Całkiem emigracyjnie

Życie w Chicago – Kiedy Polska to za mało

Kiedy wyprowadzałam się na wieś z miasta, wcale nie jakiejś metropolii, bo Koszalina, zaprzyjaźniona starsza pani, z którą czasem rozmawiałam pieląc grządki ogródka działkowego, spytała gdzie dokładnie nas niesie. Kiedy powiedziałam, że to ponad 10 km od miasta, odrzekła: „Tak daleko?”. A dla mnie to był i jest rzut beretem! Ale już Paulina Kowalska, blogerka na za-oceanem.blogspot.com, przeprowadziła się naprawdę daleko, bo aż do Chicago.

chicago2

Konfabula: Kiedy pierwszy raz stanęłaś na płycie lotniska Chicago O’Hare?
Paulina Kowalska: W USA na stałe mieszkam od 4,5 roku, choć moje związki ze Stanami zaczęły się w 2009 roku, kiedy przyleciałam po raz pierwszy do Chicago na wakacje, do mojego przyszłego męża, wówczas tylko chłopaka. Cóż, to właśnie przez niego się tutaj znalazłam, choć nie ukrywam, że przez długi czas wcale nie miałam ochoty realizować mojego „american dream” i gdyby nie on, z pewnością by mnie tutaj nie było.

chicago3

Konfabula: Pierwsze wrażenie to…?
Paulina Kowalska: Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie w pozytywny sposób, była na pewno otwartość i uprzejmość Amerykanów, a także ich wieczny uśmiech. Bardzo podoba mi się, że na ulicy ludzie się do siebie uśmiechają i mówią „Hi”, nawet jeśli się nie znają. Szczególnie rano, to naprawdę potrafi poprawić czy wręcz uratować dzień. Często w rozmowach z Polakami zdarza mi się słyszeć zarzuty, że to pewnie sztuczne i nieszczere, ale szczerze mówiąc… co to za różnica? Wolisz, żeby ktoś się do Ciebie uśmiechał, choćby sztucznie, czy ział całkiem prawdziwą pogardą? Ja zdecydowanie wolę tę pierwszą opcję i to właśnie ten wieczny uśmiech jest właśnie tym, co w Amerykanach lubię najbardziej.

chicago6
Jeśli natomiast chodzi o negatywne odczucia, to mam wrażenie, że Amerykanie są bardzo mało zaradni. Mówi się, że Polak potrafi, i naprawdę jest to bardzo widoczne na emigracji, przynajmniej tu w USA, choć wierzę, że nie tylko tutaj. Natomiast wydaje mi się, że Amerykanie lubią iść na łatwiznę, nie potrafią kombinować i najchętniej byliby prowadzeni za rączkę. Oczywiście, nie można generalizować, ale ten brak zaradności i umiejętności kombinowania jest dla mnie bardzo rażący, szczególnie kiedy obserwuję amerykańskich studentów w moim college.

chicago4

Konfabula: Czyli przedsiębiorczość amerykańska to mit?
Paulina Kowalska: Nie mam zbyt wiele do czynienia z wielomilionowymi przedsiębiorcami, ale prawdą jest, że prawo w wielu kwestiach jest tu przyjaźniejsze. To wystarczy. Założenie firmy to zazwyczaj jest tylko zwykła formalność, dostępna nie tylko dla obywateli, ale również dla imigrantów i osób przebywających tu nielegalnie. Myślę, że to głównie te przyjazne przepisy, jak i swego rodzaju otwartość amerykańskiego rynku na świeże koncepcje, jest takim magnesem dla przedsiębiorców z całego świata- bo nie ma co ukrywać, że ogromna liczba wielomilionowych przedsiębiorców w USA to właśnie imigranci, jak choćby Elon Musk, z pochodzenia Południowoafrykańczyk, twórca takich firm jak PayPal czy Tesla Motors.
Wiem, że wiele osób rozważa emigrację do USA – jednak jeśli ktoś nie ma możliwości emigracji legalnej, to zdecydowanie odradzam. Bycie „nielegalnym” w USA wciąż nie uniemożliwia w miarę normalnego życia, ale mimo wszystko to nic fajnego.

chicago5

Konfabula: Czy duża różnorodność etniczna związana z tym, że Ameryka to jednak kraj imigrantów bywa problemem?
Paulina Kowalska: Tak naprawdę jest to złożone pytanie. Bo z jednej strony faktycznie, w Ameryce żyją imigranci z całego świata i jakoś udaje im się koegzystować. Z drugiej jednak strony, bardzo często, szczególnie w większych miastach, powstają swego rodzaju etniczne getta, gdzie osoby spoza danej grupy raczej nie są mile widziane. Problemy tego typu mają podłoże nie tylko etniczne, ale także rasowe- i nie ma to żadnego związku z tolerancją czy jej brakiem, tylko z faktami. Kolejna kwestia jest taka, że mam wrażenie, że wbrew pozorom Ameryka wcale nie poradziła sobie z udźwignięciem tematu równość i tolerancji- dążenie do tolerancji doszło do takiego momentu, że często osobami dyskryminowanymi są osoby… białe. Ale tak jak wspomniałam, to temat bardzo złożony i problematyczny.

chicago7

Konfabula: Jeśli chciałabym wybrać się do Chicago to gdzie poleciłabyś się stołować i co zjeść, by poczuć smak miasta?
Paulina Kowalska: Będąc w Chicago zdecydowanie trzeba spróbować deep-dish pizza! Jest to nasze flagowe miejskie danie i bardzo je polecam. Wiele restauracji serwuje ów przysmak, ale ja szczególnie rekomenduję Giordanos.

chicago13

Konfabula: Ile dolarów wystarczy na codzienne sprawunki?
Paulina Kowalska: Życie w Ameryce jest pod wieloma względami o wiele tańsze i łatwiejsze niż w Polsce. Dla przykładu, minimalna stawka u mnie w Stanie, w Illinois, wynosi obecnie $8,25 za godzinę, przy czym w samym Chicago jest to $10 i docelowo ma wzrosnąć do $13 za godzinę. Dodam też, że nie znam zbyt wiele osób, które pracują za minimalną stawkę, raczej każdy zarabia więcej. Na tygodniowe zakupy spożywcze dla 2 osób wydaję ok. 100 dolarów, choć jeśli ktoś lubi gotować, to można pewnie i mniej. Benzyna jest obecnie bardzo tania, aktualnie galon (prawie 3,8 litra) paliwa można kupić za mniej więcej 2 dolary, choć jeszcze z rok temu było to prawie dwa razy tyle. Ale mam nadzieję, że tamte stawki już nie powrócą. Jeśli chodzi o ceny mieszkania, to trudno podać konkretne stawki, bo ceny w samym Chicago są bardzo zróżnicowane – w zależności przede wszystkim od położenia i dzielnicy. W mojej okolicy, na północno-zachodnich obrzeżach miasta, mieszkanie dwupokojowe (tutaj zaliczane jako 1-bedroom), można wynająć za $650-800, plus ewentualne opłaty. Ale na przykład w centrum miasta ceny za podobny standard nie zejdą z pewnością poniżej $1000. Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem nieruchomości nie tylko w Chicago, ale i w całych Stanach, to polecam zajrzeć na strony takie jak Zillow, Trulia czy Redfin. Trochę w tym temacie pisałam też u siebie na blogu, gdzie rozwinęłam między innymi wątek dzielnic, których warto unikać ze względu na wysoką przestępczość- jeśli ktoś jest zainteresowany to zapraszam <tutaj>.

chicago10

Konfabula: Jak Polacy są postrzegani w USA? W końcu Chicago to chyba najbardziej polskie miasto!
Paulina Kowalska: Wydaje mi się, że Polacy są postrzegani przede wszystkim jako dobrzy, fachowi pracownicy. Ponoć na świecie pokutuje przekonanie, że Polak to złodziej, ale myślę, że to raczej mit, szczególnie tutaj. Nieznane są mi również ponoć tak popularne żarty o Polakach. Nie wiem, być może po prostu mam szczęście i te wszystkie negatywne sytuacje i opinie mnie omijają. Szczerze mówiąc będąc w USA nigdy nie spotkałam się z nieprzyjemnym traktowaniem ze względu na moje pochodzenie. Wręcz przeciwnie- na ogół ludzie wykazują zainteresowanie moim krajem i starają się wykazać jakąkolwiek wiedzą: a to znają jakieś słowo po polsku, a to mówią, że lubią pierogi albo chwalą się, że wiedzą, że Jan Paweł II był z Polski. I prawie każdy, przynajmniej w Chicago, ma jakiegoś znajomego Polaka.

chicago11

Konfabula: Przypominasz sobie jakąś naprawdę zabawną sytuację?
Paulina Kowalska: Pierwsza sytuacja, która przychodzi mi do głowy, to kiedy kilka lat temu jechałyśmy z koleżanką autobusem i rozmawiałyśmy po polsku. Autobus pełen ludzi, a nagle odzywa się do nas młody, czarnoskóry mężczyzna… po polsku! Jak się okazało w dalszej rozmowie, chłopak swego czasu studiował w Krakowie, gdzie nauczył się języka. Z dużym sentymentem wspominał szczególnie polską kuchnię: bigos i pierogi. Pamiętam, że tamta sytuacja po raz pierwszy dobitnie uświadomiła mi, że nawet będąc za granicą trzeba uważać na to, co i jak mówi się w miejscach publicznych, bo nigdy nie wiadomo kto nas może zrozumieć.
Podobnie zaskakująca sytuacja przydarzyła mi się zresztą jakoś 3 miesiące temu, kiedy byliśmy akurat na Florydzie i postanowiliśmy wstąpić do rezerwatu Indian Miccossukee w Parku Narodowym Everglades. Kiedy kupowaliśmy bilety wstępu, obsługująca nas pani – rodowita Indianka – zaczęła mówić do nas naprawdę przyzwoitą polszczyzną. Jak się okazało, jej mąż jest Polakiem. Mieliśmy okazję poznać również jej córkę, która niejednego mogłaby zaskoczyć swoją piękną polszczyzną. Jak się okazuje, Polacy są wszędzie, nawet w indiańskiej wiosce na samym południu Ameryki Północnej.

chicago9

Zachęcam wszystkich do podróżowania po USA – jest to przepiękny i bardzo różnorodny kraj, oferujący nie tylko wielkie, tętniące życiem metropolie jak Nowy Jork, Chicago czy Los Angeles, ale także niezliczone obszary z naturą zapierającą dech w piersi, jak choćby parki narodowe. O ile bilet lotniczy z Polski najczęściej może przyprawić o ból w klatce piersiowej, o tyle podróżowanie po Stanach nie jest już tak bardzo kosztowne, a na pewno warte swojej ceny.

chicago8

Fot. 2-8, 13 Paulina Kowalska, za-oceanem.blogspot.com, Fot. 1 Kevin Dooley, Fot. 9 Eric Chan, Fot. 10-12 Mobilus In MobiliCC BY 2.0


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co środę za­pra­szam na wy­prawę z jedną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpisy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.