Całkiem poważnie

Uśmiechaj się jakby robiono ci zdjęcie

Pierw­sze wra­że­nie robi­my tyl­ko raz i nie da się go powtó­rzyć. To dla­te­go oso­by pozy­tyw­ne, uśmie­cha­ją­ce się o wie­le łatwiej nawią­zu­ją kon­tak­ty, bo ich radość ośmie­la do wymia­ny zdań. Do tego śmiech to napraw­dę zdro­wie. Nie wie­rzy­cie? Sprawdź­cie sami!

Śmiech wzmaga koncentrację

Nie raz zda­rzy­ło mi się dostać czkaw­ki ze śmie­chu, a dzie­ci noto­rycz­nie zapo­wie­trza­ją mi się kie­dy je łasko­cze. To dla­te­go, że śmie­jąc się wdy­cha­my wię­cej powie­trza niż pod­czas nor­mal­ne­go sta­nu. Nie żeby śmiech był sta­nem nie­nor­mal­nym, ale jed­nak wdech jest wte­dy głęb­szy, wydech dłuż­szy, a gwał­tow­ne skur­cze mię­śni prze­po­ny poma­ga­ją oczy­ścić płu­ca ze szko­dli­wych sub­stan­cji. Dla­te­go Natka pod­czas prze­zię­bie­nia kasz­le kie­dy ją się bada ste­to­sko­pem – meta­lo­wa koń­ców­ka zawsze ją łasko­cze i nie może nie śmiać się pod­czas kon­tro­li u pedia­try.

Do tego śmiech, nawet ten krót­ki, byle nie iro­nicz­ny, zwięk­sza też czę­sto­tli­wość skur­czy mię­śnia ser­co­we­go. Nie ma lep­szej meto­dy na ospa­łość czy brak kon­cen­tra­cji niż śmiech! Jeśli bra­ku­je Ci teraz powo­dów do śmie­chu, może tu znaj­dziesz kil­ka: weso­łe tek­sty Moni na blo­gu oraz śmiesz­ny fan­pa­ge.

Śmiech zwiększy Twoją odporność

… i to wca­le nie odpor­ność na stres, a na zaraz­ki. Wszyst­kie­mu win­ne są lim­fo­cy­ty T, któ­rych ilość w krwi zwięk­sza się dzię­ki endor­fi­nom pro­du­ko­wa­nym w chwi­lach rado­ści. Wese­li ludzie mają więc jesz­cze jeden powód do rado­ści: są zdrow­si. A nawet jeśli zacho­ru­ją, to te same endor­fi­ny powo­du­ją, że uwal­nia­ne są sub­stan­cje prze­ciw­za­pal­ne, więc cho­ro­ba mniej ich boli niż wszyst­kie maru­dy, u któ­rych wyso­ki poziom adre­na­li­ny i kor­ty­zo­lu osła­bia odpor­ność.

Śmiech rozładowuje stres

Wpraw­dzie samo ame­ry­kań­skie „keep smi­ling” bez wzglę­du na to w jakim sta­nie i sytu­acji jeste­śmy nie dzia­ła, to jed­nak weso­łe uspo­so­bie­nie pozwa­la hamo­wać stres. Zno­wu winę pono­szą tu hor­mo­ny pro­du­ko­wa­ne w chwi­lach rado­ści: endor­fi­ny. To one zmniej­sza­ją poziom kor­ty­zo­lu, sub­stan­cji, któ­ra nie­od­łącz­nie towa­rzy­szy nam pod­czas stre­so­wych sytu­acji.

Śmie­jąc się nie tyl­ko moż­na pozbyć się stra­chu przed nowy­mi wyzwa­nia­mi, ale dać upust zło­ści lepiej niż pod­czas spa­rin­gu na rin­gu czy wrzesz­cze­niu w podusz­kę. Z uśmie­chem na ustach łatwiej odzy­skać rów­no­wa­gę psy­chicz­ną i spoj­rzeć na pro­ble­my z innej per­spek­ty­wy. Do tego nauko­wo udo­wod­nio­no (ach ci ame­ry­kań­scy naukow­cy!), obser­wu­jąc mózg apa­ra­tu­rą SPECT, że pod wpły­wem naszych prze­ko­nań zmie­nia się obraz mózgu. Jeśli jeste­śmy prze­ko­na­ni, że coś nam się uda, jest więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo jego speł­nie­nia.

