Całkiem kulturalnie

Wojna nie jest dla dziewczyn, czyli patriotyczna literatura dziecięca

Patrio­tyzm jest jak śmierć i wia­ra: cięż­ko o nim roz­ma­wiać z dzieć­mi, bo temat bywa abs­trak­cyj­ny nawet dla doro­słych. Jak wytłu­ma­czyć dziec­ku, że kie­dyś ludzie umie­ra­li za Ojczy­znę? Jak dać do zro­zu­mie­nia, że sytu­acja może się powtó­rzyć i kie­dyś one same będą uczest­ni­ka­mi woj­ny, czyn­ny­mi jak żoł­nie­rze lub bier­ny­mi jak cywi­le? Czy to, że są dzieć­mi, zwal­nia nas, rodzi­ców od takich trud­nych tema­tów? Abso­lut­nie nie. Na szczę­ście nie jeste­śmy sami – jest po naszej stro­nie histo­rycz­na i patrio­tycz­na lite­ra­tu­ra dzie­cię­ca. Oto czte­ry naj­lep­sze książ­ki o patrio­ty­zmie dla dzie­ci, bo opo­wie­dzia­ne wła­śnie przez inne dzie­ci.

Joanna Papuzińska, Asiunia, Wydawnictwo Literatura

Jeśli nie ma dobre­go argu­men­tu rodzic może się posił­ko­wać pro­stym „bo ja tak mówię”. Trze­ba cho­dzić do szko­ły, boja tak mówię. Trze­ba zjeść warzy­wa z zupy, bo ja tak mówię i poskła­dać wie­czo­rem zabaw­ki, bo ja tak mówię. W Asiu­ni życiu było inne wytłu­ma­cze­nie:

bo jest woj­na”.

Woj­na może nie tyl­ko przyjść do domu,ale tak­że go ode­brać. Odkąd zabra­ła mamę „buda” Asiu­nia pomiesz­ki­wa­ła u zna­jo­mych, nie­zna­jo­mych czy u bab­ci na wsi. Ten domek na wsi zawsze koja­rzył się jej z miły­mi waka­cja­mi i słoń­cem, a teraz, w woj­nę, tyl­ko z zim­nem, zupą z kil­ku grosz­ków, któ­re uda­ło się gdzieś przy pło­cie jesz­cze w mro­zie zna­leźć czy czy­ra­ka­mi na cia­łach pra­cu­ją­cych ponad siły nasto­let­nich bra­ci. Na szczę­ście front jak prze­szedł, to w koń­cu sobie i poszedł. I pra­wie wszy­scy zno­wu mogli się spo­tkać.

Paweł Beręsewicz, Czy wojna jest dla dziewczyn?, Wydawnictwo Literatura

Elka uwiel­bia się bawić z tatą w Głu­pią Odpo­wiedź na Głu­pie Pyta­nie. Mogli­by się tak prze­ko­ma­rzać i pół dnia. Zupeł­nie nie rozu­mie tego mama, lekar­ka, któ­ra sta­ra się, by dziew­czyn­ka niko­mu nie powie­dzia­ła o naj­więk­szej tajem­ni­cy. Ta tajem­ni­ca jest znacz­nie więk­sza, niż ostat­ni Elko­wy sekret. Wte­dy Elka wytrzy­ma­ła aż osiem dni zanim powie­dzia­ła kole­żan­ce, a one kole­żan­ce, któ­ra w sekre­cie wyja­wi­ła to swo­jej kole­żan­ce itd. Tym razem tajem­ni­cą było to, że tata Elki, ten, któ­ry zawsze ją roz­śmie­szał przed usy­pia­niem, nadal żyje gdzieś w pod­war­szaw­skich lasach i z powstań­ca stał się par­ty­zan­tem. Czy Elce uda się trzy­mać język za zęba­mi? I czy brat Elki, Antek, rze­czy­wi­ście miał rację mówiąc, że woj­na nie jest dla dziew­czyn?

Renata Piątkowska, Wszystkie moje mamy, Wydawnictwo Literatura

Szy­mon Bau­man to dziś poczci­wy sta­ru­szek, któ­ry szyb­ko męczy się spa­ce­ra­mi i lubi przy­siąść w par­ku na ław­ce, by roz­my­ślać. Mało kto zna jego histo­rię i domy­śla się co może skry­wać się pod lek­ko w tym cza­sie przy­mknię­ty­mi oczy­ma. On nie śpi, on wspo­mi­na cza­sy, kie­dy był małym chłp­cem i bawił ię w woj­nę. W jego dzie­ciń­stwie wszy­scy stra­szy­li dzie­ci woj­na, to one auto­ma­tycz­nie zaczę­ły ją sobie wyobra­żać. Oto gene­rał Bau­man, z rzę­dem guzi­ko­wych orde­rów, roz­pra­co­wu­je siat­kę szpie­gow­ską, zaczai się w obo­zie wro­ga, ukrad­nie wszyst­kie pisto­le­ty i nasi­ka do heł­mów. Ale póź­niej przy­szło bom­bar­do­wa­nie, ciche cze­ka­nie na koniec huku w schro­nie, nosze­nie opa­ski z Gwiaz­dą Dawi­da na ramie­niu, łapan­ki, wywóz­ka do obo­zu, głód i cho­ro­by. I sio­stra Jolan­ta. Ta kobie­ta była w wizjach pana Bau­ma­na niczym anioł. Poja­wia­ła się przy­no­sząc leki, cza­sem jedze­nie czy ubra­nie. Zawsze mia­ła spo­sób by pomóc. Aż pew­ne­go dnia wraz z nią wyje­chał z get­ta, by zamiesz­kać u innej mamy. A póź­niej jesz­cze innej i innej. Oso­bą, dzię­ki któ­rym miał tyle rodzi­cie­lek była Ire­na Sen­dle­ro­wa.

Kto ratu­je jed­no życie – ratu­je cały świat.”

Szymon Sławiński, Mały powstaniec, Wydawnictwo Muchomor

Dzie­ci są tyl­ko dzieć­mi. Czy woj­na czy pokój tak samo pod­kra­da­ją grusz­ki czy papie­rów­ki spa­da­ją­ce z drze­wa, tyl­ko że w cza­sie woj­ny uwa­ża­ją na snaj­pe­rów. Tak samo gra­ją w siat­ków­kę czy poma­ga­ją doro­słym. A pomoc w cza­sie woj­ny czy póź­niej­sze­go powsta­nia to nie prze­lew­ki. Tak jak kie­dyś dzie­ci ze wzglę­du na swój wzrost nada­wa­ły się do pra­cy w cia­snych kory­ta­rzach kopalń tak teraz są ide­al­ny­mi szczu­ra­mi kana­ło­wy­mi. Kana­ły pod War­sza­wą mają niski strop, więc o wie­le łatwiej prze­cho­dzi­ło się wła­śnie niskim dzie­ciom niż wyso­kim doro­słym, któ­rzy musie­li­by jej poko­ny­wać schy­le­ni lub na czwo­ra­ka. Jed­nym z takich szczu­rów był Tymo­te­usz, któ­re­mu woj­na ode­bra­ła dzie­ciń­stwo kie­dy był 11-lat­kiem. Książ­ka przy­bli­ża codzien­ne życie małe­go powstań­ca.

Czy czytać dzieciom taką literaturę?

Spo­tka­łam się z twier­dze­niem, że tema­ty­ka wojen­na czy powstań­cza jest zbyt trud­na dla dzie­ci, zbyt smut­na, za tra­gicz­na. Jed­nak woj­na to nie tyl­ko czoł­gi i strze­la­nie z kara­bi­nów – prze­cież ktoś obry­wa z bro­ni, w czyjś dom ude­rza bom­ba, a pod czy­imś oknem defi­lu­ją woj­ska wro­ga, któ­ry wygrał. Woj­na nie jest zaba­wą, nawet jeśli bio­rą udział w niej dzie­ci. Tak samo te same dzie­ci mogą wal­czyć na swój spo­sób o powrót kra­ju do nor­mal­no­ści i to wła­śnie war­to poka­zać przy pomo­cy lite­ra­tu­ry dzie­ciom. Choć histo­ria zwy­kle zata­cza koło może­my spra­wić, by mia­ło ono jak naj­więk­szy pro­mień. Wte­dy za czę­sto złe rze­czy nie będą się powta­rza­ły.