Całkiem poradnikowo

Co mówią dzieci gdy się boją

Boisz się czegoś? Podobno nie ma zdrowych ludzi, którzy nie boją się czegokolwiek, ale za to strach może być zaburzeniem, przez które życie staje się cięższe. To zaburzenia lękowe. Nie muszą to być wcale fobie czy paniczny strach – może t być inne zachowanie niż uważane za normalne w niektórych sytuacjach. Często dzieci nie potrafią wyjaśnić powodu swojego odmiennego zachowania, warto więc sprawdzić, czy nie chcą nam w jakiś z poniższych sposobów powiedzieć, że się czegoś lękają.

Ze mną jest coś nie tak?

Zwykle zachowanie dziecka jest w miarę przewidywalne, nawet, jeśli odbiega od normy. Dla niektórych rodziców standardem jest, ze dziecko ze spokojem przyjmie odmowę kupienia batonika, dla innych tak samo normą staje się w tym czasie zanoszące się płaczem dziecko, którego nijak nie można uspokoić. To drugie zachowanie nie jest jednak wynikiem „złego zachowania”, a właśnie poczucia bezpieczeństwa przy rodzicu. Dziecko zwykle zachowuje się „gorzej” przy osobach, które kocha, bo wie, że i one odrobinę więcej zrozumieją. Jeśli dziecko nagle z płaczka zamienia się w cichutką myszkę, warto zainteresować się czy coś je nie gryzie.

Jestem zmęczony, ale nie mogę zasnąć

Nawet dorosłym zdarza się nie móc zasnąć, bo ich myśli zaprzątają jakieś ważne sprawy. Podobnie mają dzieci. Choć wydawać by się mogło, że przecież dziecko nie ma się czym martwić – przecież czymże może przejmować się przedszkolak albo uczeń? Ale świat dzieci to także ich problemy: od tych związanych z przyjaźnią, przez naukę, a kończąc na hejcie i zastraszaniu w szkole. Wreszcie lękiem może napawać samo zasypianie: bo mama znowu będzie zła, że nie śpię albo, jak kiedyś powiedziała Kinia, „bo mogę się obudzić, a Ciebie, mamo, nie będzie“.

Boli mnie głowa

… i paluszek i brzuszek jeszcze – chciałoby się rzec. Sama pamiętam, że lubiłam być chora. Był to jedyny czas, kiedy jadłam śniadanie w łóżku, całe dnie oglądałam TV czy też uwaga wszystkich w domu była skupiona na mnie. Ale nie zawsze dziecko skarżące się na bóle rzeczywiście je ma. Czasem to nie tyle symulowanie, co próba wyjaśnienia innym i samemu sobie, że coś niewidzialnego, gdzieś w środku boli, jakiś problem gniecie. Jeśli czasem spojrzymy na sprawę zdrowia z innej, tej psychicznej strony, może okazać się że leki i lekarze wcale nie będą potrzebne.

Przepraszam…

Jednym z magicznych słów, jakie uczy się już przedszkolaków, jest „przepraszam”. Jednak jest to słowo, które może być także przekleństwem, a nie formułą grzecznościową. O ile dobrze, że dziecko przeprosi, bo chce przejść, a miejsca nie ma, albo stłucze ulubiony kubek czy niewłaściwie się zachowa, jeśli rzeczywiście tego żałuje, o tyle przepraszanie za wszystko, wszystkich i wszędzie nie jest dobre. Nikt, ani dorosły, ani dziecko, nie powinien przepraszać za samą chęć oddychania i życia. Chyba, że w ten sposób chce innym powiedzieć, że potrzebuje pomocy.

Możemy zostać w domu?

Ileż to razy słyszałam to od swoich dzieci? Setki chyba. Ale najczęściej powodem nie był jakiś problem czy strach, a zwykła chęć pobycia więcej ze mną. Tak przynajmniej twierdziły. Do tego zawsze moje latorośle nie chcą iść do szkoły czy przedszkola jak jedno z nich jest chore. Bo jak to: jak chory brat czy siostra będzie pod moją opieką, to one nie mogą? Zawsze jednak warto wypytać co może być powodem niechęci do placówek edukacji, bo może się okazać, że dziecko ma jakieś problemy albo że np. jest nadwrażliwe na dźwięki i huk panujący na korytarzach zwyczajnie je onieśmiela.

Ty to zrób!

Lęk przed porażką bywa motywujący, ale także może spowodować bierność. Bo przecież wiadomo, że ktoś inny lepiej to zrobi. Ot, choćby wiązanie butów: lepiej mama niech je zawiąże, bo jeszcze mi, maluchowi, się nie uda. Strach jest niezbędny w naszym życiu, szczególnie się przydaje w sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia. Powstrzymuje on nas przed pewnymi działaniami, które mogłyby się dla nas źle skończyć. Jak pomóc pozbyć się lęku przed porażką? Pokazać, że błędy są po to, by się na nich uczyć. Nie udało się zawiązać buta, bo sznurowadło uciekło? Może trzeba, mój przedszkolaku, mocniej je przytrzymać? A może inna metoda zawiązywania byłaby łatwiejsza? Jeśli spróbujecie razem przezwyciężyć jeden lęk, z innymi będzie już łatwiej.

Możemy już stąd iść?

Poza momentami, kiedy moje dzieci się nudzą jak mopsy, bo chciałyby coś innego robić w domu, takie zdanie niezwykle rzadko słyszę. Ale pamiętam jak dziś kiedy usłyszałam je po raz pierwszy. Arti zechciał chodzić na karate. Wybraliśmy szkołę, poszliśmy na pierwsze zajęcia na wielką halę sportową. Dzieciaki goniły się, wygłupiały czekając na senseia. Sensei przyszedł, huknął coś po japońsku, dzieci odpowiedziały, Arti zwiał. Bo echo sali go przytłoczyło, a on nie lubi do dziś głośnych dźwięków np. na koncertach w szkole czy nawet głośnej muzyki. Przybiegł do nas i poprosił, byśmy już do domu poszli. Tak samo zrobiła ostatnio Natka, która… też chciała chodzić na karate (nie wiem co ten sport taki u mnie w domu popularny). Wszystko wina strachu.

Nie zostawiaj mnie!

Choćbym wyszła sama po bułki do sklepu, po powrocie dzieci witają mnie jakbym wróciła z zesłania na Sybir. Są całusy, rzucanie na szyje, uściski i zapewnienia, że bardzo tęskniły. No chyba że akurat grają w jakąś grę na komputerze i są w swoistej hipnozie. Potrafią trzymać się mojej dłoni niczym rzep w momencie przyjazdu szkolnego autobusu. Dlaczego? Bo każdemu z nich udało się mnie zgubić w supermarkecie i pamiętają jakie to nieprzyjemne uczucie. Dla mnie niestety też, ja też się boję.

Czy możesz zostawić mi zapaloną lampkę nocną?

Kiedy Monia była mała, oglądała film małych, puchatych gremlinach, które nakarmione ciasteczkami zmieniają się w potwory, które potrafią zmielić kogoś nawet blenderem. I które bały się światła, a atakowały tylko nocą. Czy można o lepszy powód do bania się ciemności? W sumie można, bo jeszcze miałam zwidy, że po pierzynie chodzą mi pająki, które dopiero jako dorosła mogę zaklasyfikować zaledwie do cieni rosnących blisko lampy ulicznej drzew. Bałam się i chowałam pod kołdrą – teraz moje dzieci boją się po seansach ze Scooby Doo. Cóż, strach zatoczył koło życia.

Fot. Melanie, CC BY-ND 2.0

 

Czy Wasze dzieci też miewają strachy, przez które zachowują się irracjonalnie?