Całkiem kulturalnie,  Całkiem poradnikowo

Co z robić z dziećmi na Pyrkonie?

Na Pyr­ko­nie jestem z dzieć­mi już dru­gi raz i wiem, że nie będzie to moje ostat­nie spo­tka­nie z tym festi­wa­lem fan­ta­sty­ki. I to nie tyl­ko dla­te­go, że jak dla mnie jest on naj­bliż­szym takim even­tem. Cze­mu zabie­ram dzie­ci w miej­sce, w któ­rym roi się od dzi­wa­ków, face­tów w spód­ni­cach, któ­rzy nie są Szko­ta­mi, a ludzie czę­sto posłu­gu­ją się niko­mu nie­zna­nym slan­giem? Czy napraw­dę to odpo­wied­nie miej­sce dla dzie­ci?

Co to jest ten Pyrkon?

Pyr­kon to doj­rza­ły, bo 18-let­ni już, cyklicz­ny poznań­ski event nasta­wio­ny na krze­wie­nie fan­ta­sty­ki na pol­skim ryn­ku. A fan­ta­sty­ka to nie tyl­ko książ­ki, to tak­że gry kom­pu­te­ro­we, fil­my, cosplay, man­gi i komik­sy. Na Pyr­ko­nie moż­na bez pro­ble­mu pograć w naj­now­sze gry kon­so­lo­we i pece­to­we, powspo­mi­nać czy poka­zać dzie­ciom przy­go­dów­ki z Ata­ri i Como­do­re, jesz­cze raz zagrać w Mario na sta­rym Nin­ten­do czy wygrać z maszy­ną do gier. Moż­na pograć w gry kar­cia­ne i plan­szo­we: dla board­ga­me­ma­nia­ków w tym roku dostęp­ny był napraw­dę spo­ry pawi­lon, a i tak miejsc cza­sa­mi bra­ko­wa­ło. Moż­na przyj­rzeć się jak inni roz­wi­ja­ją swo­je pasje two­rząc tema­tycz­ne dru­ży­ny, prze­nieść się do magicz­nej kra­iny fan­ta­sy peł­nej elfów, orków czy neko­ma­tów.

Wresz­cie moż­na zaopa­trzyć domo­wą biblio­tecz­kę w naj­now­sze lub daw­no poszu­ki­wa­ne pozy­cje mang, komik­sów i ksią­żek fan­ta­sy, poroz­ma­wiać z twór­ca­mi kostiu­mów do cosplayu czy mie­czy, kupić gadżet jak podusz­ka z Buką, zjeść japoń­skie sło­dy­cze lub odsap­nąć w objaz­do­wej i odjaz­do­wej biblio­te­ce. Bar­dziej zorien­to­wa­ni w tema­cie mogą brać udział (lub nawet wygła­szać) w pre­lek­cjach i warsz­ta­tach, a nawet spo­tkać się z auto­ra­mi ulu­bio­nych ksią­żek. Przy­kła­do­wo w tym roku był mój ulu­bio­ny Master­ton.

Ale tak napraw­dę to pełen miłych, przy­jaź­nie nasta­wio­nych do inno­ści ludzi. To dar­mo­we przy­tu­la­sy i masa zaba­wy. To moż­li­wość na cie­ka­we spę­dze­nie week­en­du rodzin­nie w Pozna­niu.

Kto może jechać?

Pyr­kon prze­zna­czo­ny jest dla każ­de­go, jed­nak pod pew­ny­mi warun­ka­mi. Oso­by nie­peł­no­let­nie muszą mieć pisem­ne pozwo­le­nie rodzi­ców jeśli chcą same uczest­ni­czyć w wyda­rze­niu. Nie dzi­wo­ta, bo to nie jest kame­ral­na her­bat­ka z Sza­lo­nym Kape­lusz­ni­kiem lecz maso­wa impre­za zrze­sza­ją­ca ponad 40 tys. osób i trwa­ją­ca trzy dni. Łatwo tu się zgu­bić, a w dobie stra­chu przed pedo­fi­lia i han­dlem żywym towa­rem lepiej wie­dzieć, że ludzie to tyl­ko ludzie i nawet w naj­le­piej strze­żo­nym miej­scu, naj­bar­dziej bez­piecz­nym może coś się stać. Dla­te­go dla naj­młod­szych Pyr­kon ma spe­cjal­ne atrak­cje, prze­zna­czo­ne tyl­ko dla nich.

Dzieci na Pyrkonie i jak to ogarnąć?

Ulgi

Orga­ni­za­to­rzy pomy­śle­li o młod­szych lato­ro­ślach, któ­re bez rodzi­ca nie mogły­by brać udzia­łu w Pyr­ko­nie. Myślę tu o takich dzie­ciach jak moje 3–14 let­nich. Do 6 roku życia dzie­ci wcho­dzą za dar­mo, a dla dzie­ci do 12 roku życia prze­wi­dzia­ne są bile­ty ulgo­we, co szcze­gól­nie cie­szy mnie posia­dacz­kę spo­rej rodzi­ny. Dodat­ko­wo zor­ga­ni­zo­wa­na jest oddziel­na kasa dla rodzin z dzieć­mi i nie trze­ba stać w kolej­kach. My, rodzi­ce, dokład­nie wie­my jak cier­pli­we są dzie­ci sto­ją­ce w spo­rym ogon­ku do kasy, dla­te­go dzię­ku­je­my!

Bezpieczeństwo

Ze wzglę­du na bez­pie­czeń­stwo każ­de dziec­ko musi mieć na nad­garst­ku opa­skę z nume­rem tele­fo­nu do rodzi­ca. Są one dostęp­ne w Pun­tach Infor­ma­cyj­nych, w Blo­ku Dzie­cię­cym (Pyr­ką­ci­ku) oraz przy wej­ściu pół­noc­nym. Tam też jest kasa dla rodzin. Zawsze moż­na też popro­sić o pomoc gżda­cza, czy­li oso­by porząd­ko­we.

Jeśli nie chce­my spę­dzać całe­go cza­su pod­czas Pyr­ko­nu z uwie­szo­nym na sobie dziec­kiem, bo nóż­ki bolą i „mamo, dale­ko jesz­cze?”, to war­to zaprzy­jaź­nić się z Pyr­ką­ci­kiem. Jest to spe­cjal­nie wydzie­lo­ne miej­sce spe­cjal­nie dla dzie­ci. Do tego strze­żo­ne jest niczym Alca­traz: każ­de dziec­ko ma numer, każ­dy rodzic ma numer dziec­ka. Przy odbio­rze spraw­dza­ne są te nume­ry i nie ma, że ktoś zawo­ła malu­cha przez uchy­lo­ne drzwi i wycią­gnie w świat ciem­no­ści, demo­nów i potwo­rów, na pożar­cie krwio­żer­czym isto­tom, gdzie zły dotyk boli przez całe życie.

Pyrkącik

W Pyr­ką­ci­ku w Świe­tli­cy Fan­ta­stycz­nej moż­na pograć w gry plan­szo­we, czy po pro­stu wziąć mate­ria­ły pla­stycz­ne i two­rzyć. W tym roku dzie­ci nawet bra­ły udział w doświad­cze­niach che­micz­nych! To nie tyl­ko miej­sce, gdzie dziec­ko będzie bez­piecz­nie się bawi­ło. W Pyr­ką­ci­ku orga­ni­zo­wa­ne są dla dzie­ci warsz­ta­ty, pre­lek­cje pro­wa­dzo­ne przez inne dzie­ci czy też kon­kur­sy z nagro­da­mi. Dla mniej­szych lub nasta­wio­nych na kon­stru­owa­nie dzie­ci jest spe­cjal­na Stre­fie Kre­atyw­ne­go Budo­wa­nia peł­na kloc­ków Maga Blocks, Play­mo­bil i Has­bro. W Blo­ku Dzie­cię­cym pra­cu­ją doświad­cze­ni ani­ma­to­rzy i wolon­ta­riu­sze, któ­rzy w razie potrze­by pomo­gą w trud­niej­szych zada­niach, odpro­wa­dzą do toa­le­ty, zadzwo­nią do mamy, wyja­śnią zasa­dy gry czy po pro­stu poba­wią się z dzieć­mi. Spi­sa­li się dobrze, bo dzwo­ni­li tyl­ko dwa razy na trój­kę moich dzie­ci. Raz, bo dzie­ci zja­dły już cały pro­wiant i twier­dzi­ły, że są głod­ne, szcze­gól­nie na lody, i dwa, bo dziec­ko się stę­sk­ni­ło i chcia­ło powie­dzieć „cześć mamo!”. No i naj­waż­niej­sze: każ­de dziec­ko może być prze­bra­ne za ulu­bio­ną postać fan­ta­stycz­ną! Dla­te­go na sali nie zabra­kło księż­ni­czek, super­bo­ha­te­rów czy małych wil­ko­łacz­ków.

Najważniejsze na koniec

Jeśli po całym dniu spę­dzo­nym wśród fan­ta­stycz­nych posta­ci, miga­ją­cych świa­teł, śre­dnio­wiecz­nej muzy­ki czy też elfic­kie­go języ­ka uwa­żasz, że już nic Cię nie zdzi­wi, zapra­szam do WC. Tak, do WC. Zwy­cza­jo­wo mamy podział na męską i żeń­ską część. Cza­sem do tego jest wydzie­lo­ne WC dla nie­peł­no­spraw­nych czy rodzi­ców z mały­mi dzieć­mi, któ­rzy chcie­li­by uwol­nić się od pie­lusz­ko­we­go zapa­chu. Jed­nak na Pyr­ko­nie jest jesz­cze coś: WC dla Tra­pów połą­czo­ne w WC męskim. Kim jest Trap zapy­ta­cie? To męż­czy­zna lub chło­piec w prze­bra­niu kobie­cym, zwy­kle spód­nicz­ce, nie­ko­niecz­nie w szkoc­ką kra­tę. Więc, jak na męż­czy­znę przy­sta­ło, powi­nien on zała­twiać potrze­by fizjo­lo­gicz­ne wła­śnie w męskiej toa­le­cie. Dla nie­zo­rien­to­wa­nych jest sys­tem obraz­ko­wy poka­zu­ją­cy, że oso­by w spód­nicz­kach, ale z peni­sa­mi, wła­śnie z tej powin­ni korzy­stać, a nie dam­skiej. O ile Artie­mu to nie prze­szka­dza­ło, o tyle dziew­czyn­ki chcia­ły iść do WC. Bo prze­cież tam mogą wcho­dzić ludzie z sukien­ka­mi z fal­ban­ką…