Całkiem wesoło

9 dowodów na to, że rodzicielstwo jest jak „Gra o tron”

Już za parę dni, za dni parę weźmiesz… nie, nie plecak i gitarę, a pilota, by obejrzeć ostatni sezon Gry o tron. Oczywiście jeśli należysz tak jak ja do wiernych fanów tego serialu, opartego na powieści R.R.Martina. U mnie nie mogło być inaczej: jako matka smoków i jednej księżniczki trzeba trzymać fason. Ale to nie jedyna rzecz, która wydaje mi się podobna z książka i serialem: całe macierzyństwo jest jak Gra o tron. Nie wierzycie? Zaraz Wam udowodnię!

Seks jest potrzebny, by nakręcać fabułę

Gra o tron zaczyna się w sumie sceną spółkowania, potem jest ono już mniej ważne, ale jednak kolejne losy bohaterów wielce zależą od niego. Czy Zrodzona w burzy zostałaby Khaleesi bez nocy z Khalem Drogo? No nie. Czy Lanisterowie skończyliby tak jak skończyli, gdyby nie wszelkie wpadki na ty polu? No nie. Albo czy Sansa nauczyłaby się życia gdyby nie jej wątpliwej jakości związek z Ramsayem? O Johnie Snowie nie powiem lepiej nic, bo co on tam wie. Nic! Ygritte zaświadcza.

Ba, nawet obecnie istnieje termin, który zapoczątkowała seria Gra o tron: sekspozycja. Cała akcja idzie do przodu dzięki rozmowom przed, w trakcie lub po seksie. Tak samo jest w rodzicielstwie – bezsprzecznie bez seksu nie byłoby o czy m mówić. Jeśli nie wiesz o czym mowa, polecam zapytać bocianów lub poszukać na dziale warzywnym kapusty.

Za każdym razem, kiedy myślisz, że wiesz o co chodzi, reguły się zmieniają

Przykładowo: był sobie ślub Robba i… o cholera!

Wszystkie te etapy, które osiąga Twoje dziecko, pomiędzy którymi ledwo łapiesz oddech, pokazują, że nie ma jak odetchnąć przed następnym. Sytuacja rozwija się lawinowo, nie skokowo. Nie brzmi to podobnie do fabuły Gry o tron? Już chcesz się cieszyć radością dwojga zakochanych wbrew wszystkiemu ludzi, a tu ciach! Nie będę spoilerować, może ktoś nie oglądał. Ale było ciach, ciach, ciach i wziuuu nawet!

„Noc jest ciemna i pełna strachów”

Ja, wychowana na Gremlinach, bałam się ciemności jak diabli. Moje dzieci, które Gremlinów nie oglądały, maja identycznie. Wniosek jest tylko jeden: noc jest ciemna i pełna strachów, więc trzeba zapalać lampkę na noc. Początkowo po to, by nakarmić i przewinąć maluszka. Potem, kiedy dzieci dorastają, żeby nie nadepnąć na Lego, kiedy będziemy je nieśli z naszego łóżka do ich własnego. Później – by same trafiły do WC w nocy i wróciły do siebie, a nie zahaczały o sypialnię rodziców. Oczywiście światło nie stłumi strachów, i nie raz usłyszysz, że „w szafie czai się chyba jakiś potwór, mamo, czy mogę spać z Tobą?”. Ale wiecie czego dzieci powinny się bać niczym wyznawcy Pana Światła? Wyrazu Twojej twarzy, kiedy dziecko niczym dziewczynka z Ringa podjedzie do łóżka i mamrocząc zakomunikuje „na jutro mamy przynieść do szkoły wydmuszkę i cekiny”.

Dzieci rosną z dnia na dzień

Pamiętasz jeszcze jakie słodziutkie są maluchy? I te ich cudowne krągłości? Do schrupania! Ale potem rosną i rosną i nagle ze słodziutkich małych stópek masz dziecko pożyczające Twoje buty! Zupełnie jak… smoki Daenerys! Początkowo małe pisklaki, które z czasem terroryzują okolice i palą całe wioski.

“Bardzo mały człowiek może rzucać bardzo duży cień”

Wiem, że akurat to zdanie pasuje do dość niskiej postury Tyriona, ale mam wrażenie, że bardziej do tego zdania pasowałaby najmłodsza moja córka, Natka. Zdecydowanie! Pewnie też masz taką małą, ciętą niczym Mała Mi z Muminków osóbkę na pokładzie.

“You know nothing, Jon Snow.”

Chyba nie ma lepszego cytatu serialowego, który tak dobrze opisywałby rodzicielstwo!

Kobiety wiedzą czego chcą

Może masz córkę, która jest jak Arya, silna, zdeterminowana i wie czego chce? A może jak Margaery: słodka, tak samo zdeterminowana, ale manipulująca wszystkimi i wie czego chce? Albo jak Melisandre, totalnie wierząca w swoje durne teorie i wiedząca czego chce czy jak Cersei, chodząca po trupach i wiedząca czego chce? A jest jeszcze poczciwy i strachliwy Goździk, kochająca Shae, wierna Missandei, waleczna Yara, prorodzinna Catelyn, lojalna Brienne, godna posłuchu Shireen Baratheon, mściwe kobiety rodziny Sand czy choćby przedsiębiorcza Olenna. Każda z nich wie czego chce. Każda.

Znasz dobrze teorię jak powinno wszystko płynąć, ale teoria sobie, a życie sobie

Wszystko zależy właściwie od jednego człowieka: George R.R. Martin. Albo Twojego dziecka, zależy o czym mówimy. Tak naprawdę pozostaje tylko wierzyć, że oni wiedzą jak ma być. Bo wiedzą, co jest dobre.

„Valar dohaeris”

Tłumacząc z valyriańskiego: „Wszyscy muszą służyć”. Ha! HAHAHAHA! To całe podsumowanie rodzicielstwa, nieprawdaż? W jednym zdaniu! Wszyscy rodzice muszą służyć… swoim dzieciom oczywiście. Każdy rodzic kilku- i nastolatka dokładnie zna ten ból który przechodziła Arya i kiwał z politowaniem na jej wieczne próby przeciwstawienia się służbie. Nie ma nic bardziej dosadnego niż „Valar dohaeris”.

Fot 1. oddharmonic, CC BY-SA 2.0, fot. 2-9 HBO

A Ty jesteś wiernym widzem Gry o tron?

Sprawdź jaką matką z Gry o tron jesteś!