Kłamstwa wmawiane sobie przed urodzeniem dziecka

Kłamstwa wmawiane sobie przed urodzeniem dziecka Image

Kłamstwa wmawiane sobie przed urodzeniem dziecka

Uro­dze­nie dziec­ka jest ocze­ki­wa­ne, ale i tak bę­dzie sta­no­wi­ło dla Cie­bie wiel­ką nie­spo­dzian­kę. Bo nie dość, że pra­wie do koń­ca nie wiesz kie­dy to się sta­nie, to jesz­cze tak na­praw­dę nie zda­jesz so­bie spra­wy z tego co bę­dzie się dzia­ło po­tem. A bę­dzie, tego mo­żesz być pew­na. Tak na­praw­dę nie­waż­ne ile byś nie prze­czy­ta­ła ksią­żek, ile in­nych mam byś nie spy­ta­ła, na ile szko­leń dla ro­dzi­ców byś nie po­szła nie przy­go­tu­jesz się w peł­ni na by­cie mamą. Ni­gdy! Naj­lep­szy atlas kup może nie za­wie­rać tej pier­wo­rod­ne­go, niby wiesz czym róż­nią się wy­mio­ty od ule­wa­nia, ale to wszyst­ko teo­ria. W prak­ty­ce wca­le nie jest tak ła­two.

A jesz­cze tak nie­daw­no kła­ma­łaś sama so­bie, że nic się nie zmie­ni, praw­da? No­wo­ro­dek to prze­cież tyl­ko jesz­cze jed­na oso­ba w miesz­ka­niu. Se­rio tak my­śla­łaś. Do­brze, że jed­nak na czas oprzy­tom­nia­łaś i te­raz z uśmie­chem na ustach mo­żesz pa­trzeć na po­niż­szą li­stę kłamstw wma­wia­nych so­bie przed uro­dze­niem dziec­ka:

1. Dziecko nie wpłynie na nasz związek – jak co tydzień będziemy spędzać wieczór razem.

Być może wła­śnie to po­my­śla­łaś so­bie naj­pierw. Może na­wet wy­obraź­nię masz jesz­cze bo­gat­szą i my­śla­łaś, że dziec­ko to ist­ny ce­ment dla związ­ku. Nic bar­dziej myl­ne­go. Dziec­ko jest ma­łym, a jed­nak wiel­kim źró­dłem stre­su nie tyl­ko dla Cie­bie. Przy­kła­do­wo może nie po­zwa­lać na po­zo­sta­wie­nie pod opie­ką in­nych lu­dzi, na­wet je­śli to uko­cha­na bab­cia. Może jeść do dwie go­dzi­ny, tak­że w nocy. Tak na­praw­dę za­sy­piasz na sie­dzą­co, więc rand­ka z męż­czy­zną swo­je­go ży­cia kosz­tu­je Cię wię­cej cza­su (ma­ki­jaż musi być bar­dziej cza­so­chłon­ny by osią­gnąć ten sam efekt co kie­dyś), pie­nię­dzy (cza­sem trze­ba za­trud­nić ko­goś z ze­wnątrz do opie­ki nad dziec­kiem) i ener­gii niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej.

2. Będziesz karmić dziecko piersią aż samo się odstawi.

Cza­sem kar­mie­nie pier­sią jest ła­twe. Kie­dy in­dziej bar­dzo pro­ble­ma­tycz­ne od pierw­sze­go dnia ży­cia ma­lu­cha. Dłu­gość jaką chcesz kar­mić dziec­ko też może nie zgry­wać się z chę­cią Two­je­go dziec­ka: może ono pew­ne­go dnia na­gle prze­stać jeść Twój po­karm, a może chcieć też o wie­le dłu­żej niż To­bie się za­ma­rzy­ło.

3. Posiadanie dziecka niewiele zmieni w Twojej sytuacji budżetowej.

Wpraw­dzie nie­któ­rzy po­li­ty­cy wie­rzą w przy­sło­wie „Bóg dał dziec­ko to i da na dziec­ko” i wy­rę­cza­ją Go pro­gra­mem 500+, za co w su­mie wie­le osób im jed­nak dzię­ku­je, jed­nak nie oszu­kuj­my się: dziec­ko nie bę­dzie spać w szu­fla­dzie. Wy­praw­kę za coś trze­ba ku­pić, a i po uro­dze­niu kosz­ty mogą być wy­so­kie. Wy­star­czy cza­sem jed­na wi­zy­ta u pe­dia­try by za­bra­kło za­skór­nia­ków na wa­ci­ki.

4. Będę miała czas na siłownię czy fitness.

Ostat­nią rze­czą, o któ­rej bę­dziesz my­śla­ła kła­dąc po po­łu­dniu dziec­ko na drzem­kę bę­dzie ru­sze­nie swo­je­go tył­ka na si­łow­nię, a je­dy­na de­ską, któ­rą zro­bisz, bę­dzie ta z górą cu­chów do pra­so­wa­nia. Zdra­dzę Ci se­kret: chu­de ma­muś­ki mają dzie­ci w pod­sta­wów­ce.

