Całkiem wesoło

Co nie wypada mamie

Jak myło się małym , to nie wypa­da­ło wyty­kać języ­ka, poka­zy­wać pal­cem na innych, szcze­gól­nie tych wyróż­nia­ją­cych się czym­kol­wiek w tłu­mie czy też mówić z peł­ną buzią. Choć pierw­sze dwa punk­ty uda­je mi się dziś ogar­nąć, a ostat­ni cza­sa­mi, to na mojej liście „co wypa­da a co nie” zna­la­zły się cie­ka­we nowe pozy­cje. Sprawdź­cie co nie wypa­da mamie!

Mamie nie wypada się TAK ubierać

Wpraw­dzie savo­ir vivre co do nie­któ­rych sytu­acji odno­si się dość kon­ser­wa­tyw­nie i tak np. niko­mu nie wypa­da w koście­le cho­dzić w przy­krót­kich spoden­kach, miniów­ce czy z odsło­nię­ty­mi ramio­na­mi, a w nie­któ­rych świą­ty­niach tak­że z odkry­tą gło­wą, jed­nak nie odno­si się to tyl­ko do matek. Tak samo jeśli cho­dzi o tra­dy­cje np. zakła­da­nia bia­łej sukien­ki na wese­le, jeśli nie jest się pan­ną mło­dą. To wła­śnie nie wypa­da. Ale dla­cze­go nie wypa­da nosić krót­kich spode­nek, spód­ni­cy przed kola­na czy spodni z dziu­ra­mi jak się jest mamą? Prze­cież super­ob­ci­słe miniów­ki, led­wo zakry­wa­ją­ce pupę, na co dzień nie ucho­dzą na sucho nawet 20-lat­kom i moż­na je z powo­dze­niem nazwać modo­wą wpad­ką. Dla­cze­go wła­śnie mat­ki są pięt­no­wa­ne? Bo prze­cież jed­no­znacz­nie krót­kie spoden­ki, kuse spód­nicz­ki czy roz­bu­do­wa­na góra stro­ju jest wabi­kiem na lepią­cych w pia­skow­ni­cy tatu­siów, a nie ozna­ką zbli­ża­ją­ce­go się lata. Bied­ni ojco­wie, sku­pić się nie mogą, inne mat­ki muszą je odcią­gać, a bab­cie narze­kać i brać środ­ki uspo­ka­ja­ją­ce. Nie moż­na tak!

Jeśli przy stro­ju jeste­śmy, to zupeł­nie zaka­za­ne są kolo­ro­we tramp­ki czy san­da­ły w sty­lu japo­nek. Nie wiem tyl­ko czy japoń­skie mamy wie­dzą, że to mat­kom nie wypa­da nosić na ich japoń­skich sto­pach japoń­skich zori. A już skar­pe­ty do japo­nek np. jak bia­łe tabi, to w ogó­le!

Mamie nie wypada TEGO robić

Tym razem to nie zabo­bo­ny jakich nasłu­cha­ła się mama przez całą cią­żę i połóg. To naj­praw­dziw­sza praw­da! Mamie nie wypa­da wie­le rze­czy: nie może zapusz­czać wło­sów, bo, para­fra­zu­jąc Kazi­ka, naj­lep­sza fry­zu­ra, jeśli jesz­cze nie wie­cie, krót­ko z przo­du, krót­ko z tyłu i trwa­łą ondu­la­cję na czub­ku gło­wy. Żad­nych tatu­aży, kol­czy­ków w miej­scach innych niż ucho i licz­bie innych niż jeden. Malo­wa­nie? Nie, nie przy­stoi: ani mieć jakie­goś krzy­kli­we­go kolo­ru na gło­wie, ani na ustach. Asce­za mile widzia­na, bo mat­ce nie wypa­da już być pięk­ną. Jest mat­ką, to musi wystar­czyć.

Mamie nie wypada TAM iść

Kie­dy męż­czy­zna pro­si o rękę, to wia­do­mo, że chce ozna­czyć kobie­tę pier­ście­niem mocy. Kie­dy kobie­ta rodzi dziec­ko, to ozna­cza, że chce z nim być aż pępo­wi­na uschnie. Czy­li jakieś 30 lat, cza­sem dłu­żej. A że z dziec­kiem do fry­zje­ra, na pazur­ki, na piwo, na dys­ko­te­kę czy na kawę z psiap­siół­ka­mi się nie cha­dza, to i mama nie może. Bo to nie wypa­da, praw­da? Teraz kobie­ta to mat­ka, a mat­ka to takie 2w1 i dzie­ciom nie wszę­dzie jest dobrze, ale w domu naj­le­piej.

Koszul­ka z Ori­gin­to; napis ozna­cza, że wszyst­ko będzie dobrze

A jeśli chce gdzieś jechać sama, albo, nie daj Boże, z męż­czy­zną, nawet ojcem tym samych dzie­ci? Nie, nie wypa­da. Mnie nie wypa­da­ło zosta­wić dzie­ci pod dobrą opie­ką na week­end i udać się na Pyr­kon do Pozna­nia. Przez cały week­end nie wypa­da­ło mi świę­to­wać uro­dzin w tłu­mie poprze­bie­ra­nych za posta­cie z bajek, mang i komik­sów doro­słych ludzi. Nie wypa­da­ło mi czy­tać ksią­żek z obraz­ka­mi i tym bar­dziej nie wypa­da­ło mi się z tego cie­szyć. Czy­ta­nie komik­sów powin­no być udrę­ką i koja­rzyć się tyl­ko z baj­ka­mi czy­ta­ny­mi z musu do snu wła­snym dzie­ciom. Zupeł­nie nie wypa­da­ło grać z inny­mi rodzi­ca­mi w gry, tań­czyć w tłu­mie, roz­da­wać uści­ski i pstry­kać sobie fot­ki z cie­ka­wy­mi bywal­ca­mi kon­wen­tu fan­ta­sty­ki. Tak­że nie wypa­da­ło nosić koszu­lek ze śmiesz­ny­mi napi­sa­mi, brać udzia­łu w warsz­ta­tach i kon­fe­ren­cjach czy sior­bać nad miską rame­nu. Tym bar­dziej, że na Pyr­kon moż­na było przy­je­chać z dzieć­mi! Dobrze, że wiem to teraz. Będę mogła napra­wić swój błąd za rok albo… zapo­mnieć o tym, co wypa­da.

Cie­ka­wy komiks Anny Kamyc­kiej “Del­ta ’ ”

Mamie nie wypada TEGO zapominać

A sko­ro przy zapo­mi­na­niu jeste­śmy: nie wypa­da zapo­mi­nać o sobie. Napraw­dę! Nie wypa­da zwle­kać z wizy­tą u den­ty­sty, gine­ko­lo­ga czy corocz­ne­go bada­nia krwi. Mamy pra­cu­ją tak samo jak na eta­cie, cza­sem mając też etat typo­wo zarob­ko­wy a nie tyl­ko mamo-wolon­ta­riat. A pra­cow­ni­ko­wi nale­ży się kon­tro­la zdro­wia, by pra­co­wał w peł­ni sił ku chwa­le ojczy­zny (czy jakoś tak). A czy Ty, mamo, zro­bi­łaś w tym roku cyto­lo­gię albo USG pier­si?

Mamie nie wypada TEGO słuchać!

Wszyst­kie­go, poza ostat­nim, bo dbać o swo­je zdro­wie aku­rat wypa­da!