Nieja i Janie

Nieja i Janie Image

Nieja i Janie

Lubię goś­ci, szczegól­nie jeśli nie burzą naszych codzi­en­nych rytu­ałów. Od jakiegoś cza­su mieszka­ją z nami Janie i Nie­ja. Są to wręcz niewidoczne oso­by. Nie przeszkadza­ją w codzi­en­nym życiu, przesyp­i­a­ją całe noce. Nie jedzą u nas, widocznie stołu­ją się gdzie indziej. Lubią baw­ić się z moi­mi dzieć­mi, nigdy się z nimi nie kłócą, odd­a­ją zabaw­ki, oglą­da­ją baj­ki. Potrafią cały dzień grać w ping pon­ga albo piłkę nożną. Widzi­ałam nawet, że uczyli się razem zasad base­bal­la. Szczegól­nie upodobały sobie wspólne zabawy w chowanego czy berka na pod­wórku. Ile śmiechu jest przy tym!

Właś­ci­wie nie miałabym nic prze­ci­wko ich poby­towi w naszym domu, bo aż miło się patrzy na taka bryka­jącą z uśmiechem gro­mad­kę, gdy­by nie to, że Nie­ja bard­zo częs­to coś rozsy­pu­je, wyle­wa i niszczy, a Janie krzy­czy i skacze po łóżku. Razem robią niesamow­ity bała­gan. Nawet nie wiem kiedy, wystar­czy, że się odwrócę i bach! znowu coś leży przewró­cone.

Wiado­mo, że bała­gan zawsze robi się sam, ale uczę wszys­tkie dzieci, że należy się do błędów przyz­nawać. Ile razy więc spy­tam z piorunu­ją­cym wzrok­iem “KTO TO ZROBIŁ?!”, słyszę tylko “To Nie­ja!” albo “Janie!!!”.

Mimo wszys­tko strasznie są nieśmi­ali, bo nie wychodzą z ukrycia jak ich zawołam, nawet jeśli obiecam czeko­lad­kę.

O, słyszę, że roz­bili szy­bę w oknie! Chy­ba będę musi­ała poroz­maw­iać w końcu z ich rodzi­ca­mi.

Autor | Monika Kilijańska Komentarze | 0 Data | 10 stycznia 2015

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: