Całkiem kulturalnie,  Całkiem poradnikowo

Co by było gdyby… to nie był temat tabu?

Temat tabu – może nim być wła­ści­wie wszyst­ko: cho­ro­ba, powód roz­sta­nia rodzi­ców, sek­su­al­ność, a nawet dla­cze­go nie lubi­my cio­ci Kry­si i jej pię­ciu kotów. Jed­nak tema­ty trud­ne, ale na któ­re dziec­ko powin­no znać odpo­wiedź: co by było jak­by zaata­ko­wał pies, jak­by ktoś obcy zacze­pił dziec­ko, jak­by rodzi­ce nie ode­bra­li malu­cha z przed­szko­la, jak­by dziec­ko się zgu­bi­ło. Brak roz­mów na takie tema­ty czy zby­wa­nie dziec­ka może się nawet skoń­czyć mniej­sza albo więk­szą kata­stro­fą. Co by było, gdy­by trud­ne do wyja­śnie­nia nam, doro­słym, pyta­nia zada­ne przez dzie­ci wca­le takie nie były?

Dzieci znajdą najlepszy moment na pytanie

Dzie­ci są mistrza­mi zawsty­dza­nia rodzi­ców. Taki maluch nie zda­je sobie prze­cież spra­wy, że to coś złe­go zapy­tać. Sama w koń­cu mówię, by moje dzie­ci pyta­ły. Więc pyta­ją: dla­cze­go ta pani jest gru­ba sto­jąc w kolej­ce do kasy w mar­ke­cie, dla­cze­go ten pan jeź­dzi na wóz­ku inwa­lidz­kim kie­dy widzi jadą­cy z naprze­ciw­ka pojazd z nie­peł­no­spraw­nym, co by było jak­bym prze­je­cha­ła na czer­wo­nym świe­tle kie­dy pod­da­ję się kon­tro­li dro­go­wej czy dla­cze­go ten kotek tak moc­no śpi, kie­dy prze­jeż­dża­my ruchli­wą uli­cą, na pobo­czu któ­re­go widać mar­twe zwie­rzę. W takich sytu­acjach naj­chęt­niej zaraz po zapad­nię­ciu się pod zie­mię zamie­ni­li­by­śmy się w kamień i nic nie odpo­wie­dzie­li. Bo może wte­dy dziec­ko nie będzie drą­żyć tema­tu, zapo­mni, odwró­ci coś jego uwa­gę.

Ewen­tu­al­nie kor­ci, by powie­dzieć „bo tak”, „zro­zu­miesz, jak będziesz duży” albo wymy­śle­nie jakie­goś wyja­śnie­nia nie z tej zie­mi jak np. zimo­wy sen kotów podwór­ko­wych czy sto­so­wa­nie tam­po­nów do tamo­wa­nia krwo­to­ku z nosa. Ale temat powró­ci. Za pięć minut, godzi­nę, dzień, mie­siąc, rok. Wró­ci, ale z naro­śnię­ty­mi dopo­wie­dze­nia­mi mal­ca, czę­sto nie­praw­dzi­wy­mi, któ­re będzie­my musie­li pro­sto­wać.

Wilk naprawdę zjadł Czerwonego Kapturka

Rodzi­ce chcą chro­nić dziec­ko przed stre­sem, smut­kiem i całym złem świa­ta doro­słych. Stąd wolą uła­dzić, wygła­dzić praw­dę, przed­sta­wić łagod­niej­szą wer­sję fak­tów. Grunt, by praw­dy nie wypa­czać. Wilk zajadł Czer­wo­ne­go Kap­tur­ka i nie prze­cho­dzi wca­le na wege­ta­ria­nizm, kot zdechł, bo komuś nie uda­ło się go omi­nąć samo­cho­dem, a inwa­li­da potrze­bu­je wóz­ka, by się prze­miesz­czać, bo ma nie­spraw­ne nogi. Takie łagod­nie oswa­ja­nie z trud­ny­mi tema­ta­mi, przy wspar­ciu rodzi­ca są mniej­szym zasko­cze­niem niż odkry­te samo­dziel­nie.

Nie bójmy się trudnych emocji

Tema­ty, o któ­re pyta dziec­ko mogą być na tyle trud­ne, że w nas, doro­słych, wywo­łu­ją dużo emo­cji. Jed­nym z nich jest temat śmier­ci czy chro­nicz­nej, cza­sem nie­ule­czal­nej cho­ro­by. Może ona doty­czyć ludzi, może i ulu­bio­ne­go zwie­rząt­ka. Nie jest jed­nak wła­ści­wym zacho­wa­niem ukry­wa­nie praw­dy przed dzieć­mi, opo­wia­da­nie baje­czek czy kupo­wa­nie np. iden­tycz­ne­go cho­mi­ka, bo może dziec­ko nie zauwa­ży róż­ni­cy. Natu­ral­ne jest bowiem to, że cier­pi­my i pła­cze­my po stra­cie czy w cho­ro­bie. Zamiast więc bać się tych trud­nych emo­cji i pró­bo­wać jak naj­prę­dzej roz­pę­dzić smu­tek, lepiej nazwać emo­cje, poka­zać, że są cał­kiem natu­ral­ne, że płacz jest potrzeb­ny. Na pyta­nie: „czy Ty, mamo, też umrzesz?” nie ściem­niaj­my, że jeste­śmy wiecz­ni. Nie jeste­śmy, sami nie wie­my kie­dy odej­dzie­my, ale war­to upew­nić dziec­ko, że do tego cza­su będzie­my razem tak dłu­go, jak tyl­ko to będzie moż­li­we.

Nie zaszczepiajmy własnych obaw

Boisz się myszy? Brzy­dzą Cię skor­ki tak jak mnie? Ok, ale to Two­je uczu­cia, a nie dziec­ka i jeśli sytu­acja nie jest nie­bez­piecz­na, to nie war­to prze­no­sić wła­snych obaw na dziec­ko. Tak­że tych zwią­za­nych z „co ludzie powie­dzą”. Dziec­ko nie czu­je zaże­no­wa­nia pyta­jąc dla­cze­go ktoś ma dziu­rę w szyi i wysta­ją­cą z niej rur­kę, inny kolor skó­ry, wagę, wzrost, kolor wło­sów. Zamiast uci­szać, co cza­sem daje odwrot­ny efekt, lepiej wytłu­ma­czyć. Oso­ba, któ­ra zacie­ka­wi­ła mal­ca swo­im wyglą­dem czy zacho­wa­niem ewen­tu­al­nie napro­stu­je nasze tłu­ma­cze­nie, a nie obra­zi się na nie.

Co jeśli temat Cię przerasta?

Cza­sem pyta­nie nie pada, a my byśmy chcie­li zaga­ić roz­mo­wę na trud­ny temat. Tyl­ko jak? Wła­śnie wte­dy dużą pomo­cą są książ­ki. Bar­dzo cie­ka­wą publi­ka­cją jest ksią­żecz­ka „Mamo, co by było, gdy­by…” Wydaw­nic­twa Sen­sus. Książ­ka podzie­lo­na jest na wpro­wa­dze­nie wyja­śnia­ją­ce waż­ność roz­mów z dziec­kiem na trud­ne tema­ty, roz­dzia­ły zwią­za­ne z kon­kret­ny­mi dzie­cię­cy­mi pyta­nia­mi, baj­ki, dzię­ki któ­rym jesz­cze lepiej dziec­ko zro­zu­mie temat oraz jakie kon­se­kwen­cje może przy­nieść baga­te­li­zo­wa­nie roz­mów. To porad­nik nie tyl­ko dla rodzi­ców, ale tak­że opie­ku­nów i nauczy­cie­li, któ­rzy chcie­li­by pode­przeć się dodat­ko­wo przy wyja­śnia­niu tema­tu, z któ­rym cza­sem doro­słym trud­no sobie pora­dzić. Takim tema­tem nie musi być wkra­cza­nie w doro­słość czy śmierć. Może być to strach przed wizy­tą dal­szej, mało zna­nej rodzi­ny, infor­ma­cja o woj­nie usły­sza­na w tele­wi­zyj­nych wia­do­mo­ściach, kłót­nia z przy­ja­cie­lem, a nawet wypra­nie misia w pral­ce. Ostat­ni przy­kład wyda­je się bła­hy? Może dla doro­słe­go tak, ale tak samo bła­he jest dla dziec­ka poszu­ki­wa­nie przez doro­słe­go ze łza­mi w oczach zgu­bio­nej obrącz­ki. Prze­cież to pier­ścio­nek, moż­na go kupić; ba, nawet doda­ją go do gumy do żucia. To jak odbie­ra­my temat jest róż­ne, dla­te­go dla nas pyta­nie dziec­ka może być trud­ne, dla nie­go natu­ral­ne i na odwrót. Doceń­my jed­nak to, że jest cie­ka­we i pyta, zamiast z góry oce­niać.

Ten wpis powstał w ramach kam­pa­nii Kocha­nie przez czy­ta­nie orga­ni­zo­wa­nym przez Mag­dę z blo­ga Save the magic moments. Kam­pa­nia ta ma na celu uświa­do­mie­nie rodzi­ców, że czy­ta­nie dzie­ciom, poza zapew­nie­niem jedze­nia i innych pod­sta­wo­wych rze­czy, jest naj­lep­szym co może dać rodzic swo­im pocie­chom.

Zobacz tak­że:

Jak ina­czej dziec­ko może poka­zać, że się boi