W uśmiechu Ci najbardziej do twarzy

Śmiech, powo­du­jąc roz­sze­rze­nie naczyń krwio­no­śnych (patrz pierw­szy aka­pit!), wpły­wa na lep­sze odży­wie­nie skó­ry i jej oczysz­cza­nie. Ryt­micz­ne skur­cze mię­śni brzu­cha wpły­wa­ją dobro­czyn­nie na pra­cę ukła­du pokar­mo­we­go i przy­spie­sza­ją meta­bo­lizm. Ba, od same­go śmie­chu w minu­tę możesz stra­cić 12 kcal!

A że robią się zmarszcz­ki? To tyl­ko ozna­ka, że jeste­śmy pogod­ny­mi sta­rusz­ka­mi, a nie sta­ry­mi zrzę­da­mi czy ste­try­cza­ły­mi dziad­ka­mi. Kąci­ki ust unie­sio­ne do góry czy­nią twarz młod­szą i pogod­niej­szą. Do tego fry­zu­ra osób weso­łych zwy­kle jest moc­niej­sza i zdrow­sza. Może to dla­te­go, że nawet wło­sy lubią relaks, a minu­ta śmie­chu dzia­ła jak 45 minut cza­su tyl­ko dla sie­bie, z dodat­ko­wą daw­ką gim­na­sty­ki dla mię­śni twa­rzy, prze­po­ny, brzu­cha i ramion niczym na zum­bie, a nawet wpły­wa na prze­dłu­ża­nie życia. Czy ZUS ucie­szy fakt, że śmiech prze­dłu­ża życie o 10 minut? Nie wiem, ale może­my się z tego pośmiać!

Czy zawsze znajdziesz powód do uśmiechu?

Cza­sy cięż­kie, pra­cy mało albo nisko płat­na, dzie­ci się nie uczą, tyl­ko sie­dzą w smart­fo­nach, pies nalał w buty, a do tego zupa wyszła za sło­na? Z cze­go tu się cie­szyć?! Ano zawsze znaj­dzie­my powód, bo tyl­ko od nas zale­ży, czy widzi­my szklan­kę zapeł­nio­ną do poło­wy jako pra­wie pustą czy pra­wie peł­ną. War­to potre­no­wać cza­sem wdzięcz­ność za małe rze­czy. Za tęczę po desz­czu, za mru­czą­ce­go na kola­nach kota, za cie­płe lato tego roku, za peł­ne ufno­ści dzie­cię­ce oczy.

 

Ja jestem wdzięcz­na naj­bar­dziej za wszyst­kie wspo­mnie­nia. Zbie­ram je nie tyl­ko w swo­jej gło­wie, na któ­rej i tak mam wie­le czy ser­cu, któ­re cza­sem zaję­te jest inny­mi spra­wa­mi. Zbie­ram je w foto­gra­fiach. Lubię wie­czo­rem sia­dać w fote­lu, napa­wać się cichy­mi odde­cha­mi śpią­cych w swo­ich łóż­kach dzie­ci i oglą­dać zdję­cia. Jestem wdzięcz­na za to, że rosną, że są zdro­we, że mogę dla nich uszyć zabaw­kę, a one będą się śmia­ły z krzy­wo przy­szy­te­go guzi­ka zamiast oka.

Przy­po­mi­nam sobie wte­dy, że co roku robi­my sobie zdję­cia w pod­ko­sza­liń­skim lesie, któ­ry był młod­ni­kiem jak zaczę­li­śmy przy­go­dę z zakła­da­niem rodzi­ny, a teraz jest więk­szy od nas wszyst­kich. Przy­po­mi­nam sobie jak Natka bała się morza, więc sie­dzia­ła w wyko­pa­nej dziu­rze, do któ­rej wło­ży­li­śmy tor­bę ter­micz­ną i napeł­ni­li­śmy ją wodą. Jak Arti zna­lazł muszel­kę w kształ­cie ser­ca i dał mi ją w pre­zen­cie. Wszyst­kie te wspo­mnie­nia mam na foto­gra­fiach, któ­re raz w roku wywo­łu­ję (pole­cam Foto­lab: dobra jakość, niska cena, pięk­ne pudeł­ka na zdję­cia, a do tego teraz pro­mo­cja na hasło FLBGSMILE do koń­ca listo­pa­da 2018!)

Wdzięcz­ność otwie­ra peł­nię życia. Spra­wia, że to, co mamy, wystar­cza. Zamie­nia opór w akcep­ta­cję, cha­os w porzą­dek, kon­fu­zję w kla­row­ność. Może zamie­nić posi­łek w ucztę, miesz­ka­nie w dom, obce­go w przy­ja­cie­la. Wdzięcz­ność nada­je sens prze­szło­ści, przy­no­si pokój dzi­siaj i two­rzy wizję jutra”.

Melo­dy Beat­tie

A co wywo­łu­je u Was zawsze uśmiech na ustach?