Całkiem poradnikowo

Mydło i mazidło, czyli jak zostać czarownicą — recenzja prawdziwej wiedźmy

Od kil­ku lat sta­ram się jak naj­bar­dziej natu­ral­nie jeść. Sprzy­ja temu fakt, iż miesz­kam na wsi i mam cał­kiem spo­ry kawa­łek ogród­ka. Kolej­nym kro­kiem w stro­nę natu­ral­no­ści było zaprze­sta­nie far­bo­wa­nia wło­sów, ole­jo­wa­nie ich, a teraz – samo­dziel­ne two­rze­nie kosme­ty­ków. Wszyst­ko dla­te­go, że książ­ka „Mydło i mazi­dło” zro­bi­ło ze mnie cza­row­ni­cę. Chy­ba powin­nam brać lek­cje lata­nia na mio­tle…

Czego spodziewać się po książce?

Mydło i mazi­dło to książ­ka, któ­ra jest nie tyl­ko zbio­rem cie­ka­wych recep­tur na kosme­ty­ki domo­wej robo­ty, czę­sto ze skład­ni­ków, któ­re moż­na zna­leźć w prze­cięt­nej lodów­ce, ale tak­że bar­dzo przy­stęp­nie napi­sa­ny prze­wod­nik po zaku­pach kosme­ty­ków ze skle­po­wych półek. Bo czy czę­sto czy­tasz skła­dy szam­po­nów? Może te dla dzie­ci tak, ale już dla sie­bie pew­nie rza­dziej. A to błąd, bo i nasza, rodzi­ciel­ska skó­ra nie jest obo­jęt­na na sta­bi­li­za­to­ry emul­sji, para­be­ny czy kon­ser­wan­ty. Jed­nym z pierw­szych roz­dzia­łów doty­czy roz­pra­wia­nia się z fak­ta­mi i mita­mi doty­czą­cych ana­li­zy INCI, czy­li skła­dów kosme­ty­ków.

W kolej­nym roz­dzia­le może­my przyj­rzeć się jak wyglą­da warsz­tat praw­dzi­wej wiedź­my. Kosme­tycz­nej wiedź­my. Nie ma w niej sprosz­ko­wa­nych pazu­rów i wil­ko­ła­ka czy pokrzyw zbie­ra­nych o peł­ni księ­ży­ca w chłod­ną kwiet­nio­wą noc na sta­rym ponie­miec­kim cmen­ta­rzu. Owszem, pokrzy­wy pew­nie by się zna­la­zły, ale bar­dziej na her­bat­kę czy płu­kan­kę. Praw­dzi­wa kosme­tycz­na wiedź­ma raczej przy­po­mi­na domo­ro­słe­go labo­ran­ta i w swo­jej pra­cow­ni raczej trzy­ma szkla­ne bagiet­ki, zlew­ki czy pipet­ki. Blen­de­ra czy wagi kuchen­nej tak­że się nie boi. Aby nic nie wybu­chło, nie wyki­pia­ło czy wresz­cie nie popa­rzy­ło pod­czas pierw­szych prób auto­rzy książ­ki zwró­ci­li też uwa­gę na BHP wiedź­miej pra­cy.

Obszer­ny rudział poświę­co­ny jest dzia­ła­niu nie­któ­rych ole­jów, hydro­la­tów i olej­ków ete­rycz­nych oraz fla­wo­no­idów. Na koniec, tuż przed roz­po­czę­ciem tajem­nych inkan­ta­cji, kil­ka słów napo­mknę­li jesz­cze o codzien­nych rytu­ałach oczy meto­dzie na oczysz­cza­nie twa­rzy ole­jem.

Ciekawe receptury na lato

Ponad 200 stron prze­pi­sów z łatwo­ścią prze­mie­ni każ­dą z kobiet w praw­dzi­wą Wiedź­mę z Uro­czy­ska. Poni­żej znaj­dzie­cie naj­cie­kaw­sze wg mnie prze­pi­sy, któ­re zde­cy­do­wa­nie war­to wypró­bo­wać wła­śnie latem. Na zachę­tę wspo­mnę jedy­nie, że Mydło i mazi­dło zawie­ra recep­tu­ry na kosme­ty­ki do twa­rzy, cia­ła i wło­sów, wśród któ­rych znaj­dzie­cie:

1. peeling przed opa­la­niem, choć może tak dobę przed, z ole­jem koko­so­wym, jojo­ba, skór­ką poma­rań­czy, zmik­so­wa­nym gra­pe­fru­item i cukrem trzci­no­wym


2. chło­dzą­cą mgieł­ka  po opa­la­niu z nawil­ża­ją­cym hydro­la­tem mię­to­wym i koją­cym sokiem z alo­esu


3. maskę roz­ja­śnia­ją­ca prze­bar­wie­nia, w skład któ­rej wcho­dzi pie­trusz­ka, jogurt natu­ral­ny i cytry­na

Poza tym sprawdź­cie jak dzia­ła­ją na nas nie­któ­re ole­je oraz czy moż­na w natu­ral­ny spo­sób chro­nić skó­rę przed dzia­ła­niem słoń­ca.

Dla kogo jest ta książka?

Mydło i mazi­dło Wydaw­nic­twa Dla­cze­mu to lek­ko i przy­stęp­nie napi­sa­ny prze­wod­nik po świe­cie kosme­ty­ki natu­ral­nej, zawie­ra­ją­cy świet­nie opra­co­wa­ne recep­tu­ry na kosme­ty­ki DIY. Tak napraw­dę może korzy­stać z niej każ­dy, kto lubi samo­dziel­ne mie­sza­nie i natu­ral­ne meto­dy pie­lę­gna­cji. Dzię­ki niej zro­bi­my cie­ka­we kre­my, emul­sje, olej­ki i mgieł­ki z łatwo przy­stęp­nych pół­pro­duk­tów, któ­re czę­sto moż­na zna­leźć nawet w kuch­ni. Nie są to jed­nak bar­dzo skom­pli­ko­wa­ne recep­tu­ry, a każ­dy etap przy­go­to­wy­wa­nia kosme­ty­ków jest bar­dzo dobrze opi­sa­ny.