<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Konfabula</title>
	<atom:link href="https://konfabula.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://konfabula.pl/</link>
	<description>Blog &#124; Na książkach wychowani</description>
	<lastBuildDate>Thu, 23 Jul 2026 12:00:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.3</generator>

<image>
	<url>https://konfabula.pl/wp-content/uploads/2016/02/cropped-logo2-32x32.png</url>
	<title>Konfabula</title>
	<link>https://konfabula.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Łowcy. Między światłem a cieniem, książka Alana Pałczyńskiego</title>
		<link>https://konfabula.pl/lowcy-miedzy-swiatlem-a-cieniem-ksiazka-alana-palczynskiego/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/lowcy-miedzy-swiatlem-a-cieniem-ksiazka-alana-palczynskiego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Jul 2026 13:40:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11720</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mroczna okładka, Wydawnictwo AleterNatywne. Jakby wszystko podpowiada, że nie będzie tak samo jak wszędzie. Debiutancka powieść Alana Pałczyńskiego nie będzie kolejnym sztampowym kryminałem czy sagą rodu w ośmiu tomach. I nie jest. Czy jednak to, co nam serwuje, wystarcza? Fabuła bez spoilerów Zaczynamy od razu od małego trzęsienia ziemi, a przynajmniej tak to wydaje się głównej bohaterce. Annie przenosi się z wielkiego miasta na jakieś przedmieścia sennej miejscowości Oregonu, bo jej rodzina podąża za pracą ojczyma. Już tu zapala się pierwsza lamka: sporo domów stoi pustych. Potem kolejna: w okolicy dochodzi do morderstw, choć seria skończyła się po zamknięciu podejrzanego. Annie poznaje sąsiadów i nieznajomego, ale męczą ją przywidzenia, wizja nowej szkoły oraz pojawiające się w pokoju krzesło. Nie byle jakie, bo dość stare i kosztowne. Nie pomaga czatowanie na intruza, zakup psa, kamer, alarmu czy policja. Dziwny stalker jest nieuchwytny. I właściwie wokół niego oraz strachu dziewczyny kręci się cała fabuła. Będą ofiary, ale i nadprzyrodzone byty, więc fani np. Mastertona czy Kinga mogą być zadowoleni. Bohaterowie Annie jest outsiderką, ale nie z własnego wyboru. Zwyczajnie prześladowana w szkole, bez przyjaciół, ma nadzieję na odwrócenie swojego losu po przeprowadzce. Nienawidzi swojego ojczyma. Z wzajemnością. To porządna dziewczyna, która nie pije, nie pali. Zupełnie inaczej jest z Jamesem, policjantem śledczym, który zabiera się za jej sprawę. Używki to norma, wulgarność i nieszablonowe, nieregulaminowe działania także. Ale ma powód, by komplikować nimi swoje życie. Dołącza do nich obiecująca pani patolog, która dotarła do bardzo niepokojących danych i będzie musiała ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Tym samym, dla którego jeszcze niedawno sama pracowała. Ważną postacią jest też wyzwolona Cynthia, sąsiadka Anie. To pierwsza przyjaciółka dziewczyny, dzięki której ta może choć przez chwilę spać spokojniej. Dla kogo jest ta książka? Polecam tę książkę osobom, których nie odstrasza horror i zjawiska pozazmysłowe. Takie, które nie przestraszą się ducha, wampira czy demogorgona. I takie, które nie przestraszą się dość obrazowych opisów znalezionych po masakrze ciał. To dość mroczne young adult, z dobrze wykreowanymi bohaterami. Jeśli były potknięcia, to jedynie językowe. W przyszłości dobrze by było podwójną redakcję kolejnej książki zrobić.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/lowcy-miedzy-swiatlem-a-cieniem-ksiazka-alana-palczynskiego/">Łowcy. Między światłem a cieniem, książka Alana Pałczyńskiego</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/lowcy-miedzy-swiatlem-a-cieniem-ksiazka-alana-palczynskiego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zabójcze piaski, Igor Kaczmarczyk</title>
		<link>https://konfabula.pl/zabojcze-piaski-igor-kaczmarczyk/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/zabojcze-piaski-igor-kaczmarczyk/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2026 17:46:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla rodziców]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11663</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zawsze ciągnęło mnie do orientu, do inności. Lubię czytać o dalekich krajach i lądach. Obojętnie, czy to Antarktyda czy Arabia Saudyjska. Tym razem w te cieplejsze rejony zawędrowałam dzięki książce Igora Kaczmarczyka pt. &#8222;Zabójcze piaski&#8221;. Kim jest autor? Igor Kaczmarczyk, autor książki &#8222;Zabójcze piaski&#8221;, to tłumacz z arabskiego i dyplomata na placówkach w konsularnych świata arabskiego. Dwudziestopięcioletnie doświadczenie mieszkania wśród muzułmanów dokładnie widać w jego najnowszym dziele, które stoi na pograniczu reportażu i literatury obyczajowej. Akcja toczy się w stojącej u progu wielkich zmian Arabii Saudyjskiej. Kraju, w którym religia i tradycja ma często ostatnie słowo, będąc nad prawem państwowym i międzynarodowym.