Całkiem poradnikowo

Nie dzielę się i to bardzo dobrze!

Ileż to razy zastanawiałam się, czy to dobrze, że moje dziecko nie zawsze, a właściwie prawie wcale nie chce się niczym dzielić. Rozumiem jej poczcie przywiązania do rzeczy materialnych, ja też samochodu czy szczoteczki do zębów nie pożyczę, więc ona może nie być zainteresowana pożyczeniem komuś misia. Bo akurat dziś ten niebieski jest jej ulubionym, a zaraz potem ten z klapniętym uszkiem. Uczę, że jak przyjdzie czas, to zawsze może się podzielić zabawką, bo to nie to samo co oddanie komuś jej na zawsze – zabawka wróci do niej.

Szanuję wybór mojej córki. Rozumiem, ale wątpliwości są nadal. A może robię to źle? Może moim zadaniem jako rodzica jest jednak nakłanianie, by dzieliła się tym co ma? A co jeśli swoją postawą i moim przyzwoleniem buduję nieczułego egoistę? Z pomocą przychodzi mi Heather Shumaker, autorka książki „It’s OK Not to Share…And Other Renegade Rules for Raising Competent and Compassionate Kids”. Zasada „pożyczanie nie jest dobre” jest jedną z 29 „zbuntowanych” zasad, jakie zawarła w swojej książce. Za jej pozwoleniem przybliżam wam, drodzy czytelnicy, ciekawy punkt widzenia.


Jestem matką i autorką książki, napisałam niejeden kontrowersyjny artykuł, m. in. o swojej postawie przeciwko pracom domowym. Pewnie pomyślicie: Boże, teraz jest także przeciwko dzieleniu się?!

Cóż, nie do końca. Jestem za kultywowaniem szczodrości naszych dzieci. Naszą rolą jest pomóc dzieciom pogłębić ich opiekuńczość i wrażliwość na innych. Ale sposób w jaki zwykle podchodzimy do kwestii dzielenia się odnosi odwrotny skutek.

Oto typowa scenka zachowania przedszkolaków: jedno dziecko mocno zajęte jest zabawką kiedy nowy przedszkolak podchodzi i pragnie jej, żąda. Będący w pobliżu dorosły zwykle mówi: „Bądź miły i podziel się swoja zabawką” albo „Daj Eli kucyka. Miałaś go już dosyć długo”. Co się dzieje? Dziecko jest zmuszane do oddania czegoś, a jego zabawa zostaje przerwana. Uczy się, że dzielenie powoduje jego złe samopoczucie. W tym przypadku dzieli się rodzic, a nie dziecko.

Przy tradycyjne podejściu do dzielenia się oczekuje się od małych dzieci zrezygnowania z czegoś na żądanie innych. Wyobraź sobie, że rozmawiasz przez telefon, gdy nagle pojawia się ktoś i prosi właśnie o twoją komórkę lub zabiera ci ją z ręki. „Potrzebuję jej by zadzwonić” – mówi. Czy byś nie był wściekły? Jako dorośli oczekujemy, że ludzie poczekają na swoją kolej. Możemy chętnie pożyczyć własny telefon przyjacielowi czy nawet nieznajomemu, ale oczekujemy od niego, że zaczeka aż nie skończymy naszej rozmowy. Tak samo powinniśmy postępować z naszymi dziećmi: pozwólmy dzieciom zatrzymać zabawkę do czasu, aż zrezygnuje z zabawy nią, aż skończy. Taka zamiana ról właśnie oznacza dzielenie. Kluczem jest to, że to dziecko decyduje kiedy skończy i będzie mogło się podzielić.

Zobacz jak to może wyglądać w codziennym życiu. Zamiast twoich słów: „Pięć minut i potem kolej Eli” naucz dziecko mówić „Będziesz mogła to dostać, jak skończę”. W ten sposób uczysz pozytywnej asertywności. Pomaga to dzieciom stanąć w obronie własnych racji i uczą stawiania granic. To bardzo pomocne życiowe umiejętności. Jak wielu z nas, dorosłych ma problem z mówieniem „nie”? Kiedy dziecko pozostawi zabawkę, przypomnijmy mu, że Ela czeka na swoją kolej (wspaniała lekcja uprzejmości i świadomości uczuć innych ludzi). Najlepszym momentem ze wszystkich jest ten, kiedy pierwsze dziecko chętnie przekaże zabawkę – jest to chwila radości dla obydwojga dzieci. Właśnie wtedy dziecko doświadcza napływu dobrych emocji pochodzących z czynienia dobra dla innych ludzi. Generalnie jest to ciepłe uczucie, że chciałoby się to powtarzać ciągle – nawet w chwilach, gdy rodzic nie patrzy.

A co z dzieckiem, które czeka na swoją kolej? Czekanie jest trudne, szczególnie dla impulsywnych 2-5 latków, ale tak samo jak asertywność, czekanie jest doskonałą umiejętnością. Normalnym uczuciem u dziecka, które czeka na swoją kolej, jest frustracja, smutek, złość. Nie bójmy się tupania nogami czy łez. Nauka kontroli zachowania i okazywania odpowiednio intensywnych uczuć jest podstawowym zadaniem wczesnego dzieciństwa. Kontrolowanie impulsywności (czekanie na zabawkę i nie wyrywanie jej z cudzych rąk) jest istotnym elementem rozwoju mózgu dziecka i staje się silniejsze poprzez praktykę. Im więcej dziecko ćwiczy, tym lepiej. A dzielenie się poprzez podział na tury, czekanie na swoją kolej jest doskonałym ćwiczeniem.

Jak możesz zwracać się do dziecka

Pozytywna asertywność
– Możesz się bawić do czasu aż uznasz, ze już skończyłeś.
– Czy skończyłeś swoją kolej? Max powiedział, że nie skończył jeszcze.
– Nie lubisz gdy ktoś zabiera ci samochodzik? Powiedz mu, by przestał!
– Powiedz: „Nie skończyłem. Dostaniesz zabawkę jak skończę się bawić.”
– Jak ona skończy, będzie twoja kolej.
– Widzę, ze Beata nadal bawi się kucykiem.
– Powinieneś poczekać. Nie mogę pozwolić, byś wyrywał zabawkę z jej rąk.

Oczekiwanie i świadomość innych
– Och, jak trudne jest czekanie!
– Jesteś zły, bo naprawdę chciałaś pobawić się kucykiem właśnie teraz!
– Możesz być zły, ale nie pozwolę ci zabrać zabawki..
– Powiesz Maxowi jak skończysz?
– Widzę, że nie bawisz się już samochodzikiem. Znajdź Grzesia. Pamiętaj, on czeka na swoją kolej.

A co jeśli dziecko raguje przetrzymywaniem zabawki i baaaaaaardzo długimi turami? Już niedługo kolejny wpis o pokonywaniu długich kolejek, listach oczekujących i zmianie podejścia.

Heather Shumaker jest autorką książki „It’s OK Not to Share…And Other Renegade Rules for Raising Competent and Compassionate Kids” (Tarcher/ Penguin, 2012). Obecnie jest ona dostępna w trzech wersjach językowych: angielskiej, chińskiej i rosyjskiej. Jeśli podobał wam się artykuł Heather dajcie znać – autorka zastanawia się czy warto by było przetłumaczyć publikację także na język polski.

Tekst źródłowy: It’s not OK to share

Fit. Andre Chinn, CC BY 2.0