Całkiem emigracyjnie

Życie w Holandii – Kiedy Polska to za mało

Holandia jest krajem, w którym żyje się łatwiej niż w Polsce. Jednak emigracja ma to do siebie, że trzeba się z nią zmierzyć i nauczyć się funkcjonować w niej od podstaw. I to dotyczy każdego miejsca na świecie, do którego pokierujemy nasze kroki. To w jaki sposób damy się wsiąknąć w klimat danego kraju zależy od wielu czynników: naszej osobowości, ludzi, z którymi mamy kontakt, naszej otwartości, znajomości języka etc. Ela z Pomysł na zmianę w Holandię nie wsiąkła. Dlaczego?

Konfabula: Jak długo mieszkasz w Holandii?
Pomysł na zmianę: Do Holandii wyjechałam pod koniec marca 2012. Nie miałam pracy, byłam po chorobie, która bardzo mnie osłabiła, na moim koncie czekały resztki oszczędności, za które mogłam zrealizować pomysł wyjazdu z Polski… Ale, co jest najważniejsze, najbardziej chciałam coś w swoim życiu zmienić. Zbyt długo żyłam życiem innym osób biorąc na siebie ich problemy. I przeszedł czas na to, żeby coś z tym zrobić. I zacząć żyć po swojemu i dla siebie.

Konfaula: Jak wspominasz pierwsze zdziwienie nowym krajem zamieszkania?
Pomysł na zmianę: Gdy przebywasz do nowego kraju – wszystko na początku jest bardzo zaskakujące, nowe, ciekawe i myślę, że dopiero po upływie pewnego czasu można bardziej sprecyzować to, co nam się podoba a co nie. Zarówno w sferze mentalności mieszkańców, jak i pragmatycznych rozwiązań w sferze życia codziennego. Zdecydowanie jednak pierwszym niemiłym dla mnie zaskoczeniem było to, że w Holandii jest tak kiepski chleb… Holenderski chleb jest to jedna w większych bolączek Polaków mieszkających w tym kraju.
Inne negatywne zaskoczenie – sposób regulacji systemu tzw. służby zdrowia. Kosztowny, nie zawsze jasny, czasami jest drogą przez mękę. W tej dziedzinie władzę ma ubezpieczalnia.
Kolejne niemiłe zaskoczenie: nadmiar komputeryzacji, który z jednej strony bardzo ułatwia życie, z drugiej jednak często zwalnia pracowników urzędów do posiadania elementarnej wiedzy. Jeżeli następuje awaria systemu – nie licz na to, że uzyskasz jakiekolwiek odpowiedzi na swoje pytania.
Miłym zaskoczeniem była i jest nadal uprzejmość. Nawet, jeżeli jest ona udawana, to jednak wolę, gdy w urzędzie, szpitalu, sklepie jestem potraktowana z uśmiechem, życzliwością i sympatią.
Uwielbiam kringloopy, czyli sklepy ze starociami. Przez długi czas byłam zakochana w tych sklepach. Możesz do nich zanieść to, czego ktoś już nie potrzebował, a Ty kupisz to za grosze. Począwszy od sztućców, po meble. Takie stacjonarne ”pchle targi”. Dzięki nim nie mając dużego budżetu możesz wyposażyć prawie całe swoje mieszkanie.
Dużo też pomocy ze strony gmin, państwa dla osób o niskich zarobkach, chociaż często słyszę o tym, że systematycznie w tej dziedzinie coś ulega zmianie i pomoc jest regularnie obcinana.

Konfabula: Jak wygląda życie codzienne, ceny zakupów…
Pomysł na zmianę: W sprawie cen i zakupów podstawowych produktów, to … przestałam już dawno przeliczać i porównywać. Są zakupy, które zostawiam sobie na wyjazd do Polski, jak na przykład nowe okulary, obuwie…
W Holandii bochenek chleba waha się w granicach od 1, 50 do 3 euro (w zależności od tego, czy chleb pochodzi z marketu, czy z piekarni); litr mleka od 0,80 centów do 1 euro, benzyna – 1,55 euro za litr.
Gdy przyjechałam do Holandii wszystko wydawało mi się drogie, jednak mieszkając tutaj i porównując z polskimi realiami muszę powiedzieć, że w ostatecznym rozrachunku w Holandii jest dużo łatwiej i obecnie uważam, że zakupy w Polsce potrafią być droższe. Wiem, że idąc na zakupy ze 100 euro w kieszeni mogę za tą kwotę dużo więcej nabyć, niż za 400 zł w Polsce. A teoretycznie cena polskich produktów jest niższa… Jest to absurd, którego wciąż nie potrafię zrozumieć.

Konfabula: Jak z holenderską kuchnią? Przypadła Ci do gustu?
Pomysł na zmianę: Holandia ma bardzo ubogą kuchnię. Najbardziej popularne w Holandii są dania takie jak: stamppot boerenkool czyli tłuczone ziemniaki gotowane z jarmużem i ciepła kiełbasa typu parówkowego. Stamppoty mogę być różne i potrafią być bardzo smaczne, ale będąc wychowana na polskich smakach holenderskim kiełbasom mówię zdecydowanie „nie”. Bardzo popularna jest również zupa z grochu, czyli erwtensoep. Do tradycyjnej kuchni holenderskiej wliczane jest również bami – makaron po indonezyjsku. Nie pytajcie mnie dlaczego Holendrzy uważają, że dania z naleciałościami azjatyckimi są częścią ich kuchni narodowej. Haring, czyli młody śledź na surowo jedzony z cebulką. To jest coś bardzo holenderskiego. Poza tym holenderska kuchnia nie bardzo różni się od polskiej: ziemniaki, mięso i warzywa. To jest standard. I deserek po posiłku głównym – obowiązkowo.

Konfabula: Co warto zabrać ze sobą (bo nie ma w sklepach) by czuć się jak w domu?
Pomysł na zmianę: Chleb i polską kiełbasę. Niech wam nie przychodzi do głowy zabierać ze sobą polskiego sera (chyba, że biały), ponieważ chociaż ser holenderski jest drogi, to jednak pyszny:) Pierniki jako odrobina świąt. Ogórki kiszone i domowe przetwory od mamy, ja uwielbiam dżem z wiśni (nie uświadczysz ich w Holandii) i powidła. Kiedyś za każdym pobytem w Polsce szukałam w sklepach tego, co mogłabym zabrać ze sobą do Holandii. Z czasem jednak zaczęłam przyzwyczajać się do tutejszych produktów, zmieniałam kuchnię a jeżeli naprawdę chcę zjeść coś bardzo polskiego to idę do polskiego sklepu.

Konfabula: Jacy są Holendrzy?
Pomysł na zmianę: Holendrzy są bardzo aktywni sportowo. Znanym przyzwyczajeniem Holendrów jest ich miłość do jazdy na rowerze. I po przeprowadzce do Holandii zrozumiałam dlaczego. Rower jest tutaj środkiem transportu: tanim, poręcznym, praktycznym i często szybszym, niż samochód. Może to zasługa bliskości miejscowości, może doskonałej sieci dróg rowerowych. Holendrzy Lubią wypady poza miasto przy każdej nadarzającej się okazji. Uwielbiają przesiadywanie na tarasach kawiarni sącząc piwo albo wino przy najmniejszych promieniach słońca… Są oszczędni, mówi się, że skąpi, ale wg mnie jest to bardziej rozwaga podczas wydawania pieniędzy. Coś za coś… Lubią techniczne nowinki i chętnie po nie sięgają. I to, co mnie bardzo uderza w tym kraju: zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy. Czasami odnoszę wrażenie, że życie przeciętnego Holendra koncentruje się na nieustannym winkelen, czyli buszowaniu po sklepach.

Holender stawia na wysokim miejscu rodzinę i jest bardzo przyzwyczajony do swojego rytmu. Wszystko musi być zapisane w agendzie, czyli w kalendarzu. Każde spotkanie ze znajomymi, wyjście, wydarzenie…. Do Holendra nie powinno wpadać się bez zapowiedzenia. A jeżeli już się wpadnie i gospodarz nas nie przegoni to zostanie się ugoszczonym kawą i ciasteczkiem. Jednym, do kawy. To jest rzecz, która mnie w Holandii zaskoczyła. Idąc w odwiedziny do Holendra (pogaduchy, urodziny) nie licz na to, że się najesz. Chyba, że zostaniesz zaproszona na kolację. Ciasteczko do kawy to jest standard i nie licz na dużo więcej. W przypadku urodzin na stół mogą ewentualnie wyjechać chipsy, paluszki, orzeszki…. Zapomnij więcej o suto nastawionym stole w polskim stylu. To już zakrawa o anegdotki nawet! Gdy zostałam pierwszy raz zaproszona na holenderskie urodziny. Nie wiedziałam, w jaki sposób mam się na taka okoliczność przygotować. Zapytałam mojego partnera (Holendra), czy będzie jakieś jedzenie? Uprzedził, że tak… Zatem uznałam, że lepiej będzie, jeśli na kolację zjem mało, ponieważ byłam ciekawa tutejszych specjałów. W końcu przywykłam do polskiego zwyczaju świętowania 🙂 Jakie było moje zaskoczenie, gdy na stół wjechały chipsy, dwie pasty do chleba, orzeszki i krakersy… I to wszystko. Niedawno byłam na 50-tej rocznicy ślubu wujostwa mojego partnera. Pomyślałam sobie, że na taką okoliczność to chyba możemy spodziewać się czegoś więcej, niż chipsów… Tym bardziej, że ”przyjęcie” odbywało się na sali i muzyka była. No cóż, ten jubileusz pozostanie dla mnie jako anegdota: kawa z przydziału i ciasto na wpół zamrożone, z przydziału, w serwetce , ponieważ nawet talerzyka nie otrzymałam. O północy wjechały na stół przystawki. Zimny catering w plastikowych opakowaniach… Też z przydziału.

Z moich spostrzeżeń wynika, że typowy Holender wychowany jest w wierze we własne możliwości. Nauczony jest wyrażania własnego zdania i pewności siebie.

To, co mi się jednak bardzo nie podoba: odnoszę wrażenie, że dzieci nie są uczone podstawowych zasad grzeczności, co odbija się w późniejszym okresie i wręcz zakrawa o arogancję. Usłyszeć ”dzień dobry”, ”do widzenia” i to jeszcze w odpowiedzi? Rzadkość.

Konfabula: Jak Polacy są tam postrzegani?
Pomysł na zmianę: Osobiście nie spotkałam się z żadnymi nieprzyjemnościami. Często słyszę, że Polacy potrafią ciężko, dobrze pracować, są gościnni. Niestety, jest to przykre, że najgorszą opinię o Polakach wystawiają sobie sami Polacy zachowując się wulgarnie i grubiańsko, przeklinając publicznie, pijąc… Zdarzało się, że widziałam Polaków pijących piwo w bramach… Taki obrazek nie wpływa korzystanie na postrzeganie naszego wizerunku.

Konfabula: Czego nauczyło Cię życie w Holandii?
Pomysł na zmianę: Holandia wg mnie jest krajem bardzo koncentrującym się na sprawach biznesowych, relacje międzyludzkie pomimo swojej słynnej otwartości i wolności są bardzo zdystansowane i wyważone. Jest to jednak kraj, który daje możliwości – każdy kraj ma coś w sobie, co potrafi wzbogacić naszą mentalność o nowe sposoby myślenia, zwyczaje i etc. Ja w Holandii nauczyłam się mówić „nie” i wyrażać moje własne zdanie, także w pracy. Nauczyłam się tego, że jestem ważna i mogę wiele dobrego dla siebie zrobić. Nauczyłam się, że jeżeli nie mam … to nie mam. Zatem polskie „zastaw się a postaw się” odchodzi dla mnie do lamusa. Owszem, celebruję polską gościnność, ponieważ uważam, że jest ona piękną cechą polskiego narodu, ale jeżeli nie jestem w stanie czegoś zaoferować – no to trudno. Ciasteczko do kawy musi wystarczyć.

Konfabula: Masz jakąś radę dla emigrantów?
Pomysł na zmianę: Moja rada: wyjeżdżając na emigrację nie wpadaj w panikę. Jest to bardzo trudne wyzwanie, ale korzystaj z niego. Nie stawaj okoniem, nie mów, że wszystko jest beee, ponieważ jest inne. Mój partner uważa, że ja bardzo źle myślę o Holandii i gdy tylko nadarzy się ku temu okazja – krytykuję ją, ale nie jest to prawda. To są moje obserwacje i owszem są rzeczy, które mnie śmieszą, ale … patrząc na polskie zachowania również mogę wytknąć polskiego cechy z podobnym rozbawieniem! Daj się porwać inności nowego kraju, korzystaj z niej i ucz się nowego życia.

Fot. Franz Berkelaar


Je­śli lu­bisz po­dróże z pal­cem po ma­pie, co śro­dę za­pra­szam na wy­prawę z jed­ną z Pol­ek miesz­ka­ją­cych za gra­nicą. Wpi­sy już pu­bli­ko­wane znaj­dzie­cie tu.