nie.

Inter­net to nie książ­ka. Obo­wią­zu­ją tu nie­co inne regu­ły.

Umiar. To jedy­na zasa­da, jaką powi­nie­neś się kie­ro­wać.

By móc lepiej pisać, musisz ina­czej patrzeć na tek­sty. Nie jak na całość. Dostrzeż w niech sumę pew­nych ele­men­tów. Te ele­men­ty to wła­śnie cechy dobre­go sty­lu.

Nie ten mądry, co mądrze gada, ale ten, co gada tak, żeby go każ­dy zro­zu­miał.

Kon­kret wyjąt­ko­wo dzia­ła na odbior­cę. Dla­cze­go? Bo budu­je obraz w gło­wie.

(…) reda­gu­jąc tekst, pra­cuj jed­no­cze­śnie nad jed­ną cechą sty­lu.

Klient nie chce kupić młot­ka. Klient chce wbić gwóźdź.

For­mu­ły to nie to samo co clic­ba­ity. Click­ba­ity są for­mu­ła­mi, ale nie każ­da for­mu­ła to click­ba­it.

Użyt­kow­nik tyl­ko pobież­nie prze­glą­da Twój tekst, więc potrze­bu­je ele­men­tów, któ­re uła­twia­ją orien­ta­cję w jego zawar­to­ści. Na pew­no zwró­ci uwa­gę na pogru­bie­nia, frag­men­ty więk­szym fon­tem, teść w ram­ce. Pomo­cą w tym zakre­sie są rów­nież śród­ty­tu­ły! Z tego powo­du śród­ty­tu­ły powi­nien w pro­sty spo­sób zapo­wia­dać treść towa­rzy­szą­ce­go mu aka­pi­tu.

O pisaniu. Na chłodno, Remigiusz Mróz, Wydawnictwo Czwarta Strona

To połą­cze­nie bio­gra­fii z porad­ni­kiem pisa­nia. Porad­ni­kiem przede wszyst­kim dla piszą­cych książ­ki, bo trak­tu­je nie tyl­ko o tym jak pisać, ale i jak wydać książ­kę. Auto­ra, Remi­giu­sza Mro­za, moż­na nazwać demo­nem szyb­ko­ści pisa­nia i wyda­wa­nia kolej­nych powie­ści. Wyda­je kil­ka ksią­żek rocz­nie, a do tego w jego szu­fla­dzie z jesz­cze nie­wy­da­ny­mi dzie­ła­mi nie­dłu­go wypa­czy się dno tak wie­le ich jesz­cze cze­ka. Ale i on zmie­rzył się z tym, z czym każ­dy pisarz: klą­twą sła­be­go warsz­ta­tu, nud­nych opi­sów, zawi­łych, naje­żo­nych trud­ny­mi wyra­za­mi sen­ten­cji czy wresz­cie reaser­chem wcią­ga­ją­cym bar­dziej niż samo pisa­nie. Jed­nak moż­na od Mro­za nauczyć się wytrwa­ło­ści i ruty­ny pisa­rza. Bo choć to wol­ny zawód, to jed­nak jeśli nie kop­nie się moc­no w zadek i dzień w dzień nie przy­sie­dzi kil­ku godzin nie moż­na nazwać się pisa­rzem, a jedy­nie nigdy nie­wy­da­nym gra­fo­ma­nem. Porad jak pra­co­wać w domu, jak nie przej­mo­wać się kolej­ny­mi odmo­wa­mi wyda­nia książ­ki oraz jak two­rzyć zgra­ny duet (kwar­tet, kwin­tet…) z redak­to­rem czy wydaw­cą mamy tu naj­wię­cej. Porad jak pisać, cze­go uni­kać, skąd czer­pać natchnie­nie – znacz­nie mniej i w tych kwe­stiach pro­po­nu­je on raczej udać się do języ­ko­znaw­ców pokro­ju prof. Bral­czy­ka czy choć­by na kanał Mówiąc ina­czej na Youtu­be. Dla Mro­za pisa­nie ksią­żek to przede wszyst­kim pra­ca, cięż­ka pra­ca.

Kil­ka porad auto­ra:

Nikt z nas nie rodzi się z goto­wym warsz­ta­tem Wypra­co­wu­je­my go lara­mi, choć przez więk­szość cza­su nie jeste­śmy tego świa­do­mi.

Nie wol­no nam sku­piać się na tym, ile robo­ty nas cze­ka (…) „Nic nie jest szcze­gól­nie trud­ne do zro­bie­nia, jeśli roz­ło­żysz to na eta­py.”

Dla debiu­tan­ta cze­ka­ją­ce­go na swo­ją pierw­szą powieść nawet kil­ku­dnio­wa zwło­ka jest wiecz­no­ścią (…) Gdy wycho­dzi na rynek książ­ka, dobrze być przy­go­to­wa­nym na to, ze machi­na ta dzia­ła nie­zwy­kle opie­sza­le.

Czas poświę­co­ny na pisa­niu nigdy nie jest cza­sem stra­co­nym. Jeśli nawet stwo­rzysz coś, co będzie sprzecz­ne ze wszyst­ki­mi pra­wi­dła­mi sztu­ki, to i tak wyj­dziesz na plus. Jeśli wró­cisz kie­dyś do testu, to pod­czas reak­cji nauczysz się wię­cej rze­czy niż dzię­ki czy­ta­niu jakie­go­kol­wiek porad­ni­ka.

(…) lepiej nie pla­no­wać – a przy­naj­mniej nie nader skru­pu­lat­nie. Każ­dy z nas ma jakiś zamysł fabu­ły w gło­wie i wyda­je mi się, że jest to naj­lep­sze miej­sce do jego prze­cho­wy­wa­nia. Podob­nie jest z pomy­sła­mi – jeśli czu­je­my, że jakiś musi­my natych­miast zapi­sać, naj­pew­niej nie jest tak dobry, jak się nam wyda­je, Gdy­by był, mie­li­by­śmy pew­ność, ze nigdy nam z gło­wy nie wyle­ci.

(…) nie spo­sób prze­ce­nić wyobraź­ni Czy­tel­ni­ka. Jedy­ne, co musisz zro­bić, to dać jej szan­sę do dzia­ła­nia.

Nowa szko­ła (któ­ra bynaj­mniej nie jest nowa) mówi o tym, by uży­wać jak naj­mniej atry­bu­cji dia­lo­go­wych. Opie­ra się na zało­że­niu, ze prze­szka­dza­ją one w czy­ta­niu, spo­wal­nia­ją akcję, a tak­że uświa­da­mia­ją czy­tel­ni­ko­wi, że w isto­cie… czy­ta.

Jeśli pisze­my sen­sa­cję, wypa­da­ło­by od pierw­szej do ostat­niej stro­ny gnać na łeb na szy­ję z akcją. Jeśli two­rzy­my kry­mi­nał, może­my pozwo­lić sobie na oddech tu i ówdzie, by zająć się wąt­kiem pobocz­nym ( o ile zwią­za­ne są z nie­go­dzi­wym uczyn­kiem, któ­ry napę­dza nasza intry­gę). Przy roman­sie musi­my pil­no­wać, by rela­cje głów­nych boha­te­rów stop­nio­wo par­ły naprzód, i nie były zakłó­ca­ne przez inne ele­men­ty fabu­ły Przy thril­le­rze psy­cho­lo­gicz­nym idzie­my powo­li, ale do przo­du, wni­ka­jąc w umysł nasze­go boha­te­ra coraz bar­dziej, a coraz mniej dostrze­ga­jąc świat zewnętrz­ny.

Jeśli nie chcesz otrzy­mać odmo­wy, nie wysy­łaj niko­mu efek­tu swo­jej pra­cy. W każ­dym innym przy­pad­ku któ­reś z wydaw­nictw powie sta­now­cze „nie” — i jeśli doda do tego powód, to może­my uznać, że to miły gest i sygnał, ze w przy­szło­ści war­to spró­bo­wać jesz­cze raz.

Nikt nie rodzi się z umie­jęt­no­ścią pisa­nia. Nikt nie nauczy się tego a stu­diach – owszem, może przy­swo­ić zasa­dy i postę­po­wać zgod­nie z nimi, ale część tego fachu pole­ga na tym, by two­rzyć wła­sne regu­ły. Nie ist­nie­je żaden uni­wer­sal­ny kanon norm, do któ­re­go moż­na się dosto­so­wać i dzię­ki temu uzy­skać gwa­ran­cję, że osią­gnie­my suk­ces. Podob­nie nie ma żad­ne­go tek­stu z dzie­się­cio­ma pisar­ski­mi rada­mi, któ­ry był­by odpo­wie­dzią na wszyst­kie pyta­nia. Każ­dy musi stwo­rzyć swój lite­rac­ki deka­log, a to moż­na osią­gnąć tyl­ko przez upo­rczy­wą prak­ty­kę.

Im pro­ściej wyra­zi­my myśl, tym więk­sze będzie praw­do­po­do­bień­stwo, ze odbior­ca przyj­mie ją w spo­sób bez­bo­le­sny.

Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania, Katarzyna Bonda, Wydawnictwo Muza

Słyn­ne natchnie­nie pisa­rza jest tak samo real­ne jak klaun z Kosza­li­na. Zawód pisa­rza to rze­mieśl­nic­two i Bon­da jest o tym prze­ko­na­na. Jej książ­ka to prak­tycz­ny prze­wod­nik dla każ­de­go. To iście rze­mieśl­ni­cze podej­ście, poka­zu­ją­ce jak napi­sać opo­wia­da­nie, jak stwo­rzyć dobre­go boha­te­ra, świat przed­sta­wio­ny, fabu­łę, nar­ra­cję i dia­log. Każ­da pora­da jest opa­trzo­na odpo­wied­ni­mi przy­kła­da­mi z lite­ra­tu­ry i wła­sne­go doświad­cze­nia. Książ­kę wień­czą pora­dy doty­czą­ce kon­tak­tu z wydaw­nic­twa­mi i pro­ble­mów z wyda­niem książ­ki oraz obszer­na lite­ra­tu­ra uzu­peł­nia­ją­ca. Maszy­na do pisa­nia spra­wia, że pro­ces twór­czy zaczy­na wyglą­dać ina­czej niż nie­je­den pre­ten­du­ją­cy do bycia pisa­rzem czło­wiek sobie wyobra­ża.

Kila rad autor­ki:

Jesteś inny. Masz w sobie jakiś nad­miar lub brak. To naj­lep­szy mate­riał na pisa­rza.

Pisa­nie to pra­ca. Trze­ba wyko­ny­wać ją regu­lar­nie i zacho­wy­wać higie­nę psy­chicz­ną. Pisarz to woj­sko­wy i poeta w jed­nym.

Jesteś tym, co prze­czy­ta­łeś w życiu.

Doświad­cze­nie two­rzy sztu­kę, zaś brak doświad­cze­nie – wyłącz­nie przy­pa­dek.

Pisa­rzem jest się z ser­ca, z trze­wi. To pra­ca, ale przede wszyst­kim spo­sób życia. Nie wybie­ra się tego zawo­du, by chwa­lić się zna­jo­mym nowym wolu­mi­nem, choć ich zachwyt jest budu­ją­cy.

Pisa­nia moż­na się nauczyć. Nawet trze­ba! Pisarz powi­nien kształ­cić się całe życie, roz­wi­jać jako czło­wiek, zdo­by­wać nowe doświad­cze­nia. Tyko wte­dy jego książ­ki będą coraz lep­sze.

Jeśli bar­dzo chcesz pisać, nic nie może cię powstrzy­mać.

Opo­wia­da­my wciąż te same histo­rie. Jest tyl­ko 36 struk­tur dra­ma­tur­gicz­nych. Ale two­ja i tak będzie inna, nowa­tor­ska, zachwy­ca­ją­ca. Bo to zawsze będzie two­ja opo­wieść.

Rola pisa­rza pole­ga na jak naj­do­sko­nal­szym prze­two­rze­niu rze­czy­wi­sto­ści.

Bóg , kie­dy two­rzył świat, robił to sie­dem dni. Pisa­rzo­wi kre­owa­nie powie­ścio­we­go świa­ta zaj­mu­je dużo dłu­żej, zapew­niam.

Książ­ki pisze się świa­do­mie, uży­wa­jąc tej samej pół­ku­li, któ­ra odpo­wia­da za racjo­nal­ne, logicz­ne myśle­nie, ale wymy­śla się je dru­gą pół­ku­lą. Tą, któ­ra zawia­du­je emo­cja­mi. Pisa­nie to zaję­cie nie­zro­zu­mia­łe, a przy tym wyma­ga­ją­ce dys­cy­pli­ny, ale być może dla­te­go wła­śnie tak satys­fak­cjo­nu­ją­ce.

Czy­tel­nik powie­ści nie chce praw­dy: chce opo­wie­ści, któ­ra mogła­by się zda­rzyć, chce prze­ży­wać z boha­te­ra­mi przy­go­dy i wie­rzyć, że taka postać mogła­by ist­nieć w rze­czy­wi­sto­ści.

Oto recep­ta na dobrze skon­stru­owa­ną postać: eks­po­zy­cja – roz­wój – prze­mia­na – powrót.

Układ zda­rzeń jest naj­waż­niej­szym ele­men­tem dobrej opo­wie­ści.

Nie cze­kaj na natchnie­nie, bo ono wyszło z mody.

Pisz, aż skoń­czysz.

Jeśli zało­żysz, że książ­ka jest budyn­kiem, któ­ry chcesz zbu­do­wać – plan fabu­ły i przy­go­to­wa­nia to pro­jekt archi­tek­to­nicz­ny, pisa­nie – sta­wia­nie ścian, by zaś czy­tel­nik chciał w nim zamiesz­kać, musisz go wypo­sa­żyć, i tym wła­śnie jest prze­pi­sy­wa­nie oraz recen­zja.

Zwią­zek pisa­rza i czy­tel­ni­ka to rela­cja bar­dziej intym­na niż zwią­zek miło­sny.

Jesteś pisa­rzem. Nie będziesz. Nie kie­dyś. Od tej chwi­li uzna­jesz ten fakt za pew­nik. Musisz tyl­ko pozwo­lić swo­jej książ­ce się uro­dzić, poko­nać swo­je ogra­ni­cze­nia. I nic inne­go poza tobą nie może cię powstrzy­mać.

Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika, Stephen King, Wydawnictwo Pruszyński i S-ka

Tak jak w przy­pad­ku książ­ki Remi­giu­sza Mro­za: tu tak­że mamy do czy­nie­nia z połą­cze­niem auto­bio­gra­fii z porad­ni­kiem. Styl praw­dzi­wie mistrzow­ski już od wstę­pu i pole­cam każ­de­mu fano­wi pió­ra Kin­ga. Auto­bio­gra­fia obej­mu­je głow­nie okres sta­cza­nia się pisa­rza po rów­ni pochy­łej nało­gów, ale to waż­ne, by uka­zać tą kuszą­cą część pra­cy pisa­rza – dro­gę na skró­ty wie­dzio­ną nar­ko­ty­ka­mi i alko­ho­lem. Już Swa­in prze­strze­gał przed sia­da­niem do pisa­nia ze szkla­necz­ką whi­skey. Sam porad­nik nie przy­nu­dza, ale też nie wyczer­pu­je tema­tu. King poda­je kolej­ne rady na pod­sta­wie wyłącz­nie wła­snych doświad­czeń. Pro­ble­mem tego porad­ni­ka jest to, że wie­le zasad zno­wu tyczy się wyłącz­nie języ­ka angiel­skie­go. Jeśli chce­cie w tym wła­śnie języ­ku pisać – super, to książ­ka dla Was. Jeśli nie, może lepiej się­gnąć naj­pierw kogoś z nasze­go rodzi­me­go pisar­skie­go podwór­ka.

Kila porad auto­ra:

Naj­strasz­niej­sza jest zawsze chwi­la przed począt­kiem. Potem może być już tyl­ko lepiej.

Nikt nie bywa rów­nie inte­lek­tu­al­nie leni­wy jak napraw­dę inte­li­gent­ny czło­wiek. Daj­cie takim ludziom oka­zję, a unio­są wio­sła i pozwo­lą nieść się prą­do­wi… drze­miąc do Bizan­cjum.

W pisa­niu nie cho­dzi o zdo­by­wa­nie pie­nię­dzy, sła­wy, uzna­nia, kobiet czy przy­ja­ciół. Koniec koń­ców pisze­my, by wzbo­ga­cić życie naszych czy­tel­ni­ków i swo­je przy oka­zji. Cho­dzi o uszczę­śli­wia­nie. Po pro­stu o uszczę­śli­wia­nie.

Dobrze wycho­wa­ne towa­rzy­stwo uwa­ża czy­ta­nie pod­czas posił­ku za nie­ele­ganc­kie, ale jeśli chce­cie odnieść suk­ces w pisa­niu, ist­nie­je tyl­ko jed­na rzecz, któ­rą win­ni­ście przej­mo­wać się mniej niż bra­kiem ele­gan­cji, a jest nią opi­nia dobrze wycho­wa­ne­go towa­rzy­stwa.

(…) dobre pisa­nie to rzecz spon­ta­nicz­na, uczu­cie, któ­re poja­wia się zni­kąd i natych­miast trze­ba je pochwy­cić. Gdy budu­je się scho­dy do nie­ba, nie wypa­da stać na zie­mi z młot­kiem w ręku.

W lite­ra­tu­rze nie cho­dzi o popraw­ność gra­ma­tycz­ną, lecz o zwa­bie­nie czy­tel­ni­ka i opo­wie­dze­nie mu histo­rii… i jeśli to moż­li­we, spra­wie­nie, by w ogó­le zapo­mniał, że czy­ta jakąś opo­wieść.

Kie­dy znaj­du­je­my coś, do cze­go mamy talent, robi­my to (cokol­wiek to jest), póki nie zaczną krwa­wić nam pal­ce bądź oczy nie zamkną się same.

Wszyst­kie powie­ści to w isto­cie listy adre­so­wa­ne do jed­nej oso­by.


Chcesz wydać książ­kę? Sprawdź jakie porad­ni­ki na ten temat pole­cam!
Naj­lep­sze porad­ni­ki o wyda­wa­niu ksią­żek — z wydaw­nic­twem czy bez.


Czy­ta­li­ście któ­rąś z pole­ca­nych prze­ze mnie ksią­żek?
A może macie jesz­cze jakieś cie­ka­we tytu­ły, któ­re powin­ny się tu zna­leźć?
Koniecz­nie podziel­cie się tym w komen­ta­rzach!