&#160;&#160; Fabuła To nie pierwsza przygoda konsula Tomka w Arabii Saudyjskiej, gdyż książka jest czwartym tomem serii. Tym razem codzienność ambasady nieustannie ściera się z niepokojącym tłem politycznych intryg, prywatnych dramatów i kulturowych napięć. Poznajemy nie tylko jego najbliższe, konsularne otoczenie, w tym nowego konsula Leona Kęskę i jego młodziutką żonkę, ale i dyplomatów z innych krajów (szczególnie USA) czy książęta i rody saudyjskie, które pociągają za wszelkie sznurki tego regionu.&#160; W książce w równych proporcjach miesza się korporacyjne bagienko, pałacowe intrygi, terroryzm, romanse i waśnie rodzinne. Wszystko w dusznej, upalnej atmosferze, pełnej przepychu, często nie do końca zgodnej z zasadami szariatu. Na czoło wysuwają się też kwestie praw człowieka, kobiet i osób LGBTQ. Widać też walkę tradycji z nowoczesnością, nepotyzmu z demokracją.&#160; Polska gurom! W książce pojawia się także wątek samotnego podróżnika z Polski. Gdańszczanin Iwo podejmuje się przejścia przez pustynię Rub al-Chali w pojedynkę. Nie zwraca uwagi na porę roku, którą wybrał na swoją wędrówkę ani poziom przygotowania. Ważny jest dla niego cel, czyli zaistnienie w mediach oraz przekazanie listu intencyjnego od Prezydenta Miasta.&#160; Jak to się czyta? Książkę czytało mi się z jednej strony trudno, z drugiej niezwykle płynnie. Trudno, gdyż niektóre wątki, zwłaszcza związane z rozwiązłością seksualną, były wręcz niesmaczne. Płynnie, gdyż&#160;dynamiczne wątki były niezwykle spójne. Czasem można było przyczepić się do jakiegoś rozwiązania fabularnego, ale dało się je wytłumaczyć. Każda postać, a było ich sporo, wprowadza coś ciekawego i potrzebnego. Choć nie powiem, czasem czułam się przytłoczona ilością wprowadzonych bohaterów i nawet cieszyło mnie, że niektórzy brutalnie zostali wykreśleni z kart książki. Podsumowanie Jedno książka pokazuje idealnie: nie ma miejsc jak z bajki. Możesz być i dziedzicem fortuny, księciem koronnym, a nie zaznasz spokoju. Bogactwo potrafi nie mniej zmęczyć jak bieda, tyle, że walczysz nie z głodem czy chorobami, a ambicjami najbliższych. Ukazuje jak często jesteśmy ofiarami tradycji, intryg, tego, co ludzie powiedzą. I że właściwie nie ma przed nimi żadnej ucieczki.&#160;&#160; Oficjalna recenzja dla portalu Secretum.pl</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/zabojcze-piaski-igor-kaczmarczyk/">Zabójcze piaski, Igor Kaczmarczyk</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/zabojcze-piaski-igor-kaczmarczyk/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cringe Club. Książka niczym zrzut rozmów z komunikatora nastolatka</title>
		<link>https://konfabula.pl/cringe-club-ksiazka-niczym-zrzut-rozmow-z-komunikatora-nastolatka/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/cringe-club-ksiazka-niczym-zrzut-rozmow-z-komunikatora-nastolatka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jun 2026 09:40:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki dla młodzieży]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11717</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przyzwyczailiśmy się już do książek dla młodszych czytelników, które zawierają rozmowy w dymkach, opowieści przeplatanych komiksami, czytanych &#8222;od tyłu&#8221; mang, a nawet książek paragrafowych, gdzie zakończeń może być kilka. Teraz czas na coś nowego: książkę dla nastolatków, która wygląda jak zrzut rozmów wprost z komunikatora nastolatki. Oto &#8222;Cringe Club&#8221;! Co to jest Cringe? Słowo cringe oznacza żenadę, obciach lub sytuację, która wywołuje tak silne poczucie wstydu lub dyskomfortu, że aż mamy ochotę zapaść się pod ziemię. Pochodzi z języka angielskiego (dosł. wzdrygać się lub kulić ze strachu). W slangu odnosi się do sztucznych, pretensjonalnych lub nie na miejscu zachowań. Starzy ludzie, jak ja, powinni jednak używać synonimów jak obciach, siara, przypał, żenada, bo używanie przez dorosłych słowa cringe jest krindżowe (przyp. mieszkających ze mną nastolatków). Pierwsza zasada Cringe Club: nie mówimy o Cringe Club! Już zasady Cringe Club są puszczeniem oczka do czytelnika: 2. Członkowie NIE mogą nikomu mówić o Cringe Cluie, bo inaczej!3. tak naprawdę Cringe Club NIE istnieje *PUSZCZAM OCZKO* Czyż to nie nawiązanie do &#8222;Fight Club&#8221;? Dla mnie tak! A to, co dzieje się w Klubie, ZOSTAJE w Klubie… Na szczęście ja do niego nie należę, więc mogę opisać co się działo. A działo się sporo! Od szkolnych dramatów po żenujące momenty, w Klubie Żenady jest wszystko. Pytanie jednak brzmi: czy Kennedy znajdzie przyjaciół, czy też będzie jedyną osobą, która będzie żyła w swoim żenującym świecie? Bohaterowie rozmowy „Cringe Club” skupia się na losach Kennedy King, która przeprowadziła się z małej wsi Bagienno do zatłoczonego Londynu wraz z mamą i siostrą, zostawiając za sobą wszystkich przyjaciół. Rozpoczęcie nauki w Hellington High School (znanej również jako PIEKIELNA SZKOŁA) bez przyjaciół wydaje się więc dla Kennedy piekłem, bo tylko czat grupowy ze starymi przyjaciółmi, Liv i Devonem, trzyma ją przy życiu. Fabuła Tom I, czyli &#8222;Cringe Club&#8221; (wrzesień-pażdziernik) Kennedy King i jej dwoje najlepszych przyjaciół dopiero zaczynają przygodę z życiem w szkole średniej i teraz, gdy nie są już razem jako trio z podstawówki, założyli internetową grupę dyskusyjną o nazwie „Cringe Club”, gdzie mogą wymieniać się i omawiać codzienne wydarzenia z ich nowego (często niezwykle żenującego, niezręcznego lub zaskakująco niesamowitego) życia szkolnego. Do tego dochodzi jeszcze czat rodzinny, z którego dowiadujemy się, że także na tym polu jest zmiana u Kennedy. Jej rodzice się rozwodzą. Czy wszystkie te zmiany nie są przytłaczające? Na szczęście zawsze się można wygadać przyjaciołom z podstawówki! Tom II, czyli Cringe Club. Bitwa Besties (listopad-grudzień) W poprzednim tomie Kennedy zaprzyjaźnia się z Evą, Nell i Rose (nazywają siebie EBNdP &#8211; Ekipa Butów Nie do Pary). Może to nie jest jeszcze taka zażyłość jak z Liv i Devonem, jednak zdecydowanie nadają na tej samej fali. A razem łatwiej przeżyć kolejne ciosy, jakie spadają na nową ze strony Harmony i tapeciar, trzęsących klasą. Czy jednak zdoła, pomimo wszystkich dziwnych, żenujących sytuacji dotrwać w dobrej komitywie do Bożego Narodzenia? No i jak skończy się wojna łazienkowa z Pupilką (znaczy się siostrą)? Forma „Cringe Club” jest napisany jak czat grupowy, więc wydaje się bardzo realistyczny. Każda scena jest opowiedziana za pomocą wiadomości, emotikonów i małych zrzutów ekranu z czatu grupowego Kennedy King. Dzięki temu czujesz się, jakbyś był w samym środku akcji razem z nią i jej przyjaciółmi. Doświadczasz całego chaosu prawdziwej rozmowy, w tym żartów (a są one udane, bo autorka pisze komedie!), psikusów i plotek. To doświadczenie czytelnicze, które wydaje się świeże, zabawne i bardzo znajome dla każdego, kto korzysta z telefonu. Wspaniałe ilustracje Wotto ożywiają postacie i odzwierciedlają nowoczesną, dynamiczną formę. Nie stanowią już nieprzebytej ściany tekstu, przez którą ciężko dziecku się przebić. Co ciekawe, pojawiają się tu także wiersze bohaterki. Cóż, która z nas, nastolatek, nie pisała kiedyś wierszy czy tekstów piosnek, niech pierwsza napisze komentarz! Do kogo to ma trafić? Książka jest skierowana do dzieci w wieku 11-12 lat, ale śmiałam się przez większość czasu, bo przeniosłam się myślami do moich wcześniejszych lat szkolnych. Pewnie gdybym wtedy miała takie możliwości komunikacyjne (czaty, telefony komórkowe), to i moje rozmowy z najlepszymi przyjaciółkami wyglądałyby podobnie. Zdecydowanie polecam ją zarówno starszym, jak i młodszym dzieciom. Nie ma tu przekleństw, rozmów o związkach, tylko o tym, jak grupa przyjaciół odnajduje się w swoich szkołach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/cringe-club-ksiazka-niczym-zrzut-rozmow-z-komunikatora-nastolatka/">Cringe Club. Książka niczym zrzut rozmów z komunikatora nastolatka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/cringe-club-ksiazka-niczym-zrzut-rozmow-z-komunikatora-nastolatka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>A gdyby tak rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady? Recenzja książki &#8222;Szeptun&#8221;</title>
		<link>https://konfabula.pl/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-pojechac-w-bieszczady-recenzja-ksiazki-szeptun/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-pojechac-w-bieszczady-recenzja-ksiazki-szeptun/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Apr 2026 12:06:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11697</guid>

					<description><![CDATA[<p>Prawie dwadzieścia lat temu obiecałam sobie (i mężowi), że pojedziemy w Bieszczady w podróż poślubną. I nie wyszło.Podróż, nie ślub, bo do niego akurat doszło. Teraz, po latach, mam ochotę czasem rzucić wszystko i w nie wyjechać. Nawet jeśli mam w te góry jeszcze dalej niż bohaterka książki &#8222;Szeptun&#8221; Tomasza Betchera. Po co wyjeżdżać w Bieszczady? Powodów może być wiele. Dla Julii wypoczynek w górach były prezentem od rodziców. Kobiecie i jej rodzinie należało się trochę wolnego w głuszy i, być może, jakieś tajemnicze, roślinne remedium na problemy. Na rozsypujące się małżeństwo, chorobę skóry syna i traumę nastolatki. Zmiana otoczenia i specyfiki znanego zielarza &#8211; przecież nie mogło nic pójść źle, prawda? Na jak długo wyjeżdżać w Bieszczady? Nauczycielka z Gdyni, czyli Julia, mogła właściwie poświęcić na wakacje całe, nomen omen, wakacje. Dokładnie jednak wiedziała, że nie powinna się narzucać. Co innego mieszkanie na kwaterze, bo zepsuł się samochód, a co innego spędzenie dwóch tygodni u nieznajomego samotnego faceta, który nie do końca ma dobrą opinię w okolicy. Bo ten, którego dane znaleźć można było w sieci pod adresem, pod który pojechała, już, niestety, nie przyjmował letników. Co można spotkać na bieszczadzkich ścieżkach? W lesie, jak to w lesie, spotkać można wiele. Dzikie zwierzęta, kleszcze, borowinę i termalne źródła, mieszkańców okolicznych wiosek, wczasowiczów, kłusowników, duchy powstańców, zniszczone i opuszczone wioski, kwiat paproci, błędne ognie, Cyganów, szeptuna, miłość, spokój, spełnienie i zrozumienie&#8230; Czym trasa bogata! A może zostać tu na stałe? Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej? Niby tak, ale co, jeśli to właśnie w domu jest najwięcej problemów? Bullying w szkole, zdrada małżeńska, choroba cywilizacyjna. Przecież dom można stworzyć wszędzie tam, gdzie jesteśmy, prawda? Tomasz Betcher zręcznie manewruje między elementami magicznymi, a codziennymi problemami, nie wpadając przy tym w gatunek fantasy. To przede wszystkim romans z nutką słowiantasy (przemiły termin, który przyswoiłam sobie na ostatnich Poznańskich Targach Książki), wszak mamy tu znachora i słowiańskie wierzenia, ale są one ledwo widoczne wśród czasem brutalnej i niegodziwej codzienności małych górskich, tak jak Bukowy Młyn koło Dukli, miejscowości. Albo zostać przy książce! Och, chciałabym choć na tydzień rzucić wszystko i wyjechać w taką głuszę. Z borowiną i gorącymi źródłami, choć szeptun mi niepotrzebny, ale już jego nalewkami nie pogardzę! Ale zostaje mi raczyć się książką. Dobrą książką o współczesnych problemach i niestandardowych sposobach ich rozwiązania. Bo ileż to znamy zbuntowanych nastolatek, które trapi jakaś mniejsza lub większa trauma. Ile jest dzieci z ciężkim AZS czy związków, które nie przetrwały próby wyjazdu zagranicznego za chlebem jednego z rodziców? Ilu znamy obcokrajowców, którzy mają problemy z akceptacją ich związków z Polakami/Polkami czy stereotypami związanymi z narodowością? To tematy z niejednego polskiego podwórka, niejednego polskiego domu. Niektóre bliskie też mi. Warto sięgnąć po lekturę, bo znajdziemy w niej przede wszystkim ukojenie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-pojechac-w-bieszczady-recenzja-ksiazki-szeptun/">A gdyby tak rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady? Recenzja książki &#8222;Szeptun&#8221;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-pojechac-w-bieszczady-recenzja-ksiazki-szeptun/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rodzeństwo ma wpływ &#8211; jak jest i jak jego nie ma. Nowa książka Wydawnictwa Muchomor</title>
		<link>https://konfabula.pl/rodzenstwo-ma-wplyw-jak-jest-i-jak-jego-nie-ma-nowa-ksiazka-wydawnictwa-muchomor/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/rodzenstwo-ma-wplyw-jak-jest-i-jak-jego-nie-ma-nowa-ksiazka-wydawnictwa-muchomor/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Apr 2026 12:06:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11710</guid>

					<description><![CDATA[<p>Różnimy się wieloma aspektami. Jednym z nich jest posiadanie członków rodziny, a przede wszystkim rodzeństwa. To przecież osoby, z którymi właściwie najwięcej w dzieciństwie spędzamy czasu, bo często chodzą z nami nawet do tej samej szkoły. O tym, jak to jest z rodzeństwem i bez niego opowiada w nowej książeczce Wydawnictwa Muchomor Katarzyna Radziwiłł. Dlaczego rodzeństwo jest ważne? Przede wszystkim rodzeństwo to istna szkoła relacji, zupełnie inna niż klasa pełna rówieśników. Z rodzeństwem uczymy się dzielenia, współpracy, rozwiązywania konfliktów i komunikacji. To taki trening przed relacjami w dorosłym życiu. Do tego wzajemnie porównujemy się, inspirujemy i uczymy od siebie, a także, kim jesteśmy. Relacje z braćmi czy siostrami wpływają na naszą osobowość. Tak samo jak wspólne przeżycia. Tworzą wyjątkową więź, której trudno doświadczyć w innych relacjach. Często dzięki niej można tworzyć wyjątkowe rzeczy: wynalazki (bracia Wright Lumiere), muzykę (rodzeństwo O&#8217;Connell), literaturę (bracia Grimm), sztukę filmową (bracia Cohen), rywalizować sportowo (siostry Williams). Ale po co mi rodzeństwo? Jedynacy mogą być tak samo zadowoleni ze swojego stanu posiadania rodzeństwa jak rodziny wielodzietne. Autorka zwraca uwagę, że kłótnie między rodzeństwem są normalne i pomagają rozwijać umiejętności rozwiązywania sporów i kompromisu. Więc w sumie są dobra dla rozwoju! Ale to, czy w rodzinie są dzieci, nie zależy od nich. Stąd niezadowolenie z malucha w rodzinie czy własnej pozycji jako pierwszego, ostatniego czy środkowego, które czasem się w dzieciach pojawia, bywa trudne do wyjaśnienia. Czy przyjaciele to to samo co rodzeństwo? Rodzeństwa nie wybieramy, jest częścią naszej rodziny od początku. Przyjaciół wybieramy sami, na podstawie wspólnych wartości, zainteresowań czy charakteru. Czasem się dopełniamy i to wystarcza. Zwykle jednak to osoby, które znamy krócej niż własne rodzeństwo. Z rodzeństwem dzielimy dzieciństwo, rodzinę i często bardzo głębokie wspomnienia. A do tego relacje z rodzeństwem bywają bardziej intensywne (więcej emocji, konfliktów, rywalizacji). Być może dlatego bywają mniej silne niż te z rodzeństwem. Nie bez kozery na najbliższego przyjaciela czy przyjaciółkę często mówimy, że jest dla nas jak brat czy siostra. Oczywiście nie każda relacja między rodzeństwem jest idealna &#8211; bywa trudna lub odległa. Ale nawet wtedy może mieć wpływ na rozwój i sposób budowania innych relacji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/rodzenstwo-ma-wplyw-jak-jest-i-jak-jego-nie-ma-nowa-ksiazka-wydawnictwa-muchomor/">Rodzeństwo ma wpływ &#8211; jak jest i jak jego nie ma. Nowa książka Wydawnictwa Muchomor</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/rodzenstwo-ma-wplyw-jak-jest-i-jak-jego-nie-ma-nowa-ksiazka-wydawnictwa-muchomor/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zapiekanka z brokułami i kalafiorem w serowej pierzynce</title>
		<link>https://konfabula.pl/zapiekanka-z-brokulami-i-kalafiorem-w-serowej-pierzynce/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/zapiekanka-z-brokulami-i-kalafiorem-w-serowej-pierzynce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Dec 2025 14:44:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11673</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wraz z jesienno-zimowym chłodem nadeszła pora na rozgrzewające posiłki. A nic nie rozgrzewa bardziej niż pyszna zapiekanka! Co jednak ugotować, kiedy mamy w rodzinie wegetariankę i sami dążymy do zdrowej, niskowęglowodanowej diety? Może Zapiekanką z brokułami i kalafiorem? Chodźcie dalej, bo brokuły to wcale nie jest nic bleee. Dlaczego brokuły i kalafior? Zapiekanka z brokułami i kalafiorem w serowej pierzynce to pyszna propozycja na obiad nie tylko w diecie ketogenicznej. Łączy w sobie bogaty smak sera z wartościami odżywczymi brokułów i kalafiora. Jest kremowa, serowa i pełna zdrowych warzyw, co czyni ją fantastycznym wyborem dla osób stosujących dietę niskowęglowodanową. Same brokuły zwierają, a kalafior Co więcej, jest prosta w przygotowaniu i idealna na zabiegany posiłek w środku tygodnia. Dla mnie idealne, bo trzy dni z rzędu kończę pracę po 18:00, więc oboadokolacja gotowa w 30 minut to jest to! Danie zawiera delikatne różyczki brokuła i kalafiora polane aksamitnym sosem serowym, zapewniając sycący i rozgrzewający posiłek, którym pokocha cała rodzina. Składniki Instrukcja przygotowania Rozgrzej piekarnik do 175°C. W dużym garnku zagotuj osoloną wodę. Dodaj różyczki kalafiora i brokuła, mogą być mrożone (ja miałam z Frosta). Gotujemy je aż zmiękną, ale al dente. Odcedzamy i odstawiamy do stygnięcia. W osobnej misce łączymy serek śmietankowy, śmietankę kremówkę, czosnek, cebulę, sól i pieprz. Następnie mieszamy powstały sos z warzywami, aż całkowicie je pokryj. Mieszankę przekładamy do natłuszczonego naczynia żaroodpornego i posypujemy startym serem. Piecz przez 25-30 minut lub do momentu, aż ser nabierze złocistego koloru. Idealne do dzielenia się w gronie rodziny!</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/zapiekanka-z-brokulami-i-kalafiorem-w-serowej-pierzynce/">Zapiekanka z brokułami i kalafiorem w serowej pierzynce</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/zapiekanka-z-brokulami-i-kalafiorem-w-serowej-pierzynce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Puste miejsce po zajączku, książeczka o stracie</title>
		<link>https://konfabula.pl/puste-miejsce-po-zajaczku-ksiazeczka-o-stracie/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/puste-miejsce-po-zajaczku-ksiazeczka-o-stracie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Nov 2025 19:35:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11681</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na &#8222;Puste miejsce po zajączku&#8221; natknęłam się w bibliotece. Jakim cudem przegapiłam jej premierę? To cudowna nie tylko wizualnie, ale i treściowo książka już dla kilkulatków. Fabuła książeczki Zając Tupcia i żółw Hupcio są najlepszymi przyjaciółmi i wszystko robią razem. Pewnego dnia Tupcia znika. Hupcio widzi tylko dziurę w kształcie zająca, w której powinien być jego przyjaciel. W rezultacie przechodzi przez różne etapy żałoby, ale dziura pozostaje. W końcu odnajduje go Gerda, życzliwa niedźwiedzica, i wyjaśnia mu, jak może powoli iść naprzód. Wizualia John Dougherty jest autorem tekstu, który ma formę rymowanego wiersza. Jego słowom pięknie towarzyszą ilustracje Thomasa Docherty&#8217;ego. Każdy obrazek to istna uczta dla oczu. Delikatne, wręcz magiczne przedstawienie zmiany czarnej dziury o kształcie zajączka w kolorową w lśniącą niczym rozgwieżdżone i pełne fajerwerków niebo było czymś, czego nie da się zapomnieć. Dla kogo jest ta książka? Książeczka wydaje się idealnym sposobem na rozpoczęcie rozmowy z dziećmi na ten delikatny temat, w tym utratę ukochanego zwierzaka (zobacz też &#8222;Pustkę&#8221; Marianny Sztymy). Jestem również przekonana, że ​​książka ta przyniesie ukojenie dorosłym zmagającym się z żałobą, ponieważ porusza głębokie emocje. Strata i żal mogą wynikać ze śmierci przyjaciela lub członka rodziny, ale także z dystansu, a nawet nieporozumień. Dougherty nie precyzuje, w jaki sposób doszło do utraty bliskiej osoby, dzięki czemu ta książka jest pomocna i pocieszająca dla dzieci doświadczających straty w różnych okolicznościach, od ucieczki zwierzaka po śmierć bliskiego członka rodziny. Z pewnością byłam głęboko poruszona jej przejmującym i pełnym nadziei przesłaniem. Dlatego bez wahania gorąco ją polecam.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/puste-miejsce-po-zajaczku-ksiazeczka-o-stracie/">Puste miejsce po zajączku, książeczka o stracie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/puste-miejsce-po-zajaczku-ksiazeczka-o-stracie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mickey 7, książka, która pokazuje inne oblicze nieśmiertelności</title>
		<link>https://konfabula.pl/mickey-7-ksiazka-ktora-pokazuje-inne-oblicze-niesmiertelnosci/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/mickey-7-ksiazka-ktora-pokazuje-inne-oblicze-niesmiertelnosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2025 19:56:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11626</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli miałabym sobie wybierać nieśmiertelność, to interesuje mnie taka bardziej ze &#8222;Zmierzchu&#8221; niż &#8222;Mickey 7&#8221;. Dlaczego? Bo jednak wolałabym nie czuć tak dużo, niż przeżywać ciągle własne śmierci. Bohater(owie) Tytułowy Mickey7 to Mickey Barnes – a dokładnie jego siódma iteracja. Z wykształcenia jest historykiem, co pozwala mu opowiadać historię z perspektywy kronikarza, komentując sukcesy i porażki kolonizacji. Ale nie pomaga mu to w wypełnieniu misji jako wymienialny, czyli pracownik, którego można porzucić i sklonować. Jego DNA i wiele innych istotnych informacji jest pobierane, a następnie tak zapisana osobowość i ciało jest skutecznie klonowane. Żywa osoba wymienialna przesyła swoje dane tak często, jak to możliwe, pełną mapę swojego umysłu – pamięć, nadzieje, marzenia, przywiązania. Jeśli umrze, następna wybudza się ze zbiornika i wychodzi z niego ta sama osoba, całkowicie nieodróżnialna dla kogokolwiek, kto ją zna. Z tym że pamięta rzeczy do momentu przesyłu danych. Ważne, by przesłać je jak najpóźniej, bo ważne są dane, a nie wymienialny. To dlatego Mickey nie lubi umierania i, jak można się domyślić, umarł już sześć razy. Fabuła Akcja rozgrywa się w przyszłości, a ludzkość opuściła Ziemię, aby kolonizować inne światy w ramach ryzykownych misji w przestrzeń międzygwiezdną, bez żadnego marginesu błędu. Większość załogi to absolutna elita w swoich dziedzinach, pragnąca zwiększyć szanse na sukces, gotowa pracować dla przyszłości ludzkości, eksplorując nieprzyjazne biosfery i terraformując niegościnne atmosfery. Świat, z którego wyruszają Mickey i kolonizatorzy, to kolonia trzeciej generacji, Midgard, całkiem przyjemne miejsce. Mimo to, o każde stanowisko w wieloletniej ekspedycji na kolejną planetę, na której skupia się ta historia, ubiegały się setki osób, z wyjątkiem jednej – wymienialnego. Każda z tych misji wymaga jednego wymienialnego, który zazwyczaj jest powołany do służby lub jest skazańcem. Nikt nie zgłasza się na ochotnika. Nikt poza Mickim. Tyle, że zdarzyło się, że ktoś zaraportował śmierć wymienialnego, a on wrócił na statek&#8230; Książka opowiada o przetrwaniu – zarówno dla Mickeya 7, jak i dla kolonii. Głównym wątkiem są próby przetrwania Mickeya 7 i 8, ukrywania swojej sytuacji, a także próby kolonii, by się rozwijać, pod wodzą dowódcy, Marshalla. Jest on natalistą – uważa, że ​​wymienialni są odrażający, co jedynie pogarsza życie każdego Mickeya. Filozofia Koncepcja niezbywalności pojawia się już w pierwszym rozdziale i z każdą kolejną książką coraz bardziej skłania czytelnika do refleksji nad filozofią życia i śmierci. Jeśli dusza istnieje, czy znika wraz z pierwszym Mickim? Czy każdego kolejnego sklonowanego należy postrzegać jako odrębną osobę czy kontynuację tej samej? Jak zareagowaliby nasi bliscy na naszą śmierć, gdyby nasza dokładna kopia mogła obudzić się następnego ranka i sprawiać wrażenie, że nic się nie zmieniło? Nauka Myślę, że Ashtonowi naprawdę udało się tu osiągnąć sukces, wiedząc, ile trzeba poświęcić myśleniu. Czuć, że zna się na nauce i ma solidne podstawy, ale nigdy nie próbuje popisywać się tą wiedzą kosztem fabuły. To coś, z czym, moim zdaniem, nawet najpopularniejsi autorzy mają problem, zwłaszcza w science fiction. Zbyt mało nauki i wyjaśnień sprawia, że ​​książka nie wydaje się wiarygodna, co może wytrącić z immersji; zbyt dużo – czytelnik zaczyna pobieżnie czytać lub po prostu się wyłącza. Tu jest to idealnie dopracowane, a równowaga tak dobrze zachowana, że ​​czuję potrzebę podkreślenia, jak bardzo doceniam to w kontekście płynności fabuły. Podsumowanie Chociaż &#8222;Mickey7&#8221; nie był sam na planecie, książka ma w sobie klimat &#8222;Marsjanina&#8221; Andiego Weira, z błyskotliwymi i dowcipnymi dialogami. Na półce można by też położyć ją obok &#8222;Modyfikowanego węgla&#8221; Richarda Morgana, choć jest o niebo bardziej przystępna i wręcz wesoła.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/mickey-7-ksiazka-ktora-pokazuje-inne-oblicze-niesmiertelnosci/">Mickey 7, książka, która pokazuje inne oblicze nieśmiertelności</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/mickey-7-ksiazka-ktora-pokazuje-inne-oblicze-niesmiertelnosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lukrecja, Malwina i tajemnica magicznych poziomek</title>
		<link>https://konfabula.pl/lukrecja-malwina-i-tajemnica-magicznych-poziomek/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/lukrecja-malwina-i-tajemnica-magicznych-poziomek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2025 14:50:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11656</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pracuję w bibliotece i nie uwierzylibyście ile można znaleźć ciekawych rzeczy wciśniętych jako zakładka między strony wypożyczonej książki. Najczęściej to paragony i listy zakupów, ale bywają kupony lotka, recepty i skierowania do lekarza czy też przepisy na ciasto na jakimś skrawku papieru. Bywa zaschnięty liść czy nawet chusteczki higieniczne (najczęściej nieużywane, na szczęście!). Jednak taka informacja, jaką znalazła Lukrecja w starej książce, nie powstydziłby się znaleźć nawet Harry Potter! Nieco o fabule Powieść zaczyna się obiecująco dla każdego chyba dziecka. Oto główna bohaterka, Lukrecja, znajduje wśród starodruków intrygującą informację o magicznych poziomkach. Początkowo dość naukowo podchodzi do znaleziska, ale z biegiem czasu, kiedy znajduje koleje tropy, zaczyna wierzyć, że na świecie, i to całkiem jej bliskim, mogą istnieć zaczarowane leśne owoce. Do swojego swoistego śledztwa zaprasza jeszcze koleżankę Malwinę. Aleksandra Brzozowska wraz z dziewczynkami będzie nas oprowadzać po Tczewie, zwłaszcza tym przedwojennym oraz kaszubskich leśnych ostępach. Kopalnia lokalnych ciekawostek „Czarodziejskie poziomki – wystarczy zjeść kilka sztuk, aby odkryć swoje talenty i umiejętności. Rosną w suchych iglastych lasach sosnowych na terenach polodowcowych, na glebach słabszych klas, głównie czwartej i piątej.” Ileż dla mnie, pochodzącej z Pomorza Gdańskiego osoby, jest w tej książce ciekawostek z regionu. Nie dość, że las sosnowy to jakieś 40% terenu, co czyni je najbardziej zalesionym regionem Polski, to jeszcze są to właśnie tereny polodowcowe. Las sosnowy jest tu dominujący nie bez kozery, gdyż to właśnie morena czołowa lodowca, niosąca piasek, stworzyła idealne miejsce właśnie na zalesienie (i ewentualnie żwirowiska), ale już nie na np. rolnictwo. Do tego Lukrecja szuka odpowiedzi na kolejne zagadki w Tczewie, sercu Kociewia! Takiego Tczewa nie znałam, choć zwiedziłam go nieco. Żałuję tylko, że nie ma wzmianki o najstarszym kolejowym moście w Polsce. I jeszcze bardziej żałuję, że jednak na Kociewiu nie pozostaliśmy (ach, ten lokalny patriotyzm!), ale rozumiem, gdyż największy skansen z zawierający kociewskie budynki (np. chata z Osieka czy wiatrak z Jeżewnicy) jest właśnie we Wdzydzach Kiszewskich, na Kaszubach. Co pokochają dzieci, a co dorośli Jak zwraca uwagę autorka: Poprzez zawarte w książce zagadki i układ fabuły dziecko ćwiczy zdolności „lewopółkulowe” tj. umiejętność logicznego myślenia, myślenia przyczynowo-skutkowego oraz „prawopółkulowe” &#8211; w przyjemny sposób pobudza swoją kreatywność oraz zdolność nieszablonowego myślenia. Jednak dzieci widzą nie tą naukową, ćwiczeniową część, a zwyczajne zagadki. Są na tyle dobrze wkomponowane w fabułę, że dziecko wraz z małymi bohaterkami, z którymi może się utożsamiać, odkrywa kolejne zakodowane informacje. Do tego myślę, że warto posiłkować się mapą i może, np. w wakacje, wybrać się na wycieczkę trasą &#8222;magicznych poziomek&#8221;! Książka od strony wizualnej Bardzo podobało mi się, że jest to książka twardookładkowa. Zawsze zwiększa to żywotność lektury. A nie powiem, chce się ją czytać. Dobrej jakości biały papier idealnie podkreśla dość delikatne akwarelowe ilustracje autorstwa Aleksanry Brzozowskiej. Książka dedykowana dzieciom w wieku 6-12 lat&#8230; i nie tylko, bo ja bawiłam się nie mniej dobrze. A może zwyczajnie nadal jestem ciekawskim dzieckiem?</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/lukrecja-malwina-i-tajemnica-magicznych-poziomek/">Lukrecja, Malwina i tajemnica magicznych poziomek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/lukrecja-malwina-i-tajemnica-magicznych-poziomek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Między Bogiem a Hitlerem. Kapelani wojskowi w służbie nazizmu</title>
		<link>https://konfabula.pl/miedzy-bogiem-a-hitlerem-kapelani-wojskowi-w-sluzbie-nazizmu/</link>
					<comments>https://konfabula.pl/miedzy-bogiem-a-hitlerem-kapelani-wojskowi-w-sluzbie-nazizmu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Monika Kilijańska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2025 18:44:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dla dorosłych]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://konfabula.pl/?p=11658</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dziwny temat na tym blogu? Być może zauważyliście, że II Wojna Światowa i holocaust to bliskie mi tematy, stąd i ta pozycja Wydawnictwa Bo.Wiem. Pozycja trudna, bo jakże tu powiązać nazizm, mordy, wojnę i chrześcijańskich duchownych? Jak w ogóle można łączyć miłosierdzie, które głosił Jezus w swoich naukach, z modłami o zwycięstwo w wojnie, chrzczenie U-Botów czy rozgrzeszanie okrucieństwa? Kim jest autorka? Doris L. Bergen jest profesorką na Uniwersytecie w Toronto. Zagłębia się w badaniach nad zagładą, a jej badania koncentrują się na zagadnieniach religii, płci kulturowej i etniczności w dobie II Wojny Światowej. Porównuje też okrucieństwo wojny z innymi jego skrajnymi przypadkami. Po pierwsze: czy widzieli&#8230; Przed wojną, jak pokazuje Bergen, kapelani nieustannie starali się udowodnić swoją przydatność dla żołnierzy na polu bitwy, zarówno po to, by udowodnić swoją germańską męskość, jak i by udowodnić swoją godność służby na froncie. Ich sprzeciw wobec reżimu narodowosocjalistycznego skupiał się raczej na braku zgody na ograniczenia działalności duszpasterskiej. Szczególnie solą w oku była dla nich podjęta w czasie wojny decyzja o niezastępowaniu kapelanów poległych lub rannych w walce innymi kapelanami i mianowaniu ich na stanowiska narodowosocjalistycznych oficerów kierownictwa (NSFO). Zatem kapelani odprawiali nabożeństwa na linii frontu, udzielali porad poszczególnym żołnierzom i towarzyszyli żołnierzom skazanym na śmierć przez niemiecki sąd wojskowy w ich ostatniej drodze czy udzielali ostatniego sakramentu w lazaretach. Po drugie: czy wiedzieli&#8230; Bergen najpierw pyta, co kapelani wiedzieli o zagładzie Żydów i czy próbowali interweniować. Analizując listy poszczególnych kapelanów wysyłane do biskupów, przyjaciół i rodziny, oficjalne raporty Wehrmachtu dotyczące kapelanów i inne dokumenty, Bergen maluje przewidywalny, ale druzgocący obraz. Sednem badań jest reakcja kapelanów na antysemickie okrucieństwa, które miały miejsce wokół nich. Bergen pokazuje, że kapelani prawie nigdy nie pisali ani nie mówili o masakrach obserwowanych w pobliżu ich pozycji. Zamiast tego koncentrowali swoją opiekę duszpasterską zarówno na żołnierzach służby czynnej, jak i rannych, często bardziej intensywnie, niż życzył sobie tego reżim. Żołnierze postrzegali obecność i duszpasterstwo kapelanów jako sposób na uwolnienie żołnierzy od wszelkich win poniesionych podczas walki, ale także w działaniach przeciwko ludności cywilnej. Ba, już w 1933 roku kardynał Faulhaber z Monachium argumentował, że „Żydzi-chrześcijanie” (Judenchristen) potrafią sami o siebie zadbać. Wspomniał też o obawie, że obrona Żydów może prowadzić do prześladowań katolików. Czy listy mówią prawdę? Choć argumenty Bergen mają sens, warto mieć na uwadze coś, co chyba jej nieco umknęło. Pisanie listów w epoce narodowosocjalistycznej było ryzykowne. Nadawcy musieli liczyć się z wojskową cenzurą poczty z frontu. Sama Bergen zauważa, że ​​duchowni, którzy sprzeciwiali się oficjalnej linii reżimu w sprawie pogromu Nocy Kryształowej, byli wykluczani ze służby kapelanów. Prowadziło to do większej skłonności korpusu kapelanów do wspierania reżimu. Czy jednak presja, jaką odczuwali kapelani, by opiekować się powierzoną im trzodą, mimo kontroli reżimu, może tłumaczyć ich obojętność? Cóż, może to nie mniej brutalne, ale na pewno Bóg ich odpowiednio osądził. I nie jestem przekonana, że skupianie się na żołnierzach w swoich jednostkach, wspierając ich i zapewniając im pocieszenie, wybieranie jednej trzódki nad inne, jest godne miana przewodników duchowych. Jak to się skończyło? Niemniej jednak fundamentalne pytanie Bergen pozostaje aktualne: „Komu lub czemu służy kapelan?” Duchowieństwo chrześcijańskie, wedle wytycznych założycielskich, powinno przede wszystkim służyć Bogu i Jego przykazaniom, niezależnie od narodowości, ideologii itd. Widząc zło, a przynajmniej jego dowody, duchowni powinni byli wstawiać się za ofiarami. Zamiast tego kapelani uważali, że ich misja ogranicza się do dobra niemieckich żołnierzy, a nie do wszystkich napotkanych osób. W rezultacie w imperium nazistowskim chrześcijaństwo i chrześcijańscy kapelani byli istotnymi elementami systemu idei, struktur i narracji, który chronił i nagradzał sprawców ludobójstwa i ich społeczności, jednocześnie wymazując ich ofiary i negując ich zbrodnie. Czy milczenie duchownych, w tym papieża, można uznać za współudział, ocenią już sami czytelnicy, wspomagani dogłębnie zbadanymi i skrupulatnie udokumentowanymi historiami przypadków autorstwa Bergen. Mi jej badania z całą pewnością pokazały przyzwolenie na zło, które czai się do dziś w jego strukturach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://konfabula.pl/miedzy-bogiem-a-hitlerem-kapelani-wojskowi-w-sluzbie-nazizmu/">Między Bogiem a Hitlerem. Kapelani wojskowi w służbie nazizmu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://konfabula.pl">Konfabula</a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://konfabula.pl/miedzy-bogiem-a-hitlerem-kapelani-wojskowi-w-sluzbie-nazizmu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