5. Będę karmić dziecko własnoręcznie zrobioną zupka z organicznej marchewki.

Pew­nie spró­bu­jesz i do­wiesz się, że mar­chew­ka or­ga­nicz­na i ta z mar­ke­to­we­go sło­icz­ka tak samo kiep­sko scho­dzi z bia­łe­go bo­dzia­ka. Je­śli mimo wie­lo­krot­ne­go wy­wa­bia­nia plam, pra­nia i pra­so­wa­nia bę­dziesz mia­ła na­dal chę­ci na go­to­wa­nie, niech moc bę­dzie z Tobą.

6. Urodzę siłami natury bez znieczulenia.

Wpraw­dzie znie­czu­le­nie na­dal w Pol­sce jest rzad­ko wy­ko­ny­wa­nym za­bie­giem me­dycz­nym, a chcia­ło­by się by tak czę­sto je wy­ko­ny­wa­no jak na­cię­cie kro­cza, ma­saż szyj­ki czy chwyt Kri­stel­le­ra, jed­nak zwy­kle jest taka chwi­la, kie­dy bła­gasz o do­bi­cie, nie­na­wi­dzisz męż­czyzn i naj­chęt­niej zwia­ła­byś z po­ro­dów­ki. To wła­śnie wte­dy tak na­praw­dę da­ła­byś wszyst­ko za znie­czu­le­nie.

7. Moje dziecko będzie miało drewniane zabawki i ubrania nieokreślające płci.

Drew­nia­ne za­baw­ki są pięk­ne, nie za­prze­czę, mają jed­nak coś, cze­go nie po­sia­da pla­stik: te wku­rza­ją­ce me­lo­dyj­ki prze­zna­czo­ne dla dzie­ci. Nie ma dziec­ka, któ­re nie za­in­te­re­so­wa­ło­by się wstręt­nie se­le­dy­no­wym ro­wer­kiem na trzech ko­łach, któ­ry gra, świe­ci i wi­ru­je Po­sta­wio­ny obok drew­nia­ny koń na bie­gu­nach może wte­dy tyl­ko cze­kać na wy­czer­pa­nie się ba­te­rii w kon­ku­ren­cie. Z ubra­nia­mi ka­pi­tu­lu­jesz albo przy pierw­szym wej­ściu na dział dzie­cię­cy, spryt­nie po­dzie­lo­ny na ró­żo­wo-księż­nicz­ko­wo-wróż­ko­wą i sa­mo­cho­do­wo-pi­rac­ko-nie­bie­ską część, albo w mo­men­cie za­chły­śnię­cia się Two­jej córeczki/synka naj­now­szą baj­ką w TV. Do­dat­ko­wo im bar­dziej bro­nisz do­stę­pu do ró­żo­wych la­lek-bo­ba­sów, tym czę­ściej bę­dzie chcia­ła no­sić do przed­szko­la prze­bra­nie księż­nicz­ki z za­ba­wy kar­na­wa­ło­wej.

8. Będę brała kąpiel z własnym dzieckiem.

Ja­sne, mo­żesz. Jest jed­nak małe ale: dziec­ko jest śli­skie, nie­mow­la­ka sa­me­go nie zo­sta­wisz w wo­dzie, więc po­trze­bu­jesz po­mo­cy z ze­wnątrz, by osu­szyć sie­bie i dziec­ko, a tak na­praw­dę ką­piel cza­sem jest je­dy­nym cza­sem dla Cie­bie i na­le­ży Ci się.

9. Będę mogła wychodzić wieczorami – przecież dziecko będzie już spać.

Praw­da. Bę­dziesz wy­cho­dzić. Jak bę­dziesz mia­ła szczę­ście i nie za­śniesz na dy­wa­ni­ku obok łó­żecz­ka, bę­dziesz mo­gła wyjść do po­ko­ju obok, na­lać so­bie wina i ogląd­nąć koń­ców­kę ulu­bio­ne­go fil­mu.

10. Moje piersi nadal będą przyciągać wzrok.

To aku­rat je­dy­na praw­da. Two­je pier­si na­dal przy­cią­ga­ją wzrok. Jed­nak o ile wcze­śniej były to za­wist­ne spoj­rze­nia in­nych ko­biet i roz­ma­rzo­ne męż­czyzn, o tyle obec­nie ra­czej spo­tkać się mo­żesz z lek­kim po­li­to­wa­niem. Nie­waż­ne, czy mia­łaś man­da­ryn­ki, grejp­fru­ty czy me­lo­ny – obec­nie przy­po­mi­na­ją one ra­czej na­le­śnik z ro­dzyn­ka­mi. Ale i tak mo­żesz trak­to­wać je jako tro­feum, bo od cza­su uro­dze­nia dziec­ka mo­żesz bez pro­ble­mu po­wie­dzieć in­nym, że oto dziec­ko jest ta­kie mądre/piękne bo wy­ssa­ło to z mle­kiem mat­ki. Na­wet je­śli nie ssa­ło.

A Ty ja­kie kłam­stwa so­bie wma­wia­łaś?

Fot. Tri­stan Schmurr, CC BY 2.0

Autor | moniowiec Komentarze | 8 Data | 19 maja 2016

kategorie i tagi

W kategorii: Dla dorosłych

Otagowano: ,

  • Za­ne­ta Forr

    Kur­cze, wiesz że nie pa­mię­tam. Nie pa­mię­tam o czym my­śla­łam przed po­ro­dem, by­łam to­tal­nie nie świa­do­ma. Pa­mię­tam tyl­ko, jak sły­sza­łam wiecz­nie ” dziec­ko od­wró­ci Two­je ży­cie do góry no­ga­mi ” a Ja wte­dy my­śla­łam ” dzi­wo­ląg, co dziec­ko może zmie­nic ..” a tu pro­szę wszyst­ko zmie­nia. Ja nie pa­mię­tam już jak wy­glą­dał mój dzień jak nie by­łam mamą, na­uczy­łam się żyć chwi­lą i cie­szyć każ­dą se­kun­dą, bo nie wia­do­mo co przy­nie­sie dru­gi dzień : sracz­kę, rzy­gacz­kę, go­rącz­kę, ka­szel, wy­syp­kę itp. Cie­szę się wsta­jąc rano, że przez noc się nic nie wy­klu­ło…

  • A ja wła­śnie nic so­bie nie wma­wia­łam. Po pierw­szym po­ro­dzie stwier­dzi­łam, że dam so­bie czas, by po pro­stu być mamą, że by­cie ko­bie­tą odej­dzie na dal­szy plan i tak też było. Po kil­ku mie­sią­cach za­czę­łam my­śleć o so­bie- za­czę­łam wy­cho­dzić z ko­le­żan­ka­mi (cho­ciaż na dwie, trzy go­dzi­ny), za­czę­łam bie­gać, dres scho­wa­łam głę­bo­ko w sza­fie.
    Je­dy­ne co, to ra­zem z mę­żem sta­ra­li­śmy się, by uczu­cie mię­dzy Nami nie prze­szło na sto­pień „przy­zwy­cza­je­nia”.
    A co do po­ro­du- stwier­dzi­łam, że bę­dzie co ma być. Waż­ne, by dziec­ko uro­dzi­ło się zdro­we. Je­śli cho­dzi o KP, to przy­zna­ję się, bar­dzo mi na nim za­le­ża­ło i na szczę­ście po­do­ła­łam 🙂
    Przy dru­gim po­ro­dzie rów­nież nic nie za­kła­da­łam. Nie spi­nam się 🙂 Może trosz­kę cza­su bra­ku­je, ale je­śli cze­goś nie zdą­żę zro­bić dzi­siaj, zro­bię ju­tro 🙂

  • Ja w su­mie ni­cze­go so­bie nie wma­wia­łam, bo je­stem po­zba­wio­na zdol­no­ści my­śle­nia per­spek­ty­wicz­ne­go, więc za­wsze mam po­dej­ście „bę­dzie, co bę­dzie” i zbyt wie­le o tym nie my­ślę 🙂 Co mnie za­sko­czy­ło, to to, że po cią­ży zmie­nił mi się kształt twa­rzy, znisz­czy­ły dzią­sła i że mam zde­cy­do­wa­nie lep­szą fi­gu­rę niż przed 😉

  • Ja tam so­bie nic nie wma­wia­łam, by­łam na­sta­wio­na „bę­dzie co ma być” i było ła­twiej niż my­śla­łam 🙂

  • Ewe­li­na

    Nie da się ukryć, wie­le się zmie­nia. Taki nowy roz­dział w ży­ciu. Hah…a moje pier­si przy­cią­ga­ły wzrok — ale mo­jej cór­ki… dwa­dzie­ścia razy dzien­nie… ale war­to było!

  • Haha, ja mó­wi­łam „żad­nych sło­icz­ków, tyl­ko blw” i „bę­dzie­my pie­lu­cho­wać wie­lo­ra­zo­wo”, ale tak się nie da 😉 ale z za­baw­ka­mi nie­gra­ją­cy­mi (ro­dzi­na ma za­kaz ku­po­wa­nia za­ba­wek tzw. edu­ka­cyj­nych, któ­re ga­da­ją głu­pi­mi ry­mo­wan­ka­mi) twar­do się trzy­mam 😉

  • Syl­wiag

    Ale sie usmia­lam, choc praw­da jest taka ze i ja ta­kie klam­stew­ka mam na su­mie­niu, te z kar­mie­niem np, chcia­lam kar­mic rok, a tu na­gle moje dziec­ko w wie­ku 7 mie­się­cy z dnia na dzienm­nie ola­lo, ale gor­szym klam­stwem bylo to ze nie bede sza­lec z za­ku­pa­mi dla dziec­ka a za kaz­dym ra­zem wra­cam z tor­ba pel­na rze­czy dla nie­go, a ile woz­kow sie na­z­mie­nia­lam bo co i raz po­do­ba­ly mi sie inne, az w kon­cu sie ock­ne­lam i po­zo­stal je­den w su­mie naj­lep­szy jaki mia­lam, Cros­sli­ne.

  • Uśmia­łam się so­len­nie 😉