Całkiem poradnikowo

Jak nakłonić dziecko do odrabiania zadań domowych

Nie ma nic bar­dziej emo­cjo­nu­ją­ce­go dla mat­ki niż zmy­wa­nie naczyń czy pra­so­wa­nie, a dla dziec­ka – zja­da­nie wszyst­kich warzyw pod­czas obia­du, kła­dze­nie się do łóż­ka wcze­śniej niż ono chce oraz odra­bia­nie prac domo­wych. O ile podob­no ist­nie­ją przy­pad­ki, że dzie­ci natu­ral­nie pil­nu­ją swo­ich obo­wiąz­ków, a na łąkach pasą się jed­no­roż­ce, o tyle o wie­le łatwiej zna­leźć dziec­ko, któ­re uni­ka obo­wiąz­ków jak ognia. O jed­no­roż­cach na łące poga­da­my kie­dy indziej. Jest jed­nak spo­sób, jak nakło­nić dziec­ko do odra­bia­nia prac domo­wych.

1. Personalizowane miejsce pracy

Nie ma nic bar­dziej demo­ty­wu­ją­ce­go dziec­ko jak brak wła­sne­go miej­sca. Wpraw­dzie pra­ce domo­we moż­na odra­biać na sto­le w kuch­ni, para­pe­cie czy pod­ło­dze w poko­ju, jed­nak nie ma nic bar­dziej zachę­ca­ją­ce­go niż wła­sne biur­ko. No może poza super kolo­ro­wym biur­kiem, z ulu­bio­ny­mi akce­so­ria­mi jak np. różo­we nożycz­ki czy pach­ną­ce gum­ki do maza­nia w kształ­cie potwo­rów z Mine­cra­fta, tabli­cą zmy­wal­ną na zada­nia do wyko­na­nia czy kolo­ro­wym pla­nem lek­cji na ścia­nie.

2. Nagroda za wysiłek

Nagra­dza­nie za obo­wiąz­ki? Czy nie posu­wam się za dale­ko? Nie, wca­le nie cho­dzi o pła­ce­nie za wyku­cie tablicz­ki mno­że­nia, liza­ka za nauczo­ną Inwo­ka­cję czy kup­no nowej zabaw­ki za rysu­nek ze Smo­kiem Wawel­skim na pla­sty­kę. For­mą nagro­dy może być prze­cież dodat­ko­wa for­ma zaba­wy, godzi­na z ulu­bio­ną grą czy jakieś dodat­ko­we wyj­ście choć­by na spa­cer. Rodzic dokład­nie wie cze­go naj­bar­dziej chcia­ło­by dziec­ko.

3. Pochwała za pracę

Podob­no w woj­sku ist­nie­je taka rzecz jak pochwa­ła wzro­ko­wa. Nie wiem jak to dzia­ła, bo kie­dy patrzę chwa­leb­nie na moje dzie­ci, to mija mimi­ka twa­rzy je roz­śmie­sza. Jed­nak wła­śnie pochwa­ła jest dość dobrym moty­wa­to­rem. Dzie­ci lubią zado­wa­lać rodzi­ców i o ile nie uczą się by gła­ska­no je po gło­wie, a dla sie­bie, to chwa­le­nie jest jak naj­bar­dziej na miej­scu. Szcze­gól­ne god­ne pochwa­ły są prze­ja­wy obo­wiąz­ko­wo­ści bez przy­po­mi­na­nia „a masz coś zada­ne?”.

4. Pochwała rutyny

I tu docho­dzi­my płyn­nie do wyro­bie­nia nawy­ku. Jakie­go? To zale­ży od dziec­ka. Może to być odra­bia­nie zadań domo­wych zawsze po powro­cie ze szko­ły. Może być po obie­dzie, pod­wie­czor­ku, popo­łu­dnio­wym tre­nin­gu. Spra­wa jest cał­ko­wi­cie indy­wi­du­al­na i war­to dopa­so­wać gra­fik tak, by dziec­ko mia­ło czas i na odpo­czy­nek po szko­le i na odro­bie­nie pra­cy domo­wej bez zasy­pia­nia ze zmę­cze­nia wie­czo­rem na wła­snym biur­ku.

5. Pozwól decydować

Pla­nu­jąc kie­dy naj­le­piej wyko­ny­wać zada­nia war­to wsłu­chać się w potrze­by dziec­ka. Może zamiast zaraz po powro­cie zaga­niać je do nauki war­to dać godzin­kę cza­su na krę­ce­nie się na karu­ze­li na pla­cu zabaw lub jeż­dże­nie na rowe­rze? Wypo­czę­ty umysł jest bar­dziej chłon­ny, a to sprzy­ja nie tyl­ko zapa­mię­ty­wa­niu, ale tak­że kre­atyw­no­ści. Ustal­cie regu­ły razem.

6. Wspomóż się technologią

Dziec­ko pobie­gło na podwór­ko i zatra­ci­ło poczu­cie cza­su? Pozwól mu samo­dziel­nie zapa­no­wać nad wcze­śniej usta­lo­nym gra­fi­kiem. Zega­rek z budzi­kiem na rękę, smar­twatch czy smart­fon z włą­czo­ną opcją przy­po­mi­na­nia o waż­nym wyda­rze­niu może pomóc przy­po­mnieć dziec­ku, że w domu cze­ka na nie zada­nie lub że nie­dłu­go musi oddać waż­niej­szy pro­jekt.

7. Zadania domowe to obowiązek dziecka

Dziec­ko nie uczy się ani dla ocen, ani dla rodzi­ców. Uczy się, by posiąść wie­dzę. To wie­my my, doro­śli, ale nie zawsze dziec­ko wie, że pew­ne wia­do­mo­ści i umie­jęt­no­ści są wręcz nie­odzow­ne. Podob­no ist­nie­ją szko­ły bez zadań domo­wych. Nawet w szko­le moje­go syna nie zada­je się nic na week­en­dy. Jed­nak to dziec­ka obo­wią­zek, by zada­nie domo­we wyko­nać. Lito­wa­nie się i odra­bia­nie zadań za dziec­ko to pro­sta dro­ga do wiecz­ne­go zapo­mi­na­nia, bo „prze­cież mi nie przy­po­mnia­łaś, mamo!”. Odpo­wie­dzial­ność za swo­je czy­ny budu­je­my już od przed­szko­la­ka, nie war­to nisz­czyć jej tyl­ko z powo­du jedyn­ki, któ­rą może za brak zada­nia domo­we­go dostać dziec­ko.

Fot. ND Stru­pler, CC BY 2.0

A Wy macie jesz­cze jakieś pomy­sły na zachę­ce­nie dziec­ka do odra­bia­nia zdań domo­wych?

25 komentarzy

  • tarapatka

    Wpraw­dzie mój synek ma dopie­ro 2 lat­ka, więc jesz­cze tro­chę nam bra­ku­je do tej fazy, ale dobrze wie­dzieć o takich spo­so­bach o moty­wa­to­rach 😉

  • Magdalena Owczarek

    Świet­ne rady. Naj­lep­szą jest nagro­da, wia­do­mo, że nic tak nie moty­wu­je, jak nowe zabaw­ki 🙂

  • Gośka Budzowsk

    Cie­ka­we rady w edu­ka­cji szkol­nej może i to się spraw­dza ale w ed wygla­da to zupeł­nie ina­czej natu­ral­nie.

  • Monika Kondzior Daniłowicz

    Cie­ka­we pora­dy, myślę,że będą sku­tecz­ne.
    Moje dzie­ci są jesz­cze za małe na odra­bia­nie lek­cji.

  • Anna Lena ze Zjem Cie

    Tak czy­tam Twoj wpis i mysle, ze moi Rodzi­ce wlo­zy­li kawal pote­znej pra­cy w nasza edu­ka­cje i wyro­bie­nie w nas nawy­ku codzien­ne­go odra­bia­nia lek­cji. Odpy­ty­wa­li nas, spraw­dza­li zada­nia, nauczy­li, ze wie­czo­ra­mi trze­ba sie spa­ko­wac, itd.

  • Monika

    Moje dzie­ci są jesz­cze za małe abym mogła się wypo­wie­dzieć w prak­tycz­ny spo­sób na temat zadań domo­wych. Myślę jed­nak, że na pew­no waż­ny jest pkt 4, czy­li ruty­na, od moich dzie­ci mogę coś wyeg­ze­kwo­wać wła­śnie przez to, że robią to auto­ma­tycz­nie, nie zasta­na­wia­jąc się czy mają na to ocho­tę czy nie. Pkt 1 moim zda­niem też jest bar­dzo waż­ny. Co do pochwał mam mie­sza­ne uczu­cia, czy dziec­ko nie nauczy się przez to, że zawsze musi mieć coś w zamian?

  • Elf Naczi

    Pamię­tam, że ja uczy­łam się chęt­nie, nato­miast z moim bra­tem, jak to z czę­ścią chłop­ców, były więk­sze pro­ble­my. Już kil­ka­na­ście lat temu moi rodzi­ce sto­so­wa­li pochwa­ły, wyra­bia­nie dobrych nawy­ków i pobu­dza­nie nasze­go ośrod­ka nagro­dy 🙂 Za dobre oce­ny czy świa­dec­two zawsze cze­ka­ła na nas miła nie­spo­dzian­ka.

  • Karmen Graczkowska

    W szko­le mie­li­śmy zawsze tyle zada­ne, że czę­sto sie­dzia­łam nad lek­cja­mi do nocy, a i tak część odra­bia­ła za mnie mama, bo doba ma naj­zwy­czaj­niej za mało godzin na taką ilość pra­cy.

  • Patrycja Sobolewska

    bar­dzo dobre pora­dy, na pew­no mi się przy­da­dzą, cho­ciaz ja uwa­żam ze tych lek­cji jest za dużo 🙂

  • Justyna Schwałkowska

    Na szczę­ście my dopie­ro na eta­pie żłob­ka, ale wszyst­ko przed nami i na pew­no kie­dyś te rady się przy­da­dzą.

  • Kasia Sarnia

    nie cier­pia­łam prac domo­wym. czę­sto pro­si­łam Tatę, aby coś za mnie odro­bił, lub na zmia­nę odra­bia­ły­śmy z kole­żan­ka­mi, a resz­ta spi­sy­wa­ła 😉
    Mnie bli­ska jest idea, aby pra­ce domo­we były jak naj­bar­dziej zmi­ni­ma­li­zo­wa­ne, bo cze­sto ich wyko­ny­wa­nie nijak nie roz­wi­ja.

  • Asia/ LemurPodróżnik

    Ja swo­je biur­ko mia­łam od zawsze, teraz jak już skoń­czy­łam stu­dia i zaczę­łam nor­mal­ną pra­cę to pierw­sze, co zro­bi­łam, to wła­śnie pozby­cie się biur­ka! A wypra­co­wa­nia pisa­łam, tak jak teraz wszel­kie moż­li­we tek­sty, póź­no w nocy lub wte­dy, gdy aku­rat mia­łam wenę. Ale już jeśli cho­dzi o naukę innych przed­mio­tów, jak mate­ma­ty­ka, che­mia czy fizy­ka to musia­łam mieć moty­wa­cję w posta­ci nagro­dy oraz spo­ro cza­su i samo­dy­scy­pli­ny. Faj­ny, kon­kret­ny i bar­dzo przy­dat­ny dla mło­dych rodzi­ców wpis.

  • Jelenka

    Miej­sce to bar­dzo waż­na spra­wa. Moje domo­we biu­ro moty­wu­je mnie do pra­cy. A co do prac domo­wych w cza­sach szko­ły to lubi­łam je odra­biać zaraz po szko­le, póź­niej już mi się nie chcia­ło i cią­gle odkła­da­łam to na póź­niej.

  • Grafy w podróży

    War­to wię­cej cza­su poświę­ci na punkt 7. Otóż to! Odra­bia­nie lek­cji nie pod­le­ga żad­nym, tak lubia­nym przez dzie­ci nego­cja­cjom. Owszem moż­na usta­lać warun­ki brze­go­we, ale waż­ne, by dzie­ci mia­ły świa­do­mość, że jest to coś co muszą wyko­nać. Dzi­siaj, jutro, przez następ­ne lata, nie ma przed nimi uciecz­ki, nie zro­bi tego nikt za nich.

  • Anna Anna

    Chło­pa­ki mają 3 lata ale już trze­ba wyra­biać w nich ruty­nę pew­nych zacho­wań, choć na razie to ruty­no­wo robią bała­gan :).

  • Żyć nie umierać

    U mnie pomy­słów brak! Naj­star­sze­go co praw­da nie muszę codzien­nie kon­tro­lo­wać z lek­cja­mi, tyl­ko dopy­tu­ję — czy jest przy­go­to­wa­ny na następ­ny dzień do szko­ły. Za to śred­ni nie raz i nie dwa nawet zapi­sa­ne lub zazna­czo­ne nie ma w zeszy­cie czy ćwi­cze­niu co mają zro­bić w domu! A ja duchem świę­tym nie jestem i nie umiem go dopil­no­wać, sko­ro nie ma zapi­sa­ne czy zazna­czo­ne! Ehhh… zasta­na­wiam się jak to weso­ło będzie, kie­dy naj­młod­szy pój­dzie do szko­ły???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *