K#&wa też kobieta

K#<span class=&wa też kobieta Image"/>

K#&wa też kobieta

Wszys­tko zaczęło się niewin­nie: poszuki­wa­nia co oznacza LMFAO, bo ostat­nio piosen­ka tej grupy to jeden z tanecznych hitów w naszym domu. Pier­wszy wynik jed­nej z najpop­u­larniejszych wyszuki­warek świa­ta skierował mnie na stronę Miejskiego Słown­i­ka Slan­gu i mowy potocznej. Ni mniej ni więcej wyraz ten oznacza w języku ang­iel­skim laugh­ing my fuck­ing ass off, czyli takie trochę śmieszniejsze rot­fl czy lol. Poniżej podany był przykład uży­cia. I tu zdębi­ałam, bo dla mnie sytu­ac­ja nie była w żad­nym wypad­ku LMFAO.

- Anka straciła błonę, dymała się z Michałem!
LMFAO

Nawet jeśli staramy się o poprawność językową na co dzień, nie unikniemy przy­pad­ku zetknię­cia się dziec­ka z wul­gar­yz­ma­mi. Nieste­ty dzieci słyszą wszys­tko, czego słyszeć nie powin­ny. A sko­ro w telewiz­ji przek­li­na­ją, na uli­cy, w auto­bus­ie, w szkole, w internecie, to i one w końcu się nauczą. Grunt, by wiedzi­ały, że to nie przecinek. Pamię­tam jak koleżan­ka, będąc mała dziew­czynką, częs­to pod­słuchi­wała z kuzynką roz­mowę swoich ojców, przek­li­na­ją­cych przy tym soczyś­cie. Robiły nawet zawody: który z nich częś­ciej uży­je w kon­wer­sacji słowa “kur­wa”.

Dziecko bard­zo szy­bko się uczy i w najm­niej spodziewanej sytu­acji może pochwal­ić się nowo poz­nanym słówkiem. O ile dorośli uży­wa­ją z pełną świado­moś­cią wul­gar­yzmów, o tyle dzieci nie wiedzą, w jakim kon­tekś­cie się ich uży­wa. Niewiedza ta może z kolei doprowadz­ić do nieprzy­jem­nych sytu­acji, tak w przed­szkolu, jak i w kręgu przy­jaciół czy rodziny.

Moja cio­cia miała kanapę rogową. Na jej urodziny przy­było sporo goś­ci, a każdy kole­jny przy­by­wa­ją­cy siadał na niej, co powodowało prze­suwanie się wszys­t­kich o jed­no miejsce dalej. W końcu pier­wsza oso­ba siedzą­ca na kanapie, kilkulet­nia dziew­czyn­ka, prze­sunęła się o jed­no miejsce za daleko i wylą­dowała na podłodze. Wsta­jąc i popraw­ia­jąc ubranie, wysy­cza­ła wściekła:

- Ale se gno­j­ki, kur­wa, kanapę kupili!

Co więc zro­bić, by zasób słów mal­ca był powo­dem do dumy, a nie przy­czyną wyp­ieków na twarzy i zmiesza­nia jego opiekunów? Przede wszys­tkim należy zacząć od siebie i popra­cow­ać nad radze­niem sobie ze stre­sem. Nie jest to łatwe, jed­nak na dłuższą metę przynosi pod­wójny efekt: spoko­jnego rodz­i­ca i dziecko, które ma bogaty zasób słów, niekoniecznie ryn­sz­tokowych. Wybór tech­ni­ki radzenia sobie ze stre­sem należy do nas: jed­ni uspoka­ja­ją się przy muzyce, inni muszą wyżyć się fizy­cznie (ja uwiel­bi­am trzepać dywany!), jeszcze inni trenu­ją przeczekanie w izo­lacji chwili gniewu wychodząc do innego poko­ju czy licząc do dziesię­ciu.

Innym sposobem na zmi­anę swo­jego zachowa­nia jest ustal­e­nie akcep­towal­nych form wer­bal­nych, jaki­mi może­my posługi­wać się w chwilach stre­su czy gniewu. Z pomocą mogą przyjść nam pop­u­larne baj­ki jak np. “Ping­winy z Mada­gaskaru”, gdzie jeden z bohaterów uży­wa sfor­mułowa­nia “orzeszku włos­ki”. Oto krót­ka lista zami­en­ników najpop­u­larniejszych przek­leństw.

Suchar na koniec:

Chwali się Masz­tal­s­ki Ick­owi:
— Byłem jo na wyciecz­ka w, kur­wa, Paryżu. Widza jo, a tam, kurw,a taka wiel­ga wieża — Ajfla. Ida dali, pacza, a tam, kur­wa, taki wiel­ki koś­ciół — Noter­dam, kur­wa, się nazy­woł. Potem pojechali my do taki, kur­wa, pikny, kur­wa, pałac Wer­sal. A na wieczór kur­wa idziemy po placu Pigal, a tam, kur­wa, w koło, kur­wa, same te no… no jak one się nazy­wały… KOBIETY LEKKICH OBYCZAJÓW.

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 6 lutego 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Całkiem wesoło

Otagowano: