Książki dla młodzieży

Cringe Club. Książka niczym zrzut rozmów z komunikatora nastolatka

Przyzwyczailiśmy się już do książek dla młodszych czytelników, które zawierają rozmowy w dymkach, opowieści przeplatanych komiksami, czytanych „od tyłu” mang, a nawet książek paragrafowych, gdzie zakończeń może być kilka. Teraz czas na coś nowego: książkę dla nastolatków, która wygląda jak zrzut rozmów wprost z komunikatora nastolatki. Oto „Cringe Club”!

Co to jest Cringe?

Słowo cringe oznacza żenadę, obciach lub sytuację, która wywołuje tak silne poczucie wstydu lub dyskomfortu, że aż mamy ochotę zapaść się pod ziemię. Pochodzi z języka angielskiego (dosł. wzdrygać się lub kulić ze strachu). W slangu odnosi się do sztucznych, pretensjonalnych lub nie na miejscu zachowań. Starzy ludzie, jak ja, powinni jednak używać synonimów jak obciach, siara, przypał, żenada, bo używanie przez dorosłych słowa cringe jest krindżowe (przyp. mieszkających ze mną nastolatków).

Pierwsza zasada Cringe Club: nie mówimy o Cringe Club!

Już zasady Cringe Club są puszczeniem oczka do czytelnika:

2. Członkowie NIE mogą nikomu mówić o Cringe Cluie, bo inaczej!
3. tak naprawdę Cringe Club NIE istnieje *PUSZCZAM OCZKO*

Czyż to nie nawiązanie do „Fight Club”? Dla mnie tak! A to, co dzieje się w Klubie, ZOSTAJE w Klubie…

Na szczęście ja do niego nie należę, więc mogę opisać co się działo. A działo się sporo! Od szkolnych dramatów po żenujące momenty, w Klubie Żenady jest wszystko. Pytanie jednak brzmi: czy Kennedy znajdzie przyjaciół, czy też będzie jedyną osobą, która będzie żyła w swoim żenującym świecie?

Bohaterowie rozmowy

„Cringe Club” skupia się na losach Kennedy King, która przeprowadziła się z małej wsi Bagienno do zatłoczonego Londynu wraz z mamą i siostrą, zostawiając za sobą wszystkich przyjaciół. Rozpoczęcie nauki w Hellington High School (znanej również jako PIEKIELNA SZKOŁA) bez przyjaciół wydaje się więc dla Kennedy piekłem, bo tylko czat grupowy ze starymi przyjaciółmi, Liv i Devonem, trzyma ją przy życiu.

Fabuła

Tom I, czyli „Cringe Club” (wrzesień-pażdziernik)

Kennedy King i jej dwoje najlepszych przyjaciół dopiero zaczynają przygodę z życiem w szkole średniej i teraz, gdy nie są już razem jako trio z podstawówki, założyli internetową grupę dyskusyjną o nazwie „Cringe Club”, gdzie mogą wymieniać się i omawiać codzienne wydarzenia z ich nowego (często niezwykle żenującego, niezręcznego lub zaskakująco niesamowitego) życia szkolnego. Do tego dochodzi jeszcze czat rodzinny, z którego dowiadujemy się, że także na tym polu jest zmiana u Kennedy. Jej rodzice się rozwodzą. Czy wszystkie te zmiany nie są przytłaczające? Na szczęście zawsze się można wygadać przyjaciołom z podstawówki!

Tom II, czyli Cringe Club. Bitwa Besties (listopad-grudzień)

W poprzednim tomie Kennedy zaprzyjaźnia się z Evą, Nell i Rose (nazywają siebie EBNdP – Ekipa Butów Nie do Pary). Może to nie jest jeszcze taka zażyłość jak z Liv i Devonem, jednak zdecydowanie nadają na tej samej fali. A razem łatwiej przeżyć kolejne ciosy, jakie spadają na nową ze strony Harmony i tapeciar, trzęsących klasą. Czy jednak zdoła, pomimo wszystkich dziwnych, żenujących sytuacji dotrwać w dobrej komitywie do Bożego Narodzenia? No i jak skończy się wojna łazienkowa z Pupilką (znaczy się siostrą)?

Forma

„Cringe Club” jest napisany jak czat grupowy, więc wydaje się bardzo realistyczny. Każda scena jest opowiedziana za pomocą wiadomości, emotikonów i małych zrzutów ekranu z czatu grupowego Kennedy King. Dzięki temu czujesz się, jakbyś był w samym środku akcji razem z nią i jej przyjaciółmi. Doświadczasz całego chaosu prawdziwej rozmowy, w tym żartów (a są one udane, bo autorka pisze komedie!), psikusów i plotek. To doświadczenie czytelnicze, które wydaje się świeże, zabawne i bardzo znajome dla każdego, kto korzysta z telefonu. Wspaniałe ilustracje Wotto ożywiają postacie i odzwierciedlają nowoczesną, dynamiczną formę. Nie stanowią już nieprzebytej ściany tekstu, przez którą ciężko dziecku się przebić. Co ciekawe, pojawiają się tu także wiersze bohaterki. Cóż, która z nas, nastolatek, nie pisała kiedyś wierszy czy tekstów piosnek, niech pierwsza napisze komentarz!

Do kogo to ma trafić?

Książka jest skierowana do dzieci w wieku 11-12 lat, ale śmiałam się przez większość czasu, bo przeniosłam się myślami do moich wcześniejszych lat szkolnych. Pewnie gdybym wtedy miała takie możliwości komunikacyjne (czaty, telefony komórkowe), to i moje rozmowy z najlepszymi przyjaciółkami wyglądałyby podobnie. Zdecydowanie polecam ją zarówno starszym, jak i młodszym dzieciom. Nie ma tu przekleństw, rozmów o związkach, tylko o tym, jak grupa przyjaciół odnajduje się w swoich szkołach.