Całkiem poradnikowo

Jak spełniać noworoczne postanowienia?

Życie to nie żart. Zwykle nie ma zbyt wiele śmiesznych rzeczy w naszej codzienności. Bo co jest radosnego w budziku nastawionym na codzienną pobudkę o 6:10? Gdzie tu uśmiech na twarzy, kiedy stoisz w korku? Jak bardzo wesoły jesteś, kiedy goni Cię kolejny deadline? Ile masz w sobie humoru kiedy uderzysz się małym palcem od stopy we framugę drzwi, zatrzaśniesz kluczyki w samochodzie lub pies nasika Ci w ulubione buty?

A jednak się kręci…

Po burzy zawsze jest słońce, po wiośnie lato, po Bożym Narodzeniu Nowy Rok. A jak Nowy Rok to i postanowienia noworoczne. Często co roku te same. „Schudnę”, „rzucę palenie”, „będę częściej dzwonić do rodziny”, „zacznę ćwiczyć”, „nauczę się hiszpańskiego” – stała lista niejednego Polaka, ba, można by rzec nawet człowieka z dowolnego zakątka świata. Zastanawialiście się co zrobić, by kolejno odhaczać punkty na corocznej liście pobożnych życzeń?

Po pierwsze primo – konkretnie wyraź swoje życzenie

Chcesz schudnąć. Ok, postanowienie jak najbardziej konkretne, jednak jego wyrażenie jest pełne nie,ścisłości. Zadowoli Cię spalenie kilograma, pięciu czy dziesięciu? Chcesz to osiągnąć w miesiąc, kwartał czy wejść w ulubioną sukienkę ze studniówki w Sylwestra roku następnego? Jeśli masz zamiar osiągnąć zamierzony cel warto dokładnie określić CO nim jest, JAK do niego dojść i w JAKIM czasie. Dzięki temu sprawia on wrażenie możliwego do osiągnięcia, a nie światełka niemrawo migoczącego gdzieś na horyzoncie.

Po drugie primo – jedz słonia po kawałku

Chcesz w wakacje płynnie porozumiewać się z mieszkańcami Malty i to niekoniecznie tej poznańskiej, a na dzień dzisiejszy potrafisz tylko powiedzieć bongiorno i mamma mia? Nawet najcudowniejsze sposoby znalezione w internecie nie pozwolą Ci w tydzień opanować języka, którego tubylcy uczą się od pierwszych dni swego życia. Zacznij od czegoś prostego: zacznij od naiwnych dialogów, czytanek dla dzieci, bajek, słuchaj dziecięcych piosenek. Jeśli będziesz już czuć się na siłach napisz coś do nativespeakera na jakimś forum językowym, poczytaj włoską instrukcje podgrzania pizzy w mikrofali. Jeszcze przyjdzie czas na czytanie La Repubblica od deski do deski czy oglądaniu La vita è bellabe bez lektora.

Po trzecie primo – roznieć słomiany zapał

Chcesz ćwiczyć dwa razy w tygodniu, by wyglądać jak siostry Bukowskie, ale po jednym skalpelu Chodakowskiej czujesz się jak po maratonie połączonym ze wspinaczką wysokogórską? Jeśli nie jesteś na jakimś poziomie zaawansowania nie oczekuj, że staniesz się mistrzem w jeden dzień. Mierz siły na zamiary, a zamiary na siły. Skoro wejście na czwarte piętro powoduje zadyszkę, nie oczekuj, że po weekendzie na nartach będziesz jak młody bóg, chyba że masz na myśli obolałego Syzyfa. Zacznij powoli, ale konsekwentnie i regularnie. Może zamiast morderczej 6 Weidera zacznij od 10 różnych powtórzeń brzuszków na mięśnie proste i skośne? Po pewnym czasie, kiedy to przy 9 powtórzeniu nie będziesz modliła się o koniec, zwiększysz serię do 20 itd. Pierwsze zakwasy nie powinny być dla Ciebie powodem do zarzucenia treningu – nie odkładaj go na później. Żyjesz tu i teraz. To właśnie teraz powinnaś działać, a nie „od poniedziałku”. Nie zniechęcaj się – na sukces trzeba zapracować, chyba że dostałaś potężny spadek i stać Cię na wszystko.

To pisząc kończę ostatniego dziś cukierka z dziecięcych paczek mikołajowych i ruszam moją poczciwą dupę moje potrzebujące tego ciało do wysiłku fizycznego. Spacer do sklepu także się liczy, prawda?

Fot. Lance ShieldsCC BY 2